Kerbal Space Program Forum | Polska Społeczność Gry

Galerie => Własna twórczość => Wątek zaczęty przez: Mithrill w Śro, 06 Maj 2015, 21:35:57

Tytuł: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Śro, 06 Maj 2015, 21:35:57
Opowiadanie na motywach filmu ,,Interstellar''


Chapter One


  Jebediah Kerman siedział w kapsule lądownika i patrzył przez okno. Zimna, biała mgła ukrywała dalszy pejzaż. Zresztą, co tu było do oglądania, pomyślał. Szarobiały lód tworzył podłoże jaskini i jej strop, niewidoczny w ciemności. Z gazowo-lodowej mgły wyłaniały się światła okolicznego lądownika. Ze szczelin dobiegał odgłos maszyn górniczych. Jeb czuł się przygnębiony. Eeloo nie była przyjemnym miejscem nawet dla świeżo przybyłych, a po latach na niej spędzonych zdawała się... Latach? To słowo... czy dobrze go użyłem? Ile czasu siedzę na tym zakrakeniu?
-Miren, chodź tu.-
Doktor Miren Kerman ostatnio cieszył się szacunkiem Jeba i jego towarzyszy.
-Ile czasu już tu jesteśmy?-
-Dwadzieścia siedem lat od twojego przylotu, trzydzieści siedem od początku mojej misji.-
  Tyle czasu! Ale jak to możliwe! Dlaczego! To wszystko naraz przemknęło przez głowę kerbonauty, a potem wspomnienia spadły na niego jak lawina
 

  Trzydzieści lat temu, w KSC, lot testowy rakiety z silnikiem magnoindukcyjnym. Anomalia grawitacyjna i awaryjne lądowanie na wysepce na dalekim zachodzie. Doktor, nie... profesor Lister Kerman i jego misja.
-Chcę, żebyś mi w czymś pomógł. Czymś, co wymaga obecności świetnego pilota.-
-Jestem do pańskich usług, profesorze.-
-Prowadzę program poszukiwania planet zdatnych do życia znajdujących się poza układem Kerbolu. Ostatnio znaleźliśmy jedną i budujemy statek międzyplanetarny.-
-Mam go pilotować?!-
-Nie. Ty i inni kapitanowie pomożecie zgromadzić surowce. Każdy poleci na inną planetę. Twoim celem jest Eeloo.-
-Rozumiem, że mam dowodzić statkiem górniczym na bryle lodu.-
-Jesteś najlepszym pilotem, jaki trafił do tej misji.-
- Przecież nie latałem dalej niż na Vernir!1-
-Inni kapitanowie nie wyszli poza orbitę Duny.-
  Dlaczego ja się dałem na to złapać-przeklął się w myślach nie po raz pierwszy Jeb, wspominając tamtą rozmowę. No, co się stało, to się nie odstanie. Może się i tu na coś przydam; pomyślał, wywołując przez outerkom2 swojego towarzysza podróży
-K.R.E.L, gdzie do jasnej krakena jesteś?! Mamy sprzęt do rozstawienia!-
-Idę, szefuńciu, idę-
-Zmniejsz po drodze poziom humoru-



Chapter two will appear!


1 Vernir- planeta karłowata między orbitą Dresu i Joola
2 outerkom-to samo co interkom, tylko dziala na zewnątrz
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Robson w Czw, 07 Maj 2015, 08:25:19
Zapowiada się świetnie!
Napięcie zbudowałeś odpowiednie, a i powstało wiele pytań, na które mam nadzieję rychło nie zobaczymy odpowiedzi.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Czw, 14 Maj 2015, 11:12:55
UWAGA!!!!

Z powodu problemów z kerbalami i chronicznego braku czasu oficjalnie zawieszam swoją działalność na forum do czerwca.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Robson w Czw, 14 Maj 2015, 11:51:50
Jakie to typowe. :(
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Wto, 09 Cze 2015, 10:02:48
Chapter two

Jeb odsunął się od outerkomu i opadł na krzesło. Ten automat zdecydowanie za rzadko traktuje misję poważnie. W sumie, ja też-pomyślał. Ale pierwsze spotkanie z tym robotem...

Kiedy wrócił do domu po spotkaniu z profesorem Kermanem, miał ciężką przeprawę z rodziną. Żona zmyła mu głowę, a córka zaszyła się w pokoju i nie chciała wyjść. Udobruchał ją dopiero na tydzień przed lotem, kiedy profesor namówił go na prezentację statku i załogi. Statek mu się spodobał.

-Przypomina ten... no... jak on się nazywał?... Kerbin's Phantom?
-Tak. Inspirowaliśmy się jego konstrukcją. Wprawdzie to już zabytek, ale...
-...był najlepszym statkiem w swojej klasie, wiem, uczyli mnie o tym.
-Na wyposażeniu masz dwa lądowniki, dwa wachadłowce-szperacze i skycrane transportowy.

Jeb przyjrzał się napisowi na dziobie.

-,,Filar''. Niezbyt oryginalnie.
-Nie podoba Ci się?
-Trochę.
-W starożytnych budowlach filar podtrzymywał całość
-I dlatego miał najwięcej do dźwigania

Profesor zapoznał go z protokołem misji i zabrał do kwater załogi. Dr. Bethy Kerman, córka profesora. Alex Kerman, pilot oblatywacz i fizyk. Bradley Kerman, mineralog.
Christopher Kerman, spec od improwizacji i mikrobiolog. I K.R.E.L.

Jeb wciąż mimowolnie masował czoło na wspomnienie pierwszego spotkania z robotem. K.R.E.L. wybuchnął cyfrowym śmiechem i...

-Po kiegoż diabła włazisz na ten statek, co?1
-Licz się ze słowami, konserwo!
-Ej, ej!
-Jesteś żołnierzem. Takich już nie robią.

Następne co mógł sobie przypomnieć to opadającą mu na głowę belkę durastali




Chapter three will appear!



1Parafraza :,, Po kiegoż diabła łaził na ten statek?''-,,Szelmowskie sztuczki Skapena'', Molier
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Drangir w Wto, 09 Cze 2015, 12:31:43
Cytuj
-Przypomina ten... no... jak on się nazywał?... Kerbin's Phantom?
- Tak. Inspirowaliśmy się jego konstrukcją. Wprawdzie to już zabytek, ale...
-...był najlepszym statkiem w swojej klasie, wiem, uczyli mnie o tym.

Wiesz, Konsul nie był taki zły... i przynajmniej nie spadł ;>

Oh, wait...


Trochę krótko, skoro fotek brak, nie widzę uzasadnienia fabularnego które uniemozliwyloby zrobienie tego w grze.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Wto, 09 Cze 2015, 20:43:21
Uzasadnienia fabularnego nie ma, ale jest inne, bardziej przyziemne-mam awarię Kerbali. Co do konstrukcji, pokażę ją na screenach kiedy naprawię grę, a teraz zaspojleruję i powiem, że ,,Filar'' ma pustą kabinę ze skrzydeł/blachy. Jeśli chcesz, postaram się wprowadzić Konsula
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Diakon w Śro, 10 Cze 2015, 13:18:39
A masz może pliki craft? Mogę zdjęcia zrobić samemu, ty je wstawisz
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Śro, 10 Cze 2015, 21:01:31
@up

Niestety, nie
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Pią, 19 Cze 2015, 09:18:46
Chapter three

Kiedy Jeb odzyskał przytomność, przez moment obawiał się że robot uderzył go tak mocno, że wysłał go z tego łez padołu na tamten świat. Wszędzie wokół było biało i jasno. Dopiero zatroskana mina profesora Kermana uświadomiła mu jego położenie. Leżał w szpitalu.

