23 Grudnia 2013 roku. Godzina 17:00.
Wszyscy na Kerbinie właśnie kończą przygotowania do największych świąt tego roku: świąt Kerbiniego Narodzenia. Ostatni pracoholicy właśnie opuszczają swoje stanowiska żeby dotrzeć do rodzin na kolację, dzieci nie mogą się doczekać rozpakowania prezentów wyłożonych pod choinką, zakochane pary tylko patrzą sobie głęboko w oczy siedząc w ciszy. Sielanka i wręcz niebiański nastrój. Ale nie jest tak wszędzie.
PMB-1 [LEM]. Chluba narodowa Wielkej Rzeczpospolitej KerPolskiej. Pierwsza stała placówka założona na obcym ciele niebieskim. Obecnie skąpana w dołującej ciszy przypominającej tylko załodze o tym jak bardzo są tu samotni.
Tą bezdźwięczna męczarnię przerywa szum. Z początku ledwo słyszalny stawał się coraz to głośniejszy. Debry Kerman, obecny dowódca bazy zaniepokojony tym dźwiękiem rozkazał swoim podwładnym wykonanie szybkich testów diagnostycznych aparatury całej stacji.
-Technik! Kto jest teraz technikiem?
-Shanley Sir! - Odpowiedział mu ochoczo Treki Kerman, pełniący funkcję asystenta dowódcy.
Derby wyciągnął krótkofalówkę działającą tylko w obrębie stacji i połączył się z technikiem.
-Shanley! Słyszył to?
Ciche mruknięcie w odpowiedzi uznał za potwierdzenie.
-Właśnie! Musisz wykonać testy stacji i to pronto! Jeśli to tylko zatkana toaleta tak buczy to mały problem, gorzej jeśli to akumulatory OSZLi lub antena PolarComa. Rozumiesz?
Znowu mruknięcie.
-Więc pędź z tymi testami, ja zaraportuję o sytuacji do tych z góry.
Kerbal odłożył walkie-talkie i podszedł do małego stanowiska komunikacyjnego i uruchomił jej systemy. Ekran natychmiast rozbłysł dziesiątkami powiadomień o alarmie lub próbie połączenia, wszystkie pochodziły z stacji Overlord. Jak najszybciej otworzył węzeł komunikacyjny ze stacją.
-Overlord zgłoś się! Overlord zgłoś się! Tutaj LEM!
-LEM nareszcie! Wywołujemy was od ponad godziny! Ogłoszono alarm, jedna z sond Hydry wykryła i zeskanowała obcy pojazd nieznanego pochodzenia. Wygląda na to że kieruje się prosto na was!
-Jaki pojazd? Przecież to placówka badawcza, jesteśmy poza sferą działań militarnych czy politycznych!
-Jak powiedziałem, pojazd jest nieznany. Rozkazy są proste: przygotować się do ewakuacji lub ewentualnej obrony. Przynajmniej takie były rozkazy zanim straciliśmy łączność z Kerbinem.
-Rozumiem. Nie zamykajcie łącza, może już się nie udać otworzyć go ponownie.
Odszedł, a raczej odbiegł od pulpitu i znowu chwytając swój komunikator nadał wiadomość na całą bazę
-Uwaga cały personel! Do bazy zbliża się niezidentyfikowany pojazd o niewiadomych zamiarach. Przygotujcie się do natychmiastowej ewakuacji placówki lub jej obrony jeśli zajdzie taka potrzeba. Do działu inżynieryjnego: spróbujcie obejść zabezpieczenia OSZLi i zmusić ją do kierowana skumulowanej wiązki na cel. To jedyna broń jaką posiadamy.
Teraz zostało już tylko czekać....
Już po piętnastu minutach z początku cichy szum przerodził się w niski ryk. Piloci PMB, stare kosmiczne wygi tylko po tym dźwięku mogli z łatwością rozpoznać: cztery silniki, napęd nuklearny, pełna moc, jest niedaleko. Gotuje się do lądowania!
I mieli rację. Moment później zza granicy krateru wyłonił się kwadratowy kształt z wyraźnie widocznymi płomieniami silników. Płomienie odwróciły się w stronę bazy jakby chciały ją spopielić, jednak była to tylko procedura hamowania. Pojazd wyhamował praktycznie zaraz nad bazą i zaczął powoli opadać pionowo.
Na moment przed zetknięciem się z ziemią od głównego korpusu odłączyły się jednostki napędowe a kwadratowa konstrukcja runęła na powierzchnię księżyca. Uderzenie wzbiło w powietrze ogromne ilości księżycowego pyłu, jakby zasłonę dymną. Załoga bazy mogła tylko w ciszy obserwować całe wydarzenie nie ryzykując sprowokowania gościa. Nadal mogli tylko czekać na ruch "tamtego".
