Kerbal Space Program Forum | Polska Społeczność Gry
Galerie => Lądowniki załogowe, bazy, kolonie => Wątek zaczęty przez: Maciuś w Nie, 18 Maj 2014, 17:19:20
-
Witam ponownie. Jeśli po obejrzeniu poprzednich filmów opadały wam szczęki to teraz lepiej podłóżcie sobie poduszkę :P
Joooowisz! Wszystkie wcześniejsze loty tak naprawdę służyły zebraniu doświadczenia w RSS i opracowaniu superciężkiej rakiety nośnej zdolnej zrealizować ten pomysł. Z uwagi na zdecydowanie większą komplikację misji materiał filmowy został podzielony na dwie i pół części.
Użyte mody to: RSS, Planet Factory, Deadly Reentry, FAR, Joint Reinforcement, TAC Life Support, oraz MechJeb i Alarm Clock.
(http://i.imgur.com/mgcjCNd.png)
Jowisz przedstawia inną trudność niż Mars - trudno się tam dostać. Dla uzmysłowienia:
Bezpośredni transfer do Jowisza - 6400m/s (a w praktyce więcej ze względu na niski TWR silników atomowych), hamowanie wokół Kallisto - 3400-3700m/s. Dla porównania lot na Marsa to 'jedynie' 3600m/s, no i hamować można aerodynamicznie.
Co gorsza okazało się, że 2.5m osłona termiczna przegrzewa się przy wejściu w atmosferę z prędkością 12600m/s. A przy powrocie z Jowisza kapsuła leciałaby z prędkością co najmniej 14400m/s. Zabieranie paliwa na hamowanie przed lądowaniem jest kłopotliwe, dlatego wymieniłem osłonę na większą co ku mojemu zdumieniu rozwiązało problem.
Dlaczego akurat Kallisto? Przecież Europa byłaby zdecydowanie ciekawszym celem... Niestety, lot do pozostałych księżyców Galileuszowych wymaga znacznie więcej paliwa, ze względu na mniejszą odległość od Jowisza. A Kallisto przypomina Księżyc - pole grawitacyjne o podobnej sile i nieco mniejsze ciążenie na powierzchni. Pierwotnie planowałem wysłać 4 rakiety i założyć na powierzchni małą kolonię. Miały polecieć dwa lądowniki, pojazd powrotny, baza mieszkalna i dwa tankowce. Chciałem też wykorzystać Kethane do produkcji paliwa, ale pojawiły się pewne problemy. Moje umiejętności pilotażu nie pozwalały na wykonywanie precyzyjnych lądowań mając paliwa na styk. To oznacza, że pewnie nie byłbym w stanie lądować tuż obok fabryk paliwa. A ponieważ statek powrotny poleciałby bez paliwa na powrót, wydobycie paliwa stanie się krytycznym elementem misji, zwłaszcza, że tankowce musiałyby wykonać kilka kursów na orbitę i z powrotem.... Zbyt skomplikowane, porzuciłem ten pomysł.
Zauważyłem jednak istotny fakt - skoro mogłem wysłać tankowce to mogę po prostu zamiast nich wysłać zbiornik z paliwem. Wprawdzie załoga nadal leciałaby bez paliwa na powrót, ale odpadł problem wydobywania Kethanu. Postanowiłem zoptymalizować trochę sposób opuszczania Ziemi przez obydwa statki i udało mi się doprowadzić do sytuacji, w której załoga wchodząc na orbitę Kallisto ma jeszcze około połowę paliwa. To wprawdzie nie wystarczy na powrót, ale reszta poleci wcześniej razem z drugim statkiem, który jednocześnie będzie wiózł lądownik-bazę. Ponieważ będzie bezzałogowy to może lecieć po bardziej 'ekonomicznej' trajektorii - oczywiście znacznie dłuższej. Mamy genialne rozwiązanie!
(http://i.imgur.com/FSKBUBk.png)
Myślę, że warto będzie rozpisać plan lotu:
1 Start statku towarowego - ta sama rakieta nośna, która wyniosła Aresa na orbitę. Niestety w nocy, ale cóż, takie okno startowe.
