To jest pierwszy raz kiedy ktoś zainteresował ludzi kosmosem prawie tak jak misja Apollo 11 (nie licząc wszystkich wypadków, bo one zawsze robią sensację). Przyznam się, że oglądnąłem większość filmów (nie miałem siły oglądać streamów z kosmosu, które trwały kilka godzin), dzięki nim zobaczyłem na kosmos, ale z zupełnie innej płaszczyzny niż zwykle - jako wyzwanie dla zwykłego człowieka, który chce funkcjonować podobnie jak na Ziemi. Po tym stwierdzam, że ta cała misja Mars One, nie ma prawa się udać - po prostu brak doświadczenia (10 lat treningu - pheh, wszystko będzie reality show, a nie treningiem) spowoduje, że oni tam dostaną ataku nerwicy po miesiącu... Zastanawiam się co będzie następnym projektem badawczym na orbicie - ISS ma funkcjonować bowiem do 2020 roku (gdyby nie Obama, to już w 2015 roku stacja spłonęłaby w atmosferze ziemskiej) lub do 2028 - nie wiadomo jak budżet. Dla amerykanów "w końcu coś się działo" - dla nich już ostatnia misja Apollo była nudna "eee znowu lądują na tym księżycuu?", a co dopiero kolejne starty na ISS, zwłaszcza, że w większości nie rozumieli celu wyprawy.