Post o tym jak poczułem się chwilowo jak Danny...
A zaczęło się niewinnie: chciałem dostarczyć dwóch Kerbali na perymetr w pobliżu Ufo na północnej czapie lodowej:

Lądowanie na specjalnie oznaczonym pasie przebiegł bez problemu. Po przetoczeniu się w pobliże anomalii postanowiłem 3-m śmiałkom zrobić słit focię na kadłubie rozbitego statku, przełączanie się pomiędzy kerbalami a samolotem i flagami spowodowało nagle to:

potem to:

Po zresetowaniu gry, bo zamiast space center miałem czarny ekran, menu było w porządku, zastałem taki widok:


Jeden z Kerbali, Shelvis, najbardziej uhonorowany pilot zginął na miejscu, gdy jego koledzy:


Tak, osiągnęli bez pomocy rakiet, napędu Warp itp 1/10 prędkości światła...