Pią, 10 Maj 2013, 23:27:07
Każda szanująca się agencja powinna mieć swoją kwaterę, przecież nie możemy wszyscy mieścić się w KSC!
A skoro to agencja kosmiczna, to i siedziba powinna być kosmiczna. A najlepiej położona w kosmosie.
Panowie, dzisiaj budujemy sobie miejsca pracy!
Stacja kosmiczna została roboczo nazwana "OFFice". Jej główne cechy to:
Wielgachne panele słoneczne. Coś musi zasilać kosmiczną klimatyzację biur, ekspresy do kawy i podgrzewane fotele.

Kapsuły ułożone w jednym pionie aby jak najbardziej przypominać naziemne biurowce. Dodatkowo dorzucono dwa pomieszczenia socjalne/obserwatoria/kantyny/WC z widokiem na zewnątrz po obu stronach modułów biurowych.

Oraz zestaw 13 miejsc do dokowania, w tym trzy miejsca na dwa doki, i jedno na trzy doki dla naprawdę wielkich ładunków. Dzięki temu stacja może być również uznawana za port kosmiczny, przystań dla innych pojazdów.

Dodatkowo w każdym możliwym miejscu umieszczono moduły SAS, więc stacja może dość szybko wykonywać obroty bez użycia kosztownego RCS.
Konstrukcja została umieszczona 25 000 000 m nad Kerbinem, powtarzam, 25 tysięcy metrów nad planetą! To ponad połowa długości dzielącej planetę macierzystą z Minmusem! Dzięki temu ani sondy komunikacyjne, ani inne loty w kosmos nie zaburzą w najmniejszym stopniu działania stacji. Błoga cisza i samotność!

Jednak po co komu stacja biurowa na której nie ma pracowników? Ci zostali wysłani w czterech lotach pojazdu "Avantgarde"

Kolejne kapsuły dokowały do stacji, a z każdej z nich załoga przechodziła na swoje stanowiska pracy. Zdjęcia idealnie pokazuje jak ma wyglądać przykładny kosmiczny port.

Jedynie w ostatnim locie zmodyfikowanej konstrukcji (AVA-4m) pozostał jeden pilot, który miał zebrać pozostałe kapsuły i wrócić z nimi na planetę. Gdyby ten złom pozostał na orbicie, ekoterroryści ekolodzy zmasakrowali by dobrą twarz firmy.

Puste kapsuły połączone w jeden pojazd odłączyły się od stacji i rozpoczęły powolną podróż do domu. Z powodu braku równowagi w rozłożeniu masy silniki mogły zostać uruchomione na max 15% mocy.


Już w trakcie hamowania na orbicie Kerbinu jeden z inżynierów w KSC zauważył że spokojnie można uruchomić drugi silnik i ustawić przepustnicę na 100%. O dziwo, miał rację, co jak się potem okazało uratowało życie pilota.

Mimo że wejście w atmosferę było płytkie i spokojne....

Spadochrony stanowiły zbyt mały hamulec aby uratować pojazd przed rozpadem lub uderzeniem w ziemię! Gdyby nie odkryta możliwość uruchomienia silników na pełną moc nigdy nie udało by się wyhamować wystarczająca aby zapobiec katastrofie. Widok tak zwalniającego pojazdu jest niecodzienny nawet jak na KSP.


Jednak lądowanie się udało, pilot przeżył a złom zostanie natychmiast poddany recyklingowi.


Następny udany dzień pracy! 
« Ostatnia zmiana: Pon, 08 Lip 2013, 20:20:01 wysłana przez DawsterTM »

Zapisane
Best regards from Valhalla