-
(http://i.imgur.com/DgAkoVV.jpg)
Kadaf Kerman nerwowo przerzucał papiery kontraktu. Jego przedmiotem było dostarczenie i budowa skomplikowanej bazy na Munie, a do końca terminu budowy zostały niespełna dwa miesiące. Jak można było tego nie dopilnować? Opasła teczka spoczywała zapomniana na jednej z półek gabinetu, czasu zostało tyle co nic, a ta cholerna Inspekcja Pracy zamknęła wyrzutnię rakiet.
- Ile oni będą to jeszcze dłubać Fergast?
- Około dwóch miesięcy proszę pana... - odpowiedział główny inżynier infrastruktury Fergast Kerman.
Nawet tu w gabinecie słychać było stłumione dźwięki pracy młotów pneumatycznych i ciężkiego sprzętu.
- To bardzo twardy materiał, kucie idzie straszliwie wolno - dodał.
A wszystko zaczęło się tak niewinnie. Podczas rutynowej kontroli państwowy inspektor wykrył przemieszczenia i spękania fundamentów wyrzutni i nikt się nie spodziewał, że te kilka uszkodzeń wywoła taką lawinę problemów. Wyrzutnię zamknięto i opieczętowano do czasu naprawy usterki. W tydzień się uwiniemy, zapewniali konstruktorzy, a robotnicy zaczęli kuć fundament. Gdy tylko dokuli się to stalowych hebów zatopionych w żelbecie okazało się, że cała konstrukcja jest powyginana i poprzepalana. Kolejne kontrole zakończyły się państwowym raportem inspektorów, który kończył się koszmarnym podsumowaniem: "Konstrukcja nie nadaje się do naprawy. Nakazujemy zdemontowanie całości wyrzutni i wymianę wszystkich elementów. Do tego czasu kategorycznie zabraniamy wykorzystania wyrzutni startowej KSC -1 do wykonywania startów rakietowych."
Szef Kadaf Industries złapał się za głowę. Kary umowne za niedotrzymanie terminu dostawy mogły zrujnować nawet potentata, tym bardziej, że wszystkie pieniądze firmy ładowane były bez opamiętania w skomplikowane projekty dotyczące eksploracji Eve. - I jak my tą cholerną bazę teraz dostarczymy? - zapytał zebranych w gabinecie szefów wszystkich głównych wydziałów. Grobową ciszę przerwał w końcu dyrektor pionu badawczego sekcji lotniczej i zaproponował - A może by wykorzystać nasze SSTO?
- To niemożliwe - zaoponował szef wydziału budowy baz - Nijak nie zmieścimy tego wszystkiego do jakiegoś tam SSTO, panie kolego, niech pan spojrzy na listę wyposażenia! Zasilanie, śluzy,magazyny, systemy takie, owakie, ciężki łazik eksploracyjny! Obojętnie jak by tego nie skonstruować, waga dobrze przekroczy sto ton! A ile te nasze SSTO wynoszą?
Szef sekcji lotniczej spuścił oczy i mruknął. - Pół tony na orbitę Kerbinu...
Ponownie w gabinecie ucichło. Po chwili Kadaf Kerman zapytał - Chodzi o ten samolot do testów sprzętu prawda? Na monoprop, zgadza się? Czy uważa pan go za projekt rozwojowy?
Oczy Calerego Kermana zabłysnęły - Tak! Możemy zmienić napęd, dodać mu porządne kopnięcie! Masa ładunku skoczy kilkukrotnie, daję głowę! A bazę przecież można wysyłać po kawałku panie Kerman!
Szef Kadaf Industries ujął w dłoń teczkę z kontraktem i spojrzał na szefa budowy baz - Proszę zacząć przygotowywać możliwie lekkie moduły. A pan, panie Calery dostaje zielone światło. Działajcie jakby sam diabeł was gonił panowie! Zebranie uważam za zakończone.
Trzy dni później lekkie SSTO wyposażono w silniki chemiczne i wysłano w kosmos. Tak narodził się samolot kosmiczny o nazwie Wingmun 4, będący wersją rozwojową poprzednich modeli służących do osiągania orbity Kerbinu w celu badania podzespołów.
(http://i.imgur.com/eSxSLn6.jpg)
Zgodnie z przewidywaniami paliwa było zdecydowanie zbyt mało na przeprowadzenie lądowania, ale sama zasada okazała się słuszna. Już w chwili startu czwórki w hangarze rodziła się piątka wyposażona w dwa niewielkie silniki atomowe. Nieco cięższa, ale zdecydowanie wydajniejsza jednostka osiągnęła orbitę Muna oszczędzając spore ilości materiału pędnego.
(http://i.imgur.com/c7jmLd0.jpg)
Jednocześnie okazało się, że jeden silnik odrzutowy ma problemy z wynoszeniem ponad atmosferę cięższego modelu, tak więc na zakończeniach gondol skrzydłowych zamontowano niewielkie odrzutowe silniki wspomagające. Dodatkowo zainstalowano system lądowania pionowego, oraz wciśnięto do ładowni niewielki łazik nowej serii - HML (cHolernie Mały Łazik) Tym razem celem lotu ma być lądowanie i wyszukanie optymalnego miejsca pod przyszłą bazę.
(http://i.imgur.com/7GqsGvV.jpg)
Niemal osiemnastotonowy Wingmun 5 szybko wzbił się na orbitę, a niedługo później odpalił silniki atomowe i skierował się do celu. Po zamknięciu orbity wokół Muna rozpoczął hamowanie. Trwało ono dość długo, gdyż łączna moc silników atomowych nie przekraczała 20 kN ciągu. Bardzo niewielka moc wymagająca ostrożnego planowania. Na pułapie piętnastu kilometrów załoga przeszła na tryb lądowania pionowego. Dwa niewielkie, chociaż mocne silniki chemiczne Rockomax 48-7S szybko skracały prędkość opadania. Niestety równocześnie drastycznie wzrosło spalanie paliwa.
(http://i.imgur.com/bHZHtCy.jpg)
(http://i.imgur.com/Toz378c.jpg)
W końcu Wingmun delikatnie osiadł na szarej powierzchni satelity Kerbinu. Drugi pilot, Sonwig Kerman opuścił kabinę i otworzył ładownię samolotu.
(http://i.imgur.com/mSu9xkI.jpg)
Na elektrycznym wysięgniku zjechał w dół niewielki pojazd. Prawdopodobnie najmniejszy łazik zbudowany kiedykolwiek w firmie Kadaf Industries.
(http://i.imgur.com/YPf6Z7N.jpg)
Sonwig odłączył zaczep, wsiadł na fotel i ostrożnie manewrując wyjechał z pod samolotu.
(http://i.imgur.com/UWuYSQB.jpg)
HML powoli potoczył się przez martwy krajobraz. Kierowca jednak nie był zachwycony. Moc silników w piastach kół była mikroskopijna, a zawieszenie zbyt miękkie. Nawet tu, gdzie grawitacja była tak niewielka wyraźnie czuł, że sprężyny dobijają do końca.
(http://i.imgur.com/XhMk7zq.jpg)
Po przejechaniu niemal trzech kilometrów cel został jednak zrealizowany. Nienajgorsze miejsce dla przyszłej bazy było zlokalizowane. Po chybotliwej jeździe Kerbonauta z radością wysiadł z niebezpiecznego pojazdu.
(http://i.imgur.com/bChuyE4.jpg)
- Wracam do Wingmuna na jetpacku! - krzyknął do mikrofonu i wzniósł się ponad grunt. Tymczasem HML został na włączonych światłach oznaczając punkt przyszłego lądowania.
(http://i.imgur.com/rgNsv2w.jpg)
Po dotarciu na miejsce wyładowano też skrzynie z zaopatrzeniem. Póki co zostaną tu, niech przyszłe załogi się martwią jak je przetransportować.
(http://i.imgur.com/NhVqJxA.jpg)
Chwilę później Wingmun oderwał się od gruntu.
(http://i.imgur.com/fAx9EQY.jpg)
Na pięciu kilometrach przeszedł na napęd atomowy i skierował dziób na wschód powoli zamykając orbitę. Niestety ilość zużytego paliwa przekroczyła założenia i po zakończeniu manewru w zbiornikach pozostało niespełna 70 galonów Kerazyny.
Po krótkiej dyskusji z centrum ustalono, że załoga poczeka na zaopatrzenie, bo w tym momencie kończono prace nad wersją z większymi zbiornikami i powiększoną ładownią. Właśnie w hangarze powstawał Wingmun 6. Dobę później najnowsza wersja startowała z misją ratunkową, zawożąc przy okazji serię lekkich przekaźników komunikacyjnych.
(http://i.imgur.com/IDuAWO0.jpg)
Po dotarciu na orbitę SSTO rozpoczęło hamowanie uwalniając co jakiś czas kolejne satelity.
(http://i.imgur.com/CsFrz2L.jpg)
Gdy wszystkie opuściły ładownię rozpoczął się manewr podejścia do pechowej załogi. Ponieważ nowszy Wingmun posiadał całkowicie inny rodzaj doku, to też z ładowni wysunęło się ramię z dokiem awaryjnym, przystosowanym właśnie do starszej wersji.
(http://i.imgur.com/Fo2XsE3.jpg)
Po kilku minutach ostrożnych manewrów oba Wingmuny zostały połączone. Przelano 200 galonów paliwa, więcej niż potrzeba by wrócić do domu, lecz ponieważ szóstka nie lądowała, to posiadała spory zapas. Gdy operacja się zakończyła doszło do rozdzielenia obu samolotów.
(http://i.imgur.com/MZqJLmS.jpg)
Wingmuny po oddaleniu się na bezpieczną odległość ustawiły manewry i odpaliły silniki atomowe. Kierunek Kerbin!
(http://i.imgur.com/XYFmGdE.jpg)
Kilka godzin później obie jednostki wbiły się w atmosferę rodzimej planety szybko zwalniając.
(http://i.imgur.com/yy9gi1s.jpg)
Lądowania obu jednostek przebiegły pomyślnie i koła obu maszyn zapiszczały na pasie startowym w niewiele ponad półgodzinnym odstępie.
(http://i.imgur.com/dVFvkGB.jpg)
W tym samym czasie w hangarze gorączkowo pracowano nad najnowszą wersją przystosowaną do znacznie cięższych ładunków. Powstawał Wingmun 7.
Kolejna część pojawi się niebawem :)
Użyte mody to przede wszystkim Tweakscale. Poza nim oczywiście obowiązkowo KAS, IR, Astronomer i Surface Lights. Pewnie o czymś zapomniałem, jak sobie przypomnę o czym to dodam.
Nazwę Wingmun podsunął mi użytkownik Sareth, za co jestem mu bardzo wdzięczny, bo brzmi myślę całkiem nieźle :)
Komentarze, jak zawsze, mile widziane :)
-
To jest konsekwencja, nie trendów ogólnoświatowych, ale swego rodzaju ewolucji.
Kto się nie rozwija, ten się cofa. Stagnacja jest wrogiem postępu.
Mamy tu typowy przykład przystosowania się do zmian warunków środowiskowych i potwierdzenie wiecznie żywego hasła: "Kerbal potrafi"
Wbrew opinii większości, uważam że SSTO nie musi jednak wracać na macierzystą planetę, aby mieć sens. Wystarczy, że jednym stopniem wynoszę klamoty na orbitę, a od czasu wprowadzenia Kerbodyne KR-2L do służby, wszystkie misje na LKO (wczoraj na ten przykład czterdziestotonowy rdzeń) wynoszę jednym stopniem.
No i baza modułowa.
Jest ona taką samą konsekwencją w/w czynników.
Nie muszę projektu uzależniać od wywiadu środowiskowego. Wystarczą szczątkowe informacje i podejrzenia, a stacja zbudowana jest jako przybudówka do warunków zastanych.
Wystarczy wiedzieć czego chcę i czego mogę się spodziewać, następnie wysyłam odpowiednie moduły i buduję. Prościej i taniej się nie da.
A taniość i prostota są motorami postępu technologicznego.
(No jeszcze lenistwo, ale to już raczej mój przypadek)
OFFTOP:
Kadafie masz pozdrowienia od mojej żony.
-
Zapowiada się świetnie , czekam z niecierpliwością na kolejne części.
-
Aaaaaaa!!!! WRESZCIE! Wreszczie Kadaf wrócił! Już teraz wiem, że szykuje się coś zarąbistego! Jak zwykle, pozostaje czekać na więcej.
-
W czasie gdy Kerbonauci lądowali na Munie, prace w hangarze trwały nonstop. Oczywiste było, że do Wingmuna 6 nijak nie zmieszczą się bardziej zaawansowane moduły. Nie sposób do pudełka rozmiaru jeden wcisnąć ładunku rozmiaru jeden przecinek jeden, tego zrobić się nie da. Dlatego właśnie w najnowszym SSTO z Kadaf Industries zrezygnowano z klasycznej ładowni, na rzecz przestrzeni otwartej. Rama nośna siódemki została oparta na trzech wytrzymałych dwuteownikach zmontowanych w taki sposób, by do uzyskanej w ten sposób przestrzeni dało się załadować pełnowymiarowe moduły bazy.
Powiększono zbiorniki paliwa i masa samolotu dobiła do równo 23 ton. Dwa dni po powrocie starszych wersji Wingmunów najnowszy model załadowano i nastąpił niezbyt żwawy start.
(http://i.imgur.com/VMNH8sH.jpg)
Załogowy moduł bazy ważył 2.6 tony, to zdecydowanie więcej niż były w stanie unieść dotychczasowe jednostki. Wingmun 7 ślamazarnie wzbijał się na orbitę. Gdy już ją osiągnął, ustawiono manewr i dwa silniki atomowe pchnęły zestaw w kierunku satelity Kerbinu.
(http://i.imgur.com/BCmQMaC.jpg)
Po kilku godzinach ciszy silniki ponownie ożyły, hamowanie nad Munem. Pilot Ronbus Kerman zazgrzytał zębami. 20 kN ciągu to zdecydowanie za mało, by latało się komfortowo. Jednak inżynierowie zarzekali się, że dodanie większych silników atomowych bardzo skomplikuje wchodzenie na orbitę, więc musi zostać tak jak jest. Kilka minut później rozpoczęła się sekwencja lądowania. Ze względu na niską moc musiała być przeprowadzana z przeszło czterdziestu kilometrów. Prędkość spadała bardzo powoli, by na wysokości 15 kilometrów ustalić się w okolicy 190 m/s. Pięć kilometrów niżej Ronbus przestawił sterowanie na tryb lądowania wertykalnego i przełączył napęd na silniki chemiczne. Wingmunem szarpnęło i prędkość zaczęła ostro spadać. - Jednak nie ma to jak porządna chemia - pomyślał. Dysze monopropelantu syczały utrzymując maszynę w poziomie.