2 Wejście na eliptyczną orbitę - żeby zaoszczędzić paliwo, odlot zrealizowałem na raty, najpierw zużyłem cały ostatni stopień rakiety nośnej (~500m/s), a potem dołożyłem 2300m/s właściwym statkiem kosmicznym.
3 Odlot z Ziemi - mniej więcej dzień później silniki odpalono po raz drugi dodając 1600m/s.
4 Lot - uproszczona wersja trajektorii sondy Galileo. Po upływie około roku statek uruchomił silniki, żeby kosztem ~600m/s skorygować orbitę.
5 Przelot 2000km nad Ziemią - asysta grawitacyjna skierowała pojazd w stronę Jowisza.
6 Korekcja toru lotu - zamiast kombinować z przelotem na Ziemią, prościej było wykonać dodatkowy manewr w przestrzeni międzyplanetarnej i uzyskać spotkanie z naszym celem.
7 Start załogi - około 3 lata po odlocie lądownika, załoga wchodzi na orbitę. Co ciekawe pierwszy raz wystąpiły jakieś zakłócenia w pracy pierwszego stopnia - na filmie widać, że tuż przed jego odrzuceniem rakieta trzęsie się na wszystkie strony.
8 Odlot z Ziemi - podobnie jak poprzednio manewr został podzielony na kawałki. Trzeba mieć na uwadze, że statek załogowy leci bezpośrednio do Jowisza.
9 Hamowanie - statek towarowy przeleciał w pobliżu Kallisto i odpalił silniki, żeby zamknąć orbitę wokół Jowisza.
W tym momencie kończy się pierwszy film.
www.youtube.com/embed/XTy4EWM5Oeo
Dla dociekliwych powstała część 1.5, która pokazuje szczegóły lotu statku towarowego w systemie Jowisza (ponieważ w części drugiej będzie to mocno przycięte). Po podsumowaniu lotu, okazało się, że na hamowanie zużyłem 2600m/s, co jest doskonałym wynikiem patrząc na 3400m/s, które kosztowałoby bezpośrednie zamknięcie orbity wokół Kallisto. Było to jednak możliwe tylko dzięki temu, że statek był o rok 'do przodu' w stosunku do załogi.
www.youtube.com/embed/9NdlpysFQ0Y
Plan drugiej części lotu:
10 Hamowanie statku załogowego - żeby zaoszczędzić na czasie statek hamował bezpośrednio. Mniej więcej w połowie pierwszego odpalenia silników załoga przekroczyła punkt bez powrotu - statek nie miał już paliwa na lot na Ziemię.
11 Spotkanie ze statkiem towarowym - właściwie to najprostsza część misji. Po udanym dokowaniu przepompowano paliwo ze zbiorników statku towarowego. Co ciekawe zostało trochę nadmiarowego paliwa, więc chyba te asysty grawitacyjne nie były konieczne.
12 Lądowanie załogi - po przesiadce do lądownika załoga osiądzie na powierzchni.
13 Eksploracja - mając zapasy na 7 miesięcy załoga przeprowadzi szereg eksperymentów naukowych, których wyniki miejmy nadzieję uzasadnią wydatki związane z misją. Niestety ze względu na przeoczenie planistów, okno powrotne na Ziemię otwarło się po zaledwie 4 miesiącach.
14 Start i dokowanie - po pobycie na powierzchni, załoga wystartuje i spotka się ze statkiem powrotnym.
15 Odlot z Kallisto - statek załogowy skieruje się na bezpośrednią trajektorię do Ziemi. Teoretyczne obliczenia wskazują, że będzie to kosztowało ~3500m/s.
16 Przylot w pobliże Ziemi - po około 2,5 roku lotu załoga odpali silniki, żeby wytracić jak najwięcej prędkości przez wejściem w atmosferę. Aczkolwiek sprawdzono, że kapsuła wytrzymałaby bezpośrednie wejście z prędkością nawet do 15km/s.
