-
65 milionów lat temu w Kerbin uderzyła asteroida o średnicy 10 kilometrów. Siła zderzenie wyrzuciła w powietrze kilka milionów ton pyłu które doprowadziły do trwającej ponad 30 lat zimy podczas której wyginęło 90 % gatunków.
Takie rzeczy się zdarzały... i kiedyś zdarzą się ponownie.
------------------------------------------------------------------------------------
Baza Atlantis , Morze Spokoju , Minmus.
(http://s15.postimg.org/4fo3ka46j/screenshot0.png)
Pikanie komputera wyrwało inżyniera pokładowego Jima Kermana z drzemki. Leniwym ruchem sięgnął do przełącznika i włączył monitor , który znajdował się w każdym pomieszczeniu bazy i wyświetlał podstawowe dane na temat funkcjonowania systemów.
Tym razem jednak widniał na nim złowieszczy komunikat o uszkodzeniu systemów anteny numer 4.
Jim pospiesznie ubrał się i przeszedł korytarzem do modułu dowodzenia.
Od początku pobytu w bazie , do jego obowiązków należało dbanie o sprawność wartej 10 miliardów kerbodolarów sieci 5 radioteleskopów które były częścią wielkiego systemu wczesnego ostrzegania przed potencjalnie niebezpiecznymi asteroidami.
Umieszczono je na Minmusie aby maksymalnie zmniejszyć wpływ zakłóceń z Kerbinu.
Po dotarciu do modułu , Jim wybudził z czuwania jeden z komputerów aby sprawdzić przyczynę problemu. Okazało się , że jedna z anten wykryła obiekt o średnicy 26 km w odległości zaledwie 2 milionów kilometrów . Przy czym sygnał był bardzo słaby co komputer zinterpretował jako awarię systemów detekcyjnych anteny. Jim zresetował systemy i o dziwo obiekt nadal widniał w odczytach.
Odczyt nie zmienił się też po przełączeniu na zapasowe systemy detekcyjne. Wyglądało na to , że obiekt rzeczywiście tam był. Jim wydał więc polecenie ominięcia błędu i
kontynuacji procedury wyznaczania orbity. Po chwili ekran ożył i wyświetlił dane na temat obiektu :
Nazwa ewidencyjna : DX-3203
Szacowana odległość w chwili pomiaru : 210401 km.
Siła sygnału : 0,1 dBm
Szacowana Średnica : 26 km.
Szacowana orbita :
Pe - 20 Mm
Ap - 70 Mm
Ikl. - 45*
Szacowana minimalna odległość od Kerbinu - 0 Km.
Spojrzawszy na ostatni parametr Jim najpierw zamarł a potem rzucił się do panelu komunikacyjnego aby przesłać dane do
kontroli naziemnej.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Centrum Kosmiczne im. Vernera von Kermana.
Zaledwie kilka godzin od otrzymania alarmujących informacji z bazy na Minmusie , w centrum kosmicznym rozpoczęło się nadzwyczajne spotkanie.
- Jak zapewne wiecie - zaczął dyrektor centrum , Lunley Kerman - kilka godzin temu nasze detektory w bazie na Minmusie wykryły obiekt o średnicy 26 kilometrów , który według wstępnych obliczeń , może zderzyć się z kerbinem w ciągu roku.
- Jakim cudem nie dowiedzieliśmy się o niej wcześniej ? Zapytał Admirał Archibald Kerman , głównodowodzący sił powietrznych.
- Jak sądzimy jest ona pokryta materiałem który pochłania większość promieniowania , gdyby była to zwykła bryła skalna , to
już dawno byśmy ją wykryli. - Odpowiedział Lunley.
- Jeśli w nas uderzy to jak duże będą zniszczenia? - Zapytał sekretarz obrony , Kurt Kerman.
- Całkowite. Jeśli asteroida spadnie do oceanu to wbije się w dno i powstanie fala o wysokości 10 kilometrów , pędząca z prędkością 800 km/h .Zaleje ona 90% wszystkich lądów. Jeśli natomiast uderzy w ląd to utworzy krater o średnicy 100 kilometrów a fala uderzeniowa zrówna z ziemią większość planety. Pomijając już takie rzeczy jak trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów spowodowane energią zderzenia , to będzie koniec większości form życia. Nie przeżyje nic większego niż bakterie.
-I co teraz ?
- Czekamy na dane z obserwacji w paśmie widzialnych , nie długo powinniśmy otrzymać potwierdzenie lub zaprzeczenie. -Oświadczył Lunley.
W tym momencie do sali wpadł zdyszany starszy kerbal z działu koordynacji badań.
- Mamy potwierdzenie - powiedział.
-uderzy w nas za 300 dni.
Na sali zapanowało milczenie.
-------------------------------------------------------------
Czas do kolizji : 299 dni.
Następnego dnia w centrum kosmicznym rozpoczęła się dyskusja nad planem misji ratunkowej.
Zaproszona do niej najlepszych fachowców z dziedzin : astrofizyki , areonautyki , inżynierii i wielu innych dziedzin związanych z podbojem kosmosu.
....
-Nie mamy czasu ani żadnego dobrego planu.- Zaczął Lunley.
-Mam nadzieję że to się szybko zmieni. Pamiętajmy , że od decyzji podjętych teraz zależy los kerbinu.
-Wcześniejszy plan zakładał wysłania impaktora który uderzając w asteroidę zmieni jej tor lotu. Za pomocą
silnika atomowego możemy rozpędzić statek do dużej prędkości i rozbić go o asteroidę.- Zaproponował jeden z naukowców.
-To jak strzelanie z wiatrówki do pociągu. Odparł Lunley.
- Według pomiarów prawdopodobnie występuje tam kethan. Możemy tam wylądować , umieścić wiertła i małą rafinerię produkującą paliwo które potem wykorzystamy do napędzania silnika atomowego , który zmieni trajektorię lotu. - Zaproponował jeden z inżynierów.
- Bądźmy realistami , mamy 300 dni.
Padło jeszcze parę pomysłów ale żaden nie był dość dobry.
I wtedy odezwał niski , tłusty kerbal w okularach siedzący w końcu sali.
-Możemy wykorzystać broń jądrową do zmiany trajektorii lotu asteroidy.- Zaproponował.
- Niby jak? -Zapytał Lunley.
- Wylądujemy tam , wywiercimy otwory i założymy ładunki jądrowe które zmienią część powieszchni w plazmę. Dodatkowe ładunki
umieszczone dookoła dodatkowo ją ukierunkują i rozpędzą.To powinno wystarczyć. Wyjaśnił.
- To nierealne! Zaoponował jeden z inżynierów.
- Mamy sprzęt który przygotowaliśmy do misji na dunę : dwie małe platformy wiertnicze , oraz moduł mieszkalny
dla stacji kosmicznej . przerobimy go na statek matkę. Mamy też eksperymentalny wahadłowiec Ranger którego można przystosować do lądowania na asteroidzie.
Poza tym sprowadzimy najlepszych astronautów.
- Nawet jeśli się uda wszystko przygotować to przecież tysiąc rzeczy może pójść źle. Odparł inżynier.
- A mamy inny dobry pomysł? Zapytał Lunley.
A kiedy wszyscy doszli do wniosku , że to najlepsze wyjście dodał :
- Zamiast wymyślać inne bzdurne pomysły to zastanówmy się jak wprowadzić w życie ten który mamył.
---------------------------------------------------------
Czas do kolizji : 297 dni.
Kiedy opracowano wstępny plan , rozpoczęły się gorączkowe prace nad wcieleniem go w życie. Podczas gdy inżynierowie pracowali dzień i noc nad sprzętem , w centrum szkolenia astronautów wybrano 6 najlepszych astronautów którzy polecą ratować kerbin.
Jebediah Kerman :
Dowódca , pilot Rangera.
Bill Kerman :
Inżynier pokładowy.
Bob Kerman :
Astrofizyk , Geolog obsługujący platformę nr.1
Scott Kerman :
Inżynier obsługujący platformę nr.1
Danny Kerman :
Inżynier obsługujący platformę nr.2
Michael Kerman :
Astrofizyk , Geolog obsługujący platformę nr.2
----------------------------------------------------
Czas do kolizji : 100 dni.
Podczas gdy astronauci przechodzili intensywne szkolenie ,na asteroidę zostały wysłane platformy wiertnicze oraz duże ładunki
kierunkujące plazmę.
Dzięki stosunkowo niewielkiej masie , mogły lecieć po szybkiej , nieekonomicznej trajektorii.
(http://s23.postimg.org/oqx3ni6bv/screenshot73.png)
(http://s23.postimg.org/i353enc7f/screenshot84.png)
--------------------------------------------------
Czas do kolizji : 90 dni
Astronauci kończą szkolenie a na orbitę zostają wysłane moduły statku matki.
