Autor Wątek: Projekt Helios - Eksploracja Moho  (Przeczytany 925 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Pią, 26 Sie 2016, 10:03:17

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Część I
[/size]

Moho...

Ten niewielki skalisty świat bardzo długo pozostawał poza obszarem zainteresowania programu kosmicznego.
Do czasu pierwszych eksperymentów z fuzją jądrową. Ustalono, że najlepszym paliwem dla fuzji jądrowej jest Hel 3. Jego zastosowanie dawało spore nadzieje na uzyskanie dodatniego bilansu energetycznego reakcji i zbudowaniem reaktorów do produkcji energii elektrycznej.

Problem polegał na tym, że Hel 3 nie występuje na Kerbinie. Jego naturalnym źródłem jest Kerbol. Wiatr słoneczny niesie jony Helu 3 i osadza je na powierzchni napotkanych planet. Niestety pole magnetyczne Kerbinu skutecznie go blokuje a nieliczne cząstki które przedarły się przez tą barierę, były rozpraszane w atmosferze.

I wtedy wysłano sondę na Moho. Brak pola magnetycznego i bliskość Kerbola stanowiły idealne warunki do gromadzenia się pokładów Helu 3.

Niewielka sonda weszła na orbitę Moho po 130 dniach lotu.


Jej detektory wykryły duże stężenie Helu 3 na rozległych połaciach terenu w pobliżu równika i mniejsze pokłady w pozostałych jej częściach.

Misja ta zapoczątkowała program Helios. Jego celem było wysłanie pierwszych Kerbali na Moho a następnie stworzenie na jego powierzchni stałej bazy wydobywczej i szlaku transportowego Helu 3 na Kerbin.

Na początek jednak należało wysłać na Moho misję załogową. Miała ona przetestować techniki ekstrakcji Helu 3 z pyłu pokrywającego powierzchnię, zbadać możliwość wydobycia paliwa, wytwarzania tlenu, pozyskiwania wody a przede wszystkim przetrzeć szlak dla następnych wypraw.

7 Lat po wysłaniu pierwszej sondy rozpoczęły się przygotowania do wysłania załogowej misji na Moho.

-----------------------------------------

- 10...9...8...7...sekwencja zapłonu... 5...4...3...zapłon silników....2...1... Start rakiety Delta II z dopalaczem dla Statku transportowego na Moho!



Pierwszym ładunkiem który trafił na orbitę był dopalacz startowy dla jednego z 4 statków transportowych. Miał on wystrzelić Pojazd na trajektorię transferową na Moho.


Następnie na orbitę trafił moduł napędowy statku transportowego. Jego wydajny silnik plazmowy zasilany przez panele słoneczne i spalający Lit był najnowszym osiągnięciem w dziedzinie napędów statków kosmicznych.

Po 4 godzinach lotu, moduł napędowy połączył się z dopalaczem wystrzelonym kilka dni wcześniej.



W taki sam sposób na orbicie zostały zmontowane kolejne 3 statki transportowe.

Następnie  zestaw pierwszy połączył się z ładunkiem - lądownikiem/ modułem powrotnym. Jego zadaniem było dostarczenie załogi z orbity na powierzchnię Moho a potem umożliwienie jej powrót na statek do transportu załogi.


Zestaw drugi połączył się z habitatem mieszkalnym.


Zestaw trzeci i czwarty połączyły się z modułami technicznymi, zawierającymi sprzęt i zaopatrzenie dla misji powierzchniowej na Moho.


Moduł pierwszy zawierał 2 łaziki do eksploracji powierzchni i zbiorniki tlenu oraz wody  a moduł drugi zawierał zaopatrzenie oraz układy zasilania oraz komunikacji habitatu.

Wszystkie 4 statki zostały wystrzelone podczas okienka dla manewru transferowego Hohmana.


140 Dni później weszły na orbitę polarną Moho.



Tymczasem na orbicie Kerbinu rozpoczął się montaż statku Orion I. Olbrzymiego statku którego zadaniem było dostarczenie załogi na Moho i sprowadzenie ich z powrotem na Kerbin.