17 Lądowanie - wszyscy będą trzymać kciuki, żeby po upływie 6 lat spadochrony nadal działały :P
Oto najbardziej epickie zdjęcie, jakie dotąd zostało zrobione.
(http://i.imgur.com/mu7F49F.png)
www.youtube.com/embed/fTAsuXVpcbQ
Całkowity czas trwania misji ~2180 dni, czyli 6 lat.
Trochę więcej niż wyliczone przez mnie wartości, ale właśnie dlatego załoga miała zapasy na ponad 7 lat. Na wszelki wypadek :)
Nie obyło się bez nieprzewidzianych trudności. Między innymi chodzi o lądowanie. Po prawie 3 latach w przestrzeni kosmicznej i przeleceniu miliarda kilometrów okazało się, że lądownik jest niewyważony. Winowajcą jest zbiornik RCS. Z drugiej strony równoważy go RTG, który waży tyle co pusty zbiornik. Ponieważ zbudowałem ten lądownik na długo przed faktycznym lotem, stąd zapomniałem, że ten zbiornik był właśnie celowo wypełniony tylko 8 jednostkami paliwa, a ja przed odrzuceniem stopnia transferowego uzupełniłem go do pełna. Kilka kilometrów nad powierzchnią zorientowałem się, że MechJeb nie poradzi sobie z niecentralnie przyłożonym ciągiem i musiałem lądować ręcznie.
-
Myślałem, że poprzednia misja, na Marsa to była największa misja na forum. No cóż, ta ją przebija wielokrotnie. Wyrabianie ciągu na raty, proce grawitacyjne, asysty, tu jest wszystko to, czego z sukcesem na tym forum nie umie wykorzystywać nikt poza tobą maciuś.
Scott Manley? Niech wpada do ciebie na szkolenie, jak należy latać w kosmos.
Punkt reputacji się należy - dla najdalej fruwającego użytkownika w Polsce, a może i na świecie. Ja nie kojarzę, by ktokolwiek, gdziekolwiek, doleciał taką ciężką maszyną w modzie RSS na Jowisza. Gratuluję!
-
Maciuś, poczekaj a NASA wyśle Ci zaproszenie do udziału w swoich projektach xD
-
Czapki z głów. :)
-
To już jest zupełnie inna gra :), obojętnie co się wymyśli na standardowych Kerbalach, nigdy do tego nie będzie można przyrównać...
Mody znam tylko z opisu, ale rozumiem że poza NASZĄ wielkością układu jest hamowanie spalanie w atmosferze oraz surowce: woda, tlen i pożywienie.
Mistrzostwo...
...zostanę jednak w wersji dla mniejszych Kerbali :P
-
Długo zastanawiałem się nad tym co jest takiego niesamowitego w twoich misjach. Teraz to do mnie dotarło. Chodzi o części. Pod tym względem to jest pełna podstawka. I za to należą się brawa. Za takie wykorzystanie części nieprzeznaczonych do takich lotów. Za profesjonalizm.
Ps: no i plusik za muzykę klasyczną :D
-
Część druga i ostatnia zarazem jest już gotowa!
Oznacza to, że lot do Jowisza został oficjalnie zakończony :)
-
Cóż zostaje, poza pogratulowaniem. Wyczyn niezwykły i bardzo skomplikowany, wymaga przemyśleń i obliczeń, tym bardziej że korzystałeś z life support i wielokrotnych manewrów. Niesamowite.
Przy okazji - w części drugiej osiągnąłeś najlepszy poziom montażu akcji widocznej na filmie z muzyką.
PS: Nim Element przyczepi się epickiego zdjęcia - można tak określić coś wykonanego z wielkim rozmachem, niezwykłego, wzniosłego, więc nie jest to błędne określenie.
-
Technologia ziemska nie pozwala na eksplorację Układu Słonecznego dalej jak od Marsa do Wenus. Dopiero wykorzystanie wspomagania grawitacyjnego i asyst daje nam możliwość osiągnięcia orbit wszystkich cała niebieskich US.
