Autor Wątek: Winter Owl  (Przeczytany 1956 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Śro, 04 Maj 2016, 01:27:31

Offline Nolanoth

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 34
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Witam
Na forum istnieję już od jakiegoś czasu ale to mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość. ;)
Chciałbym tu od czasu do czasu wrzucić historię/opowiadanie z  jakiejś misji okraszone obrazkami oczywiście. Wszystko w klimacie bezpośrednich wydarzeń widzianych przez narratora. Pracuję nad nimi w miarę moich możliwości czasowych. Póki co po krótce wprowadzę Was w moją wersję Układu Kerbolskiego…

Kalendarium dotychczasowych wydarzeń (głównych):

Lata 80 XX wieku  – rozpoczęcie badań nad rakietami
Początek lat 90: naziemne testy silników rakietowych, pierwsze technologie kosmiczne.
1995- oficjalny początek Kerbalskiego Programu Kosmicznego „Winter Owl”, starty pierwszych rakiet odbywających loty suborbitalne, pierwsze satelity na orbicie
1996 – pierwszy kerbal w kosmosie – Jebediah Kerman. Gwałtowny rozwój projektów rakiet typu Alpha, Delta, Axis Mundi i Babilon.
1997 – pierwszy satelita na orbicie okołokerbolskiej, pierwszy spacer kosmiczny (Axis Mundi II – Jebediah Kerman, Bob Kerman, Bill Kerman)
1999 – Axis Mundi III-2 podczas próby powrotu na Kerbin spala się w atmosferze – śmierć kerbonautów-pionierów: Jebediaha, Boba i Billa. Rozwój projektów Solar oraz Orion.
2002 – Hanvan Kerman, Seanely Kerman i Corzor Kerman na statku Solar III zdobywają Mun. Po trzech dniach na powierzchni tego księżyca ląduje druga załoga,na statku Solar III-2: Henlie Kerman, Haremone Kerman, Shertrey Kerman. Użycie łazika księżycowego.
Zaledwie 24 dni po pierwszym lądowaniu na Munie załoga z Solar III, tym razem na statku Solar IV, osiąga powierzchnię Minmusa.

Solar III-2 na Munie

Rakieta Solar IV na etapie projektowania

Zdobycie Minmusa, pierwszy wschód Kerbolu
"To widok który na zawsze utkwił mi w pamięci"-Hanvan Kerman

2003 – na orbicie Kerbinu umieszczona zostaje pierwsza stacja – ISS „Fobos”. Kolejne udane wyprawy na Mun.

ISS "Fobos" na orbicie

2004 – jedna z sond okołokerbolskich po zmianie orbity rozbija się o powierzchnię Eve (deorbitacja zaplanowana)
2005 – sondy lądują na powierzchni Ike i Duny, umieszczenie satelit na orbitach tych ciał niebieskich

Meteor Duna

2006 – z powodu zbyt małej prędkości asteroida HFK-395 ważąca 2563,7 tony i mierząca ponad 30 metrów długości, zostaje przechwycona przez Kerbin. Od tej chwili porusza się po stałej orbicie.
Naukowcy są zgodni – to trzeci księżyc Kerbinu (Tanatos).
Umieszczenie na orbicie Minmusa stacji ISS „Northrend”. Sonda „Dres Ore” osiąga orbitę planety karłowatej Dres.

Wymiana statków holujących Tanatos na orbitę bliższą Kerbinowi. Jego masa tego zadania nie ułatwiała

2008 – Misja Kalimdor. Po 397 dniach podróży powierzchnię Duny osiąga lądownik Kalimdor I. Pierwsi zdobywcy – Hanvan Kerman, Seanely Kerman, Corzor Kerman. W tym samym czasie na powierzchni Duny ląduje łazik, który potem, prowadząc badania, osiągnie najwyższy szczyt Duny – Olympus Mons. Podczas tej samej misji na orbicie czerwonej planety powstaje stacja DSS „Ares”.
W tym samym roku do układu Joola dociera pierwsza sonda. Zajmuje ona orbitę wokół księżyca Tylo.

Kalimdor I już na powierzchni. Flaga wbita, Duna zdobyta

Łazik na Olympus Mons. Widoki zapierają dech w piersiach

Lądownik połączony ze statkiem Xenos, powrót na orbitę. Na zdjęciu pilot Hanrod Kerman

DSS "Ares"

Sonda na orbicie Tylo. W tle Kerbol, Jool i Laythe

2010 – umieszczenie na orbicie Muna stacji ISS „Hypnos”. Niepowodzenie podczas wysłania lądownika na powierzchnię Dres. Statek rozbija się z powodu braku paliwa o powierzchnię planety.
Pierwszy teleskop na orbicie Kerbinu.