Montaż rozpoczął się od wystrzelenie na orbitę olbrzymiego dopalacza oraz modułu napędowego a następnie połączenie ich na orbicie Kerbinu.





Dokowanie było bardzo trudne ze względu na masę obu ładunków .


Następnie na orbitę trafił moduł załogowy. W nim będzie przebywać załoga podczas lotu. W dolnej jego części znajduje się kapsuła powrotna.


W między czasie została wybrana i wyszkolona załoga dla misji Helios I, bo tak nazwano tą misję.

Jebediaha Kerman - Pilot lądownika, kapsuły załogowej, kapsuły powrotnej, dowódca misji.
Bill Kerman Inżynier pokładowy statku Orion I, kapsuły załogowej, kapsuły powrotnej.
Bob Kerman - Specjalista od procesów ekstrakcji Helu 3 i procesów wytwarzania paliwa z regolitu , nadzór nad eksperymentalnym wierceniem w celu pobrania próbek gruntu.
Nadia Kerman - Inżynier bazy powierzchniowej.
Ann Kerman - Geolog, badanie powierzchni Moho, eksperymenty sejsmiczne, badania nad wzrostem roślin w regolicie na Moho i w warunkach podwyższonej radiacji oraz niższego ciążenia.

8 Miesięcy po ukończeniu montażu Oriona I i 12 miesięcy po wystrzeleniu statków zaopatrzeniowych, na platformie startowej stanęła niewielka rakieta która miała zabrać załogę na orbitę.

- Helios I to kontrola lotów, macie zgodę na start czas minus 1 minuta. - Rozległo się w kabinie.
- Potwierdzam, startujemy za 1 minutę. - Odpowiedział Jeb.
Kapsuła w której się znajdowali nie była najnowsza, używano jej już wielokrotnie do transportu załóg na stację Kosmiczną.
- Czas minus 10 , 9 , 8 , 7 , 6 , 5 zapłon silników!
Gdzieś z dołu rozległ się huk i cała kapsuła zaczęła wibrować.
- 4, 3 , 2 , 1 start!

Przeciążenie 3 G wgniotło załogę w fotele gdy ważąca 30 ton rakieta rozpoczęła podróż na orbitę.

Pierwszy etap wznoszenia trwał 1.5 minuty.

Potem nagle spokój. Lekki wstrząs oznajmił oddzielenie pierwszego stopnia.

Cisza trwała tylko 4 sekundy. Potem wibracje powróciły wraz z zapłonem 2 stopnia.

30 sekund później odpadła wieżyczka ratunkowa.


Druga faza wznoszenia trwała 5 minut i była spokojniejsza niż faza pierwsza.
Nagle zapadła cisza. Silnik drugiego stopnia zakończył pracę i  oddzielił się od kapsuły załogowej.
W kabinie zapanowała nieważkość.


- Helios I tu kontrola lotu, jesteście na orbicie, za chwilę podamy wam koordynaty manewrów które zabiorą was na Oriona. - Odezwał się Capcom.
- Przyjąłem, czekamy. - Odpowiedział Jeb.

Po 6 godzinach i kilku manewrach kapsuła zbliżyła się do statku Orion I.

- Helios I do Kontroli lotów, zbliżamy się do statku, zaczynamy manewr dokowania. - Powiedział Jeb i aktywował system RCS.

Niewielkie silniczki na Monohydrazynę ustawiły Kapsułę na przeciw doku i delikatnie popchnęły ją do przodu.


- 5 Metrów, 4 Metry, 3 Metry , 2 Metry, Metr... Kontakt! - Powiedział Bill. - Połączenie szczelne, przycumowaliśmy.
- Potwierdzam, przycumowaliście, możecie otworzyć właz i rozpocząć uruchamianie systemów Oriona. - Powiedział Capcom.

