No, to już mnie przerasta. Mam zbyt ograniczony umysł, żeby sobie coś takiego wyobrazić. No zobaczyć oczami umysłu nieograniczoną wieczną energię pod postacią materii i różnych oddziaływań, to O.K., ale weź to teraz opisz matematycznie. Miałem problem z Hipotezą Poincare'go, potem pojawił się Grisza Perelman i ładnie to rozwiązał, a Wszechświat stał się dla mnie bardziej "ułożony", taki geometrycznie poprawny, taka kuleczka w czterech wymiarach. A tu nagle wyskakują jakieś, nie wiem, bąble przestrzenne, czy bańki energetyczne? Jak ty to widzisz, bo dla mnie ta rozmaitość topologiczna bez brzegu, nie będzie już homeomorficzna ...blablabla... globalnie, tylko lokalnie, dla naszej części przestrzeni (czyli naszego Wszechświata). A tam, gdzieś w tym "nadświecie" będzie inna fizyka. A może będzie, tylko nie potrafię sobie wyobrazić? A może się mylę i w ogóle nie oto chodzi?