Tak, K.R.E.L. nie należał do szczególnie łatwych w obyciu maszyn. Jak się okazało, podczas pobytu w armii otrzymał dodatkowe funkcje:ograniczoną szczerość, dochowywanie tajemnic i poczucie humoru. Dość sarkastyczne w dodatku. Wprawdzie wymógł na robocie zapalanie lampki, kiedy żartuje, ale ten w ramach zrekompensowania sobie możliwości zaskakiwania załogi żartami sadził nimi coraz częściej. Jebowi trudno było się skupić podczas pilotowania ,,Filara'', kiedy K.R.E.L. wciąż się odzywał. Zaraz po wejściu na pokład dokładnie obejrzał komputery i w końcu powiedział,,Wreszcie mam jakieś rozsądne towarzystwo''. Mogę się jednak na nim zemścić, myślał Jeb, kładąc się w komorze hibernacyjnej. Robot będzie musiał przez kilka lat z okładem chodzić po statku i gadać do siebie, a on-może smacznie spać.

W końcu jednak dolecieli. Bradley i Christopher mieli zasiąść za sterami lądowników i wylądować tam, gdzie zwiad wahadłowców wykryje Ketan, miedź lub kiutonię1. Będą tam prowadzić prace górnicze i badać otoczenie. Jeb, Bethy i Alex pozostaną z K.R.E.L.-em na ,,Filarze'' i będą gromadzić wydobyte surowce, dbać o łączność z Kerbinem i zapewniać,,wsparcie taktyczne'', jak pół żartem, pół serio określił to K.R.E.L. Co jakiś czas Jeb za pośrednictwem komputera statku przejmie kontrolę nad zdalnie sterowanym scycranem-transportowcem i odbierze surowce z lądowników; a kiedy ładownie będą pełne, wrócą na Kerbin.

Po kilku miesiącach do wypełnienia ładowni ,,Filaru'' pozostał jeden lot scycranem. Jeb zacierał ręce z radości i, mimo woli, oczy zaszły mu łzami na myśl o spotkaniu z Alice. Kochana dziewczynka, pomyślał, ciekawe jak sobie radzi w szkole.
W tym momencie K.R.E.L. zaraportował:

-Coś się zbliża!

Jeb z początku puścił to mimo uszu-robot mógł przecież żartować-lecz gdy usłyszał pikanie radaru, wyjrzał przez szybę kabiny. Do ,,Filara'' zbliżał się mniejszy statek.
Nie był dużo dłuższy niż wahadłowiec, lecz w oczy rzucał się położony z przodu pierścień. ,,Otwórz hangar'' rozległo się z głośników. Jeb, zbyt zdziwiony by zaoponować, wykonał polecenie. Statek zadokował i na ekranie komunikatora pojawiła się twarz profesora Kermana.

-Jeb, jesteś?
-Jestem, profesorze.
-W tym statku jest zaopatrzenie i trochę dodatkowego sprzętu. Rozmawiamy teraz mniej więcej w czasie rzeczywistym. Wyładuj wszystko i zwołaj załogę. Mam wam coś do powiedzenia.

Kiedy już wszyscy siedzieli w kabinie pilota, profesor kontynuował:
-To, w czym wysłałem wam to wszystko, to szybkostatek. Leci z Kerbinu tutaj przez kilka dni. Będzie przylatywał co jakiś czas i dowoził zaopatrzenie, a potem wróci z ładunkiem.
-Jak to, z ładunkiem! Co to znaczy?!
-Musieliśmy zmienić plany. Szybkostatek dowiezie to, co wydobyliście, a misja będzie przedłużona.
-Nie! jak!
-Przykro mi. Zostajecie tu do odwołania.

Jebowi nagle zaćmiło się przed oczami.




Chapter four will appear!



1kiutonia-naturalny stop metali żelaznych, często spotykany w kraterach meteorytowych. Charakteryzuje się nietypowymi właściwościami energetycznymi.

Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Madrian w Wto, 23 Cze 2015, 16:55:33
Szybkostatek?  ???
Nie przesadziłeś czasem z neologizmem? ;)
Brzmi jak coś z Alicji w Krainie Czarów.

Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Wto, 23 Cze 2015, 20:24:17
Właściwie to zapożyczyłem tę nazwę z książki Orsona Scotta Carda p.t:,,W przededniu''.

Przy okazji, dzięki za odpowiedź. Przynajmniej wiem, że kogoś jeszcze interesuje moja praca.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: ShookTea w Wto, 23 Cze 2015, 21:40:23
To, że nikt nie pisze, nie znaczy, że nikt nie czyta. Ja na przykład nie zwykłem po przeczytaniu książki wysyłać autorowi listu gratulacyjnego :D
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Drangir w Wto, 23 Cze 2015, 22:55:35
Autora gratyfikujesz w inny sposób - kupując książkę. Jedynym paliwem motywującym twórców do tworzenia AAR, fanfików i innych bzdetów są komentarze, punkty reputacji i inne plusiki, odmawianie nawet tego to po prostu pozbywanie SIEBIE kolejnych odcinków danej twórczości fanowskiej.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Pią, 04 Wrz 2015, 09:53:23
Mam nadzieję, że autora nie obowiązuje zasada odkopu ;)

Tak czy owak, zapraszam na...



Chapter four

Odgłos odsuwanych drzwi śluzy wyrwał Jeba ze wspomnień. K.R.E.L. zakończył pracę z natleniarką i czekał na dalsze polecenia. Pilot westchnął pod nosem. Robot może i potrafił zachowywać się jak Kerbal, ale nawet najbardziej zaawansowana SI ma swoje ograniczenia. W tym przypadku była pozbawiona umiejętności obserwacji otoczenia. K.R.E.L. mógł stać kilka kroków od rannego kerbonauty i nie wpaść na to, że trzeba mu udzielić pomocy. Potrzebował poleceń.

Nagle rozległo się pikanie. Robot oznajmił beznamiętnym głosem:

-Bateria mi padaaaaaaa....

Ostatnie słowo wypowiedział niskim tonem, który przeszedł w buczenie. Jeb wstawił go do stacji ładowania i znów pogrążył się we wspomnieniach.


Pamiętał, że obudził się w ambulatorium. Wokół widział zatroskane twarze załogi. Nakazał im powrót do zajęć. Oni udali się na planetę, a Jeb - do swojej kajuty. Nie chciał, by inni widzieli, jak płacze.

I znów rutyna: wezwanie z lądownika, spuszczenie skycrane'a, powrót skycranem, wyładowanie i dokowanie. Pomiędzy wezwaniami siedział w kabinie dowodzenia, przeglądając dane statku lub rozmawiając z K.R.E.L.-em. Raz na miesiąc przylatywał szybkostatek z zapasami żywności i sprzętem. Czasami były to części zamienne do lądowników, czasami-coś innego. Na przykład generator grawitacji. To było kilka miesięcy przed ich pierwszym spotkaniem z Mirenem. Była to opleciona przewodami konstrukcja, nieco kanciata, rozmiarów typowego drona górniczego1.Pełna pokręteł, suwaków i przycisków konsola główna nieco go zaniepokoiła. W końcu wcisnął na chybił-trafił jeden z nich.