Vall na tle Joola. Zdjęcie z Naukowego Teleskopu Orbitalnego

2011 – skierowanie badań w kierunku wewnętrznych planet Układu Kerbolskiego.  Sondy na orbitach Eve i Moho. Misja Kalimdor II. Łazik ląduje na powierzchni Duny, w pobliżu południowej czapy lodowej. Rozbudowa stacji DSS „Ares”
2012 – Misja Nemezis I. Wysłanie sondy i lądownika w kierunku planety karłowatej Eeloo. Planowane dotarcie szacuje się na koniec roku 2018. Misja Sol I – lądownik osiąga powierzchnię Moho.

Lot lądownika nad Moho

2014 – Misja Furion I, mająca na celu eksplorację układu Joola. Satelity oraz lądowniki osiągają:
- Laythe (Furion I – Terra Nova)
- Vall (Furion I -  Umbriel)
- Pol (Furion I – Io)

Lądownik na Pol

Lądownik na Laythe. Obecność wody i tlenu rozpala umysły naukowców z całego Kerbinu

Bop na zdjęciu z teleskopu lądownika Terra Nova (Laythe)

2016 – Misja Kalimdor III po prawie rocznej podróży dociera do celu. Lądownik Kalimdor III (w składzie: Hanvan Kerman, Tetha Kerman, Stagrid Kerman, Neilhat Kerman) ląduje na Czerwonej Planecie. W tym samym czasie lądownik Kalimdor III – Ike osiąga powierzchnię srebrnego globu Duny. Załoga: Corzor Kerman, Virnne Kerman, Neberta Kerman. Na Eve dociera łazik który ma przeprowadzić badaia na powierzchni

Załoga zdobywców Srebrnego Globu Duny - Ike

Zdjęcie z kamery łazika Ganimedes II, z najwyższej góry na Eve.

2017 – wraz z początkiem roku przechwycona zostaje asteroida klasy A - IJM-931. Po zmianie trajektorii krąży nieco ponad 400km nad powierzchnią Kerbinu.

Używane mody:
MechJeb, KIS, KAS, Texture Replacer, Kerbonov, Planet Shine, Real Scale Boosters, Hangar Extender, Planetary Base Inc, Tarsier Space Tech,  Station Science,  Magic Smoke Industries.

Zapewne zauważyliście, że używam moda Real Scale Boosters i że jest to znaczne ułatwienie rozgrywki. Owszem, ale patrząc na kalendarium to jest on dopiero od roku 2015 – wysłania Kalimdor III.  A czemu go mam? Bo już trochę polatałem tu i tam i granie stawało się nużące przez konstruowanie ciągle nowych i skomplikowanych rakiet. Ogrom czasu siedziałem w VAB a mało latałem i przemieszczałem się po planetach/księżycach.
A, no i im większe były rakiety tym bardziej były pokraczne.
Kolejne części mam nadzieję wkrótce ;)

PS. Tak. Jebediah, Bob i Bill zginęli. Ale o ich kultowości dowiedziałem się dopiero później, jak bardziej wkręciłem się w KSP. Cześć ich pamięci.

Śro, 04 Maj 2016, 19:31:55
Odpowiedź #1

Offline winged

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 393
  • Reputacja: 39
    • Zobacz profil
    • You Tube
Nieźle uchwyciłeś Bopa, założę się, że był on zupełnie niewidoczny w normalnym widoku z powierzchni.

Reklama

Odp: Winter Owl
« Odpowiedź #1 dnia: Śro, 04 Maj 2016, 19:31:55 »

Śro, 04 Maj 2016, 19:34:34
Odpowiedź #2

Offline Wielki Piotr

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 237
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Majestatyczne zdjęcie



Śro, 04 Maj 2016, 20:38:04
Odpowiedź #3

Offline Nolanoth

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 34
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ
Nieźle uchwyciłeś Bopa, założę się, że był on zupełnie niewidoczny w normalnym widoku z powierzchni.
Tak, jak lądowałem od strony Joola, to go bezpośrednio nie widziałem. Trzeba było trochę się poorientować w jego położeniu.
Z drugiej strony jeszcze nie lądowałem, więc nie wiem jak tam wygląda sytuacja, ale kiedyś na takie zdjęcie się natknąłem:


Wielki Piotr, dzięki :D Jeśli chodzi o zrzuty ekranu to staram się robić je również z innych perspektyw.