(http://s22.postimg.org/rb0cus3s1/screenshot108.png)
(http://s22.postimg.org/728dvbf35/screenshot128.png)
I moduł ładunkowy który zawiera części i sprzęt do wierceń na asteroidzie. Zawiera on także dwa ładunki które zostaną umieszczone w wywierconych otworach.
(http://s22.postimg.org/hez9v4y01/screenshot138.png)
--------------------------------------------------
Czas do kolizji : 15 dni
(http://s23.postimg.org/pb174ae17/screenshot185.png)
- 10 , 9 , 8 ,7... odłączenie przewodów startowych .... 6 ,5... odchylenie wieży ...,4 ,3 .... zapłon silników!
Trzy potężne silniki Rockomax obudziły się do życia i cały statek zaczął się trząść.
- 2 ,1 , Zero!!!
Od statku odłączyły się ostatnie wsporniki i rakieta była wolna.
- Rakieta opuściła platformę startową!- Oznajmił capcom przez radio.
(http://s4.postimg.org/3lq1g1y4t/screenshot197.png)
- Potwierdzam , rakieta opuściła wyrzutnię! - Jeb próbował przekrzyczeć huk silników.
Wszystko w kabinie się trzęsło i wibrowało. Rakieta szybko nabierała wysokości.
Po 2 minutach lotu w rakietach pomocniczych skończyło się paliwo i zostały one odrzucone.
(http://s3.postimg.org/86rpvcfpv/screenshot206.png)
Wibracje i przeciążenie w kabinie zmalały do akceptowalnego poziomu , przynajmniej dawało się teraz odczytać wskazania przyrządów.
-Kontrola tu ranger , wysokość 45 km , prędkość 1400 m/s , trajektoria właściwa , potwierdzam odłączenie
dopalaczy. - Zameldował Bill.
-Dziękuję Ranger , za chwilę odrzucicie osłonę areodynamiczną. - Odparł Capcom.
Na wysokości 50 kilometrów , osłona chroniąca statek przed tarciem przy wznoszeniu stawała się już zbędną masą.
-50 kilometrów! Odrzucam osłonę. - Oznajmił Bill siegając do przełącznika oznaczonego " odrz. osłony ". Po sekundzie brązowawa płyta osłony zniknęła z pola widzenia a kabina została zalana jasnym światłem kerbolu.
(http://s27.postimg.org/6vkb6uzwj/screenshot210.png)
- Kontrola tu Ranger , potwierdzam odstrzelenie osłony areodynamicznej.- Zameldował Jeb.
Na wysokości 80 kilometrów , skończyło się paliwo w głównym członie rakiety i również został on odrzucony.
(http://s29.postimg.org/p6t6muxef/screenshot214.png)
Statek leciał teraz używając tylko niewielkiego silnika w członie drugim. Mimo to po 10 minutach od startu , ranger
wszedł na niską orbitę i na pokładzie pojawiła się nieważkość.
- Kontrola tu ranger , jesteśmy na orbicie , potwierdzam też odłączenie ostatniego stopnia rakiety. Za chwilę rozłożymy skrzydła i panele słoneczne.- Oznajmił Bill.
W tym momencie z tyłu kabiny otworzył się właz i do środka wpłynął Bob.
- Jak tam jesteśmy już na orbicie ? - Zapytał.
- Tak , ale wracaj do kabiny Bob , za chwilę wykonamy serię manewrów zmiany orbity. Spotkanie ze statkiem "Hope" nastąpi za jakieś 3 godziny.
Bob wrócił do kabiny a Bill sięgnął do panelu kontrolnego i przesunął dwie dźwigienki z pozycji : "locked" do pozycji "open ".
Wahadłowiec Ranger został wyposażony w rozkładane skrzydła , aby zmniejszyć potrzebną wielkość owiewki. W ten sposób , na orbitę mogła go wynieść rakieta o dość przeciętnym udźwigu.
Bill odpiął pasy , podniósł się z fotela i wyjrzał przez boczną szybę. Złożone skrzydła drgnęły a potem zaczęły się powoli rozkładać.
(http://s12.postimg.org/uy7me2d4t/screenshot222.png)
Po minucie , komputer zapikał i a kontrolki skrzydeł zaświeciły się na zielono.
-Teraz panele słoneczne - Bill sięgnął do kolejnych przełączników i po chwili wskaźniki ładowania zaświeciły się na zielono.
(http://s27.postimg.org/9d595lykj/screenshot224.png)
Podczas gdy bill sprawdzał systemy , Jeb zadumany spoglądał przez okno na Kerbin. Mimo , że był już w kosmosie wiele razy to tym razem leciał aby ocalić tę planetę. Jeśli im się nie uda , to nie będą mieli dokąd wracać.
Jego rozmyślania przerwał sygnał wywołania z radia.
- Tu kontrola , mamy koordynaty , wygląda na to , że wystarczy wykonać jeden manewr aby zbliżyć się do statku " Hope" podaję wam dane .... " - w tym momencie , przez radio popłynął
ciąg skomplikowanych równań , wektorów i liczb. Bill skrupulatnie wpisał je do komputera i włączył autopilota.
Kerbin za oknem zniknął. Statek obrócił się do pozycji wymagane przy manewrze , a zegar zaczął odliczać czas do manewru.
Po 4 minutach silniki rangera ożyły na 1 minutę i wprowadziły statek na trajektorię która po 3 godzinach miała doprowadzić do spotkania ze statkiem matką.
3 godziny później statek zaczął zbliżać się statku matki.
- 5 kilometrów , prędkość względem statku 100 m/s , wymagany czas pracy silników do wyzerowania prędkości : 25 sekund. - oznajmił Biil.
- Ok , kiedy zbliżymy się na 700 metrów , odpalę silniki. - Zdecydował Jebediaha.
- Będę ci mówił ile zostało.
Ranger zbliżał się szybko do statku matki.
(http://s10.postimg.org/3khm0vaq1/screenshot231.png)
- 1,5 kilometra , 1 kilometr ... - Informował Bill.
- Jeszcze moment... - Jeb położył palec na guziku odpaleniu silników.
- 900 metrów , 800 metrów .... już!.
(http://s2.postimg.org/x13qam7hl/screenshot232.png)
Jeb wcisnął guzik i silniki zaskoczyły.Prędkość względem celu malała. Po 10 sekundach silniki umilkły gdy stacja znajdowała się w odległości 500 metrów.
- Ok zaczynamy , otwieram dok. - Powiedział Jeb i przełączył kilka przełączników a w module dokowania otworzyła się osłona doku.
- RCS i SAS , włączone , sterowanie ręczne , biorę namiar na sygnał z anteny naprowadzającej.
(http://s27.postimg.org/iy2nxps1v/screenshot238.png)
Za oknami pojawił się obłok hipergolicznego gazu i ranger powoli zmierzał w kierunku doku.
- Składam panele słoneczne - powiedział Bill i sięgnął do panelu kontrolnego.
- 100 metrów. - Odczytał z ekranu Jeb.
Po 5 minutach manewrów z użyciem silników sterujących statek ustawił się na przeciwko doku.
(http://s21.postimg.org/mt1d5epuv/screenshot245.png)
- Oo , kontrola mamy problem. -Bill wyjrzał przez okno.
- Antena jest zamontowana w taki sposób , że nie przycumujemy.
Jeb przejechał sobie ręką po twarzy - To nie ten dok. Moduł ładunkowy został przycumowany do złego doku.
W centrum kontroli zapanowała konsternacja. Czyżby o losach Kerbinu miał zadecydować szkolny błąd ?
- Ranger tu kontrola , złożymy zdalnie tę antenę. W czasie lotu do Minmusa będziecie korzystać z anteny zapasowej.
- Przyjąłem.- Potwierdził Jeb i puścił przycisk nadawania.
Antena zaczęła się składać.
- Antena złożona , możecie kontynuować dokowanie. -Rozległo się z głośnika.
- Ok jedziemy z tym koksem - Powiedział Jeb i popchnął drążek sterowy.
Po chwili rozległo się szczęknięcie i komputer wyświetlił komunikat o poprawnym zablokowaniu doku.
- Kontrola tu Ranger , przycumowaliśmy. - Potwierdził Bill.
(http://s9.postimg.org/3xdu0f5gf/screenshot248.png)
- Zaraz otworzymy właz i wejdziemy na pokład "Hope". -Mówiąc to Jeb , odepchnął się od fotela i przeleciał przez moduł pasażerski do modułu cumowniczego. Następnie sięgnął do konsoli i otworzył mały zawór.
Powietrze zaczęło z sykiem napełniać przestrzeń pomiędzy obiema włazami. Po minucie kontrolka włazu zapaliła się na zielono.