(http://i.imgur.com/ac5HyWk.jpg)
W końcu amortyzatory załomotały o grunt. Ronbus uderzył w klawisz odcięcia zapłonu i zapadła cisza. Od łazika HML dzieliło ich siedemset metrów. Wcale nie tak blisko. Jednakże po krótkim rekonesansie okazało się, że miejsce lądowania na niewielkiej wyżynie jest równie korzystne, więc zdecydowano o odłączeniu modułu numer jeden.
(http://i.imgur.com/X9fOFrJ.jpg)
Godzinę później, gdy załoga była już gotowa do odlotu nastąpiło ponure odkrycie. - Widziałeś ty amperomierz? - zapytał nawigator. - Taa, znam to urządzenie, pokazuje ile zostało prądu, a co? - odparł pilot.
- Chodziło mi o nasz amperomierz. Pokazuje, no, zero Ronbus.
W tym momencie zaczęły gasnąć kontrolki na pulpicie, oświetlenie i lampy pozycyjne. Jasnym było, że bez prądu nie da się wystartować. Silniki lądowania pionowego nie były wyposażone w generatory. Ronbus podrapał się w głowę. - Przecież mamy panele słoneczne, co się stało z ładowaniem?
- Zaraz sprawdzę - odparł nawigator zapinając hełm. Po wyjściu w próżnię okazało się, że panele owszem są, ale z jakiegoś idiotycznego powodu zamontowano je wyłącznie pod brzuchem maszyny, gdzie po wylądowaniu nie dochodził nawet najmniejszy promień światła. Całe szczęście, że mocowanie paneli było na zaczepach uniwersalnych. Lemzer Kerman odpiął panel i zaczął gramolić się po drabince.
(http://i.imgur.com/PHGiA1R.jpg)
Kilkanaście minut później udało mu się spiąć kable z instalacją Wingmuna i chwilę potem zabłysnęło czerwone światełko pozycyjne na grzbiecie maszyny. Ładowanie było!
(http://i.imgur.com/GcYKZ0y.jpg)
Załoga poczekała aż stan baterii dobije do 30 procent i w końcu samolot oderwał się od gruntu pozostawiając pierwszy załogowy moduł bazy.
(http://i.imgur.com/fIvdCjp.jpg)
Dalsza podróż przebiegła już bez zakłóceń i w końcu Wingmun 7 przebijał się przez gęste chmury Kerbinu.
(http://i.imgur.com/fLCoxK7.jpg)
Kolejny moduł był już gotów do załadowania. Po dniu odpoczynku załoga ponownie zasiadła za sterami i wystartowała w kolejny lot. Tym razem na pokładzie znajdowały się systemy zasilania przyszłej bazy. W hangarach właśnie składano do kupy z części rozłożonej piątki brata bliźniaka, drugiego Wingmuna 7.
(http://i.imgur.com/N47X0IV.jpg)
Tym razem było nieco łatwiej, bo moduł zasilania ważył znacznie mniej od załogowego. Dodatkowo dzięki większemu doświadczeniu lądowanie było znacznie dokładniejsze. Ledwie 30 metrów od celu.
(http://i.imgur.com/zgwVJLq.jpg)
Po odłączeniu sporego klamota nastąpił start w powrotną drogę.
(http://i.imgur.com/Zze2je1.jpg)
W kolejnym identycznym locie dostarczono moduł z zapasami tlenu i żywności.
(http://i.imgur.com/NW70kSd.jpg)
Trzy elementy bazy stanowiły jej główny trzon. Teraz pozostało złożyć to wszystko razem za pomocą sprzętu specjalistycznego właśnie testowanego na Kerbinie.
Kolejna część niebawem!
-
Kurdę!
Właśnie niedawno wyleczyłem się z choroby, KOMPLEKSEM KADAFA zwanej i umieszczać miałem relację z pewnej wyprawy, bardzo istotnej dla mej osoby.
I ciach... znowu zacząłem się wahać.
No już ja widzę ten specjalistyczny sprzęt montażowy. :o
To ja może się nie będę odzywał.
-
Fajna misja , obawiam się tylko , że odkryta ładownia może nie zadziałać przy nowej areodynamice , planowanej w nowej wersji.
-
Co to znaczy, że nie zadziała? Podejrzewam że większość zaawansowanych maszyn i tak pójdzie na złom, części które i tak nie zakłócają strumienia powietrza (jak u Kadafa) nie mają znaczenia.
-
Co to znaczy, że nie zadziała?
Chodzi o sterowanie. Kiedy statek odchyli się w górę lub dół podczas lotu w atmosferze , strumień powietrza wpadnie do ładowni i zwiększy opór w części ogonowej , co spowoduje z kolei , powrót do poprzedniego kierunku lotu. Im bardziej się odchyli , tym większa będzie ta siła. W ten sposób sterowanie będzie koszmarem. Jeśli statek zacznie pikować , to nie będzie się dało go szybko opanować. Nie mówiąc już o zawirowaniach które spowodowałaby ta wielka "dziura" w kadłubie. Ale raczej ta pierwsza przyczyna bo nie podejrzewam SQAD o tak zaawansowany model przepływów powietrza.
[Post scalony: [time]Czw, 23 Kwi 2015, 20:28:04[/time]]
Ale poza tym drobiazgiem fajny statek. No i zapowiada się ciekawy AAR.
Tylko amperomierz nie pokazuje stanu baterii. On mierzy natężenie prądu czyli po ludzku jego zużycie. Do pomiaru stanu baterii służy woltomierz który mierzy napięcie. :D
-
Tylko amperomierz nie pokazuje stanu baterii. On mierzy natężenie prądu czyli po ludzku jego zużycie. Do pomiaru stanu baterii służy woltomierz który mierzy napięcie. :D
Yyy... napięcie mówi o zdolności energii elektrycznej do wykonania pracy (1 wolt jest wtedy, gdy ładunek 1 kulomba jest przenoszony pracą 1 dżula). Niespodzianka: napięcie nie zmienia się wraz z działaniem baterii.
Amperomierz mógłby w pewnym sensie badać zużycie baterii, gdyby był połączony z licznikiem czasu, ponieważ pojemność podaje się w amperogodzinach.
Kadafie.
Cytat z pierwszego postu.
wszystkie pieniądze firmy ładowane były bez opamiętania w skomplikowane projekty dotyczące eksploracji Eve
Czyżby powrót Misji Totalnej był już na horyzoncie? :P
Wingmuny piękne, nazwa ciekawa ("Skrzydłomun" lol), chcę więcej, daj. Daj, daj, daj.
https://www.youtube.com/watch?v=5zENR8oLJLQ&feature=youtu.be&t=1m17s (https://www.youtube.com/watch?v=5zENR8oLJLQ&feature=youtu.be&t=1m17s)
Daj.
-
Niespodzianka: napięcie nie zmienia się wraz z działaniem baterii.
Niestety nie. Akumulator działa na zasadzie odwracalnej reakcji chemicznej. Kiedy rozładowujemy akumulator spada ilość substratów a więc i szybkość reakcji. Tak to można wyjaśnić w skrócie.
Z resztą tu masz przykładowy wykres zależności napięcie - czas w rozładowywanym akumulatorku.
(http://www.voytek.evbox.pl/programy/ladowarka/obrazki_lad/rozlad_forev_1ohm.png)
-
CZĘŚĆ TRZECIA
ZŁÓŻMY TO DO KUPY
Razem z dostarczeniem modułu zaopatrzeniowego na powierzchni Muna pozostał jeden z inżynierów, Momsen Kerman. Ponieważ poszczególne sekcje nie były ze sobą połączone, Kerbonauta został zmuszony do maksymalnie oszczędnego trybu życia. W module załogowym zasilanie dawał jedynie niewielki akumulator wewnętrzny, który był w stanie zapewnić przez krótki czas ogrzewanie i oświetlić wnętrze niewielką lampką. Zbiornik sprężonego powietrza mógł zasilić moduł najwyżej przez tydzień.
(http://i.imgur.com/N5W5pXu.jpg)
Prace nad specjalistycznym pojazdem montażowym zostały zakończone. A Wingmun 7 został eksperymentalnie wyposażony w dodatkową parę silników lądowania. Piloci poprzednich misji uskarżali się nie tylko na słaby ciąg silników głównych, ale też na niezbyt stabilne lądowania. W zależności od umieszczenia ładunku operowanie ciągiem musiało być bardzo ostrożne. Po trzech dniach nowa wersja została przemianowana na ósemkę, załadowana sprzętem i wysłana w kosmos.
(http://i.imgur.com/gqCH0Vw.jpg)
Dzięki dodatkowej mocy systemu lądowania można było hamować silnikami atomowymi nieco dłużej. Wingmun 8 przeszedł na tryb opadania pionowego dopiero 10 km nad powierzchnią, a i tak okazało się, że zdecydowanie za wcześnie.
(http://i.imgur.com/nQPlIMn.jpg)
W końcu ósemka dotknęła gruntu kilkadziesiąt metrów od celu. Pilot przeszedł na sterowanie horyzontalne i zdecydował się dotoczyć Wingmuna pod bazę za pomocą krótkich impulsów dysz manewrowych. Na szczęście grunt był tu bardzo twardy i spoisty.
(http://i.imgur.com/TkH2EPa.jpg)
Gdy tylko Wingmun 8 dotoczył się pod bazę, drugi załogant, inżynier Richsey Kerman wyszedł z Kabiny. Zaraz pojawił się też Momsen, miał już ewidentnie dość spartańskich warunków niemal tygodniowego pobytu w zamkniętej puszce modułu załogowego. Po krótkiej inspekcji okazało się, że Spectruck dotarł na powierzchnie bez żadnych uszkodzeń.
(http://i.imgur.com/z5A3Z9L.jpg)
Po odłączeniu zaczepów pojazd opadł na koła. Od teraz Richsey wyszkolony w sterowaniu maszyną będzie jej operatorem i drugim stałym mieszkańcem bazy.
(http://i.imgur.com/aTwHE5d.jpg)
Pilot pożegnał się z kolegami i wystartował szybko nabierając wysokości. Cztery silniczki pionowego startu to był zdecydowanie dobry pomysł.
(http://i.imgur.com/UCTfgmD.jpg)
Operator zasiadł za sterami Spectrucka i uruchomił jego systemy. Zwolnił hamulce i wdusił przycisk rozciągania zawieszenia. Rama o zmiennej długości umożliwiała niemal dwukrotne wydłużenie pojazdu.
(http://i.imgur.com/MsJ0r17.jpg)
Richsey powoli potoczył się na wstecznym pod moduł załogowy.
(http://i.imgur.com/O02wGvv.jpg)
Wcisnął klawisz skracania zawieszenia. Wszystko po to, by móc podjechać pod moduł jak najbliżej. Spojrzał na rząd dżojstików sterujących i rozciągnął na boki kratownice chwytaków. Teraz był w stanie objąć nawet zdecydowanie szersze obiekty. Kolejnymi dżojstikami wyprostował ramiona i tarcze elektromagnesów ustawił po bokach modułu załogowego.
(http://i.imgur.com/MM5wxCy.jpg)
Lekko zwęził łapy by dobrze chwycić ciężkie pudło i uruchomił elektromagnesy. Gdy tylko zaczął unosić ramiona zgodnie z przewidywaniami przód Spectrucka zaczął się odrywać od gruntu. Ale wystarczyło unieść moduł tylko o tyle, by móc wsunąć pod niego zawieszenie. Gdy maszyna wydłużyła się na pełną długość środek ciężkości przesunął się do przodu i łazik ciężko osiadł na wszystkich kołach. Teraz zostało już tylko ostrożnie podjechać do modułu zasilania.
(http://i.imgur.com/AvCAtuc.jpg)
Po zajęciu pozycji operator wykonał operację odwrotną. Skrócić zawieszenie, opuścić moduł, po chwili klik, oba moduły zostały połączone. Od nagłego skoku napięcia światła wewnętrzne modułu załogowego nareszcie zabłysły.
(http://i.imgur.com/0X9X4Qx.jpg)
Pora na zbiorniki powietrza. Ta sama operacja. Podjechać, chwycić, unieść, rozłożyć zawieszenie na pełną długość i jazda.
(http://i.imgur.com/eAZrsMD.jpg)
Dziesięć minut później główne elementy bazy zostały połączone w jeden obiekt. Od teraz komfort pracy załogi znacznie wzrośnie, koniec z drastycznymi oszczędnościami! Richsey z dumą spojrzał na efekt swojej pracy.
(http://i.imgur.com/lTtOp8C.jpg)
Momsen podszedł do modułu zasilania i otworzył osłony panelu sterującego. To stąd reguluje się przepływ energii do poszczególnych sekcji bazy.
(http://i.imgur.com/sD6NkRh.jpg)
Po skonfigurowaniu wszystkiego, co należało skonfigurować wcisnął Enter. Czerwona dioda zgasła zastąpiona spokojnym zielonym światłem informującym o stabilnej pracy układu zasilającego. W module załogowym zabłysnęło oświetlenie wewnętrzne, zapaliły się też reflektorki oświetlające zbiorniki powietrza.
(http://i.imgur.com/8FtnlTf.jpg)
Momsen obszedł moduł z drugiej strony i sprawdził generatory radioizotopowe. Wszystkie wskaźniki stały na pozycjach roboczych.
(http://i.imgur.com/VGCwtOw.jpg)
W tym czasie Richsey uruchomił jetpack i poleciał po HMLa. Krótki niespełna kilometrowy skok.
(http://i.imgur.com/KjSPI4l.jpg)
Po chwili niezbyt dziarsko wspinając się pod wzniesienie wracał niewielką maszynką pod bazę. Tak, silniki były kategorycznie zbyt słabe. Przy podjeździe pod kątem zaledwie 10 stopni poruszał się z prędkością zaledwie 4 m/s.
(http://i.imgur.com/NZ5xsH9.jpg)
Kilka minut później wszystkie operacje zostały zakończone i Kerbonauci mogli udać się na zasłużony odpoczynek. Główny trzon bazy został wykonany. Pozostało czekać, na kolejne dostarczane z Kerbinu elementy.
(http://i.imgur.com/9JbvaJO.jpg)
Kolejna część niebawem!
ShookTea, Misja Totalna poczeka sobie na wersję 1.0, bo przenosiny niestety są niezwykle upierdliwe. Ale gdy uda się wszystko wrzucić postaram się ruszyć z kopyta :)
-
No już ja widzę ten specjalistyczny sprzęt montażowy. :o
No i zobaczyłem.
Właśnie zbieram szczękę.
Bez komentarza.
-
To jest tak, siedzeęsobie z nudów i buduję kosmolot. Przychodzi Kadaf, pyta. Mówię że wahadłowiec na Mun. "A czemu nie SSTO?" a że pomysł dobry - przerabiam. Testuję. "A wiesz, też zrobię sobie taki".