Ale ten ruch nie następował przez następne parę godzin. Wreszcie po trzech godzinach bezczynności Derby zarządził wysłanie zwiadu aby dowiedzieć się z czym mają do czynienia.
Z wyglądu przypominało...no cóż, wielką metalową kostkę. Na każdej ze ścian były równo ułożone małe silniczki. poza tym nie było już nic.
Derby osobiście dowodził zwiadem.
-Shanley!- zawołał do głównego technika, również obecnego na miejscu- jakie wyniki skanów?
-Zgłaszam uszkodzony sprzęt Sir! Pomiar promieniowania działa chyba prawidłowo, wykrył tylko radioaktywność w silnikach. Znowu reszta skanerów najwyraźniej przestała pracować jak powinna.
-To znaczy?
-To znaczy że aparatura uznała zawartość kostki za drewnianą, z pewną ilością szkła i ceramiki. Drewno i ceramika!
-Dobra, najwyraźniej technika nam tu nie pomoże. Treki, a jakie wyniki oględzin? - Tym razem zwrócił się w stronę kerbala stojącego najbliżej pojazdu
-Chyba nic nie ma Sir. Została mi tylko ta ostatnia ściana.
-Cholewka. Jak "Drewno i ceramika" mogą nam zagłuszać nawet komunikację z Overlordem?
Derby zastanawiać się co robić dalej. Póki ta konstrukcja się tutaj znajduje nie mogą się z nikim połączyć i wezwać pomocy. Nie wiadomo jakiego jest pochodzenia ani jaka jest jej funkcja. Co prawda w środku nie ma żadnych promieniotwórczych substancji, ale nie wiadomo czy nie ma tam wielkiego zbiornika z kwasem czy paliwem więc wysadzenie też odpada. A gdyby tak się przewiercić przez te pancerne płyty....
Jego rozmyślanie zostało przerwane przez mechaniczny turkot który rozległ się z wnętrza kostki. Zaraz obok jednej z jej ścian stał jego asystent z znanym mu wyrazem twarzy "OBoszeCoJaZrobiłem". Zawsze tak wygląda jak coś popsuje.
-Treki, coś ty zrobił?! - Wykrzyknął na całe gardło
-Znalazłem przycisk Sir! Z napisem "Push Me", Sir!
-Przycisnąłeś go?
-Eeee, niechcący Sir!
-Baranie!
Kłótnia mogła by trwać dalej gdyby nie nagły ryk uruchomionych silników. Ich malutki ciąg, jednak zmasowany prawie przewrócił najbliżej stojących Kerbalonautów. Ściany kostki powoli zaczęły się unosić, jednak jej podstawa nadal sztywno stała w miejscu.
Wszystkie płyty znikły, a raczej odleciały. Pozostała tylko ciemność.
-Ktoś coś widzi? Dlaczego reflektory są wyłączone! Włączyć je natychmiast! - Derby nadal rozkazywał swoim podwładnym.
-Moment Sir! Tutaj jest drugi przycisk!
-Nie przyciskaj go de...
*Klik*
-głupku...
W tym momencie kerbal został oślepiony nagłym błyskiem światła. Miejsce gdzie przed chwilą była tylko ciemność obecnie lśniła tysiącami kolorów, głównie zielonym. Wtedy stracił przytomność.
Przynajmniej tak mu się zdawało. Wolał tak myśleć niż pogodzić się z tym iż stracił zmysły. Bo czyż nie trzeba być szalonym aby pośrodku księżycowego krateru słyszeć kolędy i widzieć choinki?
Jednak nie trzeba...
Wnętrze pudełka skrywało właśnie wielką choinkę przystrojoną dziesiątkami bombek! Automatycznie po włączeniu oświetlenia włączył się również system nagłośnienia odgrywający najpopularniejsze klasyczne kolędy.
Derby nadal nie mógł w to uwierzyć. Niee, na pewno oszalał. Pojazd uwolnił jakieś neurotoksyny które przedostały się przez fitry w kombinezonie i zmąciły jego umysł, niee, to nie może być prawda żeby zaraz przed nim stała wielka cho...
-Szefie! Niech szef zobaczy!
To krzyczał Treki biegnąc w jego kierunku.
-Sir! Obok napisów była jeszcze ta plakietka z wiadomością! - powiedział podając mu zielony kawałek plastiku przyozdobiony czerwoną ramką i z napisem tego samego koloru. Musiał naprawdę skupić wzrok żeby przeczytać wygrawerowany tekst:
"Wszystkiego najlepszego od zarządu! PS. Spójrz w górę"
-Sir! Co to za wiadomość? Nowe rozkazy z planety? Pozdrowienie od obcych istot? Sir, co tam....no nieee! Proszę patrzeć! Nad nami!
