Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Kadaf

Strony: 1 2 [3] 4
31
Lądowniki załogowe, bazy, kolonie / Hotel Duna
« dnia: Nie, 02 Lut 2014, 23:17:04 »
 Kosmodromem Kerbińskiego Instytutu Astronautycznego wstrząsnął kolejny grzmot. Następna wyprawa badawcza wyruszyła w otchłań kosmosu. Tym razem celem misji jest kolejne lądowanie na planecie Duna. Przy okazji przetestowano dość unikalny system przyspieszenia transferowego - mianowicie centralnie umieszczony booster na paliwo stałe. Użyto go po raz pierwszy w historii podboju kosmosu, gdyż silnik tego typu pozbawiony jakiejkolwiek kontroli wydawał się wcześniej ideą dość ryzykowną.



 Jednakże manewr przebiegł pomyślnie, booster wydatnie skrócił manewr i dwóch śmiałków, Arngor Kerman oraz Rayen Kerman wyruszyło w drogę.



Dryfujący statek kosmiczny powoli przemierzał kosmos. Godziny, dni, tygodnie bezkresnej pustki. Z czasem, wydawało by się w miarę komfortowa kabina stawała się ciasna nie do zniesienia. To dobre do lotów na Mun, ale nie na inną planetę! Siedzenie razem w jednym module przez całe miesiące coraz bardziej działało na nerwy obu Kerbonautom. Sygnał radiowy z macierzystej planety słabł coraz bardziej, szumy i trzaski wywołane aktywnością elektromagnetyczną Kerbolu coraz częściej utrudniały kontakt. Po trzech miesiącach w końcu koniec koszmarnej nudy. Czerwona tarcza Duny pojawiła się w iluminatorach. Niskie przejście na 15 kilometrach spowodowało zamknięcie orbity wokół celu dzięki skutecznemu aerobrakingowi. Po ustabilizowaniu niskiej orbity moduł silnikowy oddokowano.



Zaczęto dokonywać testów systemów lądownika, wszystkie systemy ożyły sygnalizując gotowość do działania. Nagle w kabinie rozbrzmiała znana na Kerbinie melodia jednego z popularnych hitów. Zaskoczenie przebiegło po twarzy obu Kerbonautów. Radio złapało sygnał niemal pozbawiony tak normalnych w tej odległości od Kerbinu szumów.
- Co jest do diabła, skąd tu takie dobre połączenie z Kerbinem? - zastanawiał się głośno Rayen. - Tak czystego dźwięku nie złapaliśmy od miesiąca!
Arngor sprawdził pozycje statku i szepnął - Rayen... to nie idzie z Kerbinu... Zasłania go Duna...
- To przecież niemożliwe ! Tu nie ma żadnych nadajników! Ustal miejsce skąd to jest nadawane!
Na szczęście wyposażenie radiowe lądownika okazało się być wystarczające do przeprowadzenia namiaru. Tylko że ze wszelkich dostępnych informacji wynikało, że w tym miejscu nie ma nic.
- Arngor, ustaw lądowanie w pobliżu tego czegoś, musimy to sprawdzić!



Lądownik szybko opadał w rzadkiej atmosferze Duny, Jednak lądowanie wyszło prawidłowo.
-Jak sygnał?
-Straciliśmy go. Wydaje mi się, że jest za tymi wzgórzami na zachodzie. Nie dalej jak trzydzieści kilometrów.
Kerbonauci wreszcie opuścili znienawidzoną kabinę. Odłączyli łazik i wyruszyli w drogę.



Teren wznosił się i opadał, jednak niewielki łazik doskonale radził sobie z jazdą. W pewnym momencie radio znowu złapało tajemniczą transmisje a po pokonaniu kolejnego niewielkiego wzniesienia oczom Kerbonautów ukazał się niezwykły obiekt.



-Rayen... uszczypnij mnie bo nie wierzę. Co to do diabła jest!?



Powoli i ostrożnie łazik podjechał do budynku. Budynku wyglądającego dokładnie jak budowle na Kerbinie!





-Arngor... To jest... nie, ttto niemożliwe! To jest.... hotel!



Kerbonauci zatrzymali pojazd tuż przy schodkach prowadzących do hotelu i na miękkich nogach wkroczyli do środka wciąż nie wierząc własnym oczom.







- Witam szanownych gości! Zapraszam do mnie! - zawołał uśmiechnięty recepcjonista.
- Życzą sobie państwo skorzystać z usług naszego skromnego hotelu?
- Tttak... - wyjąkał Reyan
- Mają panowie szczęście, akurat zwolniły się dwa pokoje! Rozumiem, że rachunek wysłać do waszej agencji kosmicznej, tak?
- Tttak...
- Proszę bardzo, o to karty klucze, pokoje numer trzy i cztery. Jak panowie widzą, w recepcji nie ma tlenu, ale każdy pokój wyposażony jest w system napowietrzania, ale cóż, nie wątpię, że panowie sobie z tym poradzą!
Kerbonauci stanęli przed swoimi pokojami, hermetyczne drzwi z sykiem schowały się w ścianie.



Niewielki pokoik w porównaniu z ciasnotą lądownika wydawał się wręcz pałacem. Szafa, kanapa wielkie łóżko.



- Rayen! Nie wierzę! Tu jest nawet łazienka! U ciebie również? - zawołał do kolegi za ścianą Kerbonauta.
- Ttak...



Rayen nie mógł w to uwierzyć. Dlaczego nikt o tym nie wiedział? Taki budynek na Dunie? W tajemnicy? Przecież to szaleństwo...



Położył się na łóżku i załkał... Tak miękkiego materaca nie miało nawet jego łóżko na Kerbinie.



Tymczasem nastał wieczór. Arngor Kerman postanowił przejść się po hotelu. Wskaźniki zasygnalizowały, że tlen jest również w korytarzu, lecz na wszelki wypadek założył hełm. Wdusił guzik i drzwi otworzyły się.



Kilka kroków później dotarł do sali jadalnej oraz baru.