Film artystycznie epicki, tu nie można się nie zgodzić. Spróbuj natomiast następnym razem wywalić te atomówki. Ty podnieś poprzeczkę, my podniesiemy szczęki z ziemi:)
-
@up
Jeśli rzucasz rękawice, powinieneś samemu pokazać jakieś swoje dokonania na forum.
Nie dość że skala zadania w samym planowaniu jest ogromna, to Macius wykorzystuje TAC Life Support i nie widać żeby obniżał sobie poprzeczkę. Znaj proporcjum, mocium panie, i bądź cierpliwy :).
(A atomowe silniki to technologia sprzed kilkudziesieciu lat, o czym doskonale wiesz :P)
-
Moje "dokonania" są beznadziejne, ze względu na to, że nie gram w ogóle na modach (oprócz KAS).
A wiadomo, że Układ Kerbolski można zwiedzić na jednej puszce dezodorantu . Ja w takim razie rozkochałem się w budowie konstrukcji orbitalnych. Jak muszę, to coś tam pokażę.
P.S. Okna transferowe dla całego Układu Słonecznego, oraz cały plan podróży łącznie z czasem, można zaplanować, korzystając z tej strony http://alexmoon.github.io/ksp/
Znając prędkości, masy planet, i półoś urojoną dla każdej orbity hiperbolicznej, można z łatwością policzyć wspomaganie grawitacyjne. Maciuś potrafi takie rzeczy robić, więc myślę, że to nie jest żadne rzucanie rękawicy.
-
(A atomowe silniki to technologia sprzed kilkudziesieciu lat, o czym doskonale wiesz :P)
No właśnie, Drangir ma rację. Program NERVA pod koniec lat 60-tych miał prototyp w zasadzie gotowy do prób na orbicie więc ta technologia została opanowana dość dobrze. No i poza tym, rzeczywisty termiczny napęd jądrowy miałby większy Isp niż ten Kerbalowy :P
Dopiero wykorzystanie wspomagania grawitacyjnego i asyst daje nam możliwość osiągnięcia orbit wszystkich cała niebieskich US.
No i przecież statek towarowy korzystał z asyst grawitacyjnych :P
Ale jak wiadomo, wszelka oszczędność paliwa wiąże się na ogół ze wzrostem długości trwania wyprawy. Załoga nie ma czasu, żeby lecieć do Jowisza przez 6 lat tak jak np. sonda Galileo.
-
Chodziło mi raczej o to, abyś nie korzystał z atomówek, a zmaksymalizował udział asyst i wspomagania.
Co się tyczy wykorzystania energii jądrowej w podboju kosmosu, to owszem coś mi się o uszy obiło.
Oprócz NERVA, był jeszcze Longshot, Ikar i projekt o nazwie, jak któraś z gwiazd, ale nie pamiętam. Taki olbrzym, 1000000 ton ładunków atomowych, bo ten miał pracować nie jak NERVA, tylko na zasadzie mikro wybuchów atomowych. Ale porozumienie o zakazie prób atomowych załatwiło sprawę. I ja właśnie o tym zakazie nawiązałem, prosząc o wywalenie tych atomówek. Nie to żebym się martwił o środowisko, bo promieniowanie kosmiczne jest o wiele bardziej zabójcze dla Kerbali, niż parę ton radioaktywnego pyłu. Ale o realizm chodzi, jak jest zakaz, to jest zakaz.
No chociaż Polska chyba takiego porozumienia nie podpisała?
-
@up
Załogowy lot na Callisto tak bardzo oddala się od realizmu, że realistyczniej byłoby użyć plazmowych czy jonowych silników z paczki Interstellar czy Near Future Propulsion (które niekoniecznie są OP - te pierwsze mają np. bardzo mały ciąg). Gdyby to była misja o "rozsądniejszym" celu jak Wenus czy Mars, przyklasnąłbym - sam LV-N staram się używać w ostateczności.
-
Technologia ziemska nie pozwala na eksplorację Układu Słonecznego dalej jak od Marsa do Wenus. Dopiero wykorzystanie wspomagania grawitacyjnego i asyst daje nam możliwość osiągnięcia orbit wszystkich cała niebieskich US.