Wtedy Jeb przekręcił blokadę z pozycji " close" do pozycji "open" i właz posłusznie odskoczył. Otworzenie drugiego włazu poszło równie sprawnie i po chwili Bill i Jeb wpłynęli do wnętrza statku matki.
Bill podpłynął od razu do małej skrzynki na ścianie modułu cumowniczego i przełączył dźwignię zasilania.
Na statku zapaliły się światła , włączyły się komputery i zaczęła działać wentylacja. Jeb tymczasem popłynął do modułu kontrolnego aby sprawdzić wszystkie systemy , skontaktować się z kontrolą naziemną i wprowadzić koordynaty manewru transferowego na Minmusa.
- Kontrola tu Hope , włączyliśmy już systemy statku , za chwilę uśpimy systemy rangera i przygotujemy się do wykonania manewru transferowego
na minmusa.
-Potwierdzam , wykonajcie teraz procedury ze strony 25 , 26 i 27 , za jakieś dwie godziny podamy
wam koordynaty manewru- Odparł capcom.
W dwie godziny później cała załoga znajdowała się już na pokładzie a systemy były sprawdzone i gotowe do wykonania manewru transferowego.
-Tu Hope , systemy sprawne , manewr transferowy za 20 sekund.-Oznajmił Jeb.
-Zegar odliczał kolejne sekundy do manewru. Najpierw silnik stopnia transferowego zostanie odpalony na 5 minut a potem po jego odstrzeleniu ,
na kolejne 5 minut zostanie odpalony silnik atomowy. Stanowi on bardzo wydajny napęd , bo wykorzystuje reaktor jądrowy do dodatkowego
podgrzania i rozpędzenia gazów wytworzonych przez mały silnik chemiczny. Minusem jest niski ciąg. Dlatego pierwsza część manewru została wykonana na klasycznym silniku chemicznym.
Wreszcie zegar osiągnął 0 i statek zadrżał. Na monitorze wskaźnik postępu manewru zaczął się wypełniać.
(http://s2.postimg.org/lf2gbtund/screenshot260.png)
Po 5 minutach paliwo się wyczerpało i silnik został wyłączony.
-Kontrola tu Hope , silnik wyłączony , odrzucam stopień. - Jeb sięgnął do panelu kontrolnego i przełączył odpowiednią dźwigienkę.
-Kontrola tu Bill , uruchamiam reaktor , osłona silnika odrzucona. Zapłon silnika atomowego za 30 sekund - Zameldował Bill.
(http://s28.postimg.org/79ocqz68d/screenshot265.png)
Po 30 sekundach silnik atomowy został włączony zgodnie z planem.
(http://s3.postimg.org/rnde85l77/screenshot266.png)
-3 , 2, 1 , Silnik wyłączony. - Oznajmił Bill.
-Potwierdzam wyłączenie silnika , zużycie paliwa poniżej normy , zaraz sprawdzimy waszą trajektorię. - Odpowiedział Capcom.
A po minucie oznajmił : Trajektoria właściwa , macie spotkanie z Minmusem za 13 dni , asteroidę osiągnięcie za 13 i pół dnia.
-Ok , chodźmy dołączyć do reszty załogi , do czasu dotarcia do Minmusa niewiele będzie się działo.- Zaproponował Bill.
- Idź , ja zaraz przyjdę , tylko trochę sobie popatrzę na Kerbin - Odpowiedział Jeb i przysunął się bliżej okna.
Podróż na Minimusa zleciała wszystkim krócej niż wskazywałby na to zegar....
(http://s16.postimg.org/8j26l3mf9/screenshot267.png)
Koniec części 1
Lista modów które zostały użyte i będą użyte w następnych częściach.
- BDArmory
-Karbonite
-KAS
-IR
-Hyper Edit
-Hot Rockiets
-Procedural Fairings
-SCANsat
-Texture replacer
-Lazor
Komentarze mile widziane.
-
Brakuje mi tu wątku miłosnego.
No bo, domyślam się, że ewidentnie będą trupy i poleje się krew, a to bardziej ściska za gardło, jak na Kerbinie zostanie jakaś wdowa bohatera, albo kilka wdów.
No ale poza tym typowo hollywoodzkim niuansem, muszę przyznać, że powoli forum znowu się rozkręca i dzięki takim użytkownikom jak Bill2462, chce się tu wracać i z ciekawością smarkacza zaczytywać się w tak wspaniałych opowieściach.
-
Powiem tak. Bardzo ciekawe opowiadanie, aż chce się to czytać. Z niecierpliwością czekam na kolejne części.
(http://i.imgur.com/Pmy9KP3.png)
-
"Zrówna z ziemią większość planety"? Rly? To brzmi komicznie :D
Trochę błędów ortograficznych i interpunkcyjnych.
Wiem, że tytuł opowiadania mówi sam, z czym mamy do czynienia, ale różnice między tym opowiadaniem, a filmem, można by na palcach jednej ręki wyliczyć.
Rakieta wynosząca wahadłowiec wygląda komicznie.
Kilka pytań:
Skoro w misjach bezzałogowych wysłano wiertła i ładunki wybuchowe, to po co astronauci? Nie można tego wybuchnąć* zdalnie?
Jaka jest w końcu ta odległość do obiektu na początku? 2 miliony kilometrów czy 210 tysięcy kilometrów? I ta szacowana orbita to wokół Kerbolu, tak?
No i żeby dodać nieco logiki, w wykrytych danych powinna znaleźć się informacja na temat czasu, jaki upłynie do ewentualnego zdarzenia. Gdyby tak nie było, Jim bez przerwy lałby w majtki, bo - porównując z układem słonecznym - istnieje mnóstwo obiektów w kosmosie, które przecinają orbitę Ziemi i których "szacowana minimalna odległość" wynosi 0.
To tyle. Czekam na dalszą część :)
Przepraszamy, ale goście nie mogą zobaczyć zawartości spoilera.
-
Oczywiście , że można by było zdetonować je zdalnie , ale teraz jest bardziej dramatycznie. Misja ostatniej szansy. Los kerbinu w rękach 6 kerbali.
A co do błędów to podziękuj słownikowi w edytorze forum. Ja niestety mam tendencję do robienia błędów a słownik podkreślił tylko część. Następnym razem będę pisał w wordzie.
Przepraszamy, ale goście nie mogą zobaczyć zawartości spoilera.
[/spoiler]
-
Oczywiście , że można by było zdetonować je zdalnie , ale teraz jest bardziej dramatycznie.
A co do błędów to podziękuj słownikowi w edytorze forum.
Zazdroszczę ci drogi rozwoju, którą masz przed sobą...
A teraz bez zgryźliwości, czekam na kolejną część. Faktycznie obawiam się że to będzie taki sobie fanfick na temat Armageddon [który to film niekoniecznie cenię], ale mam nadzieję się pomylić :)
-
Dodać nieco logiki?
W opowiadaniu?
Poszukiwałem prawdziwych wypraw w tutejszych AAR'ach i się dowiedziałem, że niektóre są robione z wykorzystaniem Hyper Edit, ale wszyscy zgodnie stwierdzili, że nic się nie stało, że tak ma być.
Ja w większości filmów SF, nawet takich bardziej science niż fiction, widzę przesyt nielogicznych scen. (Na przykład w Grawitacji, na jet packu zmieniają orbitę i lecą sobie z Hubble'a na ISS, a potem z ISS na Tiangong Soyuzem. Policzcie sobie dV.) A jednak ogląda się to z otwartymi ustami. Może dla tego, że nie o brak logiki w tym chodzi, ale kawałek dobrego kina, lub literatury w tym przypadku.
No, ale faktycznie, ta nośna brzydka jak sto nieszczęść.
-
Część 2 :
czas do kolizji : 52 godziny.
- Kontrola tu Hope statek przygotowany do manewru okrążenia Minmusa. - Zameldował Jeb.
- Dopalacze przygotowane.
- Zapalniki uzbrojone.
- Stabilizacja włączona.
- Zapłon z 30 sekund.
Kiedy projektowano misję , zdecydowano się użyć do tego manewru silników na paliwo stałe. Miały one stosunkowo niewielką masę i spory ciąg. Ale miały one jedną wadę : po odpaleniu , nie dało się ich wyłączyć aż do wyczerpania paliwa.
- 3 , 2 , 1 , 0 Zapłon! - Powiedział Jeb i wdusił przycisk ' enter ' na klawiaturze komputera.
(http://s18.postimg.org/u9bug6ymh/screenshot948.png)
Przyspieszenie 1,5 g wgniotło załogę w fotele kiedy dwa cylindry dopalaczy o łącznym ciągu 250 kiloniutonów obudziły się do życia.
Manewr okrążenia Minmusa był krytyczny dla powodzenia misji. Korzystając ze grawitacji księżyca , miał on zmienić kierunek lotu statku i rozpędzić go tak aby spotkał się on z asteroidą.
