• VTOL-em na wyspę i z powrotem. 5 1
Aktualna ocena:  

Autor Wątek: VTOL-em na wyspę i z powrotem.  (Przeczytany 1629 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Śro, 23 Lis 2016, 19:18:19
Odpowiedź #15

Offline MarQx

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 89
  • Reputacja: 2
    • Zobacz profil
MQX CREW prezentuje kolejną maszynę typu Vtol.
"Green Conqueror"
liczba części 59.
Masa startowa: 6,12t.
Ilość paliwa: 280u.
Ilość utleniacza: 234u.
Napęd:
3x silnik odrzutowy J-404 "Panther".
1x silnik rakietowy S3 KS-25 "Vector".
Miejsca dla dwóch kerbali.

Start.


Lądowanie na hangarze




Kolej na budynek Kontroli misji.




Pojazd charakteryzuje bardzo wysoka prędkość przelotowa - ponad 211m/s


Na wyspie wylądowano na jednym z hangarów, po zostawieniu pasażera przyszedł czas na powrót do KSC.


Dokonano również testu prędkości maksymelnej przy włączonych dopalaczach. Zielony zdobywca to prawdziwy demon szybkości.


Spory zapas paliwa pozwolił wylądować także na VAB.




Po raz kolejny ostatnie lądowanie przebiegło na oparach :).

Dziękuję za uwagę :)
« Ostatnia zmiana: Czw, 24 Lis 2016, 08:30:55 wysłana przez MarQx »
Asrock B85 Pro4, Core i5 4440 4x3,1GHz, 16GB DDR3, RAdeon R7 260x 2Gb

Czw, 24 Lis 2016, 09:29:44
Odpowiedź #16

Offline Element4ry

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 271
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Trwa zacięta rywalizacja w kategorii Open. Dwusilnikowy Dragonfly IR udowodnił, że dwa ruchome silniki są lepsze niż konstrukcja z silnikami zamontowanymi na stałe. Zajął tym samym prowadzenie pozwalając pasażerom obserwować konkurentów z pierwszej pozycji.
Zielony zdobywca wleciał w sam środek stawki wypalając dziury w trawniku i topiąc papę na dachach z zabójczą prędkością!

Poza tym - updejt rankingu w pierwszym poście!

Reklama

Odp: VTOL-em na wyspę i z powrotem.
« Odpowiedź #16 dnia: Czw, 24 Lis 2016, 09:29:44 »

Czw, 22 Gru 2016, 22:42:55
Odpowiedź #17

Offline Hipekhop

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 53
  • Reputacja: 2
    • Zobacz profil
Od dawna pozostająca w cieniu grupa złośliwych studentów prezentuje innowacyjną maszynę "COLUD".
Inspirowana radami wykładowców i wcześniejszych twórców postanowiła uleczyć swoje kompleksy i zaprzeczyć wszelkim autorytetom poprzez stworzenie maszyny wielokrotnie cięższej, potężniejszej i o generalnie całkowicie odmiennych założeniach.

liczba części: 233
masa startowa: 59,87 ton
masa sucha: 45,47 ton
ilość paliwa: 14,4 ton
długość: 41 m
rozpiętość skrzydeł: 25,2m
wysokość (przy rozłożonym podwoziu): 10m
zasięg: obwód Kerbina (szacunkowo... najpewniej więcej)
maksymalny osiągnięty pułap: technicy zgubili notatki, jednak z pewnością było to powyżej 50 kilometrów. Niestety, silniki turboodrzutowe wyłączają się znacznie niżej. Lot na 36 kilometrach jest jednak ich zdaniem możliwy.

Napęd:
8x silnik turboodrzutowy J-X4 "Whiplash"

Wymagana załoga: 1 (pilot)
Miejsc dla biernych gapiów: 1 (pasażer)
Łączna ładowność siły żywej: 2 kerbale
Istnieje możliwość zwiększenia ładowności poprzez dodanie nawet kilkudziesięciu składanych krzesełek do wolnych luków bagażowych.

Proszę Państwa, to nie jest zabaweczka dla małych chłopców. Konstruktorzy wiedzieli, że rozmiar ma znaczenie, a plotki o odczytywaniu nazwy pojazdu od tyłu mającym rzekomo demaskować kompleksy twórców wydają się wobec możliwości wehikułu całkowicie bezpodstawne. Zarzekają się oni, że jedynym zasadnym skojarzeniem jest "Wielkolud".


