Ano widzisz Drangir, permadeath powinien zostać wprowadzony już dawno. Bo w wersji tfu tfu 0.20 o ile dobrze pamiętam można było mieć kilku Jebów naraz. A co by motywowało do wyboru mniej znanych? Myślę, że bardzo rzadko kto prowadzi naraz tylko jedną misję, więc brało by się innych z braku uroczej trójki na stanie, bo gdzieś aktualnie lecą/nie żyją/porwały ich fanki i są nieuchwytni. Co do Twojej sugestii powiększenia ilości profesji, to trochę nad tym dumałem również.
Więc PILOT.
Powiedzmy, że pilotowanie słabym pilotem powoduje pewne zakłócenia w odbiorze komend z klawiatury. W sensie - rcsy się włączają ciut później, albo działają dłużej. (powiedzmy o pół sekundy) Statek się bardziej kręci. Powiedzmy, że również wydajność silników wzrasta ze wzrostem umiejętności pilota. To ostatnie nie jest do końca realistyczne, ale za to hmm, no takie "growe" że tak powiem.
NAWIGATOR.
Powiedzmy, że gdy lecimy statkiem ze słabym nawigatorem, to gdy planujemy manewr i wykonujemy go zgodnie ze sztuką, to i tak efekt tego manewru przy słabym nawigatorze może nam wypaść nie do końca tam, gdzie by wynikało, że się znajdziemy. Oczywiście nie, że lecimy na Dunę a docieramy na Moho, ale powiedzmy przewidywany punkt przejęcia grawitacyjnego będzie na wyższym/niższym pułapie.
INŻYNIER.
Tego już opisałem powyżej.
LEKARZ.
Pomyślmy tak. Lecimy naprawdę daleko, lot trwa wiele miesięcy. Nasi załoganci mają swoje statystyki. Ale bez lekarza na pokładzie powiedzmy, że te statystyki powoli ale nieubłaganie spadają. Pilot ze zdolnością pilotażu 90% po miesiącu ma już tylko 80% Po sześciu miesiącach z 90% robi nam się 30%. Czyli pilot zaczyna popełniać błędy. Natomiast lekarz - psycholog dba o to, by załoga utrzymywała swój poziom, a może nawet niech ten poziom z lekarzem na pokładzie nieco wszystkim wzrasta. Wytłumaczenie? Leci z nami doktur, jak mi się coś stanie, to on pomoże, więc spoko z tymi kluczami w kosmosie, dam radę.
NAUKOWIEC.
Niech by się zajmował geologią i badaniami na powierzchni obiektów. Jeżeli wprowadzono by live support (o czym marzę) to naukowiec z lekarzem mogli by podnosić wydajność uzyskiwania tlenu z hodowli alg czy roślin.
To tyle ze zdolności. Uważam, że każdy kerbal powinien mieć możliwość opanowania kilku umiejętności, lecz nie więcej niż powiedzmy trzech. Ale z ograniczeniem takim, że jak się jest pilotem na 100% to już nie można być naukowcem czy tam nawigatorem na 100% Trzeba by znaleźć balans taki, że faktycznie warto by było zabierać więcej niż dwuosobowe ekipy.
Post scalony: Pon, 09 Wrz 2013, 02:49:28
Jeszcze taki mały dopisek, żeby nie było, że nie realistycznie. Uważam, że w centrum rekrutacji nie było by dostępnych w ogóle kerbonautów bez żadnych zdolności rozwiniętych. Przykładowo Bob ma na starcie inżynierkę na 40%, pilotaż na 25% i nawigację na 10%.
To co mnie męczy, to jak zrobić w sposób zbliżony do realizmu utratę JEDNEGO z załogantów na wskutek jakiegoś wypadku nie będącego dziełem debila. ( mój nawigator będzie lądował na Dunie tylko we własnym skafandrze, a reszta ekipy będzie patrzyła ze statku jak mu idzie przyziemienie)