Reklama

Odp: Winter Owl
« Odpowiedź #3 dnia: Śro, 04 Maj 2016, 20:38:04 »

Wto, 17 Maj 2016, 13:24:17
Odpowiedź #4

Offline Nolanoth

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 34
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Witam ponownie ;)
Pierwsze opowiadanie spod mojej klawiatury, zapraszam.

Pustkowie, część I

Droga wiła się po pagórkach na skraju Los Kerbos, skąpanego w blasku Słońca – Kerbolu, które powoli kończyło tego dnia swoją wędrówkę po sklepieniu. Po dłuższej chwili John Kerman wraz z rodzicami w końcu dojechał na miejsce.   
-„O, cieszę się, że jesteście!” –zawołała ciocia Kathy.
-„Też się cieszymy ciociu, że tu jesteśmy. Tym bardziej, że musieliśmy się tu pojawić, wszak to 75 urodziny wujka!”
Domek na peryferiach miasta przypomniał wiele pięknych, spędzonych tutaj chwil. John często bywał u wujostwa w wakacje i ferie, gdyż jego kuzynostwo było w podobnym mu wieku.

-„Co tam słychać u Ciebie, John?” – zapytał go wujek Hanvan, gdy po powitaniu i złożeniu życzeń znaleźli się na werandzie, usytuowanej w ogrodzie za domem.
-„Mogę się już tym oficjalnie pochwalić, zostałem jednym z techników rakietowych w Centrum!”
-„To gratuluję!”- zawołał ucieszony Hanvan – „Jesteś kolejnym członkiem naszej rodziny w KSP, ale pierwszą osobą w dziale VAB!”
-„Bardzo się cieszę, tym bardziej, że będę mógł pracować przy projektach podobnych do tych, w których Ty brałeś udział.”
-„Z tą różnicą, że ja latałem.”
Po czym westchnął głęboko. W KSP spędził praktycznie całe swoje zawodowe życie.
-„Wujku, opowiedz mi o jakiejś Twojej misji! Znam je w sumie tylko z książek… To co, Kalimdor?”

Hanvan nie był człowiekiem zbyt rozmownym, pomimo trzymającej się go pogody ducha.  Sporadycznie mówił o tym wszystkim, co osiągnął w swoim kosmonautycznym życiu. John, wraz z każdą wizytą, był ciekaw jego kolejnych opowieści. I zawsze wracał do domu z ogromnym niedosytem. Jego głód tych fantastycznych opowieści potęgowała astronomiczna pasja, która towarzyszyła mu chyba od zawsze.

-„Opowiedz mi o tym!” – energicznie nalegał dalej John
Hanvan westchnął głęboko. W jego starczych oczach John zauważył przypływ radości.

* * *

-„kto wymyśla spotkania o 23:00?!” wrzasnął zdenerwowany Corzor.
-"Młody, Wernher o tym wszystkim nas poinformował przez swoich ludzi. Aż ciężko powiedzieć o co może mu chodzić."
Wernher von Kerman. Wybitny naukowiec. To ojciec wszelkich rakiet w Kerbalskim Programie Kosmicznym. Jego autorytetu nie trzeba nikomu przedstawiać.