Film artystycznie epicki, tu nie można się nie zgodzić. Spróbuj natomiast następnym razem wywalić te atomówki. Ty podnieś poprzeczkę, my podniesiemy szczęki z ziemi:)
Zawsze jedna rzecz mnie zastanawiała: by dotrzeć dajmy na to do Merkurego sonda kilkukrotnie wykorzystuje asysty grawitacyjne Ziemi, Venus... Taka trajektoria powoduje, że czas dotarcia wydłuża się do kilku lat... Pytanie czy nie mogliby zbudować jakiegoś potężniejszego członu do transferów międzyplanetarnych, wysłać go razem z sondą na rakiecie o odpowiednio dużym udźwigu (gdyby takowe istniały) i wysłać sondę bezpośrednio do celu? Czy chodzi tylko o koszty czy jest coś jeszcze czego nie rozumiem?
A sama wyprawa kapitalna. Szukałem nawet na youtube filmów z RSS i nigdzie nie znalazłem wyprawy dłuższej niż na Księżyc. Szkoda, że filmik ma tak mało wyświetleń.
-
Podróż na Merkurego to potężny koszt delta-V - nie dość że orbita jest bardzo ekscentryczna a obiekt niewiele większy od księżyca (niska grawitacja utrudnia zyskanie stabilnej orbity z prędkosci transferowej) to samo obniżenie trajektorii tak nisko na jego orbitę nie jest łatwe. Prawdopodobnie nie ma technicznych możliwości do zbudowaniu rakiety z wymaganą ilością substancji pednej do czasu wprowadzenia nowych typów napędu.
A co do klikow - to jest w naszych rękach. Podeslij znajomym, opublikuj gdzieś - zacznie rosnąć.
-
Ta misja wygląda super - skoro tak ogarniasz KSP z modem Real Solar System, to może spróbuj też pobawić się Orbiterem. Chociaż ten mod to takie powiększone KSP - trzeba budować potwory, aby latać na Księżyc czy dalej, to nie na mojego kompa.
-
Zawsze możesz zainstalować KW Rocketry - odchudzi rakiety wielokrotnie.
-
Chyba się zainteresuje, bo układ Kerbolski staje się powoli trochę nudny i łatwy. Do tego Deadly Reentry i można symulować prawdziwy kosmos. Taki Orbiter, ale nieco łatwiejszy.
-
Podróż na Merkurego to potężny koszt delta-V - nie dość że orbita jest bardzo ekscentryczna a obiekt niewiele większy od księżyca (niska grawitacja utrudnia zyskanie stabilnej orbity z prędkosci transferowej) to samo obniżenie trajektorii tak nisko na jego orbitę nie jest łatwe. Prawdopodobnie nie ma technicznych możliwości do zbudowaniu rakiety z wymaganą ilością substancji pednej do czasu wprowadzenia nowych typów napędu.
A co do klikow - to jest w naszych rękach. Podeslij znajomym, opublikuj gdzieś - zacznie rosnąć.
Hmm a jak by wysłać sondę rakietą Saturn V? ;D Oczywiście pomijając koszty. Na orbitę można by w ten sposób wynieść ze 100 ton paliwa.
Oprócz NERVA, był jeszcze Longshot, Ikar i projekt o nazwie, jak któraś z gwiazd, ale nie pamiętam. Taki olbrzym, 1000000 ton ładunków atomowych, bo ten miał pracować nie jak NERVA, tylko na zasadzie mikro wybuchów atomowych. Ale porozumienie o zakazie prób atomowych załatwiło sprawę.
Program Orion. Myślę, że to porozumienie nie ma tu nic do rzeczy, wszystko poszło o koszty, brak woli politycznej.
Jeszcze a propos napędów atomowych (ale raczej w stylu NERVA) znalazłem na wikipedii:
Istniały plany wysłania przez NASA w 2016 roku sondy kosmicznej w kierunku Neptuna, z lądownikiem który wylądowałby na Trytonie. Projekt sondy był bardzo ambitny i zakładał wykorzystanie napędu nuklearnego, z którym i tak dotarcie do celu trwałoby 8-12 lat. Został jednak wykreślony z listy misji planowanych przez NASA do roku 2035[6].