Nazwijcie to syndromem Kadafa, mój znudzony pomysł zmienił w misję przekraczającą umiejętności wielu graczy na poziomie projektu, kosztów i wszystkiego innego łącznie z uzasadnieniem fabularnym. Z wyścigu odpadłem szybko a KSP odłożyłem na lepszy moment. *sigh*
-
Hehe, no tak właśnie było :) Drangir pokazał mi system lądowania swojego kosmolotu na tych dwóch maleństwach, a od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie coś mniej więcej takiego. Ale faktem pozostaje, że to Drangir był pierwszy i to właśnie on spowodował rozwój tych moich maszynek, a w rezultacie powstania bazy.
No ja mam nadzieję, że syndrom Kadafa jednak tak Wam nie doskwiera... Dla pocieszenia powiem, że, no, ja już dość staary jestem. Szlugi jaram jak głupi. Zapewne umrę szybciej niż większość z Was, a wiadomo, cierpliwość jest cnotą :)
-
No to cieszę się bardzo. Nic tylko czekać. :D
-
CZĘŚĆ CZWARTA
PRZEGUBOWIEC
W gabinecie szefa wydziału budowy pojazdów trwała narada. Inżynierowie zastanawiali się, jakim cudem wcisnąć do ładowni Wingmuna wielozadaniowy łazik eksploracyjny. Na liście wyposażenia stało, że łazik ma mieć zapasy na dwutygodniowy wyjazd z bazy, moduł badawczy, systemy radiowe, możliwie komfortowe warunki dla trzech załogantów, przy czym w razie czego miał móc zabrać nawet szóstkę Kerbonautów. Oraz oczywiście porządne własności terenowe. Jasnym było, że podobnie jak baza, pojazd powinien zostać wysłany w kilku częściach. Z wstępnych szkiców wynikało, że maszyna wyjdzie wąska i długa, a im dłuższy pojazd, tym gorzej będzie sobie radził na nierównościach. Po długim zastanawianiu się, jak ten problem ugryźć w końcu odezwał się jeden z inżynierów. - A może zrobimy przegubowiec?
Szef wydziału podrapał się w łysą głowę. - Przegubowiec? Nigdy czegoś takiego nie wyprodukowaliśmy panie inżynierze, sam nie wiem, jakie to będzie miało zalety pańskim zdaniem?
- Noo, promień skrętu będzie lepszy, no i przy uskokach cały czas wszystkie koła będą miały kontakt z podłożem!
- Faktycznie. Ciekawa idea. Właściwie to jesteśmy znani z nietypowych rozwiązań, więc niechaj będzie, panowie, robimy przegubowiec! - Zgodził się szef wydziału po dłuższym zastanowieniu.
Tak więc nakreślono plany i przystąpiono do konstruowania. Ustalono, że pojazd będzie się składał z trzech modułów: sterowania, załogowego z zapasami tlenu i żywności, oraz zasilającego z systemami komunikacyjnymi i sprzętem badawczym. Jako pierwszy poleciał moduł sterowania. Wchodzenie na orbitę było podłe ze względu na masę ładunku. Piloci zgrzytali zębami przyglądając się szybko spadającym wskaźnikom stanu paliwa. Gdy w końcu wdrapali się na orbitę przystąpiono do ustawiania manewru. Obliczenia dały równie paskudny wynik. Manewr miał trwać czternaście minut! Wingmun 7, którym leciała załoga absolutnie nie był skonstruowany do wożenia tak ciężkich ładunków. Nie było jednak innej rady, siedem minut przed punktem manewrowym odpalono napęd. Silniki atomowe o łącznej mocy 20 kN ciągu ślamazarnie wyrabiały niezbędną prędkość. Pilot wyjął z kieszeni kombinezonu długopis i wypuścił go przed sobą z dłoni. Srebrny Karker powoli podryfował w kierunku rufy. - To jakieś żarty ten ciąg... - mruknął. Nawigator spojrzał na ekran nawigacyjny i dodał. - Z tego co słyszałem, to moduł załogowy jest jeszcze cięższy.
- Całe szczęście, że nie my z nim lecimy, co? - Odparł pilot. W końcu ciąg został wyrobiony i SSTO z Kadaf Industries pomknęło w kierunku Muna. Po dotarciu do celu przystąpiono do deorbitacji, silniki ponownie zaszumiały.
(http://i.imgur.com/2YwiKK8.jpg)
Lądowanie było równie podłe. Mimo hamowania rozpoczętego 40 kilometrów nad powierzchnią, Wingmun 7 musiał przejść na silniki chemiczne na niemal piętnastu kilometrach. Dopiero one w sposób wyraźny redukowały prędkość. O celnym lądowaniu nie było nawet mowy. Maszyna ciężko osiadła na gruncie siedemset metrów od bazy. Moduł sterowania odłączono i samolot ponownie wzniósł się w przestrzeń.
(http://i.imgur.com/GMFuLE5.jpg)
W tym samym czasie do Muna zbliżał się starszy Wingmun 6 niosący w brzuchu swojej ładowni niewielki dźwig montażowy. Maszyna niezbędna by złożyć do kupy łazik.
(http://i.imgur.com/gfxQQw9.jpg)
Z dużo lżejszym ładunkiem lądowało się znacznie przyjemniej. Szóstka usiadła sto metrów od bazy, gdzie wyładowano dźwig.
(http://i.imgur.com/er5UBca.jpg)
Sześciokołowy pojazd szybko dotarł pod bazę.
(http://i.imgur.com/XBTa3Sc.jpg)
Wingmun 6 ponownie wzbił się w kosmos i obrał kurs na Kerbin. W eterze słychać było przekleństwa załogi Wingmuna 8, która właśnie wyrabiała manewr odlotu z Kerbinu targając w ładowni przeszło czterotonowy moduł załogowy. Jeśli podróż siódemki z modułem sterowania była podła, to ósemki wręcz koszmarna. Doszło do tego, że manewr trzeba było wykonać na dwie raty, bo łącznie wyniósł on prawie dwadzieścia minut. Kilka godzin później Wingmun 8 lądował na Munie.
(http://i.imgur.com/r1NyIvo.jpg)
Gdy tylko przeciążona ósemka dotknęła gruntu odłączono dikapler modułu. Po krótkiej wymianie zdań z mieszkańcami bazy, często przeplatanej wiązankami przekleństw załoga wzniosła się w przestrzeń. Awaryjnej rezerwy paliwa w bazie oczywiście nie było. Żeby skrócić czas wyrabiania orbity wokół Muna, zużyto cały zapas monopropelantu. Po zakończeniu manewru stan zbiorników wyglądał koszmarnie. Ledwie 40 galonów kerazyny i niewiele więcej utleniacza. Po dłuższej rozmowie z centrum lotów ustalono, że mimo braku paliwa załoga spróbuje dotrzeć na Kerbin. Wingmuna 6 przygotowywano naprędce do roli niewielkiego tankowca i zapewniono, że w razie gdyby materiału pędnego zabrakło, to zostanie ono dostarczone. Tak więc załoga ósemki dała pełen ciąg i zaczęła wyrabiać prędkość niezbędną do przejęcia grawitacyjnego przez Kerbin. Ku zaskoczeniu wszystkich śmieszna ilość paliwa wystarczyła, by przeciąć atmosferę Kerbinu na wysokości 35 kilometrów. W zbiornikach zostało siedem galonów. Problemy zaczęły się po wejściu w atmosferę. Okazało się, że nie ma żadnych szans by dotrzeć do bazy. Na dodatek lądowanie musiało odbyć się w nocy. Siedem galonów nijak nie wystarczyło by wejść na stabilną orbitę. Pod Wigmunem w każdą stronę rozciągał się ocean. Silnik odrzutowy uruchomiony by dotrzeć do jakiegokolwiek lądu w końcu zgasł. Zbiorniki były puste. Prędkość i pułap powoli spadały. Dwadzieścia metrów nad bezkresną powierzchnią wody pilot podniósł dziób by jak najbardziej zredukować prędkość wodowania.
(http://i.imgur.com/K84RGJf.jpg)
W końcu ciszę przerwał trzask i łomot, kabiną ostro szarpnęło. Dziób gwałtownie opadł i szyby zalała fontanna wody.
(http://i.imgur.com/aB3LBEo.jpg)
Kilka minut później pierwszy pilot wygramolił się z kabiny. Kadłub delikatnie kiwał się na falach. Dookoła pływały oderwane części, lecz o dziwo, skrzydła były całe.
(http://i.imgur.com/6vgDJ0x.jpg)
Tymczasem kolejny Wingmun z załogą dostarczającą wcześniej moduł sterowania lądował właśnie na Munie z sekcją zasilania oraz z przegubami. Ostatnimi elementami niezbędnymi do złożenia łazika.
(http://i.imgur.com/qMVRbVD.jpg)
Czas złożyć to wszystko razem!
[Post scalony: Pon, 27 Kwi 2015, 14:16:03]
PS. W rzeczywistości Wingmun 7 i 8 były dotankowywane z szóstki. Tylko ten z modułem sterowania po starcie z muna, a ten z modułem załogowym przed lądowaniem. Przelałem im tam po sto galonów, czy coś koło tego. Nie opisywałem całej operacji, ze względu na brzytwę ockhama, bo co to niby wnosi takie dokowanie dodatkowe. Jak się doczekam przerywnika, to klepnę część piątą.
-
Nigdy nie widzialem przegubowego lazika. Ale znajac Kadafa to bedzie cos epickiego. Czekam z niecierpliwoscia :)
-
Mi na myśl przyszedł autobus przegubowy w kształcie stonogi. I zastanawiam się, z czego zrobione są te przeguby. Stockowy chwytak? Czy może coś z IR?
-
Moźe liny z KAS, ale to raczej niepraktyczne.
-
Stawiam na te luźno obracające się kółka z IR.
Zróbmy głosowanie z nagrodami!
-
Z nagrodą, stać nas. Główna nagroda - wąsy i broda!
-
CZĘŚĆ PIĄTA
DŹWIGI, SIŁOWNIKI, MAGNESY I KABLE. TYLKO MŁOTKA NIET
Cały niezbędny sprzęt do skonstruowania przegubowego łazika był na miejscu. Momsen Kerman i Richsey Kerman opuścili wnętrze modułu załogowego i przystąpili do pracy. Najpierw uznano, że w Spectrucku trzeba usunąć przejściówkę dokowania. Po co została zainstalowana? Nikt nie wiedział.
(http://i.imgur.com/UjH0GSf.jpg)
Momsen podjechał dźwigiem i zaczepił na mocowaniu uniwersalnym linkę. Powód demontażu był prosty - ciężkie moduły lepiej wozić jak najbliżej środka ciężkości pojazdu, w czym przejściówka nieco przeszkadzała.
(http://i.imgur.com/T9LveoR.jpg)
- Gdzieś to wsadzamy Richsey? - Zapytał kolegę przez krótkofalówkę.
- E, ciepnij to gdzieś, byle nie zawadzało.
Był to właściwie chrzest bojowy niewielkiego dźwigu. Wszystkie systemy pracowały jak należy, zgodnie zresztą z przypuszczeniami inżynierów. Jedynym wykrytym błędem okazało się umiejscowienie nóżek stabilizujących. Ładnie umiejscowione z tyłu, z boku, tyle że jakoś z przodu nie, a tam by się przydały najbardziej.
(http://i.imgur.com/3CCFn88.jpg)
Czas było wyruszyć po ten koszmarnie ciężki moduł załogowy. Obaj Kerbonauci zasiedli w pojeździe, tym razem każda pomoc się przyda. Momsen uruchomił reflektory i załoga pojechała w krótką kilometrową podróż.
(http://i.imgur.com/Yw7z7kR.jpg)
Pora przystąpić do załadunku. Richsey zajął miejsce pilota, a Momsen, lepiej wprawiony w sterowaniu systemami pojazdu zajął miejsce z tyłu. Ostrożnie wycofano pod moduł.
(http://i.imgur.com/7lqcZBd.jpg)
Ramiona rozciągnęły się na pełną długość i operator chwycił sekcję załogową. Uruchomił siłowniki i bardzo powoli zaczął podnosić ciężki klamot. Cieszył się w duchu, że tu na Munie dźwięk się zupełnie nie roznosi. Na Kerbinie zapewne słychać było by jęki naprężonego metalu, bo ramiona wyraźnie się wyginały. W końcu udało się podnieść moduł i rozciągnąć zawieszenie.
(http://i.imgur.com/NdwpJCT.jpg)
Powrotna droga była dużo przyjemniejsza. Porządnie dociążony pojazd nie podskakiwał na niewielkich nierównościach. Gorzej było z prądem. Nawet z rozłożonym panelem awaryjnym dwa spore elektromagnesy utrzymujące ładunek pożerały ogromną ilość energii. Richsey wyłączył napędy przedniej osi. Po dotarciu pod bazę żelastwo ostrożnie opuszczono na ziemię.
(http://i.imgur.com/HvXfCIU.jpg)
Richsey zasiadł za sterami dźwigu i podjechał kilkadziesiąt metrów pod rozłożysty kadłub Wingmuna czekającego jeszcze z rozładunkiem. Uwolniono z zaczepów jeden z przegubów łazika.
(http://i.imgur.com/TfaTHr8.jpg)
Plan był taki, by wyciągnąć z pod samolotu element. Jednak szybko się okazało, że nijak nie przejdzie dołem.
(http://i.imgur.com/x45atXW.jpg)
Piloci uwolnili z zaczepów moduł zasilający i zdecydowali się wykonać króciutki skok o kilkanaście metrów. Chwilę wcześniej Richsey Kerman wziął uniwersalne uchwyty pręta stabilizującego i spiął obie połówki przegubu. Wszystko po to, by na nieco nierównej powierzchni niezwykle ważna część nie potoczyła się gdzieś i nie doznała uszkodzeń.
(http://i.imgur.com/ZBEbyhT.jpg)
Czas na skok Wingmunem. Na pokładzie znajdował się jeszcze drugi przegub, więc trzeba było poczekać z odlotem na Kerbin.
(http://i.imgur.com/7ocbDFt.jpg)
Richsey zamocował uchwyt i podpiął ręcznie linkę. Właściwie elektromagnes byłby wygodniejszy. Na szczęście znajdował się na wyposażeniu.
(http://i.imgur.com/ppDLNEh.jpg)
Podjechał do celu i zaczął powoli zbliżać element do doku modułu załogowego.
(http://i.imgur.com/owG7FSk.jpg)
Gdy dok chwycił, Momsen zdemontował pręt. Instalacja przegubu nie była łatwa. Obaj Kerbonauci wytężali swoje zdolności by dokonać połączenia. Po pół godzinnej walce w końcu doszło do połączenia modułu załogowego ze sterującym.
(http://i.imgur.com/w4WH6Pb.jpg)
Czas na przegub numer dwa. Tym razem ustalono, że wyciąganie z ładowni odbędzie się w górę za pomocą elektromagnesu. Tylko trzeba spiąć obie części, by nie wyginały się na łożyskach. Richsey widząc nerwowo rozglądającego się kolegę zapytał. - No? Gdzie masz te uchwyty?
- Tu mam, o, uchwyt - Momsen wyciągnął dłoń.