W następnej chwili poczuł niewidzialną siłę przyciskającą go do podłogi. Spróbował podnieść rękę, ale przyszło mu to z ogromnym trudem, jakby była cała z ołowiu. Dopiero po półgodzinie zdołał wyłączyć urządzenie. Mimo codziennych ćwiczeń, nieważkość nadwyrężyła jego zdrowie: mięśnie uległy atrofii, a kości osłabły. Powrót do zdrowia trwał pewien czas, ale Jeb już postanowił zabrać się za siebie. Po godzinie majstrowania na konsoli znalazł odpowiednią grawitację. Kiedy już czuł się swobodnie przy 0.75 g, wpadł na pomysł zrobienia Bradley'owi żartu.

Wskoczył na pokład wahadłowca, zabierając generator grawitacji. Musiał jednak uważać przy wychodzeniu, bo w warunkach grawitacji panującej na Eeloo jeden nieostrożny krok wybijał go kilka metrów nad powierzchnię. Wkrótce dotarł do lądownika Bradley'a

-Hej, Bradley, zobacz co nam przywieźli! Ekspres do kawy!-krzyczał
-Zbyt skomplikowane na ekspres do kawy.
-Uwierzysz, jak przygotuję ci cappucino z pianką na wierzchu?
-Zakład o puszkę mielonki.
-Zgoda. Zainstaluję go w twoim lądowniku.

Kiedy jednak generator grawitacji został przymocowany, Jeb nastawił go i włączył. Jego towarzysz runął jak długi, podczas gdy pilot wciąż stał mocno na nogach i pękał ze śmiechu. Bradley w jednej chwili zorientował się co jest grane.

-Ty lisie! Ty chytrusie! Włączyłeś grawitację! Co najmniej dwa razy większą niż jest na tej bryle lodu!

W końcu Jeb opanował głupawkę i wyłączył generator. Drugi kerbonauta podniósł się i spiorunował wzrokiem pilota, który błyskawicznie umknął. Bradley pobiegł za nim, ale Jeb nie tyle szedł, ile sadził ogromne susy. W pewnym momencie zniknął.


Naukowiec podbiegł do niego i spostrzegł pilota w sporej jaskini.

-Wisisz mi puszkę mielonki- rzucił Bradley
-Ty się lepiej zainteresuj tym tam- odparł Jeb, wskazując za siebie.

Bradley spojrzał i oniemiał.








Chapter five will appear!







1Gwoli ścisłości, sięgała Jebowi do ramion i miała kształt mniej więcej sześcienny
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Czw, 01 Paź 2015, 14:04:14
Ludzie, co się dzieje? Nikt nie pamięta o opowiadaniach?



Chapter five

Jebediah w swojej karierze widział wiele dziwnych rzeczy, więc był już na nie zaimpregnowany. Bradley nie miał tyle doświadczenia, więc trochę trwało, nim doszedł do siebie.
Znaleźli się w ogromnej lodowej jaskini, zamglonej, co z uwagi na brak atmosfery na Eeloo, wydawało się dziwne. Mimo że włączyli światła, drugi koniec tonął w mroku. Sklepienia nie mogli za nic dostrzec. Na Kerbinie nic takiego nie mogłoby powstać, ale tu grawitacja była niemal dziesięć razy słabsza. Zdecydowanie robiło to wrażenie na Kerbalach, które od miesięcy siedziały w ciasnych kabinach.

Jeb i Bradley ruszyli w głąb jaskini, przyświecając sobie latarkami. Mgła nie znikała z pola widzenia, co jeszcze bardziej ich zdziwiło. Lodowe ściany, mimo odległości, przytłaczały kerbonautów. Zdawało im się, że sprężają wokół nich powietrze, czy co tam wypełniało jaskinię. Atmosfera wydawała się ciasna. W końcu Jeb nie wytrzymał.

-Bradley! Wytłumacz mi to! Tu nie powinno być powietrza, więc skąd tu ta mgła!-pieklił się pilot.
-Nie mam pojęcia!-odkrzyknął mineralog.

Szli dalej. Co jakiś czas w ścianach otwierały się przejścia, co jakiś czas musieli zawracać, bo zatrzymała ich szczelina. W końcu dotarli do kolejnej dużej jaskini. Tu nawet Jeb stanął jak wryty.

Mgła była tu gęstsza niż w innych partiach jaskini. Widoczność kończyła się  na linii kilku metrów. Bezkształtne bryły lodu zaściełały podłoże. Światło latarek wydobyło z ciemności obły kształt jakiegoś ciała, wspierającego się na cienkich nogach.
W końcu kerbonauci opanowali strach i ruszyli do przodu. Bradley co jakiś czas się zatrzymywał i przypatrywał się lodowym bryłom

-Znam lepsze sposoby na opanowanie strachu, niż oglądanie skał.-oznajmił w którymś momencie Jeb.
-To nie skały...-odparł jego towarzysz
-Jak zwą, tak zwą. Ruszaj.-
-To instrumenty naukowe. Działają. Czekaj...-
-Instrumenty naukowe?-zdziwił się Jeb -Więc...-

Podszedł bliżej ciała i wzmocnił światło latarki. Na boku zarysował się znajomy kształt śluzy powietrznej

-To baza...-wymamrotał teatralnym szeptem.




Chapter six will appear!
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Drangir w Pon, 05 Paź 2015, 16:36:35
To nie księżyc, to Stacja Kosmiczna.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Diakon w Pon, 05 Paź 2015, 19:40:21
Cytuj
To nie księżyc, to Stacja Kosmiczna.
Obi-wan, Star Wars ep. IV
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Pizmak w Nie, 11 Paź 2015, 01:10:56
Super się czyta, czekam na kolejne czaptery :)

Nasmarowane z S1 przez Tapatalk

Tytuł: Odp: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Madrian w Nie, 11 Paź 2015, 10:39:15
Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ
Jebediah w swojej karierze widział wiele dziwnych rzeczy, więc był już na nie zaimpregnowany.

Zaimpregnowany? :)
Niewrażliwy, odporny, zblazowany, beznamiętny, bierny, nieczuły, niepodatny, nieporuszony, obojętny, okrzepły, zahartowany, znieczulony, zobojętniany, rutyniarski...
Ale nie zaimpregnowany. Impregnuje się drewno albo materiał.

Trochę jest na wyrost używanie słowa "Rozdział". To raczej... akapity lub części.
Rozdział zamyka w sobie jakiś wątek fabularny.
Tytuł: Odp: Odp: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Nie, 11 Paź 2015, 18:48:06
Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ
Trochę jest na wyrost używanie słowa "Rozdział". To raczej... akapity lub części.
Rozdział zamyka w sobie jakiś wątek fabularny.

No... fakt. Będę o tym pamiętał na przyszłość, ale teraz chyba muszę ciągnąć to tak jak zacząłem
Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ
Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ
Jebediah w swojej karierze widział wiele dziwnych rzeczy, więc był już na nie zaimpregnowany.

Zaimpregnowany? :)
Niewrażliwy, odporny, zblazowany, beznamiętny, bierny, nieczuły, niepodatny, nieporuszony, obojętny, okrzepły, zahartowany, znieczulony, zobojętniany, rutyniarski...
Ale nie zaimpregnowany. Impregnuje się drewno albo materiał.

Szczerze, niektórzy autorzy używają określenia ,,zaimpregnowany'' jako synonimu ,, obojętny''. Ale jeśli to aż tak kole, poprawię.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Pizmak w Czw, 17 Gru 2015, 00:37:10
Ta, wiem, trochę odkop, ale... Opowiadanie mnie wciągnęło, wiadomo czy i kiedy będzie kontynuowane?