-
Podróż na Merkurego to potężny koszt delta-V - nie dość że orbita jest bardzo ekscentryczna a obiekt niewiele większy od księżyca (niska grawitacja utrudnia zyskanie stabilnej orbity z prędkosci transferowej) to samo obniżenie trajektorii tak nisko na jego orbitę nie jest łatwe. Prawdopodobnie nie ma technicznych możliwości do zbudowaniu rakiety z wymaganą ilością substancji pednej do czasu wprowadzenia nowych typów napędu.
A co do klikow - to jest w naszych rękach. Podeslij znajomym, opublikuj gdzieś - zacznie rosnąć.
Hmm a jak by wysłać sondę rakietą Saturn V? ;D Oczywiście pomijając koszty. Na orbitę można by w ten sposób wynieść ze 100 ton paliwa.
infrastruktura dla saturna już nie istnieje. fabryki, ośrodki testowe, transport przygotowanie, vab, mlp, platforma startowa, kontrola lotów. nic z tych rzeczy już nie jest dostosowane do saturna.
ale nawet jeśli sondy nie latają delta IV H 24t na leo, tylko mniejszymi rakietami. większą rakieta, większy stopień transferowy to większa szansa, że coś pójdzie nie tak. lepiej poczekać nawet parę miesięcy dłużej.
-
infrastruktura dla saturna już nie istnieje. fabryki, ośrodki testowe, transport przygotowanie, vab, mlp, platforma startowa, kontrola lotów. nic z tych rzeczy już nie jest dostosowane do saturna.
Pan Wehrner von Braun się załamał - po sukcesach z lądowaniem na Księżycu opracował kolejne Saturny, które miały dostarczyć ludzi na Marsa, niestety przyszedł zarząd i powiedział, że na Księżycu kończymy.
-
Cóż, NASA nie ma już konkurenta. Gdyby nie zimna wojna, to nawet na Księżycu by nie wylądowali. Gdyby ZSRR wygrał wyścig na Księżyc i ogłosił wyścig gdzieś dalej, to pewnie na Marsie by już od dawna leżała czyjaś flaga. A na Księżyc byśmy latali z wycieczkami.
-
Wręcz przeciwnie. NASA ma kilku konkurentów. Tyle, że z mniejszym doświadczeniem.
Ale na pewno z ambicjami, środkami i dostępem do już zdobytej wiedzy.
NASA to agencja badawcza. Biorą kasę i za nią wysyłają jakieś naukowe misyjki.
Rolę pioniera spełniła doskonale. Ale w tym trybie w jakim działa, nie zabierze nas w kosmos.
W kosmos zabiorą nas prywatni przedsiębiorcy, lecący tam dla zysku. Pomyślcie tylko o ilościach surowców tam dostępnych.
Brakuje tylko taniej metody ich przywiezienia.
Pierwszym krokiem, jaki należy uczynić jest tani, wielorazowy, łatwy w eksploatacji prom orbitalny.
Mając możliwość łatwego dostępu do orbity, uzyskamy możliwości szerokie dostępu do kosmosu.
Konstrukcja dużych statków na orbicie, ich tankowanie, ładowanie, rozładowywanie.
Ale NASA nie jest tym zainteresowana. Mając pozycję monopolisty nie jest zainteresowana poszukiwaniem taniego dostępu do kosmosu.
łatwiej się żyje dostając miliardy, niż miliony.
Dlatego czekamy na pierwszego "prywaciarza".
-
Wszystko pięknie, ale zupełnie zapominacie o elemencie ekonomicznym. I nie, nie w sensie że to drogie, że niektórzy twierdzą nieopłacalne. Tak jak napisałeś Madrian, w kosmosie lata sporo surowca. Tylko czy ktokolwiek z was zadał sobie pytanie co by było, gdyby w przestrzeni kosmicznej napotkano meteoryt ze złota? Przecież tysiąc ton złota wprowadzonego nagle do obrotu rozwala na łopatki calutki ziemski system ekonomiczny. To dokładnie tak, jakby sobie dodrukować pieniądze. Nagły koszmarny wzrost inflacji, zawalające się rynki walutowe, giełda w całkowitym rozpadzie. Czy na serio wam się wydaje, że nikt o tym nie pomyślał? Z analiz chemicznych wynika, że na Księżycu mogą występować spore zasoby diamentów. To samo. Wprowadźcie na rynek tonę diamentów i macie świat pogrążony w chaosie.
-
Kadaf, z drugiej strony takie "załamanie" w przypadku np. ropy, żelaza lub węgla mogłoby być porównywalne ze znalezieniem nowych pokładów tych kopalin na Ziemi... ale poza Ziemią.
Więc owszem, złoto/diamenty jako rzecz bardzo drogą nie powinno się wydobywać "na maksa", ale kopaliny wykorzystywane w przemyśle w ogromnych ilościach powinny być użyte, ponieważ na Ziemi się krótko mówiąc kończą - ropa i żelazo "na stałe", zaś węgiel przechodzi zmiany: trzeba wielu tysięcy lat, by powstający dość szybko węgiel drzewny o mniejszej jakości przemienił się w znacznie lepszy (i droższy) węgiel kamienny. Ziemia nie nadąża z produkcją, a nagły brak ropy/żelaza/węgla/itp. może spowodować znacznie większy "krach", ponieważ wyjdzie poza aspekt ekonomiczny i wkroczy do życia każdego człowieka, nawet takiego, który się ekonomią kompletnie nie interesuje.
Malutkie cytaciątko pasujące do tego tematu, bo akurat niedawno oglądałem Matriksa:
[...]nie jesteście wcale ssakami. Wszystkie ssaki na tej planecie instynktownie rozwijają równowagę z otaczającym środowiskiem. Ale wy, ludzie, nie. Pojawiacie się na obszarze i mnożycie aż skonsumujecie każde naturalne źródło. Jedyny sposób, w jaki możecie przetrwać, to przenieść się na inny obszar. Istnieje inny organizm na tej planecie, który postępuje według tego samego wzorca. Wiesz, co to? Wirus. Ludzie to choroba, rak toczący tę planetę. Wy jesteście plagą... a my jesteśmy lekarstwem.
Źródło: MadTeaParty, WikiQuote
-
Tea, mi tego nie musisz tłumaczyć, jestem ogromnym zwolennikiem lotów w kosmos i eksploracji tegoż. Ale ludzie którzy wykładają pieniądze na latanie w kosmos, niezależnie czy to będą osoby fizyczne, czy rządy państw, BARDZO skrupulatnie przyglądają się co może wpłynąć i w jaki sposób na ich stany kont i sytuację finansową. W sytuacji rządów fatalnie jest o tyle, że nikt tam nie patrzy naprzód dalej niż do końca swojej kadencji, czyli średnio na 4 lata naprzód. W przypadku osób fizycznych sytuacja jest o tyle podobna, że jeżeli jakiś "kosmiczny prywaciarz" zechce przytargać 1000 ton złota na Ziemię, to ktoś mu łeb ukręci tak czy owak, zanim mu się to uda.
A co do kwestii wydobycia surowców na Ziemi, to ich cena za metr sześcienny/uncję/litr to nie tylko cena tego co jest już wydobyte, ale też kalkulacja tego co może być. Czyli analizy potencjalnych zasobów mają zasadniczy wpływ na cenę surowca nawet jeżeli jeszcze nie został wydobyty. Wyobrażasz sobie robić taką kalkulację dla wszystkich planet w naszym układzie w sytuacji kiedy nikt nie ma pojęcia co i gdzie może znaleźć? Nie ma na świecie nikogo, kto umiałby przewidzieć skutki dla Ziemskiej ekonomii.