- A drugi do pary?
- No właśnie nima. Jakby się pod ziemię zapadł!
Poszukiwania nic nie dały. Diabli wiedzą, gdzie zapodział się drugi. Jednak wyposażenie bazy nie obejmowało czegoś takiego jak zapasowy uchwyt pręta. Ba, nie było nawet młotka! Trzeba było radzić sobie bez. Elektromagnes złapał przegub i powoli podniósł go do góry.
(http://i.imgur.com/riXlmu9.jpg)
(http://i.imgur.com/CLWFenU.jpg)
O ile to w ogóle możliwe, montaż drugiego przegubu był jeszcze paskudniejszy. Wszystko dlatego, że Momsen zapodział gdzieś uchwyt. Richsey uważnie operował dźwigiem, a drugi Kerbonauta za pomocą jetpacka próbował ustawić część na prawidłowej pozycji.
(http://i.imgur.com/WXKcdUD.jpg)
W końcu moduł zasilający udało się spiąć z resztą pojazdu. Zabłysnęły reflektory zestawu, a w kabinie i w przedziale załogowym ruszyła instalacja powietrzna. Można było zdemontować zainstalowany naprędce na module sterowania panel słoneczny wykręcony z Wingmuna.
(http://i.imgur.com/OYk8vyG.jpg)
Momsen zasiadł za sterami i powoli potoczył się pod bazę. Richsey za nim ruszył dźwigiem.
Wszystkie systemy przegubowca działały prawidłowo, chociaż sterowanie wymagało sporej wprawy. Na koniec sprawdzono działanie anteny komunikacyjnej dalekiego zasięgu. Wreszcie Kerbonauci mogli rozkoszować się czystym i szybkim przekazem danych z macierzystej planety.
(http://i.imgur.com/s4ffFre.jpg)
PS. Ano Robsonie, wygrałeś:) zawiasy pracują na Free Dish-ach z IR. Nie zdecydowałem się na użycie stockowych łap, bo paskudnie bugują. To samo można powiedzieć o linkach z KAS, które działają świetnie, ale tylko póki nie próbujemy ich wczytać ponownie. Jedyne co działa prawidłowo to części z IR, dlatego właśnie zostały wykorzystane :)
-
No to, w takim razie, jeśli ktoś tu jest na tyle nierozgarnięty, aby przyznać tą nagrodę, to ja poproszę tą lampeczkę w kształcie astronauty.
(żart)
Jak pisałem wyżej, wszystko jest konsekwencją wcześniejszych dokonań, bo jeśli było by inaczej, Kadaf by się cofał. A co jak co, ale on nie może sobie na to pozwolić.
Dla tego każda jego konstrukcja jest kolejnym krokiem wynoszenia swego imienia na wyżyny, a każda poprzednia - preludium do aktualnej.
I z tej oto przyczyny, wprawne oko Robsona wydedukowało, że Kadaf zrobił by to tak, a nie inaczej.
(Ha, dobry jestem ;))
-
I jak będzie kontynuacja misji?
-
Będzie, na 0.90. Póki co nie działa żaden z kluczowych modów, albo działa niepoprawnie. A potem? Zobaczymy. 1.0 przyniosła nieco zbyt wielkie zmiany w tej materii jak na mój gust.
-
CZĘŚĆ SZÓSTA
NARESZCIE PORZĄDNA ŚLUZA
W hangarach Kadaf Industries trwały intensywne prace. Konstruktorzy wzięli sobie do serca lamenty pilotów i skonstruowano nowy model samolotu SSTO. Wingmun 9 został wyposażony w dwa dodatkowe silniki atomowe by skrócić manewry kosmiczne. Łączna moc osiągnęła 40 kN ciągu. Ponieważ nieco wzrosła masa zespołu, spadła w rezultacie prędkość wchodzenia na orbitę. Problem rozwiązano szybko i łatwo, po prostu powiększając silniki odrzutowe. W wyniku niewielkiego zwiększenia średnicy silnika głównego, Turbo Ramjet osiągnął moc o niemal 50 kN większą od nominalnej. Również boczne silniki po zwiększeniu generowały dużo lepszy ciąg. Wingmun 9 został załadowany przejściówką niezbędną do rozbudowy bazy i skoczył w powietrze.
(http://i.imgur.com/e1hJEfQ.jpg)
Piloci byli zachwyceni poprawą osiągów. Maszyna wznosiła się bardzo efektywnie, a po osiągnięciu orbity czas manewru spadł do pięciu minut. Dodatkowe silniki atomowe były doskonałym pomysłem. Kilka godzin później Wingmun hamował nad satelitą Kerbinu.
(http://i.imgur.com/PUY2JGk.jpg)
Kilkanaście minut później rozpoczęła się deorbitacja. Dzięki zwiększonej mocy można było zwalniać na napędzie atomowym niemal do samej powierzchni. Na pułapie dwóch kilometrów piloci przełączyli się na silniki chemiczne i łagodnie wylądowali tak celnie jak nigdy wcześniej.
(http://i.imgur.com/mQHwARS.jpg)
Po nawiązaniu łączności okazało się, że poza przejściówką na pokładzie samolotu znajduje się jeszcze nadprogramowy maszt oświetleniowy, oraz zapasy sprężonego powietrza. Ponieważ w bazie brakowało śluzy, to by wyjść na zewnątrz załoga musiała za każdym razem dehermetyzować moduł załogowy. Fatalna rozrzutność, której najbliższe transporty miały w końcu zaradzić. Jednak pojawił się problem.
- Jak to, nie macie reduktora ze skraplaczem? To jak my to mamy niby przepompować? - zapytał pilot. Richsey od jakiegoś czasu kręcił się po bazie przeszukując skrzynie. Reduktora nie było nigdzie.
- Hej, Richsey, a w tym pierwszym transporcie nie było przypadkiem czegoś takiego? - zawołał przez radio Momsen.
- No cóż, pojadę i sprawdzę - odpowiedział Richsey i bez większego entuzjazmu wsiadł do HML-a. Po przejechaniu kilometra dotarł do dwóch skrzyń z zaopatrzeniem. Po otwarciu sporych pudeł Kerbonauta odetchnął z ulgą. Tutaj ktoś pomyślał w centrali pakując zestaw rur i innych przydatnych narzędzi. Richsey załadował jedną skrzynię na bagażnik łazika.
(http://i.imgur.com/xFWc295.jpg)
Ponieważ nie dało się zamocować obu, toteż reduktor z drugiej skrzyni przyczepił do pudła. - Zupełnie jak przy jakiejś przeprowadzce - pomyślał, ruszając powolutku w drogę powrotną. Wysoko załadowany łazik niebezpiecznie kiwał się na lekkim zboczu.
(http://i.imgur.com/a9Ef02z.jpg)
W końcu maleńkie silniczki dotoczyły pojazd pod bazę. Kierowca odetchnął z ulgą. HML zyskał sobie niezbyt pochlebną opinię pojazdu powolnego i skłonnego do wywrotek, których tylko cudem udawało się dotychczas unikać.
(http://i.imgur.com/AlVl9xV.jpg)
Sporą skrzynię reduktora ułożono koło modułu załogowego i mogło rozpocząć się przepompowywanie.
(http://i.imgur.com/z7p5KWl.jpg)
Po zakończeniu operacji Wingmun szybko wzniósł się ponad grunt błyskawicznie nabierając wysokości. W zbiornikach paliwa nadal była ogromna rezerwa.
(http://i.imgur.com/W0KHcbc.jpg)
Tymczasem Momsen i Richsey przystąpili do operacji podłączania przejściówki. Trzeba było odłączyć moduł z zapasami wody i powietrza i nowo dostarczony element wstawić pomiędzy niego, a załogowy.
(http://i.imgur.com/6DrS7WV.jpg)
Po zainstalowaniu wszystkiego jak należy, pozostało zamontować masz oświetleniowy. To robota dla dźwigu.
(http://i.imgur.com/OeDEJqI.jpg)
(http://i.imgur.com/O9FkSdu.jpg)
Gdy tylko dok załapał Momsen podłączył kable i zeskoczył na powierzchnie Muna podziwiając iluminację.
(http://i.imgur.com/D9o1vAI.jpg)
Fakt, że Wingmun 9 powrócił na Kerbin ze sporym zapasem paliwa nie uszedł uwadze inżynierów Kadaf Industries. Gdyby wcześniej dostarczono awaryjne zbiorniki paliwa do bazy, to feralny lot Wignmuna 8 nie zakończył by się wodowaniem. Tak więc w kolejnym transporcie najnowsze SSTO zostało załadowane stacjonarną cysterną. Ładunek siedem ton. Piloci czuli się zupełnie, jakby znowu przyszło im latać starszymi, słabszymi wersjami. Ostatni raz, obiecywali technicy, to ostatni tak ciężki transport! W końcu Wignmun ciężko osiadł w bazie. Zużycie paliwa było tak spore, że zawartość dostarczonych zbiorników trzeba było w trzech czwartych przelać do baków samolotu. Przynajmniej jeden plus, że paliwa nie zabraknie na powrót. Po odłączeniu Wignmun wystartował w drogę powrotną.
(http://i.imgur.com/tZWh0kQ.jpg)
Momsen zasiadł za sterami Spectrucka i ustawił nowo dostarczony moduł w wyznaczonym miejscu tuż koło zbiorników ze sprężonym powietrzem.
(http://i.imgur.com/oKTqw7i.jpg)
Kilkanaście godzin później, do lądowania podchodził następny transportowiec. Tym razem ze stosunkowo lekkim ładunkiem, który stanowiła śluza powietrzna.
(http://i.imgur.com/HnHe8E3.jpg)
Po wylądowaniu okazało się, że zbiorniki awaryjnej rezerwy przydadzą się od razu. Dzięki zwiększeniu mocy i wydajności silników najnowszej serii Wingmunów spalanie znacznie spadło. Dwieście galonów cennego płynu przepompowano z samolotu.
(http://i.imgur.com/cWcuZcv.jpg)
Ładunek odłączono i Wingmun wystartował przechodząc na silniki atomowe pół kilometra nad bazą.
(http://i.imgur.com/0Vk1IKL.jpg)
Spectruck ponownie wkroczył do akcji i rozpoczęła się instalacja śluzy.
(http://i.imgur.com/vqZHEox.jpg)
Gdy tylko spięto systemy i wyrównano ciśnienia nad włazem zapaliła się spokojnym zielonym światłem kontrolka gotowości do pracy. Wreszcie każde wejście i wyjście z bazy nie będzie się wiązało z ogromną utratą cennego gazu.
(http://i.imgur.com/RhIiJyq.jpg)
Jak widzicie, wróciłem do 0.90. Na przesiadkę przyjdzie pewnie jeszcze poczekać z tydzień czy dwa.
-
Wohoho! Jestem pod dużym wrażeniem więc powiem tylko : zbieram szczękę z podłogi czekam na następną część.
-
CZĘŚĆ SIÓDMA
MODUŁY, PORZĄDKI I GŁUPIA RURA
Intensywne prace trwały cały czas. W Hangarach Kadaf Industries inżynierowie konstruowali kolejne moduły, dwa Wingmuny 9 latały w te i nazad bez chwili odpoczynku. Następnym pilnym celem stało się wysłanie instalacji komunikacyjnej Mun - Kerbin, gdyż dotychczas jedynym szerokopasmowym łączem była antena przegubowca. Kilka godzin po załadunku samolot SSTO siadał w bazie.
(http://i.imgur.com/m9ckTFm.jpg)
Po odłączeniu sporego klamota i starcie transportowca, Momsen zasiadł za sterami Spectrucka i zabrał się do pracy. Richsey kontrolował stan siłowników w niewielkim dźwigu. Za chwilę będzie w użyciu, bo najnowszy moduł był kolejnym składakiem. Ostrożnie operując silnikami specjalistyczna maszyna montażowa ustawiała prawie trzy tony sprzętu we właściwym miejscu.
(http://i.imgur.com/8xss9sW.jpg)
Po podpięciu doków przez Momsena, Richsey chwycił za pomocą elektromagnesu dźwigu antenę główną dostarczoną w zestawie i podniósł ją do góry. Do tak lekkich prac dźwig nadawał się doskonale.
(http://i.imgur.com/CPRwibo.jpg)
Po chwili antena została zainstalowana na module komunikacyjnym. Kerbonauci zaczęli konfigurować sprzęt. Czasza anteny rozłożyła się prawidłowo.
(http://i.imgur.com/3i01YPH.jpg)
Momsen z wnętrza bazy zdecydował się na test, lecz o dziwo silniki elektryczne anteny nie reagowały. Poza otwarciem czaszy nic więcej nie dało się zrobić. Zaczął nerwowo wertować dostarczoną dokumentację. Kilka minut później odnalazł przyczynę, antena wymagała skalibrowania z panelu umieszczonego na zewnątrz. Założył hełm, opuścił śluzę i wdrapał się na moduł. Otworzył niewielką skrzynkę i zaczął wprowadzać dane.
(http://i.imgur.com/uFJ15e6.jpg)
Wreszcie wszystko było w porządku. Po powrocie do modułu, elektryczne silniki zabuczały ustawiając antenę na odpowiedniej pozycji. Test łączności krótkiego zasięgu, jak i radaru wypadły pomyślnie.
(http://i.imgur.com/hmJw5Hb.jpg)
W tym samym czasie Richsey szykował do drogi przegubowiec. Załoga zdecydowała się na zrobienie porządków polegających na zwiezieniu pod bazę skrzyń z zaopatrzeniem zostawionych w pierwszych lotach. Ciągły brak narzędzi był poważną bolączką bazy.
(http://i.imgur.com/DOoex9e.png)
Kerbonauta odczepił obie skrzynie ze sprzętem z boków pojazdu i zostawił je w bazie. Po chwili zasiadł za sterami i uruchomił systemy. Przegubowiec powoli ruszył na południe.
(http://i.imgur.com/cmpgkEM.jpg)
Po pokonaniu dwóch kilometrów dotarł na miejsce lądowania pierwszego transportu. To tutaj siadał miesiąc temu HML w celu znalezienia miejsca pod bazę. Wysiadł z maszyny i zaczął podpinać zaopatrzenie.
(http://i.imgur.com/d4Mdlg0.jpg)
Po dokonaniu załadunku wsiadł za stery i ruszył w powrotną drogę. Przegubowiec trzeba było obsługiwać bardzo ostrożnie na wszelkich możliwych zjazdach, na szczęście teraz przyszło jechać niemal wyłącznie pod górkę, więc Richsey wcisnął do dechy akcelerator. Cztery koła przedniego modułu stanowiące napęd pojazdu zabuksowały w pyle i przegubowiec szarpnął do przodu. Gdy wskaźnik prędkości osiągnął 15 m/s kierowca lekko odpuścił. Była to maksymalna dozwolona prędkość ustalona dla nietypowego pojazdu. Kilka minut później przegubowiec minął bazę. Została ostatnia skrzynia do zabrania. Ta, której nie był w stanie załadować na siebie HML, gdy przyszło szukać reduktora. Richsey zwolnił do 5 m/s. Na zjazdach trzeba było uważać.