Kerbale gromadzili się w skromnie urządzonej, prostokątnej sali konferencyjnej. Inżynierowie, dyrektorzy poszczególnych działów, naukowcy, najważniejsi podwykonawcy. Przygotowanych było około 40 miejsc wokół dużego, drewnianego stołu. Pomimo późnej godziny, niektórzy nie tracili ochoty na żarty i wykorzystali dodatkowe spotkanie na rozmowę ze znajomymi z Centrum.
-„Ej ej, może Tanatos jednak nam ucieknie?”
-„Nie, prędzej rozbije się o nasze głowy!”
Miejsca na szczycie zajęli Wernher von Kerman i James Kerman. Dyrektor Centrum KSP i Dyrektor Technologiczny. Obaj wykazywali dziwne, niezrozumiałe dla nikogo poruszenie.
-„A im co?” mruknął, jakby do siebie, Shertrey.
W końcu, gdy wszyscy zaproszeni zebrali się i usiedli na swoich miejscach, Wernher wstał i zabrał głos.
-„Witam panowie. Zapewne zastanawiacie się po co Was zebrałem tu o tej, cóż, późnej już porze. Więc nie owijając w bawełnę - dostaliśmy od rządu zgodę oraz fundusze na zrealizowanie misji Kalimdor.” – rzekł spokojnie, zakręcając swojego krótkiego wąsa.
Cisza. Wszyscy wciąż wiedzieli tyle samo co wcześniej.
Z tego stanu wyrwał wszystkich głos z sali.
-„Co ma do tego Robert Blizzard Kerman i jego opowiadania?” – zapytał jeden z głównych techników, amator literatury fantasy.
-„Czy nazwa misji nie jest wystarczającą aluzją?” – odparł Wernher, uśmiechając się pod nosem.
Na sali można było usłyszeć przeciągłe westchnienie. To była wyraźna próba poruszenia szarych komórek do działania, do zrozumienia elementów wspólnych. Choć panujący na zewnątrz mrok i „namagnesowane” łóżka, które musieli opuścić, skutecznie to uniemożliwiały.
- „I tu i tam jest czerwona ziemia” – odparł Wernher.
Chwilowe zdumienie przekształciło się w niespotykaną nigdzie indziej fascynację. To co powiedział dyrektor zelektryzowało obecnych na tyle, że nikt nie pamiętał o tym, że jeszcze przed chwilą kładł się spać.
Chociaż nie zostało to jeszcze powiedziane, już każdy obecny na sali zrozumiał przekaz.
-„Powiem więcej, wytypowano, kto będzie tworzył załogę lądownika. I nie powinno to być żadne zaskoczenie. A mianowicie: Hanvan, Seanely i Corzor. I chociaż to oni lecą to jest to nasza wspólna misja.
Pamiętajcie: każdy wkład jest najważniejszy.”
Tak, to ta trójka. Byli nazywani różnie. Pomimo młodego wieku mieli już znaczne osiągnięcia, przez co byli nazywani Asami lub Pionierami Księżyców. Zgrane trio jakie tworzyli zawdzięczali cierpliwości wobec kompanów, gdyż mieli zupełnie inne charaktery.

    Kilka dni później cała trójka dostała wezwanie na najwyższe piętro Centrum Administracyjnego KSP, do pokoju numer 1.
Załoga po wejściu do gabinetu zamknęła za sobą drzwi. Stosunkowo rzadko zdarzało się by rozmawiali z ludźmi tak wysokiej rangi w KSP.
-„Witam panowie” rzekł Wernher, witając się z każdym osobna uściśnięciem dłoni –„siadajcie proszę.”
-„Więc, ekhm, „nie owijając w bawełnę” jaki jest plan dyrektorze?” – spytał Hanvan.
Wernher wziął łyka wody i, charakterystycznym dla siebie, wybitnie spokojnym głosem zaczął:
-„W skrócie, wystrzelimy w kierunku Duny siedem naszych rakiet. Łazik, Xenos – wasz statek powrotny, lądownik i 4 moduły stacji orbitalnej wraz z załogą. Wstępnie w misji udział weźmie ośmiu kerbonautów. Wasza trójka i piątka kolejnych. Uprzedzając pytanie, nie wiemy jeszcze kto to będzie.
Oprócz zbierania danych z urządzeń badawczych i wszelkich czujników będziecie mieli też inne zadanie” – kontynuował.
-„A mianowicie, kontrola łazika. Będziecie nim zdalnie sterować.”
-„To nie będziemy z niego korzystać?” – zapytał zdziwiony Corzor.
-„Nie, mamy dla niego inną lokalizację. Lądownik łazika ma wylądować w promieniu do 20 km od najwyższej góry na Dunie – Olympus Mons.”
-„Przepraszam, mamy łazikiem pokonać kilka kilometrów w górę tylko po to by tam wjechał?” niedowierzał Corzor.  „ Przecież skanowanie powierzchni jest satelitarne, z orbity biegunowej.”
-„Mamy zamiar zbadać jak zmieniają się warunki : ciśnienie, wiatr, temperatura, w zależności od wysokości nad umownym poziomem 0 na Dunie. W naszych warunkach na Kerbinie jest to poziom morza. To są ważne dane, które pozwolą nam lepiej zrozumieć aerodynamikę statków w cienkiej i przede wszystkim, rozrzedzonej atmosferze. Im więcej stamtąd wyciągniemy tym lepiej będzie można planować kolejne loty, które odbędą się w przyszłości, mam nadzieję.”