Namazane z P8 Lite przez Tapatalk

Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Czw, 17 Gru 2015, 08:38:47
Raczej będzie, jak znajdę czas i chęci.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Pizmak w Czw, 17 Gru 2015, 19:15:40
Dobrze słyszeć, życzę weny :)

Namazane z P8 Lite przez Tapatalk

Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: KnightMoritz w Pią, 25 Gru 2015, 03:18:38
Jako jeden z ludzi którzy zapoczątkowali modę na opowiadania na forum, pozwolę sobie udzielić tobie pewnej rady. Na przyszłość. Lub na teraz.
Jeśli chcesz napisać opowiadanie, musisz parę rzeczy zrobić inaczej. Zacznij tworzyć fabułę od końca albo od razu w całości, ze wszystkimi zawirowaniami. Nigdy, ale to przenigdy, nie zaczynaj od początku. Wymyśl jakieś epickie zakończenie i zacznij w ten sposób budować fabułę. Trochę na zasadzie ciągłego zadawania sobie pytań: Co musi się stać, żeby to wydarzenie miało miejsce?
Po drugie, dobrze jest oddzielać konwersacje od opisów inaczej niż myślnikami.

Cytuj
Ja to robię używając quote'a, i to działa.


Po trzecie, jak masz pomysł na 3 zdania, to zapisz je w notatniku, a nie wrzucaj od razu na forum. Gdy uzbiera się więcej i będziesz miał do tego screeny - a naprawdę, mimo że są tylko dopełnieniem opowiadania i nie powinno być ich dużo, to nie jest to forum dla młodych grafomanów pisarzy wierszokletów :), to wtedy wrzucaj.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Pią, 25 Gru 2015, 21:17:02
@up
Szczerze dziękuję za rady. Wprawdzie ,,Filara'' będę ciągnął obecną metodą, bo nie zmienia się metody pisania w trakcie. Fabuła jest kompletna, bo piszę na bazie istniejącego dzieła. Szczegóły dostosowuję w trakcie, ale większość najważniejszych motywów jest wypunktowana i spisana. Screenów w tym opowiadaniu nie ma i nie będzie-mój świadomy wybór. Możliwe, że na koniec dorzucę ,,suplement'' ze zdjęciami pojazdów, ale to zależy od publiki i moich możliwości.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Wto, 12 Sty 2016, 10:07:52
Wiem, post pod postem i te sprawy, ale w końcu znalazłem w sobie samozaparcie żeby przysiąść nad klawiaturą.

Chapter six

Dwaj kerbonauci stali, oszołomieni wnioskiem do którego doszli. Żaden nie śmiał się odezwać. Dopiero alarm ostrzegający o kończącym się tlenie sprowadził ich na ziemię, czy raczej na lód.

-No to co teraz, panie naukowiec? Masz pan jakiś plan?-zapytał Jeb-Bo ja bym wracał-dorzucił po chwili
-Ja też. Nie chcę się udusić. Ale głupio to tak zostawić-stwierdził Bradley
-Wrócimy z zapasami i resztą załogi. Zdaje się, że nasz inżynier pokładowy zamówił niedawno łazik-
-Zgadza się. Przyda się tutaj-

W istocie jednak zamówionemu przez Christophera pojazdowi bliżej było do poduszkowca niż do łazika. Zamiast poduszki powietrznej były wprawdzie małe silniczki na monopropelant, jednak skutek był ten sam. Dlatego kiedy Jeb i Bradley opowiedzieli ekipie o swoim odkryciu, natychmiast zdecydowano o wysłaniu na miejsce stateczku z częścią załogi. Jako dodatkowych członków ekipy wytypowano Bethy i Christophera. I K. R. E. L.-a, ku niezadowoleniu Jeba.

Tak przynajmniej to pamiętał. Rozglądając się po kabinie pięćdziesięcioletniego lądownika, usiłował przypomnieć sobie jak wyglądał po pierwszym otwarciu. Na pewno było ciemno. Musiało być ciemno, bo zasilanie opierało się na przestarzałych i zawodnych ogniwach wodorowych. Nie byłoby w stanie działać pół wieku z okładem. Komora hibernacyjna Mirena działała cudem. Nie było żywności ani wody. Pewnie dłatego chwilę po wybudzeniu jedyny załogant rozpłakał się jak bóbr. Tak, to pamiętał wyraźnie. Mirena, z zieloną twarzą pomarszczoną i mokrą od płaczu. Wiedział, co on musiał przejść. I pamiętał tę straszną chwilę.


Już parę godzin po wejściu do bazy, kiedy uruchomili zasilanie, na ekran wypłynęły wiadomości archiwizowane przez dekady. Dysk danych był podłączony do zasilania awaryjnego, więc zachował wszystko. Gdy komunikaty z czasu snu Mirena zostały potwierdzone, została jeszcze jedna wiadomość. Wysłana ze statku N-KASA
00-7,,Filar''.

Na ekranie pojawiła twarz rudowłosej Kerbalki. Alice, córki Jeba.

-Pani doktor Kerman, z żalem informuję o śmierci profesora. Zmarł wczoraj, w spokoju. Nie czuł bólu. Moje kondolencje.

Jebowi napłynęły łzy do oczu. Składał się na nie żal za profesorem, tęsknota za ukochaną córką i radość ze spotkania.
-To Alice?-zapytała Bethy
-Tak-pilotowi lekko chwiał się głos

Wiadomość jednak nie była skończona

I... muszę coś wiedzieć. Czy ci o tym powiedział?

-O czym ona mówi? Co mój...-Bethy z trudem opanowała strach

Na pewno powiedział. To jedno wielkie fałszerstwo. Nie ma statku. Uciekliście, pozwalając nam tutaj dusić się... Głodować... Zostawiacie nas, żebyśmy wymarli.

Głos Alice odbijał się echem w puszce lądownika. Załoganci wstrzymali oddech. Na Bethy zaczęło spływać zrozumienie

Nie mam do pani żalu, proszę tak nie myśleć. Chcę tylko wiedzieć... czy mojemu tacie też to powiedział. Czy... mnie... zostawił...

-Nie, nie, to nie tak!-Jeb wyrzucił z siebie w jednej chwili

Wróć... tato...

Głos jej się załamał. Alice rozpłakała się i zakończyła połaczenie.


Jeb spojrzał na Bethy, drżąc z bezsilnej złości. Córka profesora wyglądała na równie zdezorientowaną jak on.

-Nie wiem! Nie wiem, o co mogło chodzić! Mój ojciec przez całe życie planował tę podróż. Nie wierzę, by tak po prostu mógł zmarnować ponad sześćdziesiąt lat pracy-Bethy z trudem opanowała strach
-To było jego opus magnum. Nie zrezygnowałby...-
-Owszem. Zrezygnowałby-

Załoganci odwrócili się jak na komendę. Miren, do tej pory w milczeniu przysłuchujący się kłótni, teraz się wypowiedział.

-Ty wiesz... Opowiadaj...-Jeb wydusił przez zaciśnięte zęby. Reszta załogi odruchowo cofnęła się. Pradziadek Jeba, jego imiennik, słynął z impulsywności i szalonych decyzji; a wiele wyglądało na to, że ich dowódca wrodził się w przodka.