Bill podpłynął do włazu i pokręcił korbą otwierając zatrzaski. Po chwili właz odskoczył. Niewiele więcej czasu zajęło otwarcie wewnętrznego włazu Oriona. Załoga wpłynęła do wnętrza wielkiego statku a konkretniej do jego kokpitu. Było bardzo zimno, z ust załogantów wydobywały się obłoczki pary. Bill podpłynął do panelu kontrolnego i przyświecając sobie latarką zaczął przerzucać kolejne dźwigienki. Na ekranach zaczęły się pokazywać komunikaty startującego systemu, zapaliły się światła, z szumem zaczęła działać wentylacja. Ciepłe powietrze buchnęło z kratek wentylacyjnych i szybko ogrzało wnętrze do przyjemnych 24 stopni.
- Kontrola tu Bill, zakończyłem wstępne uruchamianie. Główne systemy pracują, przechodzę do uruchamiania systemów pomocniczych i procedur kontrolnych. - Zameldował Bill i usiadł na fotelu przed konsolą sterującą.

Załoga spędziła na kontroli i uruchamianiu systemów Oriona 2 dni.
Tymczasem z Kerbinu wystartowała jedna z 6 misji z zaopatrzeniem dla Oriona.

Po 4 godzinach, kapsuła transportowa została zdalnie sprowadzona do doku Nr 2 przez Jebediaha.

Następne dwie dostarczyły im żywności i sprzętu niezbędnego do lotu  na Moho.

Kolejne 3 pojazdy zawierały paliwo do wielkiego dopalacza który miał ich wystrzelić na Moho. 

Po ukończeniu przygotowań do opuszczenia Kerbinu, odłączona została kapsuła załogowa.  Miała ona, kierowana zdalnie wrócić na Kerbin.


W 24 godziny po odłączeniu kapsuły, otworzyło się okienko startowe na Moho.

- 5...4...3..2..1 Zapłon dopalacza! - Zameldował Jeb.

Olbrzymi statek zaczął wibrować pod wpływem pracy silnika o ciągu 1000 KN i przyspieszać do prędkości 4000 m/s.
Przeciążenie nie przekroczyło jednak 0.5G
Podczas odpalenia  od dopalacza odpadały puste zbiorniki paliwa zmniejszając masą statku.

 Cały manewr trwał 5 minut.

- Silnik wyłączony.- Zameldował Bill.
- Potwierdzam. - Odpowiedział Capcom. - Perfekcyjny manewr, lecicie na Moho.
Załoga zaczęła klaskać i gratulować pilotowi a ten uśmiechnął się i spojrzał przez okno na malejący w oczach Kerbin.
- Zobaczymy się ponownie za dwa lata. - Powiedział do planety w dole.

Po 12 godzinach od pierwszego manewru załoga wykonała jeszcze niewielki manewr korekcyjny i odrzuciła pusty już dopalacz.

Lot na Moho trwał 108 dni.

Załoga w tym czasie trenowała podejście do lądowania, przeprowadzała eksperymenty w stanie nieważkości, prowadziła obserwacje słońca i świetnie się bawiła w obszernych kabinach statku.


W miarę oddalanie się od macierzystej planety, opóźnienie w łączności radiowej rosło. W odległości 20 sekund świetlnych zaprzestano komunikacji głosowej na rzecz chatu i wiadomości wideo. Transmisję głosową i wideo prowadzono jedynie w krytycznych momentach misji głównie na potrzeby mediów.

108 dni później statek wszedł w SOI Moho. Poruszał się z prędkością 4500 m/s. Załoga przygotowywała się do manewru wejścia na orbitę planety.

