Kerbal Space Program Forum | Polska Społeczność Gry
Tutoriale => Poproś o pomoc => Wątek zaczęty przez: Zahar w Pią, 18 Lip 2014, 17:27:08
-
Witam.
Pytanie jak w temacie- czyli jak wylądować na Kerbinie w miarę dokładnie tam gdzie zaplanujemy.
Udało mi się do tej pory nauczyć planowania, zmiany orbit, ostatnio mój pierwszy satelita obleciał muna więc są emocje.
Do tej pory, żeby wylądować np. na biegunie robiłem to na czuja. Po przejściu atmosfery, zwolnieniu prędkości itd punk lądowania nigdy nie pokrywa się z tym planowanym i w zależności od kata podejścia wychodzi wcześniej lub dużo wcześniej. Wylądowałem na biegunie już kilka razy, ale dokładnie w środek trafić ni cholery nie mogę.
Jak widać moi naukowcy nie mogą ogarnąć tematu więc zwracamy się o pomoc. Jak wy to robicie? Też na czuja, czy są jakieś sposoby obliczania tego pkt? Czy trza jakiegoś moda zastosować na obliczanie trajektorii w końcowej fazie?
Help!
-
Zależy od tego czym podchodzisz. Samolotem możesz spokojnie mieć kilka kilometrów zapasu. Lądownikiem też się da, ale wymaga to cierpliwości i sporej ilości quicksave'ów i quickload'ów.
-
No nie sądzę, żeby chodziło o latanie samolotem :) Zahar, rozwiązanie jest następujące, możesz lądować drogo i celnie, bądź tanio i niecelnie. Droga wersja lądowania polega na tym, że nie opuszczasz orbity przed biegunem, dopiero niewiele od celu ustawiasz rakietę na retrograde i dajesz pełną moc spalając gigantyczne ilości paliwa celem ustanowienia opadania jak najbardziej pionowego. Musisz mieć więc potężne silniki, by zrobić to szybko. Im bardziej pionowo będziesz schodził w dół, tym większa będzie precyzja lądowania. To wersja droga, a wersja tania polega na... doświadczeniu. Płaska deorbitacja, delikatne zejście, niewielki koszt paliwa, i z każdą kolejną próbą będziesz trafiał lepiej. Przy takiej technice istnieje możliwość regulacji kąta zejścia za pomocą spadochronów, które możesz podczepić pod grupy akcji na przykład. Jeśli widzisz że przestrzelisz, odpalasz ich więcej, jak widzisz, że trajektoria niebezpiecznie zbliża się do celu i zaraz będzie zwyczajny "niedolot", to spadochrony odcinasz (oczywiście nie wszystkie). Metod jest sporo, ale wszystkie zasadzają się na dwóch wspomnianych przez mnie technikach.
-
Ustaw sobie trajektorię suborbitalną, aby jej koniec był za twoim celem i zapisz grę. Jeżeli nie trafisz to wczytaj i odpowiednio powiększ lub pomniejsz trajektorię. Sam tak robię deorbitując wahadłowiec, mało to realne, ale cóż, parę razy zrobisz to potem będzie ci wychodzić niemalże odrazu.
-
Oo, nie wiedziałem że mogę spadochrony odciąć. W każdym razie dziękuję za pomoc Panowie.
-
Nie odcinaj. Schodź bez nich. A odpalaj w sekwencji. Najpierw jeden, hamujący, potem główne, a na końcu awaryjne.
Lądowanie sprowadza się do takiego ustawienia orbity, żeby przebiegała nad celem. Potem ją stopniowo skracamy, pamiętając o tym że hamując w atmosferze orbita będzie się sama skracać.
Wymaga to ćwiczeń, praktyki i monitorowania przebiegu orbity. A jeżeli jesteśmy już prawie nad celem, hamujemy ruch postępowy, żeby opadać pionowo.
-
Jeśli nie możesz trafić na spadochronach spróbuj wylądować na silniku. Ostatnio bawiąc się w karierę zbudowałem coś takiego:
(http://i.imgur.com/IiqCo1M.png)
Ma tak duży wskaźnik TWR(ciąg do ciężaru), że spokojnie wyląduje na Kerbinie.
Albo dołóż do lądownika skrzydła i silnik odrzutowy, po hamowaniu w atmosferze dolecisz ten kawałek na silnikach odrzutowych.