Po 1.5 minucie dopalacze wypaliły się.
- Kontrola , potwierdzam wypalenie dopalaczy. - Zameldował Jeb.
- Tu kontrola , potwierdzam , za 4 godziny wykonacie manewr wejścia na orbitę asteroidy.
- Przyjąłem. - Potwierdził Jeb i puścił przycisk nadawania.
- Jak do tej pory wszystko idzie gładko. - Pomyślał. - Aż za gładko.
***
(http://s18.postimg.org/6aou1kngp/screenshot305.png)
Jim Kerman stał w kombinezonie po środku bazy. Zgodnie z poleceniem kontroli lotów , miał on ręcznie przystosować anteny do odbiorów sygnałów z asteroidy. Wobec niemożności rozłożenia anteny wysokiego zysku. Był to
jedyny sposób aby zapewnić szybki przesył danych na Kerbin. Jednak Jim nie mógł skupić się na pracy. Widok który się przed nim rozciągał był zarazem piękny i groźny. Olbrzymia skała wisząca na niebie tuż obok malutkiej tarczy Kerbinu i jeszcze mniejszego Muna nie należał do codzienności.
- Jim! Pamiętaj o zapasie tlenu. Stoisz tak już 4 minuty. - Upomniał go Capcom.
- Ok już idę.- Odparł Jim i ruszył w stronę anten.
Nagle , kątem oka dostrzegł jakiś ruch. Kiedy się odwrócił, zobaczył mały obłoczek pyłu unoszący się jakieś 2 metry od niego.
Podszedł bliżej i zobaczył mały krater w szklistej powierzchni Minmusa. Zanim uświadomił sobie co zobaczył , 50 metrów od niego , moduł zaopatrzeniowy wybuchł i skrył się za ogromną zasłoną pyłu.
(http://s4.postimg.org/4wc39epct/screenshot651.png)
- O cholera! - Zaklął Jim.
- Kontrola , tu Jim , mamy problem!
- Tu kontrola , prawię nic nie słyszę możesz powtórzyć?
- Kontrola to Jim , na bazę spada właśnie deszcz meteorytów. Muszę uciekać! - Wrzasnął do mikrofonu i rzucił się do ucieczki.
(http://s21.postimg.org/sgvo8ponb/screenshot704.png)
W odpowiedzi usłyszał tylko szum.
Dookoła niego spadały odłamki skalne niszcząc sprzęt i żłobiąc w powierzchni niewielkie kratery. Jeden z nich zniszczył anteny.
(http://s18.postimg.org/lghk6nqa1/screenshot811.png)
Inny trafił w elektrownię.
(http://s22.postimg.org/5oslogow1/screenshot724.png)
Jim wiedział , że jedyną szansą jest ucieczka w lądowniku. O ile jeszcze jest sprawny.
Po lewej baza zmieniła się właśnie w kupę złomu.
(http://s24.postimg.org/5zaeo36yt/screenshot768.png)
Był już kilka metrów od lądownika , kiedy jeden z odłamków uderzył w panel słoneczny.
Lądownik zadrżał a potem wolno przewrócił się na bok.
(http://s10.postimg.org/p4e16o8hl/screenshot836.png)
- Nie! - Krzyknął Jim.
Bez dwóch sprawnych paneli nie było wielkich szans na odbycie 7 dniowej podróży powrotnej. Wtedy Jim został oślepiony przez blask ogromnej eksplozji.
Wybuchł zapas paliwa w zbiornikach bazy. Jim poczuł jak potężny strumień gazów przewraca go na ziemię.
(http://s22.postimg.org/wgdf0ups1/screenshot851.png)
***
Bob Kerman siedział przy panelu kontrolnym w module obserwacyjnym. Minęło raptem 10 sekund od chwili gdy instrumenty pokładowe
uświadomiły mu brutalną prawdę. Na ekranie przed nim wyświetlała się mapa twardości skał na asteroidzie.
Dwa krzyżyki oznaczające platformy wiertnicze , niewzruszenie znajdowały się na obszarze pokrytym najtwardszymi skałami.
***
Jim podniósł się z trudem i podszedł do lądownika. Mimo , że nie miał on wielkich szans dolecieć na Kerbin , to pozostanie w zasięgu deszczu meteorytów oznaczało śmierć.
(http://s2.postimg.org/c516d89l5/screenshot864.png)
Jim wszedł do środka , zamknął właz i wcisnął jeden z guzików. W kabinie zapaliły się światła i systemy pokładowe rozpoczęły pracę.
Jim sprawdził stan zasobów. Wszystkie słupki na ekranie świeciły na zielono.
- Jest dobrze. - Pomyślał i ustawił jako 'cel' Kerbin.
Wcisnął jeszcze kilka guzików i chwycił za drążek sterowniczy. Koła systemu stabilizacji z cichym szmerem ożyły i podniosły lądownik do pionu.
(http://s9.postimg.org/5yexzdxwv/screenshot872.png)
Jim pociągnął następnie za przepustnicę i silniki uniosły lądownik nad zniszczoną bazą.
(http://s27.postimg.org/ee8lnp9pv/screenshot875.png)
Statek nabierał prędkości.
Po 3 minutach silniki wyłączyły się automatycznie. Statek znajdował się na trajektorii powrotnej , z dala od strumienia meteorytów. Jim przekręcił mały zawór i kabina napełniła się powietrzem. Następnie odpiął sprzączkę hełmu i z ulgą zdjął go.
Wtedy statkiem wstrząsnęło potężne uderzenie.
(http://s4.postimg.org/6ar5ksogt/screenshot900.png)
Zawyły alarmy i okno pękło z głośnym trzaskiem. Huraganowy wiatr targnął wnętrzem statku kiedy powietrze pod ciśnieniem
1 atmosfery znalazło ujście. Ostatnie co zobaczył Jim zanim resztki powietrza uciekły w kosmos , była zielonkawa i martwa powierzchnia Minmusa.
***
(http://s11.postimg.org/8qa2ekv9f/screenshot941.png)
- Kontrola tu Hope. Statek zakończyliśmy manewr wejścia na orbitę asteroidy , parametry orbity w normie. - Zameldował Jeb.
- Przyjąłem , za 2 minuty stracimy łączność.- Odparł Capcom.
- Do zobaczenia na powierzchni. - Odparł Jeb.
Wtedy do kabiny wpłynął Bob.
- Jeb! - Powiedział.
- Musisz coś zobaczyć.
***
W najciemniejszym zakątku statku , pod panelem modułu dystrybucji energii elektrycznej , transformatory buczały cicho zasilając systemy statku. Na rurce systemu chłodzenia , pojawiła się malutka kropelka glikolu. Z początku mała , jednak szybko rosła.
***
Właz z trzaskiem wskoczył na swoje miejsce. Bill zakręcił go i sprawdził hermetyczność a następnie uruchomił pompę która odessała całe powietrze z przestrzeni pomiędzy włazami.
- Właz przygotowany do odcumowania.- Potwierdził a następnie odepchnął się i przeleciał przez cały prom do kokpitu.
- Ok. Jeb możemy odcumowywać. - Powiedział i przestawił jedną z dźwigienek na konsoli.
Rozległ się szczęk głośny szczęk.
W tym momencie rozległ się pisk alarmu i na ekranie pojawił się czerwony komunikat. .
- Awaria blokad doku nr. 1 , 2 i 5. - Odczytał Bill.
- Cholera. - Zaklął Jeb.
- Nie odcumujemy.
***
Drobny wstrząs spowodowany odblokowaniem zaczepów spowodował , że kropla glikolu oderwała się od rurki a potem wolno popłynęła w kierunku jeden z płytek drukowanych.
***
- Spróbuj jeszcze raz. - Polecił Jeb.
- Wygląda na to , że mechanizm się zablokował.
- Może trzeba będzie wyjść na EVA , żeby odblokować go ręcznie.
- Mamy za mało czasu.
Jeb wiedział , że naprawa potrwa co najmniej dwie godziny. Dwie godziny cennego czasu który mogli przeznaczyć na wiercenie.
Nagle rozległ się dźwięk kolejnego alarmu. A na ekranie pojawił się kolejny komunikat , nie pozostawiający żadnych wątpliwości.
- Pożar w module głównym!!! - Krzyknął Jeb.
- Bill , musisz natychmiast odcumować.
- Pracuje nad! Musze obejść zabezpieczenia , aby zwiększyć siłę w serwomechanizmach blokady.- Odpowiedział Bill , klikając w klawiaturę.
- To pracuj szybciej , zaraz wybuchnie! - Krzyknął Jeb kiedy rozległy się głośne trzaski i jęki konstrukcji wywołane
gwałtownym pożarem szalejącym wewnątrz.