(http://i.imgur.com/JZlQYQa.jpg)
Kilkaset metrów później zatrzymał pojazd obok pudła. Maszyna nie posiadała uchwytów by zaczepić ostatnią skrzynię, ale na szczęście posiadała przemyślnie umieszczony bagażnik na co ciekawsze próbki. Teraz idealnie się przydał. Richsey rozłożył drabinkę, otworzył klapy i wspiął się na przegubowiec.
(http://i.imgur.com/8BUeE7p.jpg)
Bez ceregieli wrzucił spore pudło do środka. No, można wracać do bazy.
(http://i.imgur.com/wWPY5XP.jpg)
Po dotarciu na miejsce zabrał się za instalowanie skrzyń na uchwytach zewnętrznych śluzy i modułu komunikacyjnego. Wreszcie wszystko będzie pod ręką. Jednak zawartość pudeł pozostawiała wiele do życzenia. Ewidentnie ktoś nie przemyślał sprawy ładując właściwie byle co.
(http://i.imgur.com/O7LTdbx.jpg)
Kilka godzin później kolejny transport schodził do lądowania. Tym razem była dostarczana sypialnia z uczciwą łazienką.
(http://i.imgur.com/o4ckLE1.jpg)
(http://i.imgur.com/Fq4x4Gi.jpg)
Lecz na rozkosze płynące z użytkowania prysznica trzeba było jeszcze poczekać na dostarczenie odpowiedniego elementu. Elementu, którego transport okazał się być skrajnie niewygodny. Problem wynikał z tego, że kończyły się wyjścia wolnych doków. Dowieziona wcześniej śluza była bardzo ciasna i posiadała troje wewnętrznych drzwi. Skutkiem tego było, że gdy ktoś zasiadł w module komunikacyjnym, a ktoś inny chciał użyć śluzy by wyjść na zewnątrz, to na czas dehermetyzacji i otwarcia włazu, osoba siedząca przy antenach była odcięta od reszty bazy. Dlatego zdecydowano się wysłać kolejną śluzę, jako wejście główne. I do tej śluzy należało zamontować długą rurę będącą korytarzem łączącym inne moduły bazy.
Do gabinetu szefa Kadaf Industries wszedł główny inżynier ściskając pod pachą teczkę z najnowszym elementem.
- To jest strasznie głupia rura proszę pana - powiedział siadając w fotelu.
- O, a to dlaczego głupia? - zapytał Kadaf Kerman.
- Głupia jest właściwie z dwóch powodów. Po pierwsze jest lekka. Jakoś idiotycznie tak wysyłać trzysta kilo i nic więcej, prawda?
- A nic więcej się wtedy nie zmieści?
- No właśnie to ten drugi powód. Ta cholerna rura jest tak długa, że za żadne skarby świata nie zmieści się do ładowni. Gdybyśmy ją zawieźli w dwóch kawałkach to zajmie całą przestrzeń, bo inaczej to nijak nie da rady. I tysiąc czterysta galonów kerazyny pójdzie w palnik a transport wagowo śmieszny. Co robimy?
Kadaf Kerman zastanowił się chwilę. Faktycznie rura była ewidentnie głupia. - Hm, zróbcie to tak, śluza do ładowni, a rura na dach, o. Co pan o tym sądzi? Inżynier podrapał się po głowie. Po pewnym namyśle odpowiedział. - Właściwie jakby tak dospawać uchwyt dikaplera, to by się i dało... Ale wie pan, jak piloci to zobaczą, to ich diabli wezmą zwyczajnie. Z tym się miło lecieć nie będzie...
- Przecież biorą tu za coś pieniądze! Jak się nie podoba, to mogą wozić gruz z wyrzutni! Do roboty! - Dobitnie wytłumaczył szef.
Po zainstalowaniu ładunku Wingmun 9 został wytoczony na pas startowy. Pilot, Rensan Kerman zazgrzytał zębami. Latał już wielokrotnie do bazy na Munie, ale jeszcze nigdy z czymś tak paskudnym.
(http://i.imgur.com/0w7Isnl.jpg)
Głupią rurę na dodatek trzeba było zainstalować asymetrycznie, bo inaczej lekki dźwig bazy by jej nie chwycił. Już czuł co go czeka podczas wchodzenia na orbitę. Nie pomylił się ani trochę. Zaraz po oderwaniu od pasa transportowiec skręcił w prawo. Wcisnął pedał orczyka, Wingmun kiwając na boki niechętnie skierował dziób na wschód. Ze wzrostem prędkości i pułapu było coraz gorzej. Na dodatek drugi pilot zaczął narzekać na żołądek. Faktycznie cały czas lecieli wężykiem kiwając pojazdem na wszystkie możliwe strony Na osiemnastu kilometrach trzeba było się wspomóc systemem RCS by w ogóle utrzymać kurs. Stery kierunku w rozrzedzonym powietrzu reagowały coraz słabiej. W końcu jednak osiągnęli orbitę mląc pod nosem przekleństwa. Odetchnęli z ulgą, najgorsza faza była za nimi. Tu w kosmosie nareszcie rura nie stawiała oporu aerodynamicznego. Ustawiono manewr i Wingmun 9 ruszył w drogę.
(http://i.imgur.com/hZETCpx.jpg)
Kilka godzin później hamował nad Munem.
(http://i.imgur.com/SW21spa.jpg)
A niedługo później załoga lądowała w bazie. Paskudny ładunek został dostarczony.
(http://i.imgur.com/dP4lzG9.jpg)
Kolejna część niebawem!
Komentarze mile widziane :)
-
Nie mam komentarza, bo już wszyscy się tak rozczulali, że tekst "zbieram szczękę z podłogi" już chyba wszystkim zbrzydł :P
Mam zamiast tego pytanie.
Czy Wingmuny przy powrocie na Kerbin lądują gdzie bądź, czy starasz się celować w pas KSC? Jeśli to drugie, to ile razy musisz powtarzać lądowanie? :D
-
Nie mam pojęcia po co się w to bawię, ale wszystkie Wingmuny wracają do domu i poza jednym przypadkiem wodowania siadają w KSC. One doskonale szybują, a zawsze staram się mieć ze 30 galonów dla silnika odrzutowego. Więc, no nie muszę powtarzać. Schodzę nad Kojave, a potem trzymam pułap na 30 km, aż nie zobaczę gór. Potem schodzę i siadam na pasie.
-
Po dodaniu śluzy i sekcji komunikacji gra baza nabrała kształtu... no, bazy. Oczywiście znów przekraczasz wymagania gry dorabiając mnóstwo sprzętu niezbędnego w faktycznej placówce. Zalecam sensowne zapychanie skrzyń, na brak miejsca nie narzekasz.
Mogłeś zmodyfikować ciąg odrzutów ostatniej misji. Skoro stać cię było na latanie slalomem mogłeś sobie pozwolić na drobną zmianę ciągu i darować pilotom turbulencji :)
-
Dla czego zbieram szczękę z podłogi,
czyli co mnie urzekło?
Baza, jak to baza. Każdy buduje takie.
Jedne są lepsze~ładniejsze~bardziej praktyczne~wygodniejsze, drugie są gorsze~brzydsze~niepraktyczne~niewygodne.
Teraz proszę przejrzeć dział http://forum.kerbale.pl/ladowniki-zalogowe-bazy-kolonie/ (http://forum.kerbale.pl/ladowniki-zalogowe-bazy-kolonie/) , następnie tu wrócić i odpowiedzieć na pytanie: do której grupy zalicza się ta konstrukcja?
Proszę spojrzeć na szczegóły, bo o detale tutaj chodzi. Nie będę odwoływał się do konkretnych konstrukcji z tego działu, co by ktoś się nie poczuł wyróżniony, więc jedynym kontrprzykładem będę ja.
Oświetlenie i lampki kontrolne - ja przypominam sobie o światełkach dopiero wtedy, gdy zauważę że w tym miejscu to by się one przydały. Oczywiście już jest za późno.
Prysznice, lodówki z piwem, telewizja satelitarna, śluzy - ja mam zwykle habitat, laboratorium i moduł dowodzenia. O łączności nie wspominam, bo nawet w tym przypadku, kto by pomyślał, że można zbudować antenę z trackerem?
No i plac budowy. Widziałem różne przedziwne systemy wspomagające budowę bazy, ale te dźwigi, pojazdy, stopień skomplikowania, wyprzedzają dotychczasowe konstrukcje o lata świetlne.
I do tego, po raz pierwszy, ktoś wykorzystał SSTO nie do pokazania, że da się tym gdzieś polecieć, tylko do bardzo praktycznych celów. Albo proszę mi przypomnieć, kto jeszcze na tym forum woził jakieś klamoty na inne ciało niebieskie za pomocą SSTO?
Jednym słowem: tak zbieram szczękę z podłogi.
I nie jest to rozczulanie się, jak by sobie tego życzył ShookTea, nawet jeśli ten tekst już wszystkim zbrzydł.
:)
-
Ależ słodki koment Robson, normalnie jestem wzruszony, autentycznie :) Aż chce się budować! No i się budować będzie dalej!
Dzięki wielkie za komentarze koledzy :)
[Post scalony: Pon, 04 Maj 2015, 21:50:53]
Jakby tak kto mi zrobił przedziałek, to bym mógł machnąć część ósmą ;)
-
Także tego, no, keep doing good work.
I zacznij skrzynie wypychać z sensem!
-
CZĘŚĆ ÓSMA
MONTAŻE, TONAŻE. WRESZCIE DOWIEZIONO MŁOTEK
Podczas gdy załoga dostarczająca śluzę i łącznik międzymodułowy potocznie zwany "głupią rurą" odpoczywała w bazie przed powrotem, Momsen stwierdził, że podjedzie Spectruckiem do niedawno dostarczonego modułu sypialnego. Coś mu się ewidentnie nie podobało w tym elemencie. Po obejściu białego klamota zamruczał do siebie - cholera, to jest za wąskie... Nie chwycę tego ramionami. Chyba, że wystarcza na długość.
(http://i.imgur.com/ktKVBeQ.jpg)
Wsiadł do specjalistycznego pojazdu i powoli cofając podjechał pod moduł. A jednak ktoś tam na Kerbinie pomyślał. Po rozciągnięciu ramion na pełną długość, ledwo bo ledwo, ale były w stanie uchwycić przedział w szerszym miejscu.
(http://i.imgur.com/5j6CtrH.jpg)
Podnoszenie modułu było koszmarne. Tak się złożyło, że to co najcięższe było najdalej. Teoretycznie mógł chwycić klamot od drugiej, ale i tak wcześniej czy później musiałby go do dokowania chwycić tak jak teraz. Udając, że nie widzi alarmowych lampek przeciążenia, Momsen powoli sterując manetkami podniósł ciężar do góry.
(http://i.imgur.com/bAxGyqR.jpg)
Po chwili kiwając się na boki ostrożnie cofał z modułem pod bazę. Spectruck to typowa mrówa, nosi więcej, niż sama waży.
(http://i.imgur.com/UXT4hRy.jpg)
Po opuszczeniu ładunku na grunt marzył już tylko o otarciu potu z czoła. Każdy centymetr pokonanej drogi był koszmarem, delikatne kratownice ramion i podwozia odkształcały się tak bardzo, że był pewien, że zaraz maszyna się rozleci. A jednak nie. Wkroczył do śluzy, zdjął skafander i zajrzał do mesy. Współmieszkaniec bazy z pilotami rozprawiali wesoło o tym i owym.
- Ja się już dziś narobiłem, teraz twoja kolej Richsey. Operacje dźwigiem, to twoja broszka, a głupia rura czeka - dodał złośliwie.
Kolega spojrzał na Momsena, już chciał zaoponować, ale Momsen miał rację. Czas uciekał, a robotę trzeba było wykonać. Piloci wstali z foteli i zaczęli gramolić się do wyjścia. Po chwili Richsey podjechał dźwigiem pod Wingmuna.
(http://i.imgur.com/3qvOL9f.jpg)
Obejrzał parszywy ładunek i pokręcił głową. Trzeba będzie kombinować. Wsiadł do dźwigu i rozwinął ramię ile tylko się da. Opuścił elektromagnes w pobliżu środka łącznika i włączył prąd. Dikapler ładunku puścił i cały dźwig przechylił się do przodu. - Trzysta kilo? Akurat! - warknął do siebie walcząc ze sterami i próbując unieść rurę.
(http://i.imgur.com/SGfH9F8.jpg)
Po kilku minutach kombinowania, podczas których niewielki dźwig jedynie z rzadka dotykał gruntu więcej niż parą kół, głupia rura została wreszcie wytargana.
(http://i.imgur.com/cZOZ4AO.jpg)
Richsey po ominięciu Wingmuna powoli potoczył się naprzód, nerwowo spoglądając na kiwającą się nad jego głową część. Rzucił przez radio - Momsen, może byś tak pomógł do cholery!
- Zaraz! Daj chwilę odpocząć! - odwarknął drugi Kerbonauta.
Po chwili rura została położona kilka metrów od miejsca montażu. Ale najpierw trzeba było podłączyć śluzę główną. Wreszcie Momsen wyszedł na zewnątrz i zasiadł za sterami Spectrucka. Po krótkim pożegnaniu piloci samolotu SSTO odłączyli dikapler ładunku i wystartowali szybko nabierając wysokości.
(http://i.imgur.com/uCPBSGu.jpg)
(http://i.imgur.com/LhWgPqj.jpg)
Po osiągnięciu pułapu pięciu kilometrów Rensan, pierwszy pilot, odrzucił asymetryczny uchwyt kretyńskiego ładunku. Wreszcie komfortowy lot do domu.
(http://i.imgur.com/3s1juFL.jpg)
Tymczasem Momsen podjechał pod śluzę i zaczął ją oglądać. Stała ewidentnie krzywo. Powodem był umieszczony dość nisko zbiornik powietrza z mechanizmem sprężarki. Tyle że jeśli tak krzywo umieszczony ładunek chwyci i podniesie, to to dalej będzie krzywo. A musiało być przecież podłączone prosto. Stojąc przed śluzą zastanawiał się co tu robić.
(http://i.imgur.com/T6nvPNl.jpg)
W końcu zaświtała mu myśl, by po prostu rozłożyć nogi modułu. Otworzył śluzę i szarpnął za rękojeście rozkładania pneumatycznych nóg. No, teraz można było podnosić. Złapał ładunek ramionami maszyny i uniósł do góry. W porównaniu z poprzednim ładunkiem, ten teraz nie ważył niemal nic. Z uśmiechem potoczył się pod bazę.
(http://i.imgur.com/ZenDxhy.jpg)
Po chwili śluza była podłączona. Zabłysnęło światełko nad włazem oznajmiające gotowość do pracy i lampki pozycyjne.