- Minuta do manewru wejścia na orbitę - Powiedział Jeb obserwując zegar.
- System chłodzenia dyszy uruchomiony, zasilanie generatora plazmy też. Magnetyczna dysza włączona. - Zameldował Bill.
- Zapłon na mój znak.... 5 ... ...4 ...3 ...2 ...1 Teraz! - Powiedział Jeb i wcisnął guzik na konsoli.
W module napędowym, otworzyły się zawory prowadzące do zbiorników z ciekłym Litem. Pompy rozpoczęły pracę pompując Lit do generatora plazmy. Tam pod wpływem dużego przepływu prądu pod wysokim napięciem, Lit zamieniał się w plazmę które następnie kierowana odpowiednio ukształtowanym polem magnetycznym trafiała do dyszy silnika. Tam mikrofale podgrzewały ją jeszcze bardziej wywołując gwałtowne rozszerzanie. Pole magnetyczne kierowało ją ku wylotowi dyszy skąd wylatywała z prędkością 40 km/s dając ciąg 230 KN.
- Zapłon potwierdzony. - Odpowiedział Bill.

Pierwsza część manewru wejścia na orbitę trwała 35 minut.

- 3...2...1... silnik wyłączony. - Powiedział Jeb.
- Potwierdzam wyłączenie, ładunki odrzucające zbiorniki 1 i 2 uzbrojone... odrzucam zbiorniki .... teraz - Powiedział Bill przerzucając 2 dźwigienki na panelu ładunków pirotechnicznych.
Rozległo się szczęknięcie i puste zbiorniki zaczęły się oddalać od statku.

Po chwili załoga ponownie uruchomiła silnik.

Druga część manewru trwała 15 minut i wprowadziła statek na wysoce eliptyczną orbitę parkingową. Kilka kolejnych manewrów zmniejszyło ekscentryczność orbity i dostosowało nachylenie ich orbity do orbity transportera z lądownikiem.

Kiedy Orion gonił lądownik, załoga miała chwilę aby odpocząć i popatrzeć z niskiej orbity na powierzchnię tej spalonej słońcem planety na której mieli spędzić rok.



Ann pokazywała im różne formacje wulkaniczne na powierzchni, stożki , kratery, jeziora lawowe i przede wszystkim olbrzymią dziurę, nazwaną Mohole. Nikt nie wiedział dlaczego powstała.
- Ta planeta jeszcze nas zaskoczy. - Mówiła podekscytowana unosząc się przy oknie modułu obserwacyjnego.

Przed lądowaniem, załoga miała spędzić jeszcze 2 tygodnie na orbicie Moho, zdalnie sprowadzając lądowniki z zaopatrzeniem i przechwytując lądownik.  Zdalne sprowadzenie zapasów było krytyczną operacją, gdyby coś poszło nie tak załoga i tak by wylądowała ale spędziłaby, tylko 1 tydzień na powierzchni zamiast planowanego roku. Operując z lądownika zamiast z habitatu.

Operacje na orbicie rozpoczęły się od przechwycenia lądownika.

- Odległość od transportera 700 metrów. Łączność z lądownikiem 5/5. Gotowość do odłączenia lądownika od transportera. - Zameldował Bill.
- Odłącz go. - Polecił Jeb.
Bill wprowadził polecenie do terminala komputerowego i w elemencie łączącym lądownik z transporterem wybuchły małe ładunki oddzielając go od lądownika.

- Lądownik odłączony, system RCS włączony, jest twój Jeb. - Powiedział Biil, przekazując stery Jebowi.
Jebediaha operując delikatnie joistickiem ustawił lądownik w jednej linii z dokiem i popchnął go w jego kierunku. Rozległo się szczęknięcie i komputer zaraportował zakończenie operacji dokowania.

- Przycumowaliśmy, połączenie jest szczelne. Perfekcyjna robota. - Pogratulował Jebediahowi.


-----------------------------------------
5 dni później....
Od pierwszego statku transportowego oddzielił się habitat bazy.

Komputer pokładowy automatycznie obrócił całość i rozpoczął trwający 15 sekund manewr deorbitacyjny. Później kolejne odpalenia silnika  coraz bardziej spowalniały bazę, kierując ją jednocześnie ku strefie lądowania, kwadracie o boku 500 metrów. Dane z akcelerometru i radaru spływały do komputera nawigacyjnego a specjalne oprogramowanie, korygowało na bieżąco kurs schodzenia.