Wszystko to działo się na początku 2006 roku. Przez kolejny rok zespół naukowców i inżynierów tworzyło elementy programu w VAB. Nawet dział SPH udostępnił hangar i zasoby specjalnie dla tej misji. Dziwiono się temu, gdyż ekipa z SPH niechętnie współpracowała z VAB tłumacząc się z reguły swoimi obowiązkami. Wszyscy chcieli zdążyć do momentu możliwego transferu międzyplanetarnego. I przede wszystkim każdy chciał mieć swój wkład w tą wiekopomną misję, która wiodła do pierwszego wylądowania na innej planecie. A już w ogóle wszyscy w Centrum byli zdziwieni, gdy okazało się, że to właśnie SPH stworzy od zera statek Xenos, mający wrócić na Kerbin razem z kerbonautami.

Ta misja miała otworzyć kolejne rozdziały w historii kerbińskiej kosmonautyki.
 
* * *
Rok 2007

-„Statek Kalimdor I – gotów. Załoga w składzie: Hanvan, Seanely, Corzor czeka na rozkazy. Odbiór.”
-„Następuje odliczanie do startu, odbiór.”
-„Przyjąłem, odbiór.”
Rakieta stojąca dotychczas cicho jak drzewo na błoniach Los Kerbos nabierała życia.
Wernher patrzył na to wszystko zarówno z niepokojem jak i szczęściem. Najbardziej jednak chciał tego, by wszyscy wrócili bezpiecznie do domu. Dla niego nic nie było teraz ważniejsze.
-„3… 2… 1…, ognia, pełna moc”
Ogromna rakieta zawyła wyrzucając z siebie kłęby dymu.
-„Trzymajcie się!”
Ten stan wgniecenia w fotel kapsuły przeżywali nie raz. Ale ten moment był wyjątkowy, bo na długi czas mieli stracić z oczu Kerbin, dom.

Ciąg dalszy nastąpi

« Ostatnia zmiana: Wto, 17 Maj 2016, 17:05:40 wysłana przez Nolanoth »

Wto, 17 Maj 2016, 19:10:46
Odpowiedź #5

Offline mietek2o

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Zgrabnie pisana nieszablonowa opowieść. I trzymać tak dalej! Zdaje mi się, czyżby szykował się kolejny na forum dobry AAR? Z niecierpliwością czekam na rozwinięcie akcji  :)

Reklama

Odp: Winter Owl
« Odpowiedź #5 dnia: Wto, 17 Maj 2016, 19:10:46 »

Wto, 17 Maj 2016, 21:41:09
Odpowiedź #6

Offline Pizmak

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 52
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Bardzo fajne, złożone opowiadanie. Super, że jest tyle szczegółów nt. misji, dat itp. Tworzy się dzięki temu poukładana, ciekawa historia. Poprawiłbym tylko dialogi, przede wszystkim wywalić cudzysłowy i niektóre kwestie (np. moment, kiedy John wita ciocię), bo brzmią sztucznie.

Namazane z P8 Lite przez Tapatalk

Dom jest tam, gdzie znacznik prograde.

Wto, 17 Maj 2016, 22:27:35
Odpowiedź #7

Offline Nolanoth

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 34
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Dziękuję za pozytywne komentarze, to motywuje :D
Dalsze części są w trakcie pisania i mam nadzieję, że na nich nie poprzestanę, bo są zalążki pomysłów na następne. ;)
Cytuj
jest tyle szczegółów nt. misji, dat itp.
Wszystkie wydarzenia bazują na lotach wykonanych w KSP. Jestem miłośnikiem screenshotów, więc mogłem odzwierciedlić mniej więcej daty misji w opowiadaniu jak i w kalendarium z pierwszego posta, tak samo jak większość postaci itd.
Cytuj
niektóre kwestie (np. moment, kiedy John wita ciocię), bo brzmią sztucznie
Z bólem przyznaję prawdę jak teraz patrzę na to zdanie. Aczkolwiek ten krótki moment był problemem w czasie pisania.

Reklama

Odp: Winter Owl
« Odpowiedź #7 dnia: Wto, 17 Maj 2016, 22:27:35 »

Wto, 24 Maj 2016, 08:22:32
Odpowiedź #8

Offline Mithrill

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 212
  • Reputacja: 2
    • Zobacz profil
Wykaz misji udany, opowiadanie dość dobrze napisane i z humorem (geneza misji Kalimdor). Oczekuję dalszego ciągu.

Nie, 03 Lip 2016, 23:07:16
Odpowiedź #9

Offline Nolanoth

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 34
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Koszmar studentów - sesja, zakończony. Czas wrócić do KSP i pisania. Zapraszam! :)

Pustkowie, część II

Licznie zgromadzeni ludzie z ogromnym zaciekawieniem oglądali start rakiety z punktu widokowego, oddalonego o kilka kilometrów od platformy startowej. Podłużny kształt gdzieś daleko zostawiał za sobą ogromne kłęby dymu. Na samej górze lecącej rakiety, w małej przestrzeni lądownika znajdowało się trzech kerbonautów mających napisać nowy rozdział w historii podboju kosmosu.

Tego pamiętnego dnia z Centrum Kerbalskiego Programu Kosmicznego wystrzelono 7 rakiet z logo programu, „Winter Owl”. Wiele setek ton stali i paliwa, łącznie 8 kerbonautów. Pierwszym w kolejności był Kalimdor I – lądownik Atena. Następnie wystrzelono statek Xenos z Hanrodem Kermanem na pokładzie i poszczególne moduły stacji DSS „Ares” – moduł A, B, C i D. Załogę stacji w składzie: Agavie Kerman, Deelle Kerman, Dersted Kerman oraz Ludzor Kerman umieszczono w module A na czas podróży. Ostatnią rakietą był łazik mający zbadać powierzchnię planety na stokach najwyższej góry Czerwonego Globu.

Jeszcze tego samego dnia na orbicie przeprowadzono manewry pozwalające na podróż do strefy oddziaływania grawitacyjnego Duny. Statki szybko oddalały się od Kerbinu zostawiając go daleko za sobą.
- Kalimdor I, podajcie stan, odbiór.
- Systemy sprawne. Zaczęliśmy tworzyć transmisję ze statkiem Xenos, z modułu A mamy informację o przejęciu kontroli nad resztą części stacji oraz łazikiem, odbiór – odpowiedział Hanvan.
- W swoim czasie łazik wy przejmiecie, tak jak to macie w instrukcji. Teraz jednak niczym nie musicie się przejmować. Jesteśmy w kontakcie.
- Hmmmmm, prawie rok nudy, wszyscy cieszymy się na samą myśl – ironizował dowódca.
- Poradzicie sobie, bez odbioru.

I rzeczywiście, podróż była wybitnie nudna. Przestrzeń wokół prawie się nie zmieniała, ciągle po oknach lądownika świecił Kerbol. Z tego wszystkiego kerbonauci mieli zaburzenia związane ze snem, z brakiem oddzielenia między nocą a dniem. Wspólnie doszli do wniosku, że przy następnej misji statek musi być wyposażony w żaluzje, by chociaż imitować jakiś rytm dnia.

* * *

Dzień 350
W końcu czerwona planeta ukazała się ich oczom. Była już na tyle wyraźna, że mogli dostrzec widoczną północną czapę lodową. W miarę zbliżania się do planety załoga popadała w coraz większą euforię. Wszak zbliżało się do nich tak upragnione lądowanie na planecie. Kerbonauci powoli zaczęli konsekwentnie się do niego przygotowywać. Sprawdzono dokładnie wszystkie systemy, ilość paliwa, przeprowadzono kalkulacje, będąc w stałym kontakcie z resztą statków oraz z Centrum. Po kolejnych 40 dniach ustanowili stabilną, polarną orbitę wokół Duny.

Widoki z orbity

Okrążając tak planetę przyglądali się z fascynacją powierzchni planety. Duna była po części pomarszczonym przez góry i wąwozy lądem. Drugą część stanowiły wyżyny i równiny, które stanowiły lepszy teren do lądowania. Plan zakładał jednak inną lokalizację.
Po długim oczekiwaniu nadszedł w końcu dzień, w którym warunki na Czerwonej Planecie były wystarczająco sprzyjające, by możliwe było lądowanie. Był to 397 dzień misji.