(http://i.imgur.com/1yvZLti.jpg)
Richsey zatarł ręce w ciężkich rękawicach i ponownie zasiadł za sterami dźwigu. Czas podłączyć rurę. Tym razem było jednak znacznie wygodniej, bo nie trzeba jej było unosić na długim ramieniu. Z drugiej strony precyzja połączenia musiała być bardzo wysoka. Zrezygnował z użycia linki i na sztywnym chwycie uruchomił elektromagnes i uniósł ładunek do góry.
(http://i.imgur.com/3PuAhdk.jpg)
Uważnie obserwując położenie wyjść doków podjechał pod śluzę. Doki musiały być skierowane dokładnie równolegle do powierzchni. W przeciwnym razie podłączenie przyszłych modułów nie było by możliwe. Chwilę później połączenie załapało. Głupia rura raz na zawsze została zainstalowana.
(http://i.imgur.com/C7SAWG2.jpg)
Momsen uruchomił swój pojazd i ponownie złapał arcyciężki moduł. Z mozołem uniósł go ponad grunt i zaczął bardzo ostrożnie cofać.
(http://i.imgur.com/KnLnJeW.jpg)
Kolejna część rozbudowanej bazy została podłączona z sukcesem. Po chwili obaj załoganci weszli do wnętrza bazy, by zwiedzić tak potrzebne pomieszczenie. Cztery wygodne choć wąskie łóżka i prawdziwa łazienka! Noo, teraz to można tu mieszkać...
(http://i.imgur.com/ZOhK0oN.jpg)
Już przymierzali się do krótkiej drzemki, gdy z niewielkiego głośnika usłyszeli komunikat. To kolejny Wingmun schodził do lądowania. Na pokładzie wreszcie dostarczano magazyn części i narzędzi.
(http://i.imgur.com/PF3U5K0.jpg)
- Idę pod prysznic! - zawołał Richsey i dodał z uśmiechem - Spectruck to twoja broszka! Uwiniesz się raz dwa.
Rad nie rad Momsen ponownie założył skafander i wyszedł przez śluzę. Piloci nawet nie wysiedli. Odłączyli dikapler ładunku i błyskawicznie wystartowali. Kerbonauta uruchomił maszynę i podjechał pod magazyn. Tym razem moduł faktycznie okazał się być za wąski. Mimo maksymalnego zwężenia ramion nie dało się go objąć.
(http://i.imgur.com/B01Y2rn.jpg)
Momsen już chciał zacząć miotać przekleństwa, ale po chwili uświadomił sobie, że to przecież moduł magazynowy. Zerwał przyklejony na taśmie formularz wyposażenia i zaczął czytać. Gdy już opuszczały go nadzieje, na samym dole strony znalazł to czego szukał. Sześć sztuk kratowniczek na zaczepach uniwersalnych! Zabrał się do roboty tworząc po bokach doku szkielety uchwytów, za które złapie elektromagnes.
(http://i.imgur.com/dFeOD9J.jpg)
Po chwili wsiadł za stery i chwycił moduł. Niestety, mimo błysków alarmów i odrywania się kół od gruntu nie podniósł magazynu ani odrobinę.
(http://i.imgur.com/fxONdtE.jpg)
- Noo bez jaj! Ile to cholerstwo waży?? - mruknął do siebie zaskoczony i zluzował łapy Spectrucka. Myślał, że poprzedni ładunek był ciężki, ale ten to jakaś masakra. Wysiadł z fotelika i złapał za specyfikację. Wagi nigdzie podanej nie było, ale wydawało się oczywiste, że łącznie moduł waży dobrze ponad pięć ton. Momsen zastanowił się przez chwilę. Cóż, nie było innej rady, jak przenieść chociaż część magazynu na plecach. - Richsey! - zawołał. - Może byś tak przyszedł pomóc?
W eterze panowała cisza. No tak, Richsey oczywiście siedział pod prysznicem. Momsen chwycił pierwsze pudło i zaczął gramolić się w kierunku bazy. Całe szczęście piloci uprzejmie podtoczyli samolot tuż obok konstrukcji. Po kilku minutach zlany potem chwycił piątą skrzynię.
(http://i.imgur.com/yO5vS3t.jpg)
Po rozładowaniu połowy zasobników wsiadł do Spectrucka i wreszcie z trudem podniósł magazyn. Moduł na szczęście nie trzeba było wozić daleko, bo miał zostać podłączony do przejściówki. Był to jedyny element na tyle wąski, by nie utrudniać dostępu do panelu sterowania modułem zasilającym, więc tylko obok niego mógł zostać podłączony.
(http://i.imgur.com/7F8BUmM.jpg)
Zaciskając zęby ponownie złapał za skrzynie i zaczął je z mozołem pakować na miejsce. Pięć minut później praca została zakończona.
(http://i.imgur.com/K6hELSO.jpg)
Następny transport nie przyjdzie szybciej niż za dziesięć godzin, więc wreszcie można było odpocząć. Kerbonauta z uśmiechem skierował się do śluzy, by nareszcie wziąć wymarzony prysznic. O ile oczywiście Richsey już z pod niego wylazł.
Kolejna część niebawem!
Nabiera kształtu ta baza, co nie? :)
-
Tak, baza zaczyna nabierać kształtu.
Ale ja nie o tym. Zastanawiam się, skąd biorą się u Ciebie takie pomysły?
Bo uważam, że każdy rozgarnięty konstruktor, obcykany w KSP, dał by radę coś takiego zbudować.
Ale zaprojektować, wymyślić? Tu trzeba mieć głowę nie od parady.
Szybki przegląd samych pojazdów daje jasność, że nie mamy do czynienia ze zwykłym graczem.
Myśl inżynieryjna połączona z niebywałą pasją, dbałością o szczegóły i dokładnością, dają mieszankę niespotykaną w Polsce i rzadką na świecie.
-
Myślę, ze powodem tego stanu rzeczy jest to, że stanowię nieczęsty miks. Pochodzę z rodziny inżynierów, więc lubię maszyny. Zawsze mnie interesowało jak działają rozmaite mechanizmy, więc no, trochę tego liznąłem, a dzięki temu, że to taka rodzina a nie inna, to miałem zawsze wgląd jak nie w taką machinę, to w inną. Ale z wykształcenia jestem projektantem i rysownikiem. Plastyczne liceum, artystyczne studia.
Więc miks artycha-mechanik. Dlatego właśnie wygląda to wszystko tak jak wygląda. Pewnie, mogło by i wyglądać i działać lepiej, bo wcale nie twierdzę, że jestem geniuszem artystycznym, ani tym bardziej inżynieryjnym. Ale powiedzmy, że predyspozycje do gry w KSP mam całkiem niezłe :)
Co do maszyn to nie przesadzajmy. Dźwig jak dźwig, tradycyjny. Tego typu konstrukcje oferuje producent sprzętu budowlanego Manitou. A Spectruck to nic innego, jak głęboko zmodyfikowany pojazd do wywozu kontenerów na śmieci popularnie zwany bramowcem. Tyle, że przystosowany do dużo bardziej różnorodnych ładunków i posiadający zmienną geometrię podwozia.
Wszystkim graczom w KSP radzę, by chodząc po mieście i mijając place budowy zatrzymali się na chwilę i poprzyglądali jak działają różne urządzenia. Bo bywają naprawdę ciekawe.
-
Masz Ty chłopie pomysły... Piękna jest ta baza !
Ukradnę od Ciebie kilka pomysłów ^^
-
CZĘŚĆ DZIEWIĄTA
LABORATORIUM
Po dwunastu godzinach spokoju przerywanego jedynie rutynowymi przeglądami instalacji bazy, Richsey coraz bardziej nerwowo chodził po mesie. Byle jak rozrzucone sondy komunikacyjne gwarantowały łączność z Kerbinem przez nie więcej niż dwie trzecie czasu. Niestety umiejscowienie bazy uniemożliwiało łączność bezpośrednią. To ta tak zwana Ciemna Strona Muna. Kerbonauta spojrzał na elektroniczny zegar i pomyślał. - Niedługo to będzie ciemna strona nie tylko w przenośni. - Na zewnątrz bazy powoli zapadał zmrok. Ze względu na fakt, że satelita Kerbinu zawsze obraca się do niego tą samą stroną, to noc na Munie trwa znacznie dłużej niż w domu. Przeszło cztery dni. A kolejnego transportu jak nie było, tak nie ma. Czyżby coś się stało? Nagle brzęczyk radia przerwał ponure rozważania. - Dziewiątka do bazy! Hamowanie w toku! Będziemy siadać za trzydzieści minut!
- Nareszcie! - Z ulgą zawołał do mikrofonu Richsey. Na orbicie Muna kolejny Wingmun 9 powoli wytracał prędkość orbitalną.
(http://i.imgur.com/3H8mGNz.jpg)
Rensan Kerman, pierwszy pilot, spoglądał na wskaźniki. Wszystko szło jak należy. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nabiera coraz większej wprawy. Chociaż gdy zobaczył załadowanego Wingmuna na płycie pasa startowego niemal go diabli wzięli. Wbrew obietnicom działu logistyki, znowu wpakowano mu na dach jakieś rury. Na szczęście rury były krótkie i symetrycznie rozłożone, więc start i wspinaczka na orbitę nie była taka zła, mimo stosunkowo ciężkiego modułu w ładowni. Tym razem przyszło mu wieźć do budowanej od niedawna bazy pomieszczenie łączące w sobie funkcje kuchni i laboratorium. Powoli przeszedł do lotu pionowego. Prędkość 70 m/s, pułap 9 kilometrów.
(http://i.imgur.com/ZaW9uDn.jpg)
Po zejściu na półtora kilometra Wingmun 9 przeszedł na silniki lądowania wertykalnego i gładko osiadł tuż obok infrastruktury. Na zewnątrz owijali się obaj mieszkańcy obiektu. Lądowanie wykonano niemal w ostatnich promieniach Kerbolu. Niedługo otoczenie bazy spowiją ciemności, a ponieważ nie posiadała ona systemów naprowadzania radarowego, ani nawet przyzwoitego lądowiska, to też od początku budowy kategorycznie odrzucano pomysły, by lądować w nocy.
(http://i.imgur.com/u1uIE9T.jpg)
Głos Richseya Kermana rozbrzmiał w słuchawkach pilota. - Jak stoisz z paliwem? Nie chcesz może paru litrów?
- Nie pogardzę! - odpowiedział Rengas Kerman. Faktycznie w zbiornikach zostało niewiele ponad 270 galonów.
- No mamy taką sprawę panie pilocie. Chcemy odwrócić i podpiąć nasze bańki, bo jakoś tak żeśmy je źle ustawili. A że są w dwóch trzecich pełne, to Momsen nie jest w stanie dźwignąć spectruckiem. Przelejemy to co mamy, przestawimy klamot i puścimy z powrotem, w porządku?
Rengas wzruszył ramionami. - W porządku, kombinujcie.
Po chwili usłyszał szczęknięcie podpinanej rury i szum tłoczonego paliwa.
(http://i.imgur.com/hHTBUv5.jpg)
Gdy zbiorniki bazy zostały opróżnione Richsey odłączył rurę, a kolega podtoczył się pojazdem. Stalowe ramiona objęły obły element i podniosły go do góry.
(http://i.imgur.com/zK7Sa4A.jpg)
- Richsey, weź przesuń tą debilną przejściówkę, ok? Gdzie by tego nie położyć to przeszkadza. - zawołał Momsen. Faktycznie zupełnie nieprzydatny klamot co chwilę pchał się pod koła. Coś trzeba będzie z tym zrobić. Całe szczęście, że tu na Munie część ważyła sześć razy mniej niż na Kerbinie, więc wystarczyło się dobrze zaprzeć i można było ją popchnąć po szarym gruncie.
(http://i.imgur.com/H7qZjCP.jpg)
Po chwili zbiorniki zostały ustawione w nowym położeniu. Richsey ponownie załączył przewód i z Wingmuna w drugą stronę popłynęło paliwo i utleniacz. Gdy stan osiągnął poprzednią ilość, przez radio dał się słyszeć zaskoczony głos pilota. - Hej, a gdzie moje litry? Znowu mam dwieście siedemdziesiąt!
- No a czy ja coś wspominałem, że na stałe ci przelewam? Trzeba było brać i uciekać pókiś był pełen - zaśmiał się Richsey i dodał już poważniej. - Rengas, przecież wrócisz bez problemu na tej ilości, a my tu musimy mieć pełen zbiornik na odbiór! I tak będziemy musieli coś wyżebrać jak przylecicie następnym razem.
- No... w porządku. Rozładujcie mi te rury i spadam.
Operator dźwigu wsiadł do swojej maszynki i podjechał pod kadłub. Na szczęście rury okazały się być komfortowo lekkie.
(http://i.imgur.com/GKW6HGP.jpg)
Położył pierwszą koło zbiorników i pewnie chwycił elektromagnesem drugą z nich.
(http://i.imgur.com/yhnvzb0.jpg)
Gdy tylko dźwig odsunął się na bezpieczną odległość, Rengas odpalił dikapler ładunku i po krótkim pożegnaniu wystartował w drogę powrotną.
(http://i.imgur.com/n7CMHcj.jpg)
Momsen Kerman podjechał pod moduł Spectruckiem i chwycił go między łapy. Żałował, że otwarta kabina równała się zamkniętej przyłbicy, bo bardzo chętnie zakleiłby gumą do żucia kontrolki przeciążenia. Nowo dostarczony element może i był lżejszy od koszmarnej sypialni z łazienką, ale za to dłuższy. Wychodziło więc na to samo, bo środek ciężkości znalazł się daleko za rufą pojazdu. Na przemian błagając i przeklinając podniósł ładunek i bardzo ostrożnie zaczął wycofywać go w odpowiednie miejsce.
(http://i.imgur.com/7SNqCN0.jpg)
Gdy tylko dok załapał uruchomiły się światła pomieszczenia. Koniec pracy dla Spectrucka. Richsey ponownie uruchomił dźwig.
(http://i.imgur.com/3exPzjR.jpg)
Z wprawą podpiął jedną rurę, a potem zaraz mógł podjeżdżać z drugą. Z ładunkami o tej masie praca dźwigiem to była czysta przyjemność.
(http://i.imgur.com/61djOFm.jpg)
Prace przy instalacji modułu zostały zakończone. Można było właściwie wracać do ciepłego i jasnego wnętrza. Lecz gdy Richsey już chciał wyłączać systemy dźwigu jego wzrok padł na idiotyczną przejściówkę. - W sumie i tak to trzeba będzie posprzątać, więc dlaczego by nie teraz - pomyślał ponownie rozkładając ramię.
(http://i.imgur.com/zbDTCV5.jpg)
Podjechał z częścią pod cięższy pojazd i zaczepił klamot na górnym doku Spectrucka. Wreszcie nie będzie zawadzać.