Mimo rozmiarów- twórcy postarali się zachować sportowy wygląd pojazdu, dzięki czemu można bez wstydu wylądować nim na parkingu pod centrum handlowym.


Pierścienie produktów ekologicznego spalania przy starcie pionowym były najważniejszym elementem projektu.
 

Majestatyczne spojrzenie na KSC z góry...


Sprawne przejście do lotu poziomego.


I sprawne lądowanie po wykonaniu beczki celem spokojnego poznania charakterystyki maszyny.


Pierścienie dymu rozchodzą się pięknie.


Dokonano testu, czy pierścienie wyglądają równie imponująco na innych budynkach. Wynik pozytywny.


Wymiary pojazdu pozwalają mu lądować na klasycznych, podwójnych miejscach dla pilotów helikopterów z nalepką poświadczającą grupę inwalidzką.


Dymy podczas startu. Jak zostało wspomniane- wszystkie inne własności maszyny były przez twórców traktowane marginalnie.


Dla formalności dokonano testu prędkości poniżej wysokości radarowej. Beczka przy prędkości przekraczającej Mach 1 nie stanowi problemu.


Jak wiadomo- astronauci są eco-driverami, ponieważ hamują wyłącznie silnikiem. Zadbano o to, by i pilot COLUDa mógł taki manewr wykonać. Stabilność maszyny nie została zachwiana nawet gdy ten zagapił się na pasażerkę i zaczął mknąć ponad 100m/s ogonem 'do przodu'.


Międzylądowanie na hangarze. Valentina uznała, że selfie w tym miejscu jest doskonałym pomysłem- cóż Jeb miał uczynić?


Test nawierzchni płyty lotniska. Okazała się wystarczająco twarda by wytrzymać nacisk kolosa. Krawędź planety musi być jeszcze dalej...


Wobec obiecujących wyników na wysokości poniżej zasięgu radaru- podjęto decyzję o próbie prędkości na pułapie 16,5 km. Silniki pracowały dobrze, a przy prędkości ponad Mach 3 uznano, że pora wracać do KSC. Najprawdopodobniej możliwe jest uzyskanie większych prędkości, jednak uznano, że istotne jest Vmax możliwe do realnego uzyskania, a nie na skutek długotrwałego dodawania pojedynczych metrów na sekundę. Warto zaznaczyć, że Jeb zignorował ostrzeżenia Wieży o nietestowaniu wcześniej manewru beczki przy takich prędkościach i... wykonał go bez najmniejszych nawet trudności, co spotkało się z niedowierzaniem świadków.
Projektant zaznacza, że prędkość dźwięku na tym pułapie już znacząco odbiega od tej przy powierzchni, a co za tym idzie - choć dokładnych badań temperatury i ciśnienia nie wykonano - można szacować, że zostało osiągnięte Mach 4,5-5.

Podczas powrotu z jakże udanej misji- Jeb wpadł na pomysł... (3 minuta, 16 sekunda)


Aż do końca misji uważał to za doskonały pomysł.


Najpewniej to podkusiło go do wylądowania w pobliżu wieży...


A na tym ujęciu miało być widać jak macha do kontrolera lotów, ale najpewniej poszedł oprowadzać Valentinę po pokładzie...



Nie biorę udziału w konkursie, ponieważ nie nabijałem punktów skacząc po kolejnych budynkach, a jedynie się bawiłem, budynki zahaczyłem pro forma, by mieć podstawy do pisania tutaj... no, ale punktów nie zbierałem ;)
Jeżeli o mody chodzi, to oczywiście IR... i to chyba wszystko z wykorzystanych. Jeszcze kamerki do wygodniejszego lądowania zamontowałem, ale ostatecznie okazały się niepotrzebne przy nabraniu wprawy.

Przepraszam za odkopywanie, mam nadzieję, że maszynka to jakoś uprawomocnia.




Wobec braku maszyn równie szybkich, zwrotnych, a równocześnie zdolnych do zawiśnięcia w powietrzu- film został zrealizowany z wykorzystaniem self-sticka.



Kadaf rzucił mi wyzwanie... Dodaję screena by było wiadomo o co chodziło, niemniej zaznaczam, że w moim odczuciu nie udało mi się go wykonać. Nawet po znacznych przeróbkach- ta maszyna, zwłaszcza pełna paliwa, nie może w rozsądny sposób wylądować na obelisku. Niestety, Jeb na stare lata musi sobie kupić joystick...
« Ostatnia zmiana: Pią, 23 Gru 2016, 04:08:59 wysłana przez Hipekhop »