Pożar to jedna z najgorszych rzeczy jaka może się wydarzyć podczas lotu kosmicznego. Bogata w tlen atmosfera podsycała
płomienie a ciasne wnętrza szybko zamieniały się w wielki piec.
- Mam! Muszę tylko...- Bill nie dokończył.
Gdzieś z góry rozległ się huk. Cała konstrukcja jęknęła i jakaś potężna siła rzuciła go na konsolę.
(http://s11.postimg.org/x0j4jpc8z/screenshot1306.png)
Koniec części 2.
Kolejna część już niebawem!
Komentarze mile widziane.
-
Wieeeedziałem, że będzie dramatycznie, ale to mnie przerasta.
Wszyscy zginą.
Albo coś przeoczyłem.
W każdym razie fajnie Ci wyszły te wybuchy na Minmusie.
No i nie rób takich długich przerw między odcinkami. Normalny serial zapodaje się co tydzień.
-
Seriale mają budżet, a jedyne na co może liczyć Bill to kilka komci xD
A logika w twórczości jest jak najbardziej potrzebna. Bill nie ma warsztatu Gombrowicza by wchodzić w groteskę, poza tym sam przyznał że buduje dramatyzm, a żeby go uzyskać świat musi być stosunkowo realistyczny a reakcje bohaterów na zdarzenia wiarygodne. Uznanie że fikcja nie wymaga logiki jest stwierdzeniem nieprawdziwym a wręcz bardzo szkodliwym.
(Miejsce na opinię, screeny nie chcą mi się wczytać)
-
Niezła robota Bill, wyrabiasz się :) Fotki z wybuchami bardzo zgrabnie zrobione. Lecz pozwolę sobie rzucić garść porad:
1. Zawsze czytaj tekst kilka razy zanim wyślesz, bo jest trochę literówek, nie groźnych, ale jednak jest i nie tak znowu mało.
2. Unikaj tego typu zwrotów jak: " anteny do odbiorów sygnałów". Albo do odbioru sygnałów, albo do odbiorów sygnału.
3. Zawsze gdy masz dialog, to nie piszesz "1.5 minuty", tylko półtorej minuty, albo minuta trzydzieści. Słownie, nigdy cyferkami.
Ogólnie niezłe opowiadanko, chociaż wymaga doszlifowania tu i ówdzie :)
-
# Ronson.
Niestety ostatnio nie miałem zbyt wiele czasu więc praca posuwała się w ślimaczym tempie.
Ale teraz mam go więcej więc kolejna część wyjdzie za góra 2-3 tygodnie.
# Kadaf
Dzięki za rady , następną część sprawdzę trochę uważniej.
No i ogólnie będzie moar Michael Bayest !
Czyli :
Więcej wybuchów !
Więcej zgonów !
-
Część 3 :
Czas do zderzenia : 48 godzin
(http://s21.postimg.org/54ksf9p9z/screenshot1321.png)
Bill z trudem odzyskiwał przytomność. Ktoś szarpał go za ramię.
- Bill! Obudź się! - To był Jeb.
- Cholera! - Mruknął trzymając się za głowę.
Wybuch był silny ale na szczęście nie uszkodził powłoki statku.
- Gdyby tak było to już byśmy byli martwi. - Pomyślał Bill.
Za oknem unosiło się tysiące świetlistych punktów. Były to szczątki statku matki.
- Bill , sprawdź systemy statku. - Polecił Jeb.
- Wszystkie na zielono - Oznajmił z ulgą Bill.
-Sprawdź też naszą trajektorię. Wybuch na pewno ją zmienił.
Bill poklikał w klawiaturę i na ekranie pojawił się skomplikowany diagram. Jeb odczytał go z łatwością.
- Cholera! - Zaklął.
Orbita była fatalna. Linia na mapie wybiegała daleko w przestrzeń, na granicę SOI by potem przemknąć osiemset metrów od powierzchni asteroidy i znowu wrócić w przestrzeń. A na dodatek inklinacja wynosiła prawie siedemdziesiąt dwa stopnie.
- Możemy powrócić na dawną orbitę ? - Zapytał Jeb ?
Bill wprowadził jeszcze kilka poleceń i na ekranie pojawił się nowy schemat.
- Zużyjemy około sto dwadzieścia metrów na sekundą i potrwa to około trzech godzin. - Odczytał Bill.
Jeb jęknął. Nie tyle z powodu ilości potrzebnego paliwa , ale z powodu czasu. Zerknął na mały zegar na konsoli.
- 29:52:43 - odczytał.
Ten zegar nie pokazywał czasu misji.
Pokazywał on czas do tak zwanej bariery zero. Punktu bez powrotu. Załoga musiała zdetonować ładunki wcześniej. Inaczej wybuch nie zmieni dostatecznie trajektorii lotu asteroidy.
- Bill. Nie możemy sobie pozwolić na tak czasochłonne manewry orbitalne. Musimy lądować!
- Ale jak ? - Zapytał Bill.
Jeb pokazał jedną z linii na mapie.
- Spójrz Bill. Za trzydzieści minut przelecimy w odległości około dziesięciu kilometrów od planowanego miejsca lądowania. Możemy wykonać teraz niewielki manewr który skieruje nas nad strefę lądowania.
- To będzie bardzo trudne. - Zaoponował Bill.
- Spokojnie , jestem najlepszym pilotem na Kerbinie. - Odparł Jeb.
- Cóż za skromność. - Pomyślał Bill.
- Ok ale najpierw musimy posadzić moduł zaopatrzeniowy - Odpowiedział po chwili.
Moduł zaopatrzeniowy był jednym z najważniejszych pojazdów misji. W jego wnętrzu znajdował się cały sprzęt potrzebny do prac na asteroidzie. Części zamienne, zapasowe wiertła i przede wszystkim dwa ładunki nuklearne które mieli umieścić w odwiertach.
Przez całą drogę na asteroidę pojazd był przycumowany do jednego z doków statku Hope. Teraz istniała obawa , że został on uszkodzony podczas wybuchu.
- Wygląda na to , że moduł zaopatrzeniowy również przetrwał bez szwanku wybuch statku . - Stwierdził z ulgą Bill.
- Odbieram pełną telemetrię i wszystkie systemy są sprawne.
- Uruchom program lądowania. - Polecił Jeb.
Bill wprowadził kilka poleceń i nacisnął ' enter' - Zrobione. - Oznajmił.
- Teraz wszystko w rękach autopilota.
- Dobra , wprowadź parametry manewru. - Powiedział Jeb.
- Najpóźniej za 10 minut musimy wykonać manewr zmiany orbity.
***
Dwa kilometry od nich sygnał radiowy z wahadłowca wybudził z czuwania komputer pokładowy modułu zaopatrzeniowego. Procesory zdekodowały go a program sterujący zinterpretował jako polecenie rozpoczęcia procedury lądowania.
Po chwili silniki na monohydrazynę zaskoczyły i cała konstrukcja powoli skierowała się w kierunku powierzchni.
(http://s23.postimg.org/6k2atlea3/screenshot1312.png)
***
(http://s1.postimg.org/68z1twp8v/screenshot1339.png)
Silniki Rangera zamilkły.
- Manewr wykonany. - Zameldował Bill.
- Lądowanie za 10 minut.
- Przełączam napęd na silniki manewrowe.
Lecieli bardzo nisko. Patrząc przez szybę , dawało się już rozpoznać pojedyncze kamienie. A co gorsza wysokościomierz radarowy nie działał.
(http://s9.postimg.org/3snwjvwwf/screenshot1345.png)
Jak stwierdził wcześniej Bob , powierzchnia asteroidy była pokryta materiałem pochłaniającym fale o częstotliwości radarowej.
- Rozkładam podwozie. - Oznajmił Jeb i przełączył jedną z dźwigienek.
Gdzieś pod nimi rozległ się szczęk i po chwili kontrolka podwozia zaświeciła się na zielono.
- Cholera! Tracę silniki manewrowe! - Krzyknął nagle Jeb.
- Silniki na osi X i Z wysiadły! - Potwierdził Bill.
- Spróbuję to naprawić.
- Za późno. Odległość od miejsca lądowania 3 kilometry muszę
przyziemić teraz! Krzyknął Jeb.
- Ale... - Bill spojrzał na prędkościomierz.
- Mamy prędkość poziomą 60 km/h.
- Zaufaj mi Na mój znak odpal harpuny. - Polecił Jeb.
Bill zacisnął zęby. Wiedział , że jeśli się nie uda to odbiją się od powierzchni i odlecą w przestrzeń. A na dodatek nie będzie się dało ponowić próby lądowania. Harpuny kotwiczące statek do powierzchni można było wystrzelić tylko jeden raz.
Mimo to uzbroił ładunki pirotechniczne i położył palec na czerwonym guziku.
- Bill przygotuj się! Odległość 1.5 kilometra.