(http://i.imgur.com/NVJMUTu.jpg)
Ostatnia operacja, podpięcie zbiorników pod zasilanie bazy. Wszystkie zadania zostały wykonane.
(http://i.imgur.com/Wdm2Kx1.jpg)
Obaj Kerbonauci spojrzeli ostatni raz na niegościnną okolicę tonącą w coraz większym mroku. Czekały ich cztery dni nudy w całkowitych ciemnościach.
(http://i.imgur.com/BbL3ITP.jpg)
Kolejna część niebawem!
Cały czas zapominam dopisać moda, którego namiętnie używam. Mianowicie moda Decals. Na naklejki :)
Komentarze, jak zawsze, mile widziane :)
-
Takie śmieszne pytanie:
Do czego służy ten element i z jakiego moda on jest?
(http://i.imgur.com/5xqlyZm.jpg)
-
Oj Robson, Robson. Zajrzyj w zakładkę Science :D
-
Ah glut! :o
W życiu bym nie pomyślał, że to tak wygląda po otwarciu, bo nigdy tego nie zabierałem na pokład.
No widzisz, człowiek całe życie się uczy. Bardzo ładna część. :D
-
CZĘŚĆ DZIESIĄTA
MODUŁY PERYFERYJNE LABU
Zapadająca na Munie ciemność dała chwilę oddechu inżynierom konstruującym nowe moduły bazy. Fakt, że kolejne lądowanie odbędzie się dopiero za cztery dni spowodował, że niektórzy z nich mogli odwiedzić własne domy, a może nawet i chwilę się zdrzemnąć. Gdy na Munie zbliżał się poranek, w Kerbińskie niebo wzbiły się ponownie dwa Wingmuny 9, samoloty SSTO będące koniami pociągowymi budowanej w wielkim pośpiechu bazy. Pierwszy z nich niósł w swojej ładowni zaawansowany moduł badawczy.
(http://i.imgur.com/sT8mZRD.jpg)
Po pięciu godzinach od startu z Kerbinu pilot zamknął orbitę wokół Muna i przystąpił do lądowania. Tym razem ładunek mimo swojego skomplikowania był dość lekki. Pół godziny później maszyna dotknęła gruntu, odłączyła dikapler modułu i bez zbędnych ceregieli wystartowała w drogę powrotną.
(http://i.imgur.com/Kfg6ThX.jpg)
Tymczasowa załoga bazy przystąpiła do montażu. Momsen Kerman wsiadł do Spectrucka i ostrożnie podniósł moduł.
(http://i.imgur.com/x92HOXJ.jpg)
Przyjemny wagowo element został szybko i wygodnie podpięty pod jeden z dwóch doków laboratorium stanowiącego również kuchnię. Richsey Kerman przeglądając dostarczone schematy przykręcił rozmaite rury kiwając głową z podziwem. Możliwości dostarczonego elementu były ogromne. Posiadał on zaawansowany panel sterowania potrafiący za pomocą zdalnie sterowanych ramion przeprowadzać rozmaite eksperymenty w hermetycznej skrzynce. Munarskie skały mogły być w nim cięte, kruszone, podgrzewane, chłodzone, jak i poddawane rozmaitym ciśnieniom.
(http://i.imgur.com/0xm8uoc.jpg)
(http://i.imgur.com/N8JyYc8.jpg)
Richseya Kermana korciło, żeby trochę się tym pobawić, lecz jego zastanawiania nad tym co by tu podgrzać a co pociąć na plasterki przerwał komunikat radiowy, że drugi z floty Wingmunów właśnie rozpoczął procedurę lądowania. Kilka minut później na niebie pojawiła się igła jasnego płomienia silników atomowych. Pilot, Rengas Kerman elegancko schodził w dół, by po chwili przejść na silniki wertykalne i usiąść maszyną obok bazy.
(http://i.imgur.com/ZCBnywA.jpg)
Kolejny lekki ładunek pozwolił zaoszczędzić sporo paliwa, który to fakt wykorzystali skwapliwie technicy bazy przelewając do zbiorników stacjonarnych kolejne galony płynów. Niewiele brakowało, by były pełne po sam korek.
(http://i.imgur.com/bv25gpC.jpg)
Po krótkiej pogawędce Rensan odłączył dikapler i ponownie wystartował. Tym razem do bazy dostarczono pełnoprawne obserwatorium astronomiczne. Nietypową cechą ładunku było to, że w ładowni został zapakowany poziomo, a nie jak dotychczas dostarczane wszystkie inne moduły, które za każdym razem były instalowane w pionie. Powodem takiego ustawienia był fakt, że obserwatorium posiadało wysoką kopułę, która nijak nie zmieściła by się do Wingmuna w innym położeniu.
(http://i.imgur.com/1EPHSjY.jpg)
Zaledwie na pięćdziesięciu metrach pilot wykręcił zgrabne salto przechodząc na silniki atomowe i skierował się na wschód.
(http://i.imgur.com/J0AcNMU.jpg)
Momsen ujął w ramiona swojej maszyny delikatny sprzęt i uniósł go do góry. Dzięki temu, że elektromagnesy łap były zamontowane na silnikach elektrycznych odwrócił moduł pionowo. Tak jak właśnie miał zostac zainstalowany.
(http://i.imgur.com/e876ztQ.jpg)
Richsey podszedł do zewnętrznego panelu urzadzenia i wcisnął klawisz otwierania doku. Można było podjeżdżać do celu.
(http://i.imgur.com/g6mdh3B.jpg)
Po chwili dok załapał i obserwatorium zostało podłączone do coraz to bardziej rozrastającej się bazy. Kerbonauci z uznaniem pokiwali głową. Dotychczas żadna agencja kosmiczna nie pokusiła się o wysłanie na Muna czegoś takiego. Łożyskowana kopuła mogła się obracać w pełnym zakresie utrzymując w polu widzenia dowolny obiekt w przestrzeni ponad gruntem.
(http://i.imgur.com/fsKDsPz.jpg)
Sprawdzono mechanizmy obrotnic obserwatorium. Wszystko działało jak należy. To jeden z ostatnich modułów złożonej bazy.
(http://i.imgur.com/FzUZiET.jpg)
Załoganci wrócili do mesy przyrządzić sobie śniadanie. Dostarczone przed nastaniem mroku laboratorium pełniące dodatkowo funkcje kuchni, mocno poprawiło różnorodność menu. Chociaż nie obyło się bez głupawych pomyłek. Richsey Kerman od niemal dwóch miesięcy nie miał w ustach kawy, więc poprosił o jej dostarczenie. Jakież było jego zaskoczenie, gdy okazało się, że faktycznie, kawę dowieziono, ale w ziarnach. Momsen zaśmiewał się z wściekłego kolegi. Młynka ani ekspresu do kawy nie było na wyposażeniu kuchni.
- Zobaczysz, jeszcze coś wymyślę i kawa będzie! - odgrażał się kolega i z powrotem zagłębił się w studiowanie dokumentacji dostarczonej razem z modułem badawczym.
Kilka godzin później Wingmuny lądowały na Kerbinie. Po krótkim przeglądzie maszyn ponownie je załadowano i wysłano w drogę na Mun.
(http://i.imgur.com/4WXmYiL.jpg)
Kolejny transfer, kolejne zamykanie orbity wokół Muna. W ładowni dziewiątki dwa niewielkie moduły peryferyjne. Instalacja uzdatniania wody i powietrza, oraz awaryjny panel słoneczny.
(http://i.imgur.com/JP9otSW.jpg)
(http://i.imgur.com/p1kNkVx.jpg)
I kolejne zgrabne lądowanie tuż obok bazy.
(http://i.imgur.com/KAezyAa.jpg)
Kolejna część niebawem!
No i zostałem panem porucznikiem :)
-
Urzekł mnie teleskop :) Jest ruchomy w obu płaszczyznach? No i fajnie zastosowana rura z KAS-u na module z naukowa lodówką. Tworzy ciekawą kompozycję z dokiem obok i pojemnikiem na gluta.
-
Gratuluję awansu! (Ja się pochwalę, że dostałem plutonowego właśnie.)
Co się tyczy najnowszej dostawy, to muszę powiedzieć, że Twoja inżynieryjna pomysłowość sięga chyba zenitu.
Przyznam się, że na samym początku wątpiłem, czy uda się coś sklecić na tych owalnych elementach, a nawet wyglądały trochę śmiesznie. Teraz z pełną odpowiedzialnością muszę powiedzieć, że jest to jedna z najlepiej skonstruowanych i najlepiej wyposażonych stacji jakie widziałem. (A widziałem sporo)
-
I najpewniej jedna z największych przeciwniczek graczy ze sprzętem poniżej MINIMALNYCH wymagań. Gratulację awansu, a sama baza... brakuje mi słów.
Zaczynam rozumieć, dlaczego nienawidzisz SQUAD'u, ale bez nich, nie byłoby żadnej z czyichkolwiek konstrukcji, a nawet togo forum.
-
O ile wątek zaczął się od genialnych SSTO,
rozwija się przez świetne, różnorodne konstrukcje, wciągające opisy z perypetiami załogi i pilotów,
to do tego powstała, jakby niezauważenie, świetna baza!
Każdy z elementów jest świetny, ale całość doskonała!
p.s.
Aż mnie to zmobilizowało, przynajmniej do konstrukcji technicznych, robię drugie podejście do Infernal Robotics, tym razem z Tweak Scale, o czym napisałeś w innym wątku.
Teraz to ma sens !
-
Gdy zaczynałeś tę bazę, przy pierwszej części i pierwszym module, zadawałem sobie pytanie: jak on zamierza zbudować bazę z tak małych części? Pokazałeś mi, że da się i da się we wspaniałym stylu. Ostatnie zdjęcie, przedstawiające całą bazę powinno trafić na oficjalne forum KSP lub reddita aby każdy mógł się przekonać o Twoim inżynieryjnym i estetycznym geniuszu. Czapki z głów Kadaf, czapki z głów.
-
CZĘŚĆ JEDENASTA
CIĘŻKI PANEL, FILTRY I SMUTEK RICHSEYA
Chwilę po wylądowaniu pierwszy pilot Wingmuna 9, Rengas Kerman wysiadł z kabiny i pomaszerował przywitać się z kolegami.
- Co tam dziś dla nas masz? Może kapkę paliwa? - Zapytał wesoło Richsey. Rengas otworzył notatnik i stwierdził - Mam dla was panel z dużą baterią i układ recyrkulacji i oczyszczania. To te dobre wiadomości.
- O, a są jakieś złe? Paliwa nie masz, czy jak? - Pilot spojrzał poważnie na kolegę i powoli odpowiedział. - Paliwo jest... Ale kazali mi zabrać twój dźwig zaraz po montażu modułów.
- Chyba żartujesz! Mój dźwig? Co ja tu będę robił bez dźwigu?!
- Och Richsey, przecież ja tu tylko szofer jestem, patrz na listę zadań. Dostarczyć moduły, zainstalować, a tu masz, o, punkt trzeci, zabrać dźwig. - rzekł Rengas podając Kerbonaucie notatnik. Richsey wyraźnie posmutniał. Faktycznie polecenie odbioru dźwigu, a z szefostwem się nie dyskutuje.
- Odłączę moduły i odskoczę trochę obok, w porządku? - zaproponował pilot pełen współczucia dla kolegi. Wsiadł do samolotu i po chwili kliknęły zaczepy dikaplerów.
(http://i.imgur.com/POhqsUa.jpg)
Rengas rozglądając się na boki uruchomił silniki chemiczne i na niewielkim ciągu wzniósł się ponad grunt, Zasyczały dysze systemów RCS podnosząc dziób lekko do góry.
(http://i.imgur.com/fLRKgim.jpg)
Gdy tylko ponownie wylądował piętnaście metrów dalej, Richsey zasiadł za sterownicą dźwigu i potoczył się pod ładunek. Zbliżył tarczę elektromagnesu do awaryjnego panelu i włączył prąd. Element okazał się być zaskakująco ciężki. Dźwig zatańczył na dwóch kołach, a Richsey walczył ze sterami. W końcu zgrzytając o przednie baterie udało mu się unieść moduł ponad grunt na jak najkrótszym ramieniu.
(http://i.imgur.com/8nZrqq8.jpg)
Powoli podjechał z nim pod instalacje zasilającą i stwierdził, że nie jest wstanie ustawić klamota poziomo na wysokości doku. Trzeba było zmienić sposób chwytu. Klnąc pod nosem położył żelastwo na ziemi. Manewrując ramieniem przewrócił panel na bok.
(http://i.imgur.com/2hEDW7Z.jpg)
Zagryzł wargi i przystąpił do ponownego chwycenia ładunku. Było oczywiste, że bateria waży więcej od pojazdu, na dodatek długa kratownica z panelem przesuwała środek ciężkości jeszcze dalej. Czerwone lampki przeciążenia mrugały, a dźwig tańczył na przednich kołach.
(http://i.imgur.com/NA7cwS7.jpg)
W końcu szarpiąc manetkami napędu przegubów z mozołem wciągnął moduł ponad dźwig. Cały lakier na dolnej powierzchni akumulatorów znaczyły szramy i rysy. Czegoś tak ciężkiego jeszcze nie podnosił.
(http://i.imgur.com/ZQv5NFS.jpg)
Z największą ostrożnością Richsey podjechał pod dok. Nawet najmniejsze przyhamowanie mogło skończyć się wywrotką. Obniżył ładunek i ustawił w pozycji pionowej. Gdy tylko uchwyty złapały odetchnął z ulgą. Czuł jak po plecach i czole spływa mu pot.
(http://i.imgur.com/GNeEJFl.jpg)
Odpoczął kilka minut i podjechał po drugi moduł. Ten odwrotnie do poprzedniego okazał się być nadzwyczaj lekki i wygodny. W końcu to puste zbiorniki kilku obiegów oczyszczania i masa filtrów. Elektromagnes bez trudu podniósł ładunek ponad grunt.
(http://i.imgur.com/S3yV0oh.jpg)
Właśnie do takich obciążeń dźwig został skonstruowany, a nie jakieś zwariowane tonaże. Richsey zgrabnie wykręcił między Wingmunem a modułem ze zbiornikami powietrza i wody.
(http://i.imgur.com/J0MLCSt.jpg)
Dok elegancko chwycił. Od teraz zużycie życiodajnych substancji drastycznie spadnie. Wielostopniowe filtry recyrkulacji i odzyskiwania wody i tlenu uniezależnią bazę od częstych dostaw z Kerbinu. Richsey wyłączył elektromagnes i cofnął nieco do tyłu.
(http://i.imgur.com/81YekY9.jpg)
- Czyli co? Koniec pracy dla dźwigu? - Zamruczał do siebie. Mimo że przeklinał niewielką maszynkę wielokrotnie, to wiedział, że będzie mu jej brakowało. Ze smutkiem w oczach podprowadził pojazd pod ładownie SSTO.