W pomieszczeniu cicho grała muzyczka. Przyciemnione światła sprawiały przytulny nastrój.
- Pan prosto z Kerbinu? Coś podać? Może drinka? - zapytał uprzejmie barman.
- Macie tu nawet drinki? Proszę pana... nie mogę uwierzyć, że na Dunie znajduje się hotel...



- Och, każdy jest zaskoczony. Więc co podać? Mamy tu niezłą maszynkę do mieszania napoi. Do wyboru do koloru, najnowsza technologia.



Po chwili Arngor dostał swojego ulubionego drinka. - Niech pan powie... kto to wszystko zbudował?!
Barman spojrzał z uśmiechem na swojego gościa i odpowiedział - Jak to kto... Kadaf Industries!









Mam nadzieję, że nie przynudziłem za bardzo :)
Komentarze mile widziane :)





Technikalia:

użyty mod to KAS i Decal

Waga:         83 tony
Ilość części: 727












 

32
Inne / Dom numer dwa. Tym razem stawiamy na jakość :)
« dnia: Śro, 29 Sty 2014, 17:34:09 »
Kadaf Industries pragnie Państwu zaprezentować swoje najnowsze dzieło z dziedziny budowlanki wypoczynkowej!





VillaNova





Tym razem żadnej prowizorki. Najnowszy budynek z Kadaf Industries posiada specjalny kratownicowy fundament. Również system dostarczania budynku został mocno usprawniony. Oj nie, tym razem skycrane nie powstał z resztek klamotów walających się po magazynie! A więc w drogę... Do przebycia - 90 kilometrów.



Lądowanie wspomagane systemem spadochronowym.



Dojazd na pozycję i odłączenie ładunku.



Skycrane odjechał w siną dal, można przystąpić do prezentacji, zapraszamy.



Przy wejściu dzwonek z lampką, a nawet domofon! Nikt nie wie za bardzo w jakim celu, ale skoro dają, to należy brać :)



Zapraszamy do środka. Po prawej stronie od wejścia sympatyczna łazienka.



Toaleta najnowszego designu z BARDZO wypukłą klapą. Może i niepraktyczne, ale za to jakie modne!
W głębi komfortowa, okrągła wanna.



Po wyjściu z łazienki, na wprost od drzwi, wchodzimy do salonu z aneksem kuchennym.



Na wyposażeniu nie oszczędzano. Pojemna lodówka marki KAS Freezer, zmywarko-śmieciarka firmy QBE oraz doskonała kuchenka na cztery fajerki! Oczywiście obok zlew nad którym widnieją krany z podgrzewaczem elektrycznym wody.



Z salonu wchodzimy do pokoju numer dwa. Jak zaraz się przekonamy, jest to pomieszczenie rekreacyjne.



I cóż w nim mamy? Najnowszy komputer na Kińskich podzespołach! Panoramiczny kineskopowy monitor, bezprzewodowa mysz i klawiatura. A klawiatura nie byle jaka, bo poza standardowym zestawem klawiszy posiada aż sto czterdzieści klawiszy funkcyjnych! Na ścianie płaskorzeźba najnowszego statku wycieczkowego.



Na pierwszy rzut oka twarda, ale jednak całkiem wygodna kanapa, a przed nią...



Doskonały sprzęt grający firmy Kunitra! Dwie potężne kolumny potrafią ogłuszyć nawet drzewo.



Wróćmy jednak do salonu. Z niego wchodzimy na pięterko drabinką którą w razie potrzeby można złożyć.





A cóż mamy na pięterku? Zapraszamy do sypialni, która zachwyci każdego!



Na takim łóżku można naprawdę szaleć. W pojedynkę, w dwójkę, a nawet w czwórkę. Rzucać się poduszkami na przykład, aczkolwiek niektórzy twierdzą, że nie tylko...



Ale nie rozmarzajmy się zanadto, zapraszamy na serię zdjęć z zewnątrz naszego przyjemnego domku.



Spore okna w salonie od samej podłogi do sufitu. Ogród zimowy? Dlaczego by nie?



Na dachu prosta acz skuteczna antena satelitarna. Tym razem z odbiornikiem, jak należy.



Sypialnia jako jedyna posiada w oknie zasłonki.



Front i lewa strona.



Na stronie prawej widzimy zbiornik na ciepłą wodę. Podgrzewanie oczywiście elektryczne wprost z paneli znajdujących się na dachu.



I front.



To wszystko! Kadaf Industries ufa, że jego najnowszy produkt przypadnie Państwu do gustu. Komentarze jak najbardziej mile widziane!


















[Post scalony: Śro, 29 Sty 2014, 17:38:32]
Aha, no tak, użyty mod to KAS.

Technicznie rzecz biorąc budynek waży 30 ton.

33
Inne / Dom. Prawdziwy, przyjemny dom.
« dnia: Wto, 28 Sty 2014, 13:59:56 »
Czy chciałbyś spędzać swój kerbalski żywot w ciasnym, paskudnym  habitacie, albo w innym hermetycznym szkaradztwie? Na pewno nie! I wcale nie musisz!

Kadaf Industries ponownie stanęło na samym czele awangardy prezentując coś, czego jeszcze nie było. Były samoloty, rakiety, statki kosmiczne, pojazdy setek przeznaczeń, bazy, a nawet jednostki pływające. Czego zatem nie było?

Home... Sweet home...



Czyż nie piękne miejsce by zamieszkać? Góry, lasy, niecałe sto kilometrów od KSC. Ale jak? Wystarczy jeden telefon do Kadaf Industries!



Czy to ptak? Czy to samolot? Czy to superkerbal?
Nie!
To leci nasz nowy dom!



Po chwili precyzyjne lądowanie, dojazd do upatrzonego przez klienta miejsca, odłączenie skycrane'a i voila, proszę, oto klucze.





Przestronne wnętrze czeka tylko na meble.



Pierwszy zachód słońca podziwiany z nowego domu...





Garaż zawsze w cenie!



W oddali skaliste szczyty.



Nie czekaj! Zamów już dziś! Błyskawiczna realizacja i odrzutowa dostawa!