Miejsce lądowania

- Kalimdor, otrzymaliśmy informacje, że warunki pozwalają na lądowanie. Przejmujecie w pełni inicjatywę nad misją do czasu wylądowania. Bez odbioru.
Tak brzmiał komunikat wydany przez Jamesa Kermana z KSP.
Hanvana taki obrót spraw bardzo ucieszył.
-Słyszeliście panowie? Możemy lądować. Wdrożyć procedurę, Seanely, ustaw podane koordynaty.
W mig przeprowadzono przygotowania. W czasie obracania statku do manewru cała załoga była już przebrana w skafandry.
- Manewr hamowania za 10 sekund.
Nerwowe oczekiwanie. Zimny pot wstąpił na czoła.
-5 sekund, 4, 3, 2, 1, pełna moc.
Dawno nie odczuli przeciążenia na własnych kościach. Ostatni raz mieli z nim do czynienia prawie rok temu. Wszystko trwało kilkanaście sekund. Ostatnim krokiem było ustawienie spadochronów w pozycję do rozłożenia. Corzor westchnął.
- Pozostało nam jedynie czekać.
Statek coraz szybciej zbliżał się do powierzchni. Na zewnątrz robiło się coraz jaśniej z powodu światła odbijanego od gruntu. Zupełnie zniknęły gwiazdy a po chwili załoga odczuła hamowanie aerodynamiczne. Nie było ono jednak podobne jak przy wchodzeniu w atmosferę ich rodzimej planety.
Na wysokości 15 km otworzono klapy pojemników ze spadochronami. Po przeleceniu następnych kilometrów w dół gęstość powietrza pozwoliła w końcu na ich rozwinięcie. Turbulencje wyraźnie wskazywały na zmniejszenie prędkości. Lądownik zaczął powoli opadać na spadochronach. 4 kilometry do powierzchni.
Po dwóch minutach Hanvan zręcznym ruchem dźwigni wyhamował lądownik. Lekkie wstrząśnięcie było oznaką osiągnięcia powierzchni. Kerbonauci wylądowali na dnie największego kanionu na Dunie. Położenie było o tyle dogodne, że stanowiło naturalną barierę przed burzami piaskowymi czasem przetaczającymi się przez planetę.


Kilka chwil po lądowaniu, miejsce wbicia flagi

- Rozłożyć antenę.
- Statek Xenos, odbiór,Xenos
- szzzzzzzzzzzz
- Xenos, odbiór
- Odbiór. Jak tam na dole?
- Wylądowaliśmy na powierzchni! Lądownik chyba w jednym kawałku, my podobnie,  odbiór.
- Ha! Udało się! Gratuluję! Zaraz Was połączę na szersze pasmo, byście mogli sami tą informację przekazać na Kerbin, odbiór.
Kończąc transmisję dowódca przemówił do reszty swojego zespołu:
- Panowie, nie potrafię wyrazić tego co teraz czuję! Ale prócz przyjemności mamy tu dużo pracy. Spędzimy tutaj dobre i złe chwile ale powiem wam jedno. Dobrze, że jesteśmy tu razem.
- I wzajemnie dowódco. Damy sobie radę – odparł Seanely.
- Teraz czas na to, by zrobić sobie historyczny spacer.
Corzor wklepał komendy do komputera. Nastąpiło zmniejszenie ciśnienia w kapsule i rozłożenie zewnętrznych drabinek. Po chwili kilka zamknięć i zabezpieczeń zostało pokonanych, a Hanvan w końcu otworzył drzwiczki ich tymczasowego domu.
Po kolei wychodzili z kapsuły, stawiając krok w nieznane. Seanely wraz z Corzorem stanęli na baczność kilka kroków od lądownika w momencie, gdy Hanvan wbijał flagę w czerwony grunt planety, znak ich zwycięstwa oraz powodzenia misji Kalimdor. Powierzchnię osiągnęli po 397 dniach od startu.

Ogromna euforia załogi powoli przechodziła w swoisty niepokój. Rozglądali się wokół, ogarniając wzrokiem majestatyczne, czerwone wzgórza i wschodzący nad górami księżyc Ike, Srebrny Glob Duny.
- Hm, to pustkowie, jakiego w życiu już chyba nigdy nie ujrzę – rzekł Hanvan do swoich towarzyszy.
- Nie chcę was straszyć, ale jesteśmy skazani tylko na siebie.
- No najbliższe żywe istoty krążą dziesiątki kilometrów nad nami…
Stali tak przez dobrych kilka minut analizując swoje, może się zdawać, przygnębiające położenie. Niby wszystko gra, piszą nowy rozdział wydarzeń i są sławni ale są samotni, tęskniący za domem i za swoimi rodzinami.
Dowódca przerwał tą zadumę.

- Bierzmy się do roboty, nie możemy zaniedbać procedur. Corzor, sprawdź lądownik.
Młody kerbonauta przez kilka minut sprawdzał główne elementy rakiety po osiągnięciu powierzchni. Czy nóżki lądownika są całe, czy silniki nie zostały zapylone, czy aparatura jest sprawna, czy nic się nie przepaliło w wyniku hamowania w atmosferze. Po kilku minutach stanął przed Hanvanem zdając pierwszy raport.
- Jest git, dowódco. Co prawda pod nóżkami jest piach ale pod nim jest trochę kamieni, więc nie powinien się zakopać. Jak nie zrobił tego przy lądowaniu to nie powinien potem.