Po 4 minutach, paliwo w stopniu deorbitacyjnym, wyczerpało się i został on odrzucony. Odpaliły małe rakiety przyczepione w 4 zestawach na dachu bazy.

Wreszcie habitat zawisł 5 metrów nad gruntem a następnie łagodnie na niego opadł. Odpaliły sworznie pirotechniczne i silniki odleciały aby rozbić się gdzieś w pobliżu, na zboczach gór otaczających miejsce lądowania.

Komputer rozwinął niewielką antenę niskiego zysku a następnie zaraportował udane lądowanie załodze Oriona i kontroli lotu na Kerbinie.

Podobnie wylądowały dwa moduły z zaopatrzeniem.




-------------------------------------------
Wreszcie nadszedł historyczny moment.

Załoga przeszła do lądownika, zamknęła właz i odcumowała.
Jebediaha uruchomił  ciąg wsteczny silniczków RCS i lądownik zaczął się oddalać od Oriona.


Potem na chwilę odpalił główny silnik i lądownik rozpoczął schodzenie.


Za oknem z prędkością 700 m/s przesuwała się pofałdowana powierzchnia północnych obszarów Moho.

Przez 5 minut lądownik opadał ku strefie lądowania. Następnie komputer uruchomił silnik i rozpoczęła się ostatnia faza hamowania przed lądowaniem. Zaawansowane oprogramowanie praktycznie przejęło rolę pilota w manewrach lądowania zapewniając niespotykaną dotąd precyzję i niskie zużycie paliwa....
Nagle na panelu kontrolnym zapaliła się czerwona lampka i rozległ się sygnał alarmowy.
- Awaria systemu automatycznej korekcji toru lotu. - Odczytał z panelu kontrolnego Bill.
Lądownik zaczął się chybotać gdy komputer bezskutecznie próbował utrzymać właściwy tor lotu przy użyciu innych systemów kontroli lotu.
- Przechodzimy na sterowanie ręczne. - Zdecydował Jeb chwytając za drążek sterowniczy.
Pojazd przestał się chybotać ale utrata wysokości wywołana niezdecydowaniem komputera była znaczna.
- Jesteśmy około 1000 metrów poniżej zaplanowanej trajektorii i sporo powyżej prawidłowej prędkości. - Powiedział Bill obserwując wskazania wysokościomierza radarowego i akcelerometru.
Jebediaha skierował dziób lądownika ostro w górę i odpalił pełny ciąg aby wyrównać lot. Potem uruchomił na chwilę silniki reakcyjne i szybko obrócił pojazd w bok aby skorygować boczne zejście z kursu.

- Znowu jesteśmy na właściwym kursie. - Powiedział z ulgą Bill. - Ale zużyliśmy sporo paliwa, zdaje się, że będziemy lądować na rezerwie.
Lądownik kontynuował schodzenie. W dole zamajaczyły 3 białe punkciki, były to moduły które wylądowały 2 tygodnie wcześniej.

 Nagle rozległ się sygnał ostrzegawczy i na panelu kontrolnym zapaliła się żółta lampka sygnalizująca rezerwę paliwa.
- Mamy paliwa na 60 sekund. - Zameldował Bill.
Jeb nie odpowiedział zajęty kierowaniem statkiem. Lądownik kontynuował opadanie ku żółtawej powierzchni.
- 50 sekund, wysokość 400 metrów. - Odczytał z przyrządów Bill.
- Damy radę. -  Powiedział Jeb.
- 40 sekund wysokość 200 metrów.
W dole zamajaczył czarny punkcik, cień lądownika.
- 30 sekund 150 metrów.
Lądownik wolno opadał na powierzchnię, na wysokości 10 metrów, gazy wylotowe zaczęły unosić pył.