Miren usiadł i spokojnie zaczął opowieść

-Cały ten plan powstał na długo przed moim wylotem, podczas drugiego kryzysu naftowego. Złoża paliw kopalnych były na wyczerpaniu, a energetyka alternatywna była kiepsko rozbudowana. Profesor szukał wtedy sposobu na pozyskanie wydajnego źródła energii z roślin uprawnych. Podczas prac stało się jednak coś nieprzewidzianego. Odkrył nową formę życia. Śniać. Nie wiem, czy powstała już wcześniej, czy była efektem zanieczyszczeń, czy była niefortunnym skutkiem eksperymentów profesora. Dość na tym, że zjadła wszystkie uprawy doświedczalne-
-Zjadła?-
-Zaatakowała, jak grzyb. Nie nadawały się do niczego. Ani do produkcji paliwa, ani do jedzenia, ani nawet na kompost. Profesor musiał je wszystkie spalić. Jakimś cudem jednak przetrwała i wkrótce prowesor znalazł ją na okolicznych polach. Udał się do władz i poprosił o środki na restart programu kosmicznego. Oczywiście mu nie uwierzyli. Dopiero gdy śniać zjadła ogród jakiegoś dygnitarza, został przewodniczącym Nowej KASA. W tajemnicy-
-Dlaczego w tajemnicy?-
-Kryzys wciąż trwał. A opinia publiczna nie zgodziłaby się na marnowanie cennych paliw w rakietach, skoro nie ma ich dość nawet dla byle elektrowni. Tak czy inaczej, znaleźli sposób na ucieczkę-
-Nie mieli innego wyjścia?-
-Śniać atakowała coraz to nowe rośliny. Głód był łatwy do przewidzenia. O ile jednak żywność można było pozyskać w inny sposób, o tyle wkrótce odkryto kolejny problem. W atmosferze Kerbinu dominuje azot, który dla nas jest nieprzydatny. Śniać jednak wytwarza go w swych procesach życiowych, a dla nas zostaje coraz mniej tlenu. Ci, którzy przetrwają brak żywności, musieliby stawić czoła brakowi powietrza. Od początku więc szukano nowego domu. I znaleziono-kilkanaście lat świetlnych stąd-
-Niedostępne. To za daleko-
-A jednak. Pomógł przypadek. Anomalia grawitacyjna w górnej warstwie atmosfery. Wkrótce znaleziono większą, w pasie asteroid. Ma rozmiar domu, ale waży dwa razy więcej niż Jool. I bardzo silnie zakrzywia czasoprzestrzeń-
-Tunel?-
-Prawie. Jest zamknięty z jednej strony, a grawitacja wszystko tam ściska. Coś jak dziura mrówkolwa-wlecisz, ale nie wylecisz. Do tego czas spowolniony kilkanaście tysięcy razy. Godzina na krawędzi dziury to prawie siedem lat na Kerbinie. Niemniej, dał nadzieję na okiełznanie grawitacji i zabranie z planety całych populacji na wielkich arkach. Wymagało to jednak stworzenia nowej teorii grawitacji. Profesor Lister szukał równań grawitacyjnych, które uwzględniałyby nowe odkrycia. Potem zabrał się za rozwiązania. Gdyby je ukończył, moglibyśmy kontrolować grawitację i uciec. Ale bał się, że nie da rady. Dlatego powstał plan B. Stworzenie nowej populacji na innej planecie. Ja i inni naukowcy programu Odyseusz wylecieliśmy założyć ukryte placówki na innych planetach. Znaleźć miejsca na założenie małych habitatów, przystosować je do życia, nadać sygnał i zahibernować się, czekając na lot kolonistów. Oprócz mojej, największe nadzieje rokowały placówki Duna i Eve-
-Czekaj chwilę... Czy to znaczy, że...-
-Koloniści? Tak, są na waszym statku.
-Niemożliwe! Jest nas tylko garstka! Nie wystarczy nawet na posterunek, a co dopiero na kolonię!-
-Nie mówię o was. Na pokładzie statków wysłanych do placówek są zamrożone zarodki. Ponad 10.000. Nowy początek.
-A co z tymi, którzy zostaną? Zwyczajnie umrą?
-Chyba że uda się plan A. Do tego potrzebne są jednak równania profesora. A te są niekompletne.
-Niekompletne?-
-Brakuje połowy. Jeszcze w pierwszej fazie programu rozwiązał wszystko, co mógł. Ale nie mógł pogodzić grawitacji kwantowej z teorią względności. Potrzebne są nowe dane, z osobliwości. Wiedział, że nie da rady, ale utrzymywał pozory. Nie chciał, by jego ludzie stracili wiarę.
-Ale takie kłamstwo...
-Niewybaczalne. Profesor wiedział, że musimy zacząć myśleć o sobie jako o gatunku, jeśli mamy przetrwać. Niestety, nie zniósł tego ciężaru. Poświęcił się.
-Nie! Nie on! Poświęcają się mieszkańcy Kerbinu, którzy tam UMRĄ!!!

Tym razem wszyscy spojrzeli na Jeba. Nie odezwał się ani razu podczas opowieści Mirena, a teraz wreszcie wyrzucił z siebie ciążącą mu myśl.
-Przykro mi, Jeb-




Chapter seven will appear!
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Madrian w Pią, 15 Sty 2016, 19:57:28
Aż taka "zrzynka" z Interstellara? 8)
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Kadaf w Pią, 15 Sty 2016, 21:18:37
Przyganiał kocioł garnkowi :) Ja u ciebie Madrian widziałem "Test pilota Pirxa" wypisz wymaluj :) Tyle, że Mithrill na początku wyraźnie napisał, że będzie nawiązywał do Interstellara i nim inspiruje to opowiadanko.
Do którego mam trzy lekkie zastrzeżenia. Czyli, no, brak screenów. Po drugie, może lepiej żebyś Mithrill przygotowywał jakieś dłuższe odcinki, a po trzecie nie uważam, żeby bezpośrednie inspirowanie się czymś mogło przynieść coś specjalnie interesującego, a to z tego powodu, że Interstellar abstrahując od wątpliwej merytorycznie treści jest dziełem profesjonalisty. I w tym trudno go prześcignąć.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Madrian w Sob, 16 Sty 2016, 18:31:47
W inspiracji nie ma nic złego.
Ale kopiowanie dialogów, to trochę więcej niż "inspiracja".  :P
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Nie, 17 Sty 2016, 07:25:05
Nie żeby coś, ale ponieważ połączyłem słowa profesora z historią Manna, musiałem zadbać, żeby to jakoś współgrało. Niestety, inaczej nie dałem rady. Poza tym nie jestem w stanie  poświęcić pisaniu dowolnie długiego czasu. Łącznie ze wszystkimi przyległościami typu korekta, dopracowanie szczegółów, trwało ponad godzinę, i to jest dla mnie maksimum, przynajmniej w roku szkolnym.

Wysłane standardową klawiaturą mojej Motoroli
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Pon, 13 Cze 2016, 09:24:13
Wybaczcie długi niebyt. Do standardowych pożeraczy czasu ostatnio dołączył XCOM 2 i wsysa te minuty jak Skipper paliwo (dobra, nie udał się żart)

A wracając do...



Chapter seven


Nawet teraz Jeb mimo woli zaciskał pięści, wspominając to zdarzenie. I choć usiłował znaleźć inne rozwiązanie sytuacji, musiał przyznać że plan profesora wciąż jest najlepszy-z punktu widzenia przetrwania gatunku. Niestety, nie było to równoznaczne z przeżyciem córki. Kilka razy rozmawiał jeszcze z Mirenem, lecz nie pocieszało go to zbytnio. Czas spędzał samotnie, z ubocza przysłuchując się opowiadaniom o tajemnicach planety

-Powierzchnia Eeloo z oczywistych względów nie ma szans podtrzymać życia. Niska temperatura i zerowe ciśnienie atmosferyczne zabiją nawet bakterie. Niemniej, pod ziemią warstwy lodu przytrzymują powietrze. W tych jaskiniach jest oczywiście rzadkie, a do tego nie nadaje się do oddychania. Dopiero na dużych głębokościach panują rozsądne warunki. Wysokie ciśnienie wywierane przez lód podnosi temperaturę w okolicy, a ze ścian uwalnia się para wodna. Tworzą się kieszenie gazowe. Można tam wprowadzić odporne glony. Jeśli utrzyma się je przy życiu, pozostawią materiał organiczny dla następnych generacji roślin. W dłuższej skali czasowej może powstać podziemna oaza-

Wszystko to mało jednak obchodziło Jeba. Wciąż odtwarzał w myślach wiadomość od córki. W końcu zebrał się w sobie i wyrzucił myśl, którą już dawno rozważał.

