Plusy:
Wprowadzili parlament w republikach. Całkiem spoko sprawa: można przedstawić jakąś ważniejszą sprawę, ale żeby wygrać, trzeba zadowolić deputowanych z różnych prowincji, a ci z kolei czegoś wymagają w zamian. Niestety, jest to mały drobiazg, oprócz tego głosowanie może odbyć się tylko co kilkanaście lat.
Armia ruszająca z jednej prowincji na drugą po pokonaniu połowy trasy nie może zostać zatrzymana. Z jednej strony czasem nieco irytujące, ale z drugiej logiczne.
Minusy:
Zwiększyli koszty core'owania (350 pkt. admin.) i zmiany kultury prowincji (1000+ pkt. dipl.). Może się to wydawać dobre, ale takie naprawdę nie jest, zwłaszcza, że Common Sense skupia się głównie na działaniach w czasie pokoju, gdzie wszystkie punkty są ważne. Oprócz tego, jeśli masz claima na prowincję, cena core'owania zmniejsza się tylko o 10%.
Wymuszenie zmiany religii państwa po wojnie jest praktycznie niemożliwe, gdy ma więcej prowincji. Wymaga około 75-95% wyniku wojny NA KAŻDĄ PROWINCJĘ.
Wprowadzili system, w którym można oznaczać sojusznikom, w jakich prowincjach w państwie wroga powinni umieścić armie. Spoko. Szkoda, że AI ma to kompletnie gdzieś.
Można rozwijać prowincje. Chodzi o to, że każda prowincja ma ograniczoną ilość budynków, zależną na przykład od podstawowego podatku. Spoko, można je rozwijać, zwiększając ilość dostępnych budynków, używając do tego MNÓSTWA punktów, które i tak wcześniej WYKORZYSTAŁEŚ NA CORE'OWANIE.
Nagrody po wykonaniu misji dziwne. Stworzyłeś wielką armię? Gratulacje, w zamian przyspieszymy tworzenie armii. Którą i tak już stworzyłeś.
Wprowadzono mechanizm fortów, które wymagają jeszcze większej umiejętności strategicznego myślenia, niż zwykle. Przydatne w multi. AI oczywiście ma forty gdzieś - zupełnie, jakby Paradox wprowadził system fortów, ale zapomniał o rozbudowaniu AI, by mógł te forty uwzględnić.