Komentarze mile widziane :)

34
Statki kosmiczne / Flota wahadłowców KONDOR
« dnia: Czw, 16 Sty 2014, 15:33:46 »
 Firma KADAF INDUSTRIES temat wahadłowców kosmicznych zawsze omijała szerokim łukiem. Jednak w ostatnim czasie zarząd firmy po odniesieniu spektakularnego sukcesu przy pracach w PMB uznał, że tak renomowana firma prom kosmiczny posiadać musi ze względów chociażby czysto prestiżowych. Tak więc narodził się pierwszy kerbalski prom kosmiczny spod szyldu Kadaf Industries o nazwie KONDOR. Wszystkie kwestie techniczne okazały się być łatwiejsze niż przypuszczano, więc po dopracowaniu szczegółów stworzono nie dwie, nie trzy, ale aż pięć wersji tej całkiem udanej maszyny.






Ale po kolei. Pierwszym opracowanym promem był wahadłowiec uniwersalny. To on przechodził kilka faz przeprojektowywania jednostki, by w końcu dać początek całej flocie.



KONDOR U składa się z 79 części i waży 30 i pół tony. Posiada trzy praktyczne doki i został zaprojektowany przede wszystkim do wynoszenia załogi w liczbie czterech kerbonautów, a spore zbiorniki paliwa dają mu stosunkowo duży zasięg. Jest to prom, który może prowadzić nawet średnio wykwalifikowany personel.




Kolejnym promem który powstał, był prom o charakterze towarowym. zredukowano liczbę doków głównych do jednego, oraz dodano jeden dok towarowy. Na wyposażeniu znajduje się też elektryczna wciągarka i kontener na narzędzia.



77 części, waga 28,65 tony. Najcięższy ładunek wynoszony przy jego pomocy ważył 3.25 tony i Kadaf Industries nie proponuje przekraczania tej masy.


Trzeci wahadłowiec to maszyna stricte pasażerska.



Jak widzimy może zabrać na pokład aż siedmiu pasażerów plus pilot. Dwa praktyczne doki i spora ilość uchwytów gwarantuje wygodę operowania jednostką w kosmosie. KONDOR P jest dość ciężki, waży 30,68 tony i składa się z 79 części.
Dość spora masa powoduje, że jest to jednostka stosunkowo wymagająca od pilota, to nie U, który sporo wybacza, szczególnie w kwestii lądowania.


Czwartym opracowanym promem był wahadłowiec zdolny transportować na orbitę ładunki wielkogabarytowe. Konstrukcja ta jest głęboką modyfikacją wersji podstawowej przebudowanej na dwubelkowiec. Zmianie uległ płatowiec, powiększono też gondolowe zbiorniki paliwa silników RAPIER.





KONDOR T+ jest w stanie zabrać w kosmos nawet 10 ton ładunku! Sam waży bardzo niewiele, ledwo 21 ton, lecz skomplikowany system podawania paliwa spowodował wzrost ilości części do 92. Niewielka waga po odłączeniu ładunku powoduje, że jest to najprzyjemniejszy w prowadzeniu wahadłowiec w całej flocie.


Ostatnią z maszyn opracowanych na bazie Kondora jest KONDOR C. To czego brakowało, to statku zdolnego zasilać stacje kosmiczne, bądź inne statki kosmiczne w to co najważniejsze - w paliwo. Tak więc narodził się prom cysterna.





Najcięższy wahadłowiec serii KONDOR jest w stanie dostarczyć do dowolnego celu na orbicie Kerbinu 13,5 tony płynów. Przy rozsądnych manewrach pilot może się pokusić również o opróżnienie zbiornika centralnego, co powoduje wzrost dostarczonego ładunku do 18 ton. Sam waży prawie 36 ton i składa się ze 104 części. Jakkolwiek wykonano jedno lądowanie z pełnymi zbiornikami, to jednak nie jest ono zalecane. Prom w prowadzeniu jest niezwykle wymagający, za sterami tej maszyny może zasiąść tylko doskonały pilot.

Jeszcze dziś relacja z misji kosmicznej promu KONDOR T!


35
Propozycje & Uwagi / Szerokość okna forum.
« dnia: Czw, 31 Paź 2013, 11:14:29 »
Witam! Nie wiem czy jest tak tylko u mnie, ponieważ jak wielu z Was wie, jestem ignorantem informatycznym, więc może to jakaś moja nieumiejętność dostosowania szerokości wyświetlanego okna do monitora czy tam czegoś. Chodzi mi o te czarne paski z kosmosem po lewej i prawej stronie. Pokaże może zdjęciem o co mi chodzi...

Te czarne paski! Widzicie? Po co one są?



To niby może zdobi, ale tylko dopóty, dopóki nie zaczniemy przyglądać się zdjęciom w wątkach. Czyli gdy nie klikniemy na fotkę, w wyniku czego ona się powiększa. A powiększa się przecież tak, że obcina nam jej 2/3. Chcemy sobie obejrzeć prawą stronę powiększonego zdjęcia, więc kółkiem myszki kręciu kręciu na sam dół posta, przesuwamy sobie pasek, kręciu kręciu w górę i mamy to:



Teraz znowu do d... znaczy nie całkiem dobrze, bo tekst obcięło. Ja rozumiem że ten biały margines po lewej jest konieczny, ale gdyby tych czarnych pasków po bokach nie było, a całe forum było by szersze, to powiększanie i oglądanie zdjęć było by zdecydowanie mniej upierdliwe. Jeżeli jest tu gdzieś guziczek dopasowania szerokości forum do monitora, to wybaczcie moją głupotę i zamknijcie wątek :)



36
Dyskusje na dowolne tematy / Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« dnia: Pon, 14 Paź 2013, 23:38:57 »
 Całkowicie przypadkowo trafiłem dziś na dokument z końca lat 60tych dotyczący badań nad silnikami atomowymi. Nasze podstawowe źródło napędu w kerbalach, to nic innego jak stary dobry system NERVA opracowany przez amerykańców całkiem dawno temu. Zagwozdką jest, dlaczego temat w badaniach ucichł i po 50 latach dalej zapychamy w kosmos rakiety na silnikach chemicznych.
Zapraszam do oglądania:


37
Propozycje & Uwagi / [Odrzucone] System zapraszania na czata.
« dnia: Wto, 24 Wrz 2013, 16:24:36 »
 Tak sobie dziś pomyślałem, że fajny był by przycisk zaproszenia na czata. Dziś akurat miałem ochotę pogadać z kimś, kto jest na forum, ale nie ma go na czacie. Można niby pisać PW, ale dużo wygodniejsze było by coś takiego: Klikam na osobę na liście na dole. Pojawiają mi się statystyki tej osoby i guziczek "Zaproś na czata". Po wduszeniu tegoż, użytkownikowi zapraszanemu pojawia się jakieś okienko z tekstem zaproszenia i jakiś sygnał dźwiękowy. Co myślicie?

38
Gotowe poradniki / EFEKT OBERTHA - Latajmy ekonomicznie.
« dnia: Nie, 23 Cze 2013, 13:17:56 »
Efekt Obertha
I co to do cholery jest?


 Poniżej pokrótce (ale jednak dość podłużce) omówię jak należy latać na inne planety, oraz jak latać właśnie nie należy. Poradnik ten kieruję tylko do tych, których ciągnie do lotów poza Kerbin, budowniczowie stacji orbitalnych mogą sobie odpuścić. Dokonam porównania spalań paliwa podczas dwóch lotów, pierwszy metodą tradycyjną, drugi z wykorzystaniem efektu Obertha.

Zaczynajmy więc.

Naszym celem będzie zamknięcie orbity wokół planety Jool. Do lotu zostanie wykorzystana na szybko sklecona maszynka, której łączna pojemność zbiorników to 2200 jednostek paliwa. Oto ona:



Lot pierwszy w technice tradycyjnej.
Wyruszamy więc z orbity Kerbinu na orbitę okołosłoneczną. Ustawiamy pudło w odpowiednim miejscu i pełen ogień. Manewr będzie nas kosztował przyspieszenie o 870 m/s



Jesteśmy na okołosłonecznej. Teraz kolejny krok, czekamy na odpowiednią pozycję względem celu, ustawiamy manewr i zasuwamy. Podczas tego manewru nasza maszynka musi przyspieszyć o 2630 m/s.



Po przeleceniu 80% drogi ja zawsze dokonuję korekty kursu. Korekta jest po to, by nie hamować potem jak skończony idiota kosztem ogromnej ilości paliwa, by w ogóle cel nas złapał w szpony swojej grawitacji. Nie, my zrobimy korektę taką, by przelecieć nad Joolem dość nisko, wówczas jego grawitacja (która działa tym mocniej im jesteśmy bliżej celu) odwali za nas masę roboty. A więc korekta. 177 m/s i kolejne galony paliwa idą w palnik, ale jest to niewielki procent w porównaniu z tym co by nas czekało, gdybyśmy korekty jednak nie zrobili.



I teraz patrzcie co się stało gdy weszliśmy w fazę przejęcia grawitacyjnego:



Dzięki korekcie niewiele trzeba depnąć, by ją domknąć. W tym akurat przypadku koszt domknięcia to 499 m/s. I voila, jesteśmy na orbicie Joola!



Spaliliśmy przeszło 18 ton paliwa, cały zbiornik główny poszedł w diabły. To co zostało to prawie pełne zbiorniki zewnętrzne.
Sprytnie i oszczędnie poleciałem? Otóż wcale nie. Tak lata tylko niedouczony kretyn. Wiem o tym dobrze, bo sam tak do niedawna latałem.

EFEKT OBERTHA

Niejaki Hermann Oberth urodził się w 1889. Zainteresował się rakietami i nieźle kombinował, bo fizyk był z niego znakomity. W latach trzydziestych jego asystentem był niejaki Wernher von Braun. Wiecie co to za jeden? Ojciec amerykańskiego programu kosmicznego. Oberth razem z Braunem w czasie wojny zagwarantowali Angolom dostarczanie całodobowej rozrywki w ramach projektów rakietowych V-1 i V-2. Po wojnie oczywiście przeszli na jasną stronę mocy :) No i co ten Oberth tam wykombinował w tych rakietach? Otóż wykombinował to:

    \begin{align} e_k &= \frac{1}{2} V^2 \\ &= \frac{1}{2} (V_\text{esc} + \Delta v )^2 \\ &= \frac{1}{2} V_\text{esc} ^ 2 + \Delta v V_\text{esc} + \frac{1}{2} \Delta v^2 \end{align}

Nic z tego nie rozumiecie? Nie szkodzi, ja też nie. Ogólnie można sprowadzić całe Oberthowe dumanie do jednego zdania. Im szybciej rakieta leci, tym szybciej rakieta leci. Dlatego też najwydajniej dodawać w rakiecie gazu, gdy rakieta zasuwa. A gdzie rakieta zasuwa? Ano w peryapsie.
I dochodzimy do meritum. Loty na inne planety najbardziej wydajne będą, gdy manewr zostanie wykonany nie na orbicie okołosłonecznej, ale tuż nad Kerbinem. I teraz wielkie dzięki się należą dla gościa, który stworzył kalkulator do KSP wykorzystujący tenże efekt.

A OTO I ON!
fanfary

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Do lotu z wykorzystaniem powyższego genialnego urządzenia będziemy potrzebowali dwóch rzeczy:

1. Kątomierza



2. Mózgu



Jeśli nie rozpoznajesz powyższych, to ten poradnik nie jest dla ciebie.


Przystępujemy do lotu numer dwa. Krok pierwszy. Odpalamy kalkulator. W polu po prawej stronie Origin domyślnie znajduje się Kerbin. Zostawiamy tak jak jest. Poniżej mamy pole Destination. Tam wybieramy nasz cel. Będzie to Jool. Wduszamy przeliczanie i mamy to co nas interesuje najbardziej; o ile trzeba będzie depnąć naszą rakietą -  Ejection burn Δv. Żeby dostać się na orbitę Joola jak widać przyjdzie nam przyspieszyć o 1908 m/s. Ale ale! Jest jeszcze powyżej jedno istotne pole, mianowicie Parking Orbit domyślnie ustawione na 100 kilometrach. Otóż okazuje się, że regulując wysokość możemy wydatnie zmienić konieczne depnięcie. Dla rozmaitych celów rozmaita wysokość. Pogrzebcie w tym trochę. Mi wychodzi, że najlepszą orbitą parkingową będzie 420 kilometrów nad powierzchnią Kerbinu. Wynik przeliczeń wygląda więc tak:



Lewy obrazek pokazuje nam gdzie względem Kerbinu powinien znajdować się cel biorąc pod uwagę całość układu planetarnego. Prawy obrazek natomiast pokazuje nam w którym punkcie orbity Kerbinu należy manewr rozpocząć. I teraz właśnie rozpoczyna się zadanie dla naszego kątomierza. Przykładamy plastikowego spryciarza do monitora i tak regulujemy warpem, by wreszcie kąt między Kerbinem a Joolem wyniósł zadane 96 stopni. Najlepiej to zrobić gdy jest się jeszcze na platformie startowej, nie mamy wówczas ograniczeń w warpie.



Startujemy, nasza nośna zatarga żelastwo na zadane 420 km nad Kerbin, gdzie ładnie, równo składamy do kupy orbitę. Kątomierz w dłoń. Regulując zoomem ustawiamy pionową linię orbity, tak jak na obrazku z kalkulatora, po czym znajdujemy punkt pod kątem 109 stopni od pionu, tam będzie punkt manewru.



Teraz ustawiamy manewr tam gdzie wskazuje kalkulator i otrzymujemy to:





O ile trzeba nasze pudło przyspieszyć? Ano o 1952 m/s. Jak widzicie, jest pewna różnica względem kalkulatora. Wynika ona z tego, że nie ustawiałem kątomierza z dokładnością chirurga. Ot tak, na mniej więcej. Nic to, silniki pełna moc!
Po przeleceniu 80% drogi obowiązkowa korekta. Ogólnie wszystko tak samo jak przy locie poprzednim. 178 m/s.



Znowu ślicznie dogięta trajektoria lotu i manewr domykania za 425 m/s.



Orbita zamknięta! Cel osiągnięty!



A jak z oszczędnością? Popatrzcie:



W zbiorniku głównym mamy jeszcze 1/3 paliwa!
I tak właśnie latają debeściaki :)

Porównajmy.
Lot tradycyjny na wszystkie manewry zabrał nam 1496 jednostek paliwa.
Podczas gdy lot z wykorzystaniem manewru Obertha to zaledwie 995 jednostek.
No nie wiem jak dla was, ale dla mnie różnica jest kolosalna.


Co tu zrobić z tą maszyną... Wiem, wyląduje nią na Vall. - Ale proszę pana! To nie miało lądować! Nie ma nóżek, nie ma reflektorów, nie ma...
- Zamknij się! Siadamy!




----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To tyle. Jeśli poradnik się przydał, łapka w górę:)


Kadaf.

39
Obsługa techniczna / Lista bugów w wersji 0.20
« dnia: Czw, 13 Cze 2013, 18:34:15 »
Przyszło mi do głowy, by zrobić listę bugów które znaleźliśmy. Dopisujcie swoje doświadczenia. Potem się to ogarnie do kupy i wyśle w jednym pakiecie do Squadu.

Moje znaleziska:

1. brak możliwości korekt kursu.
2. Ike nie odbija światła
3. pojazdy bez komputera sterowane tylko z fotelika mają tendencję do samoczynnego obracania sterowania gdy zostawimy je niekontrolowane i udamy się np do VAB bądź Tracking Station.
4. Dane wagowe z Info po wduszeniu M są inne niż dane tego samego obiektu w Tracking Station.
5. Skrzydła stosowane jako poszycie obiektów urywają się podczas wchodzenia w atmosferę kerbinu już na wysokości 70 kilometrów.

40
Samoloty / Samolot LayOn 2
« dnia: Pią, 26 Kwi 2013, 12:19:02 »
 Gdy tylko do Kerbinu dotarła wiadomość z Laythe o katastrofie lotniczej samolotu LayOn w mediach i departamentach zawrzało. Jakim cudem najlepsi z najlepszych rozbili samolot? Miliony kerbolarów wydano na zrealizowanie misji, a tymczasem okazało się, że najważniejsze narzędzie - samolot - uległo zniszczeniu. Na producenta LayOna, firmę Kadaf Industries padł blady strach. Wiadomo było, że to oni zawiedli produkując niespecjalnie przetestowany samolot. Na szczęście dobre relacje z Kerbińskim Instytutem Astronautycznym uchroniły niewielką firmę konstrukcyjną przed rozpoczęciem dochodzenia. K.I.A. ogłosiło, że planowane było od dawna zastąpienie samolotu jego następcą który zostać miał wysłany niebawem z wyposażeniem dodatkowym. Nie było to do końca prawdą, lecz uratowało K.I. przed reperkusjami katastrofy. Szef Kadaf Industries został wysłany na dywanik, zgarnął burę i dostał zadanie - natychmiast ma zostać wyprodukowany następca LayOna, ale tym razem ma być to samolot doskonały. Główne wytyczne przyszłego projektu brzmiały następująco:

 1. Samolot ma charakteryzować się bardzo krótkim rozbiegiem.
 2. Lądowanie ma następować przy prędkości nie większej niż 35 m/s.
 3. Samolot musi mieć doskonałe własności lotne i zdolność do szybowania.
 4. Zasięg lotu ma być wielokrotnie powiększony względem samolotu LayOn.
 5. Na wyposażeniu jednostki ma znaleźć się jednoosobowy łazik dalekiego zasięgu z możliwością wielokrotnego zadokowania i oddokowania do samolotu.
 6. Samolot ma sobie poradzić z lądowaniem bezpośrednio z orbity kosmicznej.

W Kadaf Industries natychmiast przystąpiono do pracy. Szybko ustalono, że aby móc zabierać łazika niezbędny będzie dwukadłubowiec. Zaprojektowano i zbudowano wiele egzemplarzy, lecz wydawało się, że spełnienie wszystkich założeń nie będzie możliwe. Albo rozbieg na pasie przeciągał się w nieskończoność, albo przyziemienie wymagało zbyt dużo przestrzeni, albo w końcu zdolność do szybowania była słaba. Kolejne samoloty budowano, testowano i wysyłano na złom. W końcu zaczęto rozważać wykupienie samolotów od innych producentów, lecz nie było między nimi ani jednego dwukadłubowca. Był to czas kiedy samolot Orzeł jak i jego fenomenalny model rozwojowy Feniks firmy Shinzo Co święcił tryumfy. Jednakże genialny Orzeł nie miał miejsca na zamocowanie łazika, więc Kadaf Industries musiało stworzyć konstrukcję własną. W końcu porzucono standardowe koncepcje i zbudowano coś całkiem innego. I nagle okazało się, że nowy kadłub ma doskonałe charakterystyki! W ekipę K.I. wstąpiła nowa nadzieja, samolot dopracowano, wyposażono w lekki łazik i po bardzo wielu testach przedstawiono zarządowi K.I.A.
                 
                                                              LAYON 2



Do napędu zdecydowano się użyć standardowego silnika odrzutowego.



Samolot potrzebował niezwykle krótkiego rozbiegu startując już przy 50 m/s, własności lotne i manewrowość okazały się być więcej niż dobre.



Samolot też doskonale szybował i lądował przy prędkościach poniżej 30 m/s utrzymując doskonałą stabilność. Następnego dnia wykonano serię testów oddokowywania i zadokowywania łazika.
Na zdjęciu poniżej wyposażenie techniczne LayOna 2. Barometr i termometr, oraz systemy tankowania V.F.M.




Komputer pokładowy łazika przeprowadza operację oddokowania.




Łazik posiada bardzo dobre własności terenowe, chociaż ze względów energetycznych zalecane jest odłączanie napędu przedniej osi. Napęd 4x4 należy załączać przy jeździe w terenie.




Pięć silników rakietowych potrafi unieść łazik na całkiem sporą wysokość, jednakże będą stosowane tylko do zadokowania do samolotu.




Test długości niezbędnego pasa. Hamulce włączone silniki pełna moc.




Po chwili szczęki hamulcowe puszczają i LayOn 2 po kilkunastu metrach już jest w powietrzu!




Tak dobrych wyników nikt się nie spodziewał. Samolot ma jednak pewną wadę. Na pułapie wyższym niż 10 kilometrów traci powoli swoje zdolności lotne. I tu nieocenione okazały się dane barometryczne zebrane przez wóz techniczny Krab. LayOn 2 u celu swej podróży będzie latał raczej nisko. Przewidywany pułap użytkowy na Laythe będzie oscylował w okolicach 6 kilometrów. Dwa razy niżej niż LayOn, lecz doskonałe inne parametry zadecydowały, że mimo słabego pułapu maksymalnego samolot i tak zostanie wysłany.
 Jednak tuż przed świętowaniem sukcesu konstrukcyjnego do Kadaf Industries zadzwonił prezes K.I.A. z ponurą wiadomością. Uważajcie - Powiedział - Jutro przyjdzie do was BUKA. Nic nie możemy poradzić, od ich opinii zależy czy samolot zostanie dopuszczony do misji, czy też nie.
BUKA! Biuro Uregulowań Kerbińskiej Awiacji! Najstraszniejszy organ administracyjny, który potrafi uwalić nawet najlepsze projekty lotnicze! Znowu blady strach padł na niewielką firmę... Inspektor pojawił się nazajutrz i od początku zaczął kręcić nosem.
 Samolot jest zły, raporty są fałszywe, lądowanie zapewne długie i niebezpieczne. To coś nigdzie nie poleci! - mówił. Obejrzał kilka lotów w wykonaniu pułkownika Jebediaha Kermana, ale wciąż było coś nie tak.




Drwiący uśmiech pilota po wylądowaniu dodatkowo zdenerwował przedstawiciela BUKi. Inspektor zarządził koniec testów i stwierdził - Idziemy do hangaru wypisać dokumenty. Samolot nie uzyskuje zezwolenia, bo na pewno nie potrafi wylądować na krótkim odcinku!
Jebediah podszedł do szefa Kadaf Industries i szepnął mu do ucha - no ja zaraz tej cholerze coś pokażę, spokojna głowa. - Po czym po cichu wyszedł z hangaru. Inżynierowie K.I. zasiedli do stołu, inspektor ze srogą miną zaczął wyciągać dokumenty. Z daleka dobiegł szum odpalanego silnika, lecz nikt nie zwrócił na to uwagi. Chwilę później nad głowami siedzących rozległ się łomot i zgrzyt hamulców. Wszyscy niepewnie spojrzeli na sufit hali konstrukcyjnej a po chwili wybiegli z hangaru. Moment później zza krawędzi dachu wysunęła się znajoma zielona gęba pułkownika Jebediaha.



 - Panie inspektooorze! Co pan na to?!
Trzeba przyznać, że inspektorowi opadła szczęka. LayOn 2 wylądował na dachu hangaru!



 - A teraz wsiadam i startuję! Zobaczymy się na ziemi! - Krzyknął pilot, po czym wsiadł do maszyny i zgrabnie wystartował.






Inspektor był wyraźnie skonsternowany. Widać było, że wyczyn pilota zrobił na nim spore wrażenie. Pomruczał coś pod nosem, zadumał się po czym rzekł - Może faktycznie moja wstępna opinia nie była dostatecznie przemyślana... - zrobił krótką pauzę i dodał. - Niniejszym wydaję zezwolenie na wykorzystanie samolotu LayOn 2 w kolejnej misji kosmicznej.
Szczęśliwa ekipa K.I. podniosła lekko protestującego inspektora i zaniosła na rękach do hangaru wypisać formalności.

BUKA okazała się nie być taka zła!





Użyte mody:
 V.F.M. System



41







 Od dłuższego czasu po Kerbińskim Instytucie Astronautycznym krążyły pogłoski, że szykuje się coś dużego. Inżynierowie zostawali po godzinach, ciężarówki zaopatrzeniowe woziły wielkogabarytowe ładunki, wszystkie wydziały K.I.A. pracowały jak nigdy. Z budynku VAB dochodziły dźwięki kucia i spawania, w nieużywanym dotychczas hangarze lotniczym słychać było szumy silników odrzutowych. Ciekawscy nie byli w stanie ustalić, czy to jeden projekt, czy kilka mniejszych, bo na co odrzutowce w kosmosie? Zastanawiające były pogłoski, jakoby dwaj astronauci wybrani do przyszłej misji przechodzili intensywne szkolenia z zakresu lotnictwa. Kadaf Industries dostarczało rozmaite pojazdy.
 W tym samym czasie naukowcy ogłosili niesamowitą informację - na pierwszym satelicie planety Jool, księżycu Laythe za pomocą spektrografów wysokiej jakości odkryto wysoką zawartość tlenu w atmosferze!
Kerbiński Instytut Astronautyczny postanowił podnieść kurtynę tajemnicy. Tak! Szykuje się potężna misja załogowa mająca wylądować na Laythe! Najważniejszym punktem badań będzie przetestowanie możliwości silników odrzutowych w tym odległym miejscu, tak więc ogółowi społeczeństwa zaprezentowano pierwszy lekki samolot odrzutowy nazwany na cześć pierwszego planowanego uruchomienia na satelicie Joola LayOn.




Poza samolotem, na wyposażeniu bazy znajdą się dwa pojazdy kołowe. Pierwszym z nich jest lekki łazik Ereser (R.S.R.-Rover Short Range) Super Micro




Drugi to wóz techniczny dalekiego zasięgu o roboczej nazwie Krab. Jego zadanie to ustalenie granic prowizorycznego pasa startowego, zaopatrywanie samolotu w paliwo, a później ekspedycje badawcze.




Dodatkowo misja została wyposażona w dwa mobline bezzałogowe lądowniki, których celem będzie wyszukanie płaskiego terenu. Sondy Flat Finder numer jeden i dwa.




Do misji zostało wybranych dwóch zdolnych kerbonautów. Bill Kerman i Bob Kerman. Poniżej zdjęcie dzielnej załogi razem z pełnym wyposażeniem mobilnym.




Jako bazę główną wykorzystano mocno zmodyfikowaną wersję DB-X, bazy, która od dłuższego czasu znajduje się na planecie Diuna. Przeprowadzono rozmaite testy wyważenia dynamicznego, testy deorbitacji, jak i test hybrydowego modułu startowego, który posłuży do ewakuacji załogi, gdy nadejdzie na to czas.




Łączna masa bazy z pełnym wyposażeniem wyniosła 106 ton. Po wielkiej uroczystości pożegnalnej z hangaru głównego K.I.A wytoczono rakietę Ragus II z podłączoną do niego bazą i zarządzono start.




Jako że żaden dotychczas wyprodukowany statek pchający nie podołałby zadaniu dostarczenia sporego jednak ładunku do tak odległego celu, skonstruowano statek Vega 4 Long Range. I tu pojawił się problem, ponieważ łączna masa pchacza dobiła do monstrualnych 245 ton. Jak to wynieść? Od dłuższego czasu na stanie K.I.A znajdowała się rakieta nośna Ragus III, ale nigdy nie próbowano wynosić nią czegoś tak ciężkiego. Czy najpotężniejsza rakieta Kerbinu poradzi sobie? Odpowiedź przyszła szybko. Już w kilka dni po starcie bazy uruchomiono procedury startowe Ragusa. Dwadzieścia pięć pracujących pełną mocą silników Rockomax Mainsail wprowadziło w drżenie grunt.  Kontrola lotu bladła i pociła się na przemian, kubki z kawą i popielniczki spadały z biurek i paneli, a rakieta nośna powoli pięła się w górę odrzucając kolejne puste zbiorniki.



Ragus III okazał się być konstrukcją narowistą, ale też ekstremalnie mocną. Podołał zadaniu wyniesienia 245 ton ładunku, ustanawiając tym samym NOWY REKORD TONAŻU!




Następna część relacji z misji niebawem!





Użyte mody:

Sweetseat
V.F.M. System
 

42
 Szef niewielkiej firmy konstrukcyjnej, Kadaf Industries czytał właśnie nieprzychylne raporty na temat lekkiego pojazdu Ereser Micro. Że niby nie takie z niego micro. Że wygląda jak traktor. Że wyłamuje się zawieszenie. Marudy, pomyślał, nie znają się na łazikach i tyle! Ponure rozważania przerwał telefon z Kerbińskiego Instytutu Astronautyki. Pewnie znowu o Eresera chodzi, bo przecież został już wysłany z misją DB-X na Diunę, szef chwycił słuchawkę.
Kadaf Industries, słucham. - powiedział chłodno.
  - Witam pana, z tej strony Dawster Kerman, szef programu MAARCUS, mamy dla was pewne zadanie. Potrzebujemy transportera załogi. - Ciekawe, pomyślał właściciel K.I. Projekt MAARCUS? To najbardziej złożony i zaawansowany projekt jaki K.I.A. kiedykolwiek przedsięwzięło.
  - Chętnie się za to zabierzemy, niebawem przedstawimy projekt, jakie są specyfikacje?
  - Drogi panie. -Odpowiedział Dawster. - Rakieta nośna jest właśnie w końcowym stadium budowy, my ten transporter potrzebujemy natychmiast! Jesteście w stanie go skonstruować na powiedzmy... jutro rano?
Szef Kadaf Industries spojrzał na zegarek. Dochodziła właśnie dziewiętnasta. Ale uczestniczyć w MAARCUSIE to spory prestiż, pozatym już dwa inne łaziki naszej konstrukcji biorą w nim udział.
  -Damy radę, czekam na specyfikację! - odrzekł, gdyż przed jego oczami zaczął pojawiać się pewien plan.
Zwołano w trybie pilnym ekipę inżynierów, tymczasem dotarła specyfikacja techniczna. Transporter ma zabierać ośmiu pasażerów, ma mieć doki do połączenia z innymi modułami bazy, oraz zestaw wyciąganych hydraulicznie nóg, które podniosą transporter na określoną wysokość w celu dokowania. Plan skrócenia prac nad maszyną był prosty. W końcu niedawno wyprodukowano ciężką cysternę HT-1. Jej podwozie będzie idealne dla transportera! Tak więc wzięto ramę i zawieszenie z HT-1 i zabrano się za budowę. Po całej nocy gięcia, cięcia i spawania brama fabryki otworzyła się i tępy ryj transportowca wysunął się na światło dzienne.




Przedmuchano instalację ciśnieniową.


Bez strachu poddano maszynę testom terenowym. W końcu zawieszenie przewidziano na trzykrotnie większą masę pojazdu!


Wytrzymałość konstrukcyjna znakomita!


Test nóżek. Wszystko działa jak należy.


Wygodny podest ułatwiający wejście do jednego z dwóch przedziałów pasażerskich.


Przedni dok z pancerną osłoną.


Tylny reflektor i wciągarka (często mylona z baterią)

O godzinie 10.30 przedstawicielowi K.I.A przekazano kluczyki do pojazdu. Idealnie na czas.





Post scalony: Czw, 04 Kwi 2013, 11:35:33
Dane techniczne:

Masa całkowita:             7,5 Tony
Prędkość maksymalna:  78 km/h
Załoga:                           8 + kierowca



Mody:

Brak

43
Łaziki / HT-1
« dnia: Śro, 03 Kwi 2013, 16:10:18 »
 Tym razem Kerbiński Instytut Astronautyczny dał firmie Kadaf Industries zadanie dosłownie i w przenośni ciężkie. Chcemy cysterny - powiedzieli. - Ładowność 15 do 20 ton paliwa, ma posiadać V.F.M. system, ma być jednoosobowa i ma sobie radzić z nierównym terenem. Niech dodatkowo ma możliwość zadokowania i niech zabiera nieco monopropelantu.

Tak więc powstała jednostka o nazwie Heavy Tanker pierwszej generacji, w skrócie - HT-1, którą nasza firma z radością prezentuje:


Wygodny fotel, doskonała widoczność. Wystarczające instrumenty pokładowe.


Port dokujący z tyłu.


Komfortowa drabinka i podest przy fotelu kierowcy.


Miejsce podziwiania widoków, jak i ustalania nawigacyjnego, gdzie się, właściwie, do cholery, jest.


System przepompowywania paliw, po obu stronach maszyny.


HT-1 ma dodatkowo nóżki stabilizujące. Gdy są rozłożone, podwozie nie drgnie nawet o milimetr.


Test terenowy. Główny inżynier Kadaf Industries wyraźnie pobladł nabierając barwy zeschniętej trawy. Jednakże udało się. Cysterna poradziła sobie z ekstremalnie trudnym podjazdem i zjazdem.


Ostatni test - test prędkości. Jak widzimy HT-1 wbrew pozorom jest maszyną całkiem szybką.

Dane techniczne:

Masa całkowita:             21.9 Ton
Prędkość maksymalna:  78 km/h


Mody:

V.F.M. system
Sweetseat



 

44
Łaziki / ERESER MICRO
« dnia: Śro, 03 Kwi 2013, 15:21:59 »
 K.I.A. poprosiło firmę Kadaf Industries o wykonanie jednoosobowego łazika krótkiego zasięgu o jak najmniejszych gabarytach.
Inżynierowie z ochotą zabrali się do pracy i w rekordowo krótkim czasie skonstruowano najnowszy łazik nazwany Rover Short Range - w skrócie Ereser Micro.


Charakterystyczną cechą tego łazika jest całkowity brak oświetlenia.


Ereser posiada z tyłu sporą baterię zasilającą oraz dwa szkieletowe pojemniki na próbki skał.


Niewielkie i niezbyt szybkie silniki zaskakują sporą mocą. Ereser potrafi pokonać zaskakująco strome podjazdy.


Nasz tester był zachwycony prowadzeniem i zachowaniem łazika.


Jednakże Kadaf Industries ostrzega - Ereser jest pojazdem delikatnym i wymagającym czułego traktowania. To nie Kord!

Dane techniczne:

Waga  całkowita:           800 kilogramów
Prędkość maksymalna:   34 km/h

Mody:                             brak

45
Łaziki / KORD B ion
« dnia: Śro, 03 Kwi 2013, 14:06:19 »
 Wreszcie, po długich perturbacjach Kerbiński Instytut Astronautyczny znowu czynny!
Firma Kadaf Industries stworzyła więc kolejne projekty pojazdów lekkich, lecz tym razem zadecydowano o serii pojazdów kołowych z otwartą - a jakże - kabiną.

Pierwszym prezentowanym pojazdem, będzie długo oczekiwany KORD B ion!


Piękna, terenowa linia, mocny reflektor.


Czytelna deska rozdzielcza, licznik prędkości, ładowania, obok wskaźnik stanu baterii, a w podłodze włącznik silnika jonowego.


Testy terenowe przebiegają pomyślnie.


Kord B to pojazd dla szaleńców! Doskonałe zawieszenie, spore prześwity.




Post scalony: Śro, 03 Kwi 2013, 14:17:17

Kord B jak przystało na pojazd terenowy kuty na cztery koła, posiada tylną i przednią wciągarkę przez niezwykłe podobieństwo myloną często z bateriami.


Dzięki podnóżkom wsiadanie do niego to pełna wygoda.


Jakby ktoś nie wiedział! Kord B jest jednostką dwuosobową!


Test prędkości na pasie startowym. Prędkość maksymalna ze wspomaganiem jonowym wyniosła niewiarygodne 84 kilometry na godzinę! Bez silnika jonowego Kord jest w stanie pędzić  78 km/h. Producent zaleca używania hełmów z zamkniętą szybą, bo dmucha okrutnie.

Post scalony: Śro, 03 Kwi 2013, 14:20:56
Ano tak - użyte mody:

Sweet seat
V.F.M System

Strony: 1 2 [3] 4