-
Wszystko pięknie, ale zupełnie zapominacie o elemencie ekonomicznym. I nie, nie w sensie że to drogie, że niektórzy twierdzą nieopłacalne. Tak jak napisałeś Madrian, w kosmosie lata sporo surowca. Tylko czy ktokolwiek z was zadał sobie pytanie co by było, gdyby w przestrzeni kosmicznej napotkano meteoryt ze złota? Przecież tysiąc ton złota wprowadzonego nagle do obrotu rozwala na łopatki calutki ziemski system ekonomiczny. To dokładnie tak, jakby sobie dodrukować pieniądze. Nagły koszmarny wzrost inflacji, zawalające się rynki walutowe, giełda w całkowitym rozpadzie. Czy na serio wam się wydaje, że nikt o tym nie pomyślał? Z analiz chemicznych wynika, że na Księżycu mogą występować spore zasoby diamentów. To samo. Wprowadźcie na rynek tonę diamentów i macie świat pogrążony w chaosie.
Po pierwsze, już dawno nie mamy pieniądza opartego na kruszcu. Obecnie opiera się on na wskaźnikach gospodarczych, a większość wydobywanego dziś złota jest wykorzystywana do celów technicznych, nie walutowych. Pewnie za to potaniałyby komputery i komórki. Złoto jest dziś surowcem, nie wyrazem wartości. Dawniej używano go do tego celu, bo było rzadkie. Ale są dziś minerały i obiekty o wiele rzadsze od złota. Diamenty to samo - biżuteria zrobiła by się tańsza. Pomijam już to, że taka naprawdę wartość diamentów jest wywindowana sztucznie, a ich zasoby czynią z nich jeden z powszechniejszych kamieni szlachetnych. Dopiero działania kartelu diamentowego podniosły jego ceny. Szczególnie, że diament akurat umiemy otrzymywać sztucznie, w stosunkowo prosty sposób. Może nie jest tak ładny jak naturalny, ale ma te same właściwości. I tak samo jest surowcem.
Zapominasz też, że cena takiego towaru byłaby wyższa niż ziemskiego, w powodu transportu.
Ale zasoby ziemskie są coraz szczuplejsze, ceny kopalin rosną. W końcu osiągną pułap gdzie będzie się bardziej opłacało przywieźć je z kosmosu. Co więcej powstaje nowa gałąź przemysłu - kopalnie kosmiczne, transport kosmiczny, infrastruktura przeładunkowa, konserwacja pojazdów i urządzeń. Otwiera to całkiem nowy rynek, o teoretycznie nieograniczonych możliwościach.
Masz problem z miliardem Chińczyków? Wyślij 250 milionów na Księżyc. Drugie 250 milionów niech ich wozi i transportuje urobek i zapasy. Hindusi niech dadzą następne 250 milionów ludzi do obsługi infrastruktury. A ktoś tam da jeszcze z 250 milionów ludzi na serwisantów lub budowniczych statków.
I miliard ludzi na ziemi mniej. Za to duży dopływ surowca.
A to tylko Księżyc. A Mars? A Asteroidy? A księżyce Jowisza? A inne układy planetarne? Może nam brakować ludzi na dalszą ekspansję.
-
NASA już miało pierwszą próbę z promami - okazało się, że znacznie taniej było wynosić ładunki normalną rakietą jednorazową niż promem wielokrotnego użytku. A co do konkurencji NASA to nie chodziło mi o technologię, tylko o budżet. Prywaciarze może i mają dużo pieniędzy(może nawet więcej niż NASA obecnie), ale to chyba i tak trochę za mało. Zimna wojna dała sporego kopa takim agencjom - spokojnie wystarczyło do lotu na Księżyc, potem nawet na utworzenie stacji kosmicznej - a to wszystko w celach propagandy i po to aby być lepszym od drugiej strony. Kto teraz jest takim konkurentem dla NASA jakim był ZSRR?
-
Pragnę przypomnieć, że to jest galeria, a temat jest związany z grą. Usunąłem kilka postów, które naprawdę już odstawały, ale dyskusję na temat NASA, ekonomii i giełdy proszę prowadzić w innym dziale.