Pomimo regularnych ćwiczeń przez ostatnie 3 tygodnie, astronauci mieli problemy z poruszaniem się. Zastój mięśni był tak spory, że Hanvan zarządził, by cały pierwszy spacer trwał do 15 minut. Seanely i Corzor przyjęli to bez słowa sprzeciwu. Doskonale wiedzieli o co mu chodzi, gdyż trud ponownego chodzenia odczuwali tak samo jak on.

Słońce zaszło już za wysoką granicą kanionu szybko ściągając na powierzchnię Duny nieprzeniknioną ciemność.  Corzor przygotowawszy sobie fotel do spania, położył się i westchnął ciężko. Patrzył jeszcze przez okno kapsuły, obserwując niebo. Na gwieździstym sklepieniu dostrzegł swój dom, Kerbin. Był to obraz niepozorny, po prostu niebieska kropka na nieboskłonie, a tyle przecież dla niego znaczyła. Jego koledzy już spali, zmęczeni przeżyciami dnia. Spełnił się jego największy sen, aczkolwiek był on okupiony ogromnym trudem. Czy wytrzymają ten ciężar? Czy uda im się wrócić na orbitę i na Kerbin? Nurtowany pytaniami w końcu usnął.

Kolejne dni i kolejne tygodnie mijały zdobywcom na ponownym przyzwyczajaniu się do grawitacji. Służyło temu codzienne przeglądanie danych z aparatury naukowej znajdującej się na zewnątrz statku. Powszechnie obecny był kontakt z statkiem Xenos oraz z powstającą na orbicie stacją DSS „Ares”. Za ich pośrednictwem, z opóźnieniem wynikającym z drogi którą fale radiowe muszą pokonać, kontaktowali się z Kerbinem, cały czas dając raporty z misji.


Lądownik Kalimdor I - Atena w pełnej okazałości

* * *

Pewnego dnia odpoczynek w wygodnych siedzeniach lądownika przerwała przychodząca transmisja z orbity.
- Kalimdor I, zgłoś się. Tu Dersted, DSS „Ares”.
- Halo halo, zgłaszam się – Hanvan, odbiór.
- Hanvan, mamy na orbicie mały problem. I generalnie nie wiem jak mam tą informację przekazać do Centrum.
- Mów o co chodzi.
- Hanvan, Wernher mnie zabije. Zgubiliśmy jeden moduł.
- Jak to zgubiliście?  - Dowódca statku zdębiał słysząc ten komunikat. – zgubić to można klucze od domu a nie fragment stacji kosmicznej…
- No jak sam wiesz, razem z załogą DSS wzięliśmy pod kontrolę moduły stacji, które potem mieliśmy zadokować na orbicie. Od opuszczeniu strefy oddziaływania Kerbinu wszystko szło po naszej myśli. Wszystkie moduły po całej podróży znalazły się na orbicie Duny. Potem po kolei mieliśmy je zniżać na mniejszą orbitę. Trzy zadokowane, bierzemy się za czwarty i nic. Nie ma łączności podstawowej, nie ma awaryjnej, ostatni sygnał wysłaliśmy przed chwilą i nic. Cisza trwa od tygodnia. Nie było tam jedzenia i wody na szczęście ale moduł szlag trafił.
- A co się z nim mogło stać?
- Podejrzewam trzy opcje. Moduł „D” mógł trafić w Ike lub krąży po orbicie bez znaku życia. Opcja najmniej prawdopodobna to taka, że padły łącza a asysta grawitacyjna wyrzuciła go hen daleko.
- Sprawdź jeszcze raz wszystkie połączenia.
- Nie działa, próbowałem wielokrotnie. Zamelduję za chwilę sytuację Wernherowi. Jesteśmy w kontakcie, bez odbioru. – rzekł wyraźnie załamany kerbonauta.


Ciąg dalszy nastąpi.

PS. Wybaczcie ten piękny interfejs. To stara misja i dopiero w jej trakcie nauczyłem się go wyłączać.
« Ostatnia zmiana: Nie, 03 Lip 2016, 23:09:28 wysłana przez Nolanoth »

Reklama

Odp: Winter Owl
« Odpowiedź #9 dnia: Nie, 03 Lip 2016, 23:07:16 »