Kerbal Space Program Forum | Polska Społeczność Gry
Tutoriale => Poproś o pomoc => Wątek zaczęty przez: bulatgregory w Czw, 08 Sty 2015, 09:50:16
-
Witam. Mam problem z dokowaniem do dwóch doków na raz.
Chce złożyć na orbicie statek z dwóch części i gdy próbuje zadokować to jeden łapie a drugi mimo że jest blisko i praktycznie w idealnej pozycji nie chce zaskoczyć. Męczę się z tym od wczoraj. Ciągle rozłączam i dokuje od nowa i cały czas łapie tylko jeden.
Czy macie jakieś porady jak to poprawnie zrobić?
-
Hm, określenie "w praktycznie idealnej pozycji" brzmi jakby drugi dok był "niemal" w idealnej pozycji. Nie może być w "niemal", musi być perfect. Piszę to jako osoba, która parokrotnie dokowała nie na dwa, a na trzy doki. Tak, jest to piekielnie trudne. Do pomocy używałem moda na kamerę dokowania. Jak się to zwało nie pamiętam, bo dawno nie robiłem tego typu szaleństw, a poza tym ułatwienie nie było jakoś specjalnie duże.
Ale najważniejsze jest, by konstrukcja była bezbłędna inżynieryjnie. Czyli? Oba doki muszą być w identycznej od siebie odległości, to po prostu musi pasować co do ułamka milimetra. Po drugie dokowanie nie zawsze się uda za pierwszym razem, więc trzeba rozłączać, odsuwać się na 20 metrów i próbować zadokować po raz kolejny, aż do skutku. Przy czym powtarzam, nie wystarczy niemal idealna pozycja, ona po prostu musi być całkowicie perfekcyjna co do milimetra.
Szczerze mówiąc, jest to na tyle problematyczne, że odradzam dokowania na kilka doków naraz. Sugeruję jeden dok i mod KAS za pomocą którego możesz pospinać obie części taśmą w kosmosie.
-
To co powiedział Kadaf. Przede wszystkim wielka precyzja. A mod nazywał się Docking Cam: http://www.curse.com/ksp-mods/kerbal/220272-lazor-docking-cam
Jako równie dobra alternatywa może służyć Docking Port Alignment Indicator: http://kerbal.curseforge.com/ksp-mods/220299-docking-port-alignment-indicator-version-3-1
-
No tak, ale już nie będzie wyglądało tak jak powinno :)
Tutaj w 2m 21s-->https://www.youtube.com/watch?v=ONP9jS14toE maccollo dokuje 4 na raz i nie widać żeby podchodził aż tak idealnie. W pewnym momencie doki przyciągają się i odwalają resztę roboty, a u mnie tej jeden niby się przyciąga ale nie może się podłączyć.
Drugie moje pytanie czy wszystkie doki muszą w tej samej chwili się podłączyć czy jest taka możliwość że najpierw łapie jeden a potem drugi?
-
Lepiej gdy oba doki zaczynają łapać w tym samym momencie, ponieważ gdy jest to najpierw jeden dok, a potem drugi, to dochodzi często do minimalnego skręcenia względem siebie obu jednostek, co powoduje zejście z kursu podejścia dla doku drugiego. Dlatego właśnie sugeruję takie podejście, gdzie oba doki zaczną łapać dokładnie w tym samym ułamku sekundy.
Co do filmika, no cóż, jest to wycięte ujęcie w mocno przyspieszonym czasie. Skąd wiesz która to była próba? Może setna i nagranie tych 10 sekund trwało dwa dni?
Nie. Chcesz dokować na kilka doków naraz, proszę bardzo, ale nie dziw się, że to nie łapie gdy pozycja podejścia jest w najmniejszych chociaż stopniu odchylona od perfekcyjnej.
-
Nigdzie nie jest powiedziane, że twórca nie próbował dokować kilka razy, bo coś poszło mu za łatwo to dokowanie IMHO.
Inna sprawa, że sam chyba raz próbowałem dokować do dwóch i trzech doków na raz. Nie było łatwo i musiałem kilka razy powtarzać takie dokowanie, ponieważ nie zawsze wszystkie doki chciały załapać. Tyle że ja korzystałem ze standardowych doków, w sumie nie mam pojęcia jak to wygląda w przypadku tych dużych doków.
-
Autorem filmu jest nasz forumowy Maciuś. Nie widzę więc przeszkód aby się w tym temacie wypowiedział. I pewnie niedługo to nastąpi.
Ja, na ten przykład, gdy zakładam dokowanie na kilka doków, jak w pewnym wielomodułowym pojeździe kosmicznym, to buduję pojazd w całości, a następnie każdy z modułów zapisuję jako oddzielny pojazd. Wtedy mam pewność, że wszystko do siebie idealnie pasuje.
-
Przy okazji Robson podał jeden ze sposobów jak sobie radzić z precyzją wykonania statku. Inna sprawa, że duże doki zdają się mieć mniejsze problemy z zadokowaniem do siebie.
-
Ja nie twierdzę że autor filmu zadokował za pierwszym razem, tylko widać na nim że wszystkie zaczynają łapać i wszystkie się podłączają.
Muszę mieć jakieś minimalne przesunięcie konstrukcyjne skoro jeden łapie a drugi nie. Będę musiał przebudować konstrukcję tak jak Robson napisał.
A czy testujecie na płycie lotniska wcześniej takie konstrukcje?
-
Jeżeli użyjesz techniki Robsona, to niczego testować nie musisz. Ja w sumie też jej nigdy nie używałem, po prostu budowałem identycznie obie strony które planowałem łączyć na kilku dokach. Jeżeli konstrukcja jest perfekcyjnie dopasowana, to po prostu nie ma opcji że nie złapie. Chodzi wówczas li tylko o idealne podejście w kosmosie.
-
Małe sprostowanie: Robson, to nie mój filmik z lotu na Wenus :P Ale w 4:30, po odrzuceniu stopnia widać, że jeden dok się wcale nie przyczepił.
Co do samego dokowania to wiele razy robiłem podwójne i za każdym razem wychodziło jak trzeba już w pierwszej próbie. Podobno prawdziwe trudności zaczynają się od większej ilości.
Co do testowania stopni to raz połączyłem zbiorniki, zaczepiłem doki i zapisałem jako dwa różne statki po czym dokończyłem budować je osobno (lot do Merkurego). A za drugim razem (lot do Neptuna) po prostu na oko umieściłem dok tak, żeby jego górna krawędź stykała się z czarnym paskiem na czubku 3.75m zbiornika. Podobnie na dole i wyszło jak trzeba.
Samo wykonanie manewru też jest ważne, przy składaniu statku na Neptuna każde dokowanie trwało prawie 30 minut, częściowo ze względu na masę elementów ale też dlatego, że trzeba to zrobić bardzo dokładnie. Zbliżałem elementy na RCS-ach tak powoli aż doki same zaczęły się przyciągać. Co ciekawe robiłem to tylko i wyłącznie na oko, bez żadnych kamer dokowania itp. więc takie trudne to aż nie jest :)
//edit
W ostateczności nie złapane doki można poprawić edytując savefile, zdaje się, że nie jest to jakoś bardzo skomplikowane, gdzieś na yt to kiedyś widziałem.
I jeden Pro-Tip albo Tip-From-Pro :P
Zamiast męczyć się z budową statku na orbicie a później z jego gibaniem się, prościej jest wysłać cały statek w całości opróżniając go częściowo z paliwa, a potem tylko dotankować. Właśnie w ten sposób poleciał na orbitę rdzeń statku na Neptuna