Derby nie miał odwagi spojrzeć. Parę godzin strachu o los bazy i ludzi tylko dla tego głupiego drzewka. Cokolwiek było nad nimi, to jest dla niego za dużo. Nie wytrzyma następnego szaleństwa. Ale Treki krzyczał dalej:
- Hop hop! Tutaj! Tutaj ląduj! Niech pan spojrzy kto to jest! No proszę spojrzeć! To MIKOŁAJ!
Ciekawość jednak zwyciężyła psychiczne zmęczenie. Dowódca bazy spojrzał w górę...
I ujrzał właśnie lądujące czerwone sanie z przyczepionymi doń silnikami rakietowymi, systemami rcs, antenami krótkiego zasięgu i z czterema kerbalami siedzącymi pośrodku. To było za dużo. Stracił przytomność...
Parę godzin później:
Derby nigdy nie wybaczył prezesowi tej "przyjacielskiej niespodzianki". Jak można narazić całą bazę oraz wydać taką ilość środków na wysłanie świątecznej choinki i małego pojazdu udającego sanie mikołaja tylko po to żeby pocieszyć załogantów bazy? Najpierw spowodować że przez parę godzin będą się bać o swoje życie tylko po to żeby potem ich w tak głupkowaty sposób zszokować? Jednak reszcie załogi się to podobało. Szczególnie że sanie przywiozły ze sobą prezenty dla każdego. Każdy załogant tydzień wcześniej uzupełniał ankietę która m.in. pytała się czego im najbardziej brakuje na księżycu. Teraz każdy dostał to czego mu brakowało. Prawie połowa załogi dostała nawet przepustki lub wcześniejsze zwolnienia przy pełnej zapłacie aby jeszcze przed końcem roku wrócić na planetę do swoich rodzin. Gdyby nie to, dowódca LEM zapewne rozerwał by prezesa na kawałki. I jeszcze ci goście z Overlorda! Udają że stracili komunikację gdy tak naprawdę ciągle udawali! Oj on jeszcze z nimi pogada...z nimi pogada...

Tymczasem wysoko nad Munem:
Kenfry Kerman, jeden z kontrolerów stacji Overlord właśnie wyszedł ze swojej sterówki aby spotkać się z dowódcą stacji, Winfredem. Jako pierwszy głos zabrał właśnie dowódca.
-Więc co u LEMa? Są jakieś wieści? - Zapytał podwładnego. Kenfry dobrze wiedział że chodzi o wyniki "operacji K-Mas"
-Tak, dostałem wiadomość od prezesa że operacja zakończyła się sukcesem. Trochę to trwało bo załoga LEMu zamiast od razu otworzyć przesyłkę czekała parę godzin, ale już wszystko jest dobrze.
-Ah, nie lubię rozkazów prezesa. Zrozumiem jeszcze udawanie że nie wiem o całym planie, ale nieodpowiadanie na wiadomości z bazy? Celowe wyłączenie komunikacji z nimi? I jeszcze zagłuszanie? Przecież Derby mnie zabije. Przyjaciel przyjacielem, ale znam go jeszcze z akademii Kopernikowskiej. W tym momencie pewnie rozmyśla jak nas zestrzelić z orbity. Ale cóż, nie mogłem złamać rozkazu. Coś jeszcze?
-Tak, prezes kazał włączyć płytę... - przyznał Kenfry lekko zażenowany.
-Następna głupota! Przecież i tak nikt tego nie zobaczy! Ale niech mu będzie, dziwak jeden... - wyraźnie podenerwowany Winfred skierował się w stronę swojej kapsuły. Kenfry pomyślał że pewnie znowu będzie przez całą noc pracować nad swoją pracą naukową żeby odreagować dzień. Operatorowi nie zostało nic innego niż skierować się na powrót do sterówki i zająć uruchomieniem płyty. "Płyta". Też wymyślili nazwę...


I jak, podobała się wam moja mała "Opowieść wigilijna"? Przy niej i nią samą chciałem podziękować wszystkim uczestnikom i każdej osobie która brała choćby minimalny udział w projekcie PMB. Tylko dzięki wam udało nam się stworzyć tak wspaniałe konstrukcje jak LEM, Overlord, a obecnie Cerberus i Archangel. To były równe trzy miesiące(24 września - pierwszy przetarg) wytężonej pracy. Nie obyło się bez afer i kłótni. Jedna osoba pożegnała się z nami na zawsze, innym razem prawie doszło do zamknięcia inicjatywy. Ale jednak pracujemy dalej, latamy dalej, podbijamy kosmos dalej! I za to chciałem wam podziękować, oraz życzyć powodzenia w następnych przetargach. Startujemy ponownie już za dwa dni!
Chwała Wielkiej Rzeczpospolitej KerPolskiej!