 Wreszcie jego podwozie dotknęło powierzchni.
- Wyłączam silnik! - Powiedział Jeb sięgając do panelu kontrolnego. Wibracje ustały. Za oknami wolno opadał pył wzniecony lądowaniem.
- Kontrola tu Helios I, potwierdzam, że wylądowaliśmy powiedział Jeb do mikrofonu. 20 Minut ta wiadomość dotarła do Kerbinu wywołując radość w kontroli lotów i nie tylko.

- Gratulację Jeb. - Powiedział Bill patrząc na ekran konsoli. - Wylądowałeś 5 metrów od celu, jesteś lepszy od komputera.
- Co pilot to pilot. - Odpowiedział Jeb uśmiechając się.
20 Minut później pompa odessała całe powietrze z kabiny i właz prowadzący na zewnątrz został otwarty.
Jeb wyszedł na drabinkę  po czym zszedł na powierzchnię planety.


 Niestety przypadkiem lub celowo zapomniał włączyć mikrofon więc jego pierwsze słowa na powierzchni moho pozostaną na zawsze tajemnicą. (Albo raczej ja nie miałem na nie pomysłu (;)


Po chwili dołączyła do niego reszta załogi. Bill postawił flagę i cała załoga zrobiła sobie zdjęcie na tle lądownika. 

(od lewej, Bill Kerman, Bob Kerman, Jebediaha Kerman, Nadia Kerman i Ann Kerman).

Potem załoga rozproszyła się po powierzchni, Jebediaha i Bob zaczęli zabezpieczać lądownik, Ann zebrała pierwsze próbki gruntu wokół miejsca lądowania a Nadia i Bill Kerman poszli do modułów bazy aby sprawdzić ich stan i zmontować bazę.

Najpierw dotarli do modułu zaopatrzeniowego numer 2.

Wszystko wyglądało dobrze, zaawansowane oprogramowanie sterujące lądowaniem nadzwyczaj dobrze wykonało swoją rolę.
Bill podszedł więc do wejścia, pociągnął za dźwignię zwalniającą zatrzaski i rampa prowadząca do wnętrza otworzyła się gładko.

Nadia weszła do wnętrza zawierającego kontenery z zaopatrzeniem i sprawdziła ich stan. Nadal bez problemów.

Poszli więc dalej do modułu zaopatrzeniowego numer 1. Otworzyli rampę i stwierdzili, że jego ładunek, 2 łaziki eksploracyjne i zbiorniki tlenu oraz wody ( w skrzyniach pod sufitem) jest nienaruszony.

Nadia odkręciła śruby przytrzymujące łaziki do podłogi i wyprowadziła je z modułu.

Następnie rozłożyli panele słoneczne w module 2 i aktywowali jego zasilanie.

Nadszedł czas na połączenie ze sobą wszystkich modułów. 

Nadia i Bill wynieśli  z modułu 2 kontenery z kablami, złączkami i tak zwanymi bazami. Były to metalowe składane pudła ze śrubami do przykręcenia ich do podłoża. W jego wnętrzu można było umieścić pompy, rozgałęźniki i inne urządzenia, nie martwiąc się o narażenie ich na ekstremalne zmiany temperatur w próżni.

Kontenery zawierały kable i bazy wystarczające na rozciągnięcie połączeń na dystansie 1 km. Było to zabezpieczenie na wypadek gdyby moduły wylądowały daleko od siebie.

Jednak w tym wypadku moduły stały blisko siebie więc Nadia zdecydowała, że ustawią 2 bazy. Jedną pomiędzy modułem 1 i 2 a drugą pomiędzy modułem 1 a habitatem bazy.  Wewnątrz nich umieścili filtry zasilania, routery do komunikacji oraz panele dostępowe.

Następnie wyciągnęli z kontenera 2 kable którymi połączyli  moduły zaopatrzeniowe.