(http://s24.postimg.org/nzphhaoo5/screenshot1354.png)
Przez przednią szybę było widać wyraźny cień sunący po kamienistej powierzchni. A dalej z przodu kanciastą bryłę modułu zaopatrzeniowego.
Lecieli prosto na niego.
- Jeb! Zaraz walniemy w moduł Zaopatrzeniowy! - Krzyknął Bill.
- Zaufaj mi wiem co robię. - Odparł Jeb.
Kanciasta bryła zbliżała się z wielką prędkością.
Bill zamknął oczy i przygotował się na uderzenie.
- Odpalaj! Teraz! - Krzyknął nagle Jeb.
Bill wcisnął guzik i gdzieś z dołu rozległ się huk. Dwa harpuny pomknęły ku powierzchni z prędkością 250 km/h. .Kiedy dotarły do powierzchni eksplodowały małe ładunki wbijając ostrza z węgliku wolframu w twardą skałę.
(http://s10.postimg.org/ju425np89/screenshot1369.png)
Potężne szarpnięcie wcisnęło Załogę w pasy. Ważący 13 ton wahadłowiec uderzył z impetem w powierzchnię. Konstrukcja jęknęła ale wytrzymała.
(http://s28.postimg.org/9wy3ftd19/screenshot1380.png)
Załoga odetchnęła z ulgą. Karkołomne lądowanie udało się.
- Wciągam liny. - Oznajmił Bill.
Umieszczone w skrzydłach wciągarki obudziły się do życia , wciągając nadmiar liny , stabilizując wahadłowiec na powierzchni asteroidy.
- Wyciągarki zablokowane. - Potwierdził po chwili.
- Systemy sprawne.
- Dobra. Przygotuj procedurę dehermetyzacji wnętrze. Za pół godziny wychodzimy na EVA. - Polecił Jeb. A potem wstał i przeszedł przez grodź do modułu pasażerskiego.
- Panie i panowie. - Powiedział.
- Wylądowaliśmy. Teraz musimy zrobić to po co tu przylecieliśmy. Plan jest następujący. Ubierzemy się teraz w skafandry a potem
wyjdziemy na sześciogodzinne EVA. Przez ten czas zdążymy uruchomić platformy wiertnicze i przewiercić około trzysta do czterystu metrów. Potem wrócimy do Rangera , uzupełnimy zapasy i wyjdziemy na kolejne EVA. Podczas drugiego spaceru dokończymy wiercenie. Podczas
trzeciego i ostatniego wyjścia , założymy ładunki. Potem wystartujemy i zdetonujemy je zdalnie.
Całość zajmie około dwudziestu godzin. Będziemy mieli cztery godziny zapasu na wypadek nieprzewidzianych sytuacji.
- A co z powrotem na kerbin ? - Zapytał Danny kerman.
- Po starcie wykonamy manewr który obniży nasze perygeum tak , że wejdziemy w atmosferę , wyhamujemy i wylądujemy.
- Ranger wytrzyma wejście w atmosferę z tak dużą prędkością ? - Zapytał Scott Kerman .
- Nie mamy wyboru. Musimy spróbować. Poza tym czas ucieka. Do roboty! Za pół godziny musimy być ubrani w skafandry!- Odpowiedział Jeb po czym podszedł do schowka i wyciągnął worki ze skafandrami ciśnieniowymi.
Pół godziny później cała załoga włożyła już ciężkie hermetyczne stroje.
- Ok sprawdźcie hermetyczność polecił Jeb. - Po czym wcisnął jeden z guzików na panelu dotykowym umieszczonym na przedramieniu swojego skafandra. Zawory zasyczały podnosząc na chwilę ciśnienie wewnątrz. Po chwili na małym ekraniku pojawił się komunikat potwierdzający szczelność.
To samo stało się u innych.
- Dobrze. Skoro skafandry są szczelne , zaczynamy dehermetyzację kabiny. - Powiedział i podszedł do panelu kontrolnego koło włazu. Wprowadził pięciocyfrowy kod a następnie odchylił klapkę i wcisnął czerwony guzik.
Za ścianą uruchomiła się pompa i ciśnienie w kabinie zaczęło spadać. Pomysłowy system skraplał wyssane z kabiny powietrze i umieszczał je w specjalnych zbiornikach. W ten sposób tlen nie był tracony i mógł być wykorzystany przy ponownym napełnianiu kabiny.
W miarę jak spadało ciśnienie robiło się coraz ciszej. Po 10 minut Jeb słyszał już tylko swój oddech. i cichy szum systemów skafandra.
Lampka na panelu kontroli EVA zapaliła się na zielono.
- Mamy próżnię. - Potwierdził Bill i podszedł do włazu. Przestawił dźwignię blokady a następnie pokręcił korbą odblokowując rygle. Właz odskoczył i gładko się otworzył.
Jeb podszedł do otworu i wyjrzał na zewnątrz. Widok był piękny. Wielka pustynia usiana kamieniami. Pył pokrywający powierzchnię przypominała nieco regolit na munie. Jeb uśmiechnął się gdy przypomniał sobie kiedy pierwszy raz zszedł po drabince i stanął na munie jako pierwszy kerbal w historii. . Był to piękne uczucie stanąć po raz pierwszy na niezbadanym
terenie i wbić flagę ...
Nagle w słuchawkach rozległ się głos Billa.
-Jeb! Długo tak jeszcze będziesz stał ? Sam mówiłeś , że mamy się spieszyć. - Powiedział.
- Już wychodzę. Przepraszam zamyśliłem się.- Odpowiedział a następnie chwycił się uchwytu koło drzwi i wyszedł na skrzydło wahadłowca.
Reszta załogi postąpiła za nim.
(http://s30.postimg.org/ds0o25lkh/screenshot1385.png)
- Uwaga wszyscy najpierw musimy sprawdzić i uruchomić moduł zaopatrzeniowy oraz transportery. Wszyscy za mną. Musimy jak najszybciej rozpocząć wiercenie. - Powiedział i ruszył w stronę kanciastej błyszczącej bryły modułu zaopatrzeniowego.
Poruszanie się w tak niskiej grawitacji nie należało do łatwych. Właściwie nie było to chodzenie ale fruwanie. Po każdym kroku , Jeb tracił kontakt z podłożem i leciał przez chwilę w powietrzu.
(http://s28.postimg.org/4oc99f9dp/screenshot1392.png)
Po pięciu minutach załoga dotarła do oddalonego o siedemdziesiąt metrów modułu ładunkowego.
- Wszystko wygląda nieźle. - Stwierdził Bill.
- Sprawdźmy jak w środku. - Powiedział Jeb i odblokował zaczepy płyty przytrzymującej wejście.
(http://s17.postimg.org/9gkgos3qn/screenshot1403.png)
Płyta opadła i odsłoniła wnętrze modułu. Jeb wszedł do środka i odetchnął z ulgą.
Białe kontenery zawierające sprzęt przetrwały bez szwanku wybuch statku matki.
(http://s23.postimg.org/i53qt71xn/screenshot1406.png)
Nietknięte były również ładunki jądrowe , umieszczone na ścianie.
(http://s21.postimg.org/pphn7ku9j/screenshot1407.png)
Bill podszedł do panelu kontrolnego umieszczonego w ścianie i nacisnął włącznik. Wyświetlacz na panelu ożył wyświetlając ekran powitalny , na dachu rozłożyły się anteny a czujniki rozpoczęły pracę.
- Działa. - Zameldował Bill.
- Mamy połączenie z kontrolą naziemną ? - Zapytał Jeb.
- Niestety nie. Kerbin jest za horyzontem. - Odparł Bill.
- Spróbuję nawiązać łączność przez wojskowego satelitę Milstar 3. Będzie w zasięgu za piętnaście minut.
- Dobrze. Danny i Scott! Rozpakujcie sprzęt ja przygotuję transportery. - Polecił Jeb i wyszedł na zewnątrz.
Dwa , napędzane silnikami jonowymi transportery na czas lotu były przymocowane do boków modułu. Jeb podszedł do pierwszego z nich i wcisnął kilka guzików na panelu na rękawie skafandra. W rozdzielaczu łączącym transporter ze ścianą modułu eksplodowały małe ładunki. Pojazd powoli opadł na powierzchnię.
(http://s22.postimg.org/om3rmnx01/screenshot1413.png)
Jeb odwrócił go podwozie i powtórzył procedurę z drugim pojazdem. Nagle w słuchawkach rozległ się głos Billa.
- Jeb mamy analogowe połączenie satelitarne z kontrolą , na częstotliwości 4 Mhz ! - Zameldował.
- Masz około dwie minuty zanim satelita skryje się za horyzontem.
- Przełącz na główny kanał. - Polecił Jeb.
W słuchawkach rozległ się szum a po chwili przerywany głos.
- Ran...r tu kontrola. Czy mnie ...ysz.. ?