-Wracam-
-Tak po prostu?-
-Tak-

Załoganci przyjęli to spokojnie. Miren jednak wymógł na nim odroczenie decyzji.
-Przynajmniej do najbliższego okna transferowego-wzkazał na kalkulator przelotów. Przywieziony z Kerbinu nowy system zasilania pozwolił im przywrócić funkcjonalność większości urządzeń, a na ekranie jednego z nich Miren pokazywał przewidywaną trajektorię.
-Gdybyś chciał lecieć teraz, zużyłoby to ponad 3000 metrów na sekundę delta-V.1 Poczekasz dwa tygodnie-wklepał do kalkulatora nowe dane-i zaoszczędzisz połowę tej wartości. Poza tym, przy rozstawianiu kolonii będziemy potrzebować Kerbala, który umie obchodzić się z narzędziami-

Ostatecznie Jeb zgodził się poczekać. Razem z K.R.E.L.-em sprowadził na planetę lądowniki i wahadłowce razem z niezbędnym sprzętem.
Na dzień przed wylotem Bradley poprosił go o jeszcze jedną rzecz

-Spróbuj odwiedzić tą anomalię, kiedy będziesz przelatywał przez pas asteroid. Nie będzie to wymagać dużej zmiany kursu, a dostarczy cennych danych-
-Przecież nie wlecę w tę dziurę ,,Filarem''-
-Mamy wahadłowce. W jednym z nich umieścimy sondę. Jeśli nabierze dużej prędkości i zostanie wystrzelona pod odpowiednim kątem, może zdoła nadać sygnał-
-Dobra, spróbuję. Żeby nie było, że olewam załogę-uśmiechnął się lekko pilot.

Potem założył strój EVA i zaopatrzył się w plecak z silniczkami. Przed odlotem musiał załatwić jeszcze jedną sprawę-zainstalowanie markerów pod windy do kieszeni gazowych. Miał iść z Mirenem. Naukowiec czekał na niego przy krawędzi jednej z przepaści

-Gotów do lotu?-spytał
-Gotów-odparł Jeb
I obaj zanurzyli się w ciemność. Wkrótce rozświetliły ją latarki umocowane na dwóch hełmach.

Miren prowadził go pewnie, nie zastanawiając się nad wyborem drogi. W miarę jak schodzili coraz niżej, lodowo-pyłowa mgła gęstniała. Podręczne barometry wskazywały coraz wyższe ciśnienie
W którymś momencie Miren odezwał się ni z tego, ni z owego:

-Wiesz czemu nie wysyłamy sztucznej inteligencji na takie misje?-
-Miren, czy to dowcip?-
-Nie, mówię poważnie. Przecież maszyny nie jedzą, nie oddychają, nie potrzebują dużych przestrzeni-
-Sztuczna inteligencja jest niedoskonała-
-Zgadza się. Nie potrafi improwizować w sytuacjach krytycznych, bo nie odczuwa potrzeby istnienia. Nie da się zaprogramować strachu przed śmiercią-nagle zmienił temat-Jeszcze jedna przepaść-
Jeb już szykował plecak.
-Lepiej nie. Musi nam wystarczyć paliwa na powrót-
Zaczęli więc schodzić. W tym momencie pilotowi przyszła dziwna myśl do głowy
-Jaki sens miała ta dygresja o strachu przed śmiercią?-
I nagle go olśniło
-Czy ty planujesz..-zaczął.
-Wybacz mi-odparł Miren.
I w tym samym momencie mocno stuknął butem w kawałek lodu na którym opierał się Jeb. Ten stracił oparcie i runął w tył.

Gdyby nie niska grawitacja Eeloo, byłby nie przeżył. W ostatniej chwili zdążył odpalić minisilniczki w plecaku i zamortyzować upadek. Miren po chwili wylądował obok.
Jeb wciąż był lekko oszołomiony zdarzeniem i nie zdążył zareagować gdy naukowiec wyrwał mu komunikator dalekiego zasięgu. Wkrótce zaczęli ze sobą walczyć. Jeb był młodszy i sprawniejszy, ale Mirenem targały silne emocje, dając mu zaskakującą siłę. Wreszcie Jeb wyrwał się i z daleka zaszarżował, wspomagając się silnikami w plecaku. Miren nie miał szans i wkrótce został przygwożdżony do lodowej powierzchni.

-Zmyśliłeś te kieszenie gazowe?!-rzucił Jeb, patrząc prosto w twarz przeciwnika.
-Nie dopuszczałem myśli, że mogłem trafić na miejsce nie dające szans życiu. A gdy zrozumiałem prawdę...-urwał na chwilę-Długo opierałem się pokusie, by wcisnąć ten guzik. Ale wiedziałem, że to dla mnie jedyna droga ratunku-
-Ty podły tchórzu!!-Jeb tracił panowanie nad sobą
-Wiem. Stchórzyłem. Ale nie osądzaj mnie. Nie przeżyłeś tego, co ja. Co ty byś zrobił na moim miejscu?-

Jeb chwilę pomyślał. Ten Kerbal musiał być strasznie samotny. Oddalony o setki milionów kilometrów od najbliższej istoty, z którą mógł porozmawiać...
ŁUP! Jeb wrócił na ziemię i spostrzegł pęknięcia na hełmie. Miren odchylał głowę do tyłu, szykując się do kolejnego ciosu
-Co ci to da?-wykrzyknął przerażony Jeb-I tak masz najwyżej 50% szans na przeżycie!-
-Uwierz mi, to najwięcej odkąd tu przyleciałem-

Kawałek plastiku odpadł od szyby hełmu Jeba. Uciekający gaz odrzucił go na plecy. Odruchowo przyciskał dłoń do dziury, próbując zmniejszyć upływ powietrza. Na szczęście na tej głębokości ciśnienie nie było bardzo niskie, mimo to tlen powoli wyciekał.

-Widzisz? To instynktowne-dobiegł go przez radio głos Mirena-Desperacko próbujesz zatrzymać powietrze przy sobie. Nie dopuszczasz myśli, że to na nic. A potem... przychodzi opamiętanie. Wciąż jednak czujesz strach. Nie przejmuj się, doskonale to rozumiem. Znam to uczucie aż za dobrze. Ten strach siedział ze mną pięćdziesiąt lat, na jawie i w hiberśnie-
Głos naukowca dobiegał Jeba z coraz większej dali. Oczy zaszły mu mgłą. Wszystko zaczęło się rozmywać. Nagle drobny błysk przebił się przez mgłę. Radio krótko zabuczało i ucichło, gdy Miren oddalił się poza zasięg lokalnego odbiornika. Pilot powoli pełzł w stronę błyszczącego obiektu. Nagle wyczuł coś pod palcami. Niemal na ślepo ściągnął rękawicę i delikatnie pomacał znalezisko. To był jego komunikator dalekiego zasięgu. Drżącą ręką wsunął go na miejsce. Z wewnętrznego głośnika dobiegł go głos Bethy.
-Jeb? Jebediah Kerman, odezwij się! Je.. Jesteś wreszcie, nagle zniknąłeś z ekranu komunikacji, co się..-
-Miren... zdradził... nie mam prawie tlenu...-pilot z trudem wydobył wyrazy z gardła.
-Chris, lecimy. Znajdź jego współrzędne-ostatnie słowa Kerbalki stapiały się ze sobą. Wołanie o pomoc wyczerpało resztkę powietrza z płuc Jeba. Pozostał tylko tlen rozpuszczony we krwi. Przed oczami pojawiły się mroczki. Czyżby to miał być koniec? Nie, znajdą to miejsce przylecą i...