(http://i.imgur.com/A3OLbKM.jpg)
(http://i.imgur.com/c8e6PhZ.jpg)
Pozostało już tylko podpiąć wciągarki. Kerbonauta zamontował na kratownicy ramienia dwa zaczepy uniwersalne i zaczął ściągać liny. Po chwili wszystko zostało porządnie podpięte.
(http://i.imgur.com/IZtm8ZA.jpg)
Rengas z wnętrza samolotu uruchomił elektryczne silniki i dźwig uniósł się w górę. Właściwie był gotowy do startu, ale jeszcze sobie coś przypomniał. Zawołał przez radio - Richsey, głowa do góry! Niedługo wracacie na Kerbin! Ile wam jeszcze brakuje paliwa w zbiornikach?
- Sześćdziesiąt galonów. - mruknął załogant bazy.
- Podpinaj i przelewaj!
(http://i.imgur.com/CfqWSR6.jpg)
Wreszcie cysterny były pełne. Momsen stanął obok kolegi i obaj patrzyli, jak Wingmun 9 powoli wznosi się ponad grunt.
(http://i.imgur.com/FQKYSFf.jpg)
- Chodź, sprawdzimy te panele, co? - klepnął Richseya w plecy i dodał - Tak żeś nimi szurał po tym gruncie, że diabli wiedzą, czy w ogóle zadziałają.
Załoganci weszli do śluzy i po chwili uruchomili instalacje baterii słonecznej. Teleskopowe ramie wbrew przypuszczeniom Momsena rozwinęło się prawidłowo.
(http://i.imgur.com/5bQAQS2.jpg)
Baza była niemal skończona. Został do dostarczenia ostatni moduł skomplikowanej instalacji. W tej chwili drugi z floty Wingmunów zamykał orbitę wokół Muna. Lądowanie odbędzie się niebawem.
(http://i.imgur.com/tnu5fq8.jpg)
Kolejna część niebawem!
I dzięki za komentarze :) Aż się chce robić dalej :) Powiem w sekrecie, że ostatni moduł, to będzie wisienka na torcie tej konstrukcji :)
-
Ten panel kapitalnie zakrywa bazę, świetnie to wygląda. Całość wygląda jak baza z prawdziwego zdarzenia. Te wszystkie moduły tworzą jednolitą całość. A obrazek z odlatującym dźwigiem aż chwyta za serca!
-
Właśnie sam nie wiem, czy lepiej jak zakrywa bazę ten panel, czy może jednak go zwijać do zdjęć. A co do ostatniego modułu, to ciekaw jestem czy ktoś zgadnie, co to będzie :) Pytania nie kieruję do stałych bywalców czata, bo ci już widzieli, więc Drangir, cicho sza :)
Jak obstawiacie? Co zostanie podpięte do doku śluzy awaryjnej?
-
Moduł pozwalający na ewakuację załogantów.
-
Oj zimno, zimno Ryan. Całkiem coś innego będzie :)
-
Chmmm... jakiś łazik, można szybko odjechać od bazy, ewentualnie druga taka baza.
-
Ostatni mod urywa co wam zostało do urwania. W waszych marzeniach o superbazie na Dunie nawet nie byliście blisko tego co zrobił Kadaf.
[Post scalony: Czw, 14 Maj 2015, 16:01:52]
Oczywisce chodzi o jakość wykonania i pomysł, bo chodzi o jeden segment.
-
CZĘŚĆ DWUNASTA
OSTATNI MODUŁ, SPRZĄTANIE, ŻEGNAJ BAZO
Drugi z floty samolotów SSTO, którymi dysponowało Kadaf Industries, zgrabnie wylądował nieopodal instalacji. Ostatnia sekcja została dostarczona. Pilot odłączył dikapler i wystartował w drogę powrotną.
(http://i.imgur.com/Q2t5VUn.jpg)
Mieszkańcy bazy, Momsen Kerman i Richsey Kerman wzięli się do roboty. Ponownie zapuszczono Spectrucka i pojazd powoli podtoczył się pod podłużny moduł, który nie był niczym innym, jak elegancką szklarnią. Richsey z zaciekawieniem zaglądał przez panoramiczne szyby. Przyszła obsada bazy będzie niemal niezależna od dostaw pożywienia i tlenu z Kerbinu.
(http://i.imgur.com/WY5FqEE.jpg)
Pojazd montażowy chwycił między swoje ramiona filigranowy element i podniósł go ponad grunt, Po chwili ruszył pod ostatni wolny dok.
(http://i.imgur.com/xHxGoz5.jpg)
Kilka minut później zaczepy załapały. Od niemal dwóch miesięcy budowana baza została w końcu ukończona.
(http://i.imgur.com/NCly2C9.jpg)
Richsey wszedł przez śluzę i uruchomił oświetlenie szklarni. Aparatura dbająca o odpowiednią wilgotność zapikała, moduł został uruchomiony. W sporych doniczkach dojrzewały rozmaite warzywa.
(http://i.imgur.com/EbOda6H.jpg)
Kerbonauta ponownie wygramolił się ze śluzy i powiedział. - Odwaliliśmy spory kawał roboty, co Momsen?
- Ano spory. Ale wiesz co Richsey, już nie mogę się doczekać powrotu na Kerbin.
Baza prezentowała się całkiem okazale. Do zrobienia zostały już tylko porządki.
(http://i.imgur.com/kWo072b.jpg)
(http://i.imgur.com/2cLxqPE.jpg)
Spectruck miał pozostać na Munie, lecz szefostwo nakazało, by przejechać kilka kilometrów i schować go za jakąś górę. Koszt transportu powrotnego stosunkowo ciężkiej maszyny zupełnie się nie kalkulował. A również załadunek ze względu na spore gabaryty nie byłby zbyt wygodny. Momsen po raz ostatni uruchomił silniki skomplikowanej maszyny i potoczył się na południe.
(http://i.imgur.com/2sX9Lwz.jpg)
Po przejechaniu trzech kilometrów zatrzymał pojazd, zgasił światła i opuścił fotel. Poklepał kanciasty błotnik i mruknął. - Dobrze się spisałaś maszynko... Będzie mi brakowało tych twoich czerwonych lampek przeciążenia... - Ostatni raz spojrzał na asymetryczną bryłę żelastwa, bez której montaż bazy byłby niemożliwy.
(http://i.imgur.com/dRflr8L.jpg)
Pokiwał głową żegnając się ze swoją towarzyszką i pociągnął nosem. Ujął w dłonie dżojstiki jetpacka i wzniósł się ponad grunt.
(http://i.imgur.com/121I1r3.jpg)
Richsey w tym czasie przeparkował przegubowiec robiąc nim ostatnie kółko wokół bazy.
(http://i.imgur.com/XV1HGeL.jpg)
Momsen wylądował kilka minut później. Obaj Kerbonauci obeszli każdy moduł sprzątając i zbierając narzędzia. Transport powrotny zbliżał się do Muna.
(http://i.imgur.com/fLlQVwN.jpg)
Weszli przez śluzę i zaczęli robić porządki w środku. Baza pozostanie pusta, do czasu dowiezienia stałej załogi. Momsen właśnie kończył pakowanie ubrań i osobistych przedmiotów, gdy zaskrzeczał głośnik interkomu - Wingmun do bazy, schodzimy do lądowania!
Kerbonauci opuścili śluzę rozglądając się ostatni raz po pomieszczeniach stanowiących ich dom przez ostatnie tygodnie. Richsey spojrzał w niebo i po chwili zobaczył błyski silników pionowego lądowania. Samolot powoli schodził w dół.
(http://i.imgur.com/1NwaIbt.jpg)
- Momsen, co to jest? Tylko dwa silniki, widzisz? - Kolega również zadzierał głowę w górę. Faktycznie, opadająca jednostka była wyraźnie inna od doskonale znanych załogantom dziewiątek.
- Ano jakieś inne żelastwo - przyznał kolega. - I co Rensan się tak wlecze z tym lądowaniem? - Rzeczywiście samolot schodził strasznie powoli. Zupełnie jakby pilot chciał pobić rekord w precyzji lądowania. W końcu amortyzatory zawieszenia ugięły się pod obciążeniem. Nietypowy Wingmun usiadł nie dalej jak dziesięć metrów od bazy. Rensan Kerman opuścił kabinę i wyszedł na spotkanie kolegów pytając. - Jak tam, wszystko gotowe?
- Jasna sprawa - odpowiedział Richsey. - Możesz nas zabierać z tego złomowiska!
Dopiero teraz zauważył, że pilot wykrzywia kretyńsko twarz próbując dać coś do zrozumienia i mruga oczami.
(http://i.imgur.com/T9GCXuB.jpg)
Po drabince schodził z Wingmuna drugi Kerbonauta. Po chwili podszedł do pilota, rozejrzał się i powiedział. - Dzień dobry panowie. - Załoganci nieco pobledli. Przed nimi stał sam szef korporacji, Kadaf Kerman.
- Ooo, pan Kerman! Jak miło!
- Mam nadzieję, że złomowisko, które właśnie opuszczacie nie nosi jednak znamion, no, złomowiska, i wszystkie systemy działają jak należy?
- Tak jest proszę pana, wszystko w idealnym porządku! - nerwowo odparł Momsen.
(http://i.imgur.com/yuSFomB.jpg)
Szef przespacerował się po bazie stukając od czasu do czasu w moduły i kiwając głową. Po kilku minutach dodał - Zapraszam na pokład chłopcy, wracamy na Kerbin.
Inspekcja została zakończona.
(http://i.imgur.com/swRZEly.jpg)
Kerbonauci ostatni raz spojrzeli na wielomodułową i skomplikowaną instalację. Zdawali sobie sprawę, że mimo pewnych problemów odwalili tu kawał dobrej roboty.
(http://i.imgur.com/aQiKGsK.jpg)
Weszli do sekcji załogowej i zasiedli w fotelach zapinając pasy. Po chwili usłyszeli świst silników rakietowych pionowego startu, a przeciążenie wcisnęło ich w siedzenia. Najnowszy model Wingmuna wystartował.
(http://i.imgur.com/WeRWMcA.jpg)
Rensan na kilkudziesięciu metrach zgasił silniki chemiczne, odwrócił maszynę i uruchomił asymetrycznie zamontowany silnik główny. 60 kiloniutonów ciągu pchnęło maszynę w kosmos.
(http://i.imgur.com/UzXFlEa.jpg)
Najnowszy Wingmun o nietypowej konstrukcji szybko wyrabiał orbitę. To było zupełnie coś innego, niż latanie ciężkimi dziewiątkami o słabszych silnikach. Kilkanaście minut później Rensan pchnął maszynę w ostatni manewr na orbicie Muna.
(http://i.imgur.com/OUGWLDZ.jpg)
Za rufą powoli oddalał się satelita Kerbinu. Miejsce, gdzie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy Kadaf Industries z takim mozołem budowało bazę.
(http://i.imgur.com/oc1MY4d.jpg)
...
KONIEC
Komentujcie, opiniujcie i co wam tam jeszcze przyjdzie do głowy :)
-
Ja to zaraz skomentuję, tylko poczekaj niech złapię oddech.
-
Holy crap! To co pokazałeś Kadaf to wyżyny wyżyn. Nikt, nigdy nie zrobił czegoś tak dopracowanego i zachwycającego. I pewnie nie zrobi. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
---
Kupię szczękę. Dobrej jakości, nieużywaną, przeznaczoną dla siedemnastolatka. Cena w granicach zdrowego rozsądku.
-
Człowieku to jest wyżyna. Wrzucaj to na oficjalne forum.
(http://i.imgur.com/Xzje4Up.jpg)
-
Teraz mi się przypomniało. Komentarz idealny. Nic dodać, nic ująć.
https://www.youtube.com/watch?v=IwrCEX1ElJ8
-
Nikt, nigdy nie zrobił czegoś tak dopracowanego i zachwycającego. I pewnie nie zrobi.
Nie cierpię takiej postawy. Poza tym coś podobnego pojawiło się pod pewną misją na Laythe. Kwantyfikatory to potężne słowa
Ohwait to na Laythe to też Kadaf
@kebab
Oficjalne w stosunku do Kerbale.pl to jak indianie i Hiszpanie. Ryzyko zbyt wielkie.
-
@up
Tylko dzieło Kadafa może przebić inne dzieło Kadafa. Proste.
-
Ja przepraszam że wyjadę z herezją, ale to bzdura :P
-
Jeśli chodzi o polską scenę KSP to czysta prawda, w skali świata Kadaf i tak jest w czołówce.
-
Nigdzie nie stwierdzilem inaczej, sam nigdy nie zrobilem nic tak kompleksowego.
-
Zacna baza, a szklarnia wyszła najlepiej. Będę wdzięczny za nazwę modu na te rośliny bo wyglądają świetnie. Inspirujesz ludzi panie Kadaf i tak trzymać.
-
Bardzo się cieszę, że się wam podoba :) Faktycznie, nigdy lepszej modułówki nie skonstruowałem. No i wreszcie jakaś misja, którą skończyłem :)
A co do roślin SPS, to to jest wspomniany wcześniej mod Decals - na naklejki. I krzaczki, które narysowałem a Skyline wsadził w moda (bo ja takich operacji nie ogarniam) są właśnie płaską naklejką. Tyle że ustawiłem tą naklejkę pionowo w symetrii x6 uzyskując w ten sposób w miarę przestrzenną bryłę.
Tu serio jest użytych bardzo niewiele modów :)
Jedyny, o którym nie wspominałem, to mod o nazwie "Time Control" A służył mi tylko i wyłącznie do robienia fotek, bo umożliwia aktywną pauzę.
-
A mi się nie podoba !!!!
Nie podoba mi się to, że będąc jednym z najlepszych konstruktorów w świecie KSP, jesteś znany tak naprawdę przez dosyć małe grono rodzimych graczy.
Myślę, że powinniśmy coś z tym zrobić.
Trzeba rozsławić imię Kadafa w świecie!
Trzeba zapodawać screeny, umieszczać linki, tłumaczyć na ichni język.
Niech wiedzą, że tu, w tej części wszechświata też jest życie, i to nie byle jakie.
Niech żyje Wielki Kadaf!!!
-
ALL HAIL THE KING!
-
Genialna baza, najlepsza na forum ba może i na świecie.
-
Muszę przyznać, że świetna robota, ja (i chyba nikt inny tu) by takiej nie zrobił.
Ale błagam was.
Nie używajcie nigdy takich superlatyw, jak "pierwszy" i "ostatni" (zwłaszcza w połączeniu z "na świecie") lub jakichkolwiek z "naj-" na początku. Nie znasz dnia ani godziny, gdy znajdzie się gdzieś ktoś, kto zrobi coś lepiej. Zwrot "najlepszy" straci wtedy sens. Ale oby nie stracił :P
-
Masz na myśli Kwantyfikatory, wysoko pięć!
I nie zgadzam się z "oby nie", przeciwnie. Pragnę a wręcz żądam by ktoś ten projekt przebił!
Kiedyś. Na razie będę się kąpał w jego rozplanowaniu do każdego zbiorniczka.