- Słabo was słyszę! - Odpowiedział Jeb.
- Wylądowaliśmy ale statek matka jest zniszczony!
- Sła..o c...ę sły...ę. Możesz pow...ż...ć ?
- Wylądowaliśmy ale statek matka jest zniszczony!! - Krzyknął do mikrofonu Jeb.
- Praw...e nic nie. s... szę!
- Wylądowaliśmy! Niedługo zaczniemy wiercić! - Jeb mógł krzyczeć do woli ale i tak nie miał pewności czy capcom w ogóle cokolwiek rozumie.
- Pot...am , wyl...ście ... ym ..a ...w - Reszta utonęła w szumie.
- Straciliśmy połączenie. - Oznajmił Bill.
- Kiedy uzyskamy łączność bezpośrednią ? - Zapytał Jeb.
- Za około cztery i pół godziny , asteroida obraca się bardzo wolno.
- A nie możemy skorzystać z satelitów telekomunikacyjnch ?
- Próbowałem ale nie mogę nawiązać kontaktu z żadnym z nich.. Działają tylko nieliczne satelity wojskowe. - Odpowiedział Bill.
***
Tymczasem w centrum kontroli lotów , kontrolerka do spraw łączności , Jenny kerman była w szoku. Ze danych wynikało , że wszystkie satelity telekomunikacyjne krążące po orbicie geostacjonarnej zostały zniszczone przez chmurę odłamków skalnych przyciągniętych przez asteroidę. A na dodatek obraz radarowy nie pozostawiał złudzeń. Chmura odłamków zmierzała ku ostatnim działającym satelitom wojskowym. Jenny westchnęła a potem chwyciła za telefon i zadzwoniła do dyrektora.
***
(http://s23.postimg.org/g6nxx7j7v/screenshot1423.png)
- Jeb! Zespół wiertniczy numer jeden gotowy do odlotu. - Zameldował Danny Kerman podchodząc do transportera.
- Tu Jeb. Możecie startować. - Odpowiedział Jeb.
Danny wdrapał się na siedzenie i zapiął pasy.
- Jesteś gotowy na ostrą jazdę Bob ? - Zapytał siedzącego obok naukowca ?
- Niezbyt. - Mruknął Bob.
- To nic. - Powiedział Danny i popchnął drążek przepustnicy.
Pod pojazdem pojawiła się niebieskawa smuga zjonizowanego gazu a transporter wolno uniósł się w górę. Silnik jonowy zamontowany w pojeździe był jednym z najnowszych osiągnięć w dziedzinie napędów kosmicznych. Wprawdzie nie generował fajerwerków ale miał olbrzymią wydajność. Minusem był mały ciąg ale przy tak małej grawitacji było to bez znaczenia.
(http://s23.postimg.org/uajt5lqff/screenshot1428.png)
Danny pochylił drążek sterowniczy. Pojazd przechylił się i wolno ruszył w kierunku oddalonej o sześć kilometrów platformy wiertniczej.
(http://s23.postimg.org/5z5ekswzv/screenshot1432.png)
***
Dowódca sił powietrznych , generał Archibald Kerman siedział samotnie w małej salce koło sali kontroli lotów. Przez szyby było widać rzędy stołów zastawionych komputerami i laptopami oraz dziesiątki kontrolerów zajmujących się różnymi aspektami misji.
Nagle do sali wpadł dyrektor centrum kosmicznego , Dean Kerman.
- Mamy poważny problem. - Powiedział.
- Właśnie padły ostatnie satelity wojskowe na orbicie .
- Macie potwierdzenie ? - Zapytał Archibald.
- Tak. Stacja śledzenia na wyspie Wallops potwierdziła zniszczenie satelitów.
- I co teraz zrobimy?
- Mamy pewien plan. - Powiedział Dean.
- Wykorzystamy muna do odbicia sygnałów radiowych z asteroidy. Anteny w centrum kosmicznym będą pracować jako nadajniki. Jest tylko jeden problem. Potrzebujemy odbiorników o wyższej czułości niż te którymi dysponuje cywilny program kosmiczny. Wojsko zapewne posiada sprzęt o wyższej czułości.
- Nie możemy wykorzystać radioteleskopów ? - Zapytał Archibald .
- Niestety radioteleskopy pracują na innej częstotliwości.
Zapadło milczenie.
- Dobrze udostępnimy wam anteny w bazie na biegunie północnym. - Odpowiedział po chwili generał.
- I jeszcze jedno.
- Zweryfikowaliśmy obliczenia dotyczące czasu do bariery zero.
- I co? - Zapytał Archibald.
Dean odetchnął głęboko a potem powiedział.
***
(http://s23.postimg.org/j53qt91cb/screenshot1459.png)
Danny skończył właśnie sprawdzać platformę wiertniczą.
- Wszystko wygląda dobrze. - Stwierdził.
- Dobra włączaj. - Odezwał się Bob.
Danny podszedł do małego panelu kontrolnego i włączył zasilanie. Po chwili na platformie zapaliły się światła i komputer wyświetlił komunikat o gotowości do pracy.
- Ok. Otwieram osłonę wiertła.- Zameldował.
Osłona drgnęła a potem otworzyła się odsłaniając diamentową głowicę wiertła.
(http://s23.postimg.org/xfdb4qhor/screenshot1469.png)
- Opuszczam wiertło.
Z urządzenia wysunęła się teleskopowa rura zakończona urządzeniem wiertniczym.
- I.... Włączam wiercenie!
Głowica zaczęła się obracać a potem zanurzyła się w twardym gruncie.
Strzeliło kilka iskier a potem wiertło centymetr za centymetrem zaczęło zagłębiać się w grunt.
- Yeah! Zaczęliśmy wiercić! - Krzyknął Danny.
Bob uśmiechnął się ale zaraz spoważniał. Przypomniał sobie bowiem mapę twardości skał.
(http://s23.postimg.org/wokkyyfbf/screenshot1486.png)
***
- Jeb odbieram słabe sygnały z muna! - Zameldował nagle bill.
- To analogowy sygnał audiowizualny. Częstotliwość 10 Mhz.
- Daj na ekran mojego skafandra. - Polecił Jeb.
Po chwili na małym ekraniku pojawiła się ledwo widoczna przez mrówki twarz Deana Kermana.
- Jeb! - Jego głos ledwo przebijał się przez szum.
- Nie wiem jak długo uda nam się utrzymać połączenie dlatego będę się streszczał. Popełniliśmy błąd w obliczeniach. Macie mniej czasu do bariery zero niż sądziliśmy. Dokładnie o 3 godziny mniej. Musimy się spieszyć. Zdaj raport zanim stracimy połączenie.
- Dean! Platforma numer jeden zaczęła wiercić natomiast załoga platformy numer dwa lada chwila powinna dolecieć na miejsce. Podłoże jest bardzo twarde ale ....
- Jeb! Tracę sygnał skontaktujemy się jak tylko będziemy mogli. Powodzenia. Obraz znikł.
- Straciliśmy sygnał. - Zameldował Bill.
***
(http://s30.postimg.org/4ny47cbjl/screenshot7.png)
Tymczasem załoga drugiej platformy wiertniczej napotkała na poważne problemy.
- Jak to nie działa?! - Krzyknął Scott.
- Podłoże jest za twarde. Silnik się przegrzewa . - Odpowiedział Michael.
- Musimy zmniejszyć moc.
- Wtedy będziemy wiercić wolniej ale przynajmniej go nie rozwalimy.
- Dobrze. - odpowiedział po chwili Scott. - Zmniejszam moc i wznawiam wiercenie. - Przycisnął kilka guzików i po chwili wiertło znowu zaczęło pracować.
- Głębokość 20 metrów. - Zameldował Michael.
Nagle platforma zatrzęsła się a na konsoli zapaliła się kontrolka alarmu.
- O cholera! - Zaklął Scott.
- Wyciągnij wiertło. - Polecił Michael.
Scott poruszył jedną z dźwigienek i po chwili wiertło wynurzyło się z otworu.
- Złamane. - Stwierdził Scott.
- Po raptem dwudziestu metrach ?! - Zdziwił się Scott.
Michael zszedł z platformy a potem podniósł jeden z kamieni.
- To jedne z najtwardszych minerałów. - Powiedział ponuro.
***
Dean Kerman siedział przy prowizorycznym biurku na końcu sali kontroli lotów. Nagle do biurka podbiegła Jenny niosąc plik wydruków.
-Złapaliśmy fragment telemetrii z platformy numer 2. - Powiedziała i podała mu kartki.
Dean przejrzał je pobieżnie.
- O nie. - Westchnął.
Koniec części 3.
komentarze mile widziane.
Następna część już niebawem!
-
Całkiem nieźle napisane, wartka akcja, faktycznie dobry AAR :) Chociaż uparcie w dialogach piszesz cyferkami :)
-
Podoba mi się.