Na koniec 2 specjalnymi rurami ( doprowadzającą oprócz energii i komunikacji także tlen i wodę) połączyli moduł 1 z habitatem. Oczywiście system podtrzymywania życia był zamontowany w habitacie jednak główne zbiorniki tlenu i wody znajdowały się w module nr 1. Były one zbyt duże aby zamontować je w habitacie


Wszystko było podłączone, można więc było zacząć uruchamianie habitatu. Nadia podeszła do niego i na małym panelu kontrolnym koło śluzy wstukała polecenie rozłożenia modułów habitatu.
Inżynierowie projektujący Hab, zdecydowali, że moduły bazy będą rozkładane na powierzchni. Nadia nie miała pojęcia z jakiego powodu ale mimo to zgodnie z procedurą rozłożyła je.

Z boku każdego skrzydła Habu otworzyły się luki podczas gdy małe silniczki elektryczne wypchnęły ze środka rozkładane " skrzydła" modułów bazy. Na cały Hab składało się 5 modułów. Dwa mieszkalne położone po 2 stronach bazy, 1 moduł zawierający szklarnię przeznaczoną do prowadzenia doświadczeń z hodowlą roślin, 1 moduł zawierający laboratorium i moduł centralny z kuchnią, pomieszczeniem kontrolnym i systemami podtrzymywania życia. Dodatkowo na końcu modułu z szklarnią oraz modułu mieszkalnego, umieszczono dwie śluzy powietrzne a na końcu laboratorium wiertło do wykonania odwiertu i pobrania próbek z głębszych warstw.

Kiedy moduły się rozłożyły i zablokowały, Nadia otworzyła luk śluzy i dostała się do niewielkiego schowka położonego pod jej podłogą. Wewnątrz niego znajdowały się zawory służące do napełniania wnętrza bazy powietrzem. Ze względów bezpieczeństwa można je było obsługiwać tylko ręcznie. Nadia odkręciła je i wnętrze bazy powoli zaczęło napełniać się powietrzem o ciśnieniu 1 atmosfery. Cała procedura napełniania trwała 2 godziny. Następnie regulatory atmosfery doprowadziły skład atmosfery do normy, 25% tlenu 75% Azotu.

Kiedy hab został aktywowany, Jeb  i Ann weszli do środka a Bill i Nadia  i Bob pozostali aby wykonać ostatnie zadanie z listy dotyczącej montażu bazy, zdjąć 6 radioizotopowych generatorów termoelektrycznych z mocowań a następnie zamocować je na tyle modułu nr 1 i podłączyć do sieci energetycznej bazy. Dawały one łącznie 3000 watów energii elektrycznej i stanowiły dodatkowe źródła ciepła i energii podczas długiej nocy.



Kiedy uporali się z tym dość prostym zadaniem, baza była gotowa.


Koniec części pierwszej

Kolejne części już wkrótce!

Wersja gry to 1.1
Modyfikacje których użyłem lub będę używać w następnych częściach to :
Real Plume
KAS
KIS
Near Future Technologies ( wszystkie mody z tego projektu)
Kerbin Planetary Base System
Umbra Kolonization System
Infernal Robotics
« Ostatnia zmiana: Pią, 26 Sie 2016, 23:29:17 wysłana przez Bill2462 »

 

Duna & Ike. Baza + eksploracja.

Zaczęty przez winged

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 3520
Ostatnia wiadomość Sob, 27 Wrz 2014, 23:05:51
wysłana przez winged
[ED] Eksploracja obcych planet - skasowany

Zaczęty przez Drangir

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 4118
Ostatnia wiadomość Czw, 01 Sty 2015, 16:25:10
wysłana przez Drangir
Operacja: Moho

Zaczęty przez KnightMoritz

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 1305
Ostatnia wiadomość Nie, 11 Sie 2013, 08:46:03
wysłana przez KnightMoritz
Wyprawa na Moho.

Zaczęty przez winged

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 2877
Ostatnia wiadomość Pią, 19 Gru 2014, 08:59:17
wysłana przez winged
Powrót z Eve i misja na Moho

Zaczęty przez Maciuś

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 2533
Ostatnia wiadomość Śro, 20 Mar 2013, 22:07:43
wysłana przez Maciuś