Światło. Jasne światło i kolorowe plamy. Dziwna rzecz przyczepiona do jego twarzy. I potworne kłucie w płucach. Zamrugał. Otoczenie zrobiło się wyraźniejsze. Plamy przybrały kształt urządzeń pokładowych lądownika. Przesunął dłońmi po twarzy. Miał nałożoną maskę podłączoną do respiratora. Spróbował wstać.
-Niech pan leży spokojnie, kapitanie. Musi pan chwilę poczekać, nim krew znów nasyci się tlenem-stał nad nim Kerbal. Christopher Kerman, inżynier pokładowy na ,,Filarze''.
-Miał pan szczęście, że pana znaleźliśmy-ciągnął-Był pan na skraju śmierci z powodu niedotlenienia. Jaszcze minuta-dwie i byłby pan po drugiej stronie-
-Jak sprowadziliście tu lądownik?-Jebowi cisnęły się na usta inne pytania, ale jakimś trafem to wyrzucił z siebie jako pierwsze.
-Spokojnie. Na razie wystarczy panu wiedzieć, że za sterami siedzi teraz K.R.E.L. Na resztę pytań odpowiemy na statku-
-Statek!-Jeb natychmiast wrócił do pełni świadomości-Szybko na orbitę! Miren będzie chciał przejąć statek!-
Załoga spojrzała po sobie. Perspektywa pozostania na wieki na tym pustkowiu pojawiła się w jednej chwili. I była zbyt straszna, by ją tak po prostu zostawić.

Do momentu aż znaleźli się na orbicie, Jeb zdążył już całkowicie otrząsnąć się ze skutków niedotlenienia. Wkrótce skierował lądownik na kurs gwarantujący przelot 17 metrów od ,,Filara'' z prędkością względną 25 m/s. W odległości stu metrów od statku Jeb wyrównał prędkości i rozpoczął zbliżanie. Wahadłowiec, którym uciekł Miren był już prawie metr od rękawa dokowego, pełniącego również funkcję śluzy powietrznej.
-Miren zna procedurę dokowania?-spytał Jeb
-Nie, ale autopilot zna-odpowiedział Christopher-Projektowałem te wahadłowce i jestem tego pewien-
-Tyle że autopilot jest wyłączony-rzuciła Bethy, przeglądając odczyty. Na chwilę zaległa cisza.

-Śluza jest napowietrzona?-odezwał się wreszcie Jeb
-Tak-
-W takim razie..-
-Jedno małe pęknięcie i nastąpi dekompresja, która rozerwie śluzę na kawałki-zakończył Chris. Starał się zachować fachowy ton, jednak wyczuwało się ogarniający go strach.
-Spróbuję go wywołać-Bethy pofrunęła do komunikatora.

-Doktorze Miren, tu Bethy. Jeśli nas słyszysz, nie próbuj dokować-mechaniczny głos z radia zakłócił ciszę w kabinie wahadłowca doktora Mirena.
-Powtarzam-nie próbuj dokować. Miren, odpowiedz-przełączył się na kamerę dokowania. Teraz wystarczyło tylko nakierować marker na środku tak, by znalazł się na doku okrętowym.
-Doktorze Miren, nie próbuj dok...-głos zamilkł, gdy Miren wyłączył radio. Chwycił wolant odpowiadający za dysze RCS i rozpoczął manewrowanie. Dok na ekranie kamery przemieszczał się we wszystkie strony, w miarę jak naukowiec usiłował podprowadzić wahadłowiec na odpowiednią pozycję.

-Doktorze Miren, nie próbuj dokować. Powtarzam, nie próbuj... Wyłączył radio-rzucił Jeb, odwracając się w głąb kabiny. Bethy wciąż przemieszczała się między komunikatorem a ekranem statusu, podczas gdy Christopher obserwował dokowanie z perspektywy kamery na ,,Filarze''. Wahadłowiec na ekranie wykonywał dziwne ruchy we wszystkich kierunkach, zbliżając się powoli, lecz pewnie, w kierunku doku.

Miren opanował już sterowanie statkiem. Chaotyczne ruchy doku na ekranie nieco się uspokoiły. Wreszcie obraz znieruchomiał. Naukowiec, manewrując już dużo spokojniej naprowadził marker na cel i rozpoczął zbliżanie.

-Zadokował?-
-Tak. Ale niedokładnie-
-Jakie są szanse uniknięcia dekompresji?
-Zerowe. Odstęp jest zbyt duży-Chris pokazał widok z kamery. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało dobrze, jednak wzdłuż prawego skraju doku wahadłowca dało się zauważyć niepokojący, ciemny łuk

Miren podpłynął do uchwytu otwierającego śluzę dokową od strony wahadłowca. Ręce mu drżały. Nareszcie będzie mógł wrócić tam, gdzie od zawsze było jego miejsce.
-Połączenie niedokładne. Śluza zablokowana-zabrzęczała sztuczna inteligencja statku.
-Ignoruj-rzucił rozkazującym tonem Miren i znów pociągnął za uchwyt.
-Połączenie niedokładne. Śluza zablokowana-
-Ignoruj-naukowiec zmiął w ustach przekleństwo. Wszystkie komputery, mimo postępów informatyki, wciąż pozostawały bezwzględnie posłuszne programowi. Miren zanurkował pod pulpit sterowniczy i chwilę gmerał wśród kabli. 

-Automatyczna blokada śluzy trochę go przytrzymała-oznajmił Chris-Mamy trochę więcej czasu-
-Ciągle za mało-odparł Jeb przez zaciśnięte zęby. Dalmierz wskazywał pięćdziesiąt dwa metry.

Lampa kontrolna zmieniła kolor z czerwonej na zieloną. Miren znów chwycił uchwyt śluzy, przekręcił i pociągnął. Drzwi otworzyły się bezgłośnie-po stronie statku panowała próżnia. Na koniec został jeszcze właz samego doku. Włączył układy elektroniczne śluzy. Dzięki temu doki otworzą się wspólnie, jak połączone.
-Miren, tu Jeb. Posłuchaj mnie, nie otwieraj włazu-wśród elektroniki był dodatkowy komunikator. Naukowiec nie zareagował, tylko wklepał kilka poleceń do komputera kontrolnego.

-Doktorze Miren, nie otwieraj włazu. Jeśli to zrobisz, nastąpi dekompresja-powtórzył Jeb do komunikatora. Trzydzieści siedem metrów.

W śluzie powietrznej wahadłowca Miren udawał głuchego. Był skupiony na próbie obejścia zabezpieczeń systemu. Wreszcie podniósł się i wprowadził do komputera ostatnie polecenie.
-Włazy dokowe spięte-oznajmił beznamiętny głos komputera pokładowego
-Miren, nie otwieraj włazu-
Naukowiec zebrał się w sobie.
-Jeb? Nie wiem, co powiesz załodze, ale przejmuję ten statek-złapał za uchwyt śluzy-Wracam do domu-


Dwadzieścia dwa metry od statku załoga lądownika obserwowała z niemym przerażeniem eksplozję wahadłowca. Po otwarciu włazu powietrze ruszyło zaraz na zewnątrz przez szczelinę pozostawioną przez Mirena. Pancerna płyta drzwi śluzy musiała uszkodzić instalację paliwową, spalając pozostałą zawartość baku. Rękaw dokujący był rozerwany. Szczątki rozleciały się we wszystkie strony. Dodatkowo ucieczka powietrza wprowadziła statek w ruch obrotowy.

Pierwszy oprzytomniał Jeb
-W górę, już!-rzucił i pociągnął wolant. Lądownik zmienił kurs i w ostatniej chwili uniknął szczątków.
-Bethy, masz łączność z komputerem ,,Filara''?-
-Tak. Antena na szczęście się trzyma, ale nie mam kontroli nad jego ruchem-
-Otwórz hangar-
-Jeb, po co?-
-To jedyny dok, do którego mamy szansę się podłączyć-
Do rozmowy włączył się Chris
-Czy ja dobrze rozumiem, że chcesz wlecieć do hangaru wirującego statku i tam zadokować?-
-Jeśli masz lepszy pomysł, chętnie wysłucham-

Starając się nie patrzeć na statek, Jeb ustawił lądownik równolegle do jego osi. Dok na czubku lądownika był skierowany w stronę przedniej części ,,Filara''
-Bethy, hangar-
-Otwarty-
Pod nimi rozwarła się klapa.
-Spokojnie, spokojnie-mruczał Jeb. Była to najtrudniejsza operacja w jego karierze. Wkrótce otwarte klapy hangaru niemal muskały poszycie lądownika.
-Co teraz, Jeb?-spytała Bethy
-Jeszcze chwilę... Już!-krzyknął pilot, wciskając przycisk na wolancie. Lądownik zanurzył się w hangarze, zanim wrota znalazły się poza jego zasięgiem. Jeb unieruchomił lądownik wzglądem statku i zatrzymał się.
-K.R.E.L, tempo obrotów-
-15 na minutę, panie kapitanie-
-Udam, że to nie była ironia-mruknął pilot. Załoga lekko się uśmiechnęła. Wkrótce lądownik również zaczął się obracać.
-7,8,9..-wyliczał Jeb. Za oknem kabiny wirowanie zaczęło zwalniać
-15-rzucił wreszcie. Hangar znieruchomiał.
-Najgorsze za nami-powiedział pilot i, niemal odruchowo, zadokował. Rozległ się charakterystyczny odgłos łączenia się doków.
-Czy teraz mamy kontrolę nad ruchem ,,Filara''?-zapytał Jeb
-Mamy-odpowiedział Chris. I z miejsca włączył żyroskopy oraz silniczki manewrowe.
-Obroty zero-zaraportował po chwili
-Załoga, dokonać kontroli strat-rzucił Jeb, a gdy wszyscy wyszli, rzucił się ciężko na fotel. Udało się.



Chapter eight will appear!


1-Wartość szacunkowa, nigdy nie latałem na Eeloo

P.S. Napiszcie, czy wolicie formułę w stylu ostatnich dwóch chapterów(długie, nieco rzadziej) czy taką jak na początku(krótsze, ale częściej). Pytam, bo ten tu pisałem może ze 2,5 do trzech godzin rozłożonych na kilka dni, i kosztowało mnie to sporo wysiłku. Także chcę wiedzieć, czy pisanie takich kobył ma sens.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: grabek77 w Sob, 29 Paź 2016, 17:04:07
Mithrill pisz jak Ci pasuje i nie patrz na innych, tak bedzie najlepiej dla Ciebie, inaczej komfort psychiczny pisania Ci spadnie a co za tym idzie jakosc Twoich tekstow.
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: Mithrill w Pią, 04 Lis 2016, 09:38:26
Dzięki Grabek, ta opinia bardzo mi pomogła. A że mam akurat czas, zapraszam na:

Chapter eight

Zanim Jeb opanował się na tyle, by móc swobodnie wejść do kokpitu, załoga zdążyła skompletować raport o uszkodzeniach.

-Nie jest dobrze-zaczął Chris-Straciliśmy rękaw dokujący i część anten komunikacyjnych w samym wybuchu. Dodatkowo odłamki rozszczelniły jeden ze zbiorników z paliwem i komorę spalania w silniku numer 4-
Na ekranie pojawił się schemat techniczny prezentujący stan statku
-Łącznie wyciekło nam jakieś 50 litrów paliwa, a do tego nie mamy połowy mocy, bo z uwagi na równowagę ciągu musieliśmy odłączyć silnik numer 1-
-Co to zmienia?-
-Zmienia nasze delta-v. Jesteśmy prawie 300 metrów na sekundę w plecy-
-Czyli co?-
-Kerbin jest poza naszym zasięgiem-ponuro zakończył Chris.

Zapadła głucha cisza. Wszyscy odczuli powagę sytuacji.

-Czyli jesteśmy, jakby to ująć...-
-Skazani-Jeb powiedział na głos to, co udzieliło się całej załodze. Nie mieli już żadnej możliwości powrotu.
Wtedy, co dziwne, właśnie on zachował najwięcej zdrowego rozsądku. Zamiast rozpaczać, zaczął przechadzać się po kabinie, najwyraźniej coś licząc.

-Bethy, daj mapę na ekran-

Po chwili na głównej szybie wyświetlił się widok układu Kerbolskiego.

-Możemy nanieść pozycję tej anomalii  w pasie?-zapytał Jeb
-Możemy. Poczekaj chwilę...-mapa wyświetliła dodatkową orbitę.
-Jeśli jej wpływ grawitacyjny jest faktycznie tak silny, to lecąc pod odpowiednim kątem-tu Jeb narysował przewidywaną trajektorię-możemy ją wykorzystać do manewry transferowego-
-To nadal będzie za mało, by dolecieć do Kerbinu-odparł Bradley, dodając kolejny tor lotu-orbity nawet się nie przecinają-
-Mnie interesuje Eve-

Zapadła cisza

-Jedna z kolonii programu Odyseusz. To, że na Eeloo nie miałoby to szans powodzenia, nie znaczy, że tak będzie wszędzie-
-Jesteś pewien? A twoja rodzina?-zapytała z troską Bethy
-Jeśli ten plan wypali, może znajdziemy w tamtej placówce środki do naprawy statku-zauważył Chris
-Ale to nadal za mało delta-v!-wypalił milczący dotąd Alex
-Mamy jeszcze lądowniki, wahadłowce i skycrane'a. Jeśli dobrze je ustawimy, to zadziałają jak dopalacze-
-Strasznie dużo ,,jeśli'' w tym planie-mruknął Alex
-A masz lepszy?-zapytał Jeb.

Nikt się nie odezwał

-To na co czekacie? Ratujemy nasz gatunek, czy nie?-



Chapter nine will appear!


P.S. Postaram się wycyrkulować na dziesięć chapterów, więc zakończenie już niedługo*

*jeśli znajdę czas
Tytuł: Odp: [Opowiadanie] ,,Filar''
Wiadomość wysłana przez: PLDO001 w Sob, 05 Lis 2016, 17:33:38
Dobrze pisane. Czekam na resztę.

Wysłane z mojego Tab2A7-10F przy użyciu Tapatalka