Nie pisz myśli zapisem dialogu, to bardzo, bardzo konfundujące.
-
Część 4
Czas do uderzenia : 32 godziny.
Podczas gdy Scott i Michael wymieniali głowicę wiertła na platformie numer jeden , drugi zespół również napotkał na poważne trudności.
- Spójrz Danny. - Bob pokazał na jeden z odczytów na ekranie kontrolnym platformy.
- Czujniki składu chemicznego wykryły duże stężenie Ore w skałach pod nami.
(http://s13.postimg.org/6e438iadj/screenshot3.png)
Ore było odkryciem ostatnich 5 lat. Ten wysoce energetyczny , niewystępujący na Kerbinie półpłynny surowiec można było przetworzyć na wiele różnych substancji. W tym monohydrazynę. Najczęściej stosowane paliwo dla silników statków kosmicznych. Niestety Ore miało jedną wadę. Było wysoce niestabilne i wybuchowe. Podczas próbnych wierceń na Munie wiertło jednej z sond trafiło na sporą kieszeń czystego Ore. Dwa tygodnie później przelatujący nad tym obszarem satelita , wykrył 20 metrowy krater.
To samo mogło się stać teraz.
***
- Ok. Wiertło zablokowane . Włączaj ! - Polecił Scott zatrzaskując blokadę w uchwycie wiertła.
Michael wykonał polecenie i po chwili wiertło ponownie zniknęło w otworze.
- Głębokość 23 metry. - Zameldował.
- Wiercimy z prędkością metra na 20 minut.
- Mam nadzieję , że nie będzie więcej prob.... - Scott nie dokończył.
Nagle wiertło zatrzymało się.
- Co znowu?! - Zapytał Scott.
- To przekładnia silnika. - Odpowiedział Michael.
- Nie do wiary jak szybko pył zniszczył mechanizm.
- Michael. Wsiadaj do transportera i leć do bazy po nową przekładnie. Ja zdemontuję starą. Jeśli tak dalej pójdzie to nigdy nie przewiercimy tych 800 metrów. - Polecił Scott.
***
Tymczasem w bazie Bill i Jeb przygotowywali się właśnie do ustawienia sejsmografów wokół bazy. Nagle Jeb spostrzegł transporter zmierzający do bazy.
(http://s13.postimg.org/3syikzkzr/screenshot4.png)
- Co jest? - Zapytał Jeb?
- Wysiadła nam przekładnia silnika. - Powiedział Michael zsiadając z transportera.
- Przyleciałem po zapasową.
- Ile przewierciliście ? - Zapytał Jeb.
- 23 metry. Odpowiedział Michael.
- Co?! Przecież powinniście już zejść na 120 metrów. W tym tempie skończycie wiercić po przekroczeniu bariery zero. - Krzyknął Jeb.
- Niestety zepsuliśmy wiertło a teraz przekładnię. - Odpowiedział Michael wchodząc do modułu zaopatrzeniowego.
- Wymiana potrwa godzinę a czas nam się mocno skurczył. - Powiedział Jeb.
- Nie mamy wyjścia. - Odpowiedział Michael ładując pojemnik z przekładnią do skrzynki z tyłu transportera.
- Daj mi znać przez radio kiedy tylko zaczniecie znowu wiercić - Polecił Jeb.
- Ok. - Odpowiedział Michael uruchamiając silnik transportera.
***
Tymczasem w centrum kontroli lotów Dyrektor Dean Kerman zdawał raport generałowi Archibaldowi Kermanowi.
- Zgodnie z naszymi danym. - Powiedział.
- Pierwsza platforma przewierciła do tej pory 23 metry. Natomiast druga 125 metrów.
- Zdążą zejść na 800 metrów ? - Zapytał generał.
- Druga platforma tak. Niestety jeśli pierwsza utrzyma to tempo to nie. - Odpowiedział Dean Kerman.
- Jakie będą skutki ?
- Jeśli jeden z ładunków będzie umieszczony płycej to zmniejszy to ilość plazmy wygenerowanej przez wybuch. Co przełoży się na mniejszą zmianę kursu asteroidy. - Odpowiedział Dean.
- Kiedy uzyskamy łączność bezpośrednią ? - Zapytał Archibald.
- Za 32 minuty.
***
Scott dokręcił ostatnią śrubę i odłożył elektryczny śrubokręt.
- Nowa przekładnia zamocowana. Włączaj! - Polecił.
Michael wcisnął kilka guzików na panelu kontrolnym i wiertło znów zaczęło się obracać.
- Jeb! Tu platforma numer jeden. Wznowiliśmy wiercenie. - Zameldował Michael.
- Tu Jeb. Gratulacje. Uważajcie na Ore. Bob wykrył Sporą ilość w skałach.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Michael. - Czekamy na mapę geologiczną.
***
Bill podłączył ostatni sejsmometr do komputera ukrytego w małej skrzynce.
- Gotowe. Możemy zaczynać. - Oznajmił i włączył urządzenie.
Cztery sejsmometry umieszczone w różnej odległości od bazy zaczęły przesyłać dane do komputera. Specjalne oprogramowanie zaczęło na ich podstawie renderować mapę tego co znajdowało się pod powierzchnią asteroidy. Po chwili na ekranie pojawiło się wstępne odzwierciedlenie tego co zarejestrowały sejsmografy. Jeb spojrzał na ekran i zamarł.
Ziarnisty obraz co prawda nie był zbyt wyraźny ale boleśnie odzwierciedlał sytuację. Rządek czarnych pikseli , oznaczających odwiert platformy numer jeden celował prosto w sporą szarą plamę. Kolor szary symbolizował obszar o niskiej gęstości. Jeb nie był geologiem ale na przyspieszonym szkoleniu widział już coś podobnego. Była to kieszeń wypełniona Ore. A wiertło platformy numer jeden za chwilę się do niej przebije.
- O cholera! - Zaklął Jeb przełączając swoje radio na kanał ogólny.
- Michael! Scott! Tu Jeb! Słyszycie?! - Krzyknął do mikrofonu.
***
Siedem kilometrów dalej , Scott i Michael , nie świadomi niebezpieczeństwa kontynuowali wiercenie.
- Sc... i .... el ...j..y...e- Rozległo się z głośnika.
- Nic nie słyszę możesz powtórzyć. - Powiedział Scott.
- O..e ... z... w.... r.... a...st. - Rozległo się w odpowiedzi.
- Coś jest nie tak. - Stwierdził Scott.
- Przełączę na zapasowy system łączności. - Powiedział Michael.
***
- Komunikacja nie działa. Pewnie chwilowy wzrost poziomu zakłóceń. Trzeba poczekać kilka minut. - Stwierdził Bill.
- Ale my nie mamy kilku minut. - Krzyknął Jeb. - Muszę tam polecieć i to szybko.
- Dobra ale najpierw musisz napełnić zbiorniki paliwa skafandra. - Odparł Bill.
Każdy skafander w tej misji został wyposażony w małe silniczki napędzane paliwem hypergolowym. Umożliwiają one szybkie poruszanie się w razie niebezpieczeństwa. Jednak zbiorniki są napełniane jedynie w połowie. Tak aby nie utrudniać poruszania się w małej grawitacji. Jeb dopadł do modułu ładunkowego i podłączył wąż z paliwem do gniazda swojego skafandra. Pompa obudziła się do życia i wskaźnik paliwa powoli się wypełniał.
52%...55%
***
Michael stał pochylony nad stołem roboczym i przez podręczną lupę badał próbkę skały pobraną z odwiertu. Nagle platforma zadrżała.
- Co jest?! - Zapytał Scott podbiegając do panelu kontrolnego.
- Ciśnienie w odwiercie rośnie. - Zameldował Michael.
Na panelu kontrolnym włączył się główny alarm. Nagle z otworu wystrzelił strumień cieczy. W zetknięciu z kosmiczną próżnią natychmiast zamieniał się w lód. Przypominało to trochę armatkę śnieżną. Platforma zakołysała się. Ciśnienie rosło.
- To Ore!!! Wyłącz to!!! - Wrzasnął Michael.
- Nie!! Musimy uciekać!! Zaraz wybuchnie!!! - Krzyknął Scott.
Nagle z otworu wystrzelił ciemny kształt ciągnący za sobą linę. Było to wiertło platformy. Teraz Ore pod wysokim ciśnieniem wreszcie mogło swobodnie wypływać. Strumień rozszerzył się posyłając strumień kryształków zamarzniętej cieczy prosto w twarz Scotta.
- Nic nie widzę!!! Pomóż mi !!! - Krzyknął Scott próbując zetrzeć na wpół zamarzniętą ciecz z wizjera hełmu.
***
100%!!
Jeb wdusił przycisk wyłączania pompy i wