Mylisz się Madrian. Każdy silnik rakietowy powinien pracować na pełnej mocy, tylko być po prostu bardzo dobrze dobrany. Jeśli używasz połowy ciągu, to znaczy, że wyrzucasz paliwo i pieniądze. Bo mocny silnik waży więcej niż słaby, dlatego nie ma sensu używać wielkiego silnika na pół gwizdka, gdzie równie dobrze, a nawet lepiej spisze się przeszło dwukrotnie słabszy. I to nie jest tak, że wielki silnik na połowie ciągu zużywa tyle samo, co mniejszy na pełnym. Ten większy na połowie ciągu zużywa więcej, chociażby z tego powodu, że sam waży więcej i musi spalać paliwo na unoszenie również siebie. Oczywiście start na słabym silniku trwa dłużej, co powoduje również wzrost spalania, ale do tego właśnie służą dopalacze, czyli silniki na paliwo stałe. To ich robotą jest neutralizowanie ślamazarnego startu spowodowanego niewystarczającą w pierwszych fazach lotu mocą.
Dowód? Trzy dni temu na czata wpadł gracz z problemem z rakietą nośną. Do wyniesienia na orbitę 15 ton, rakieta kiwa, wyrywa, zachowuje się parszywie. Bo co stanowiło napęd? Silnik Momoth, najpotężniejsza jednostka napędowa w grze. Skopiowałem ze zdjęcia, zbudowałem i musiałem się bardzo starać, żeby w ogóle z moim doświadczeniem wyrobić orbitę. Wielka rakieta, a paliwa na styk i nie za pierwszym razem:
(http://i.imgur.com/0U4bwZs.jpg)
Pobawiłem się trochę i okazało się, że nieporównywalnie mniejszy Mainsail daje ten sam efekt i na dodatek rakieta prowadzi się doskonale.
(http://i.imgur.com/i88kdse.jpg)
Oczywiście nadal nie jest to dobra rakieta, bo to właściwie SSTO. Ale gracz prosił mnie właśnie o rakietę jednostopniową, no to dostał. Ale chcę tu wyraźnie podkreślić. Silnik musi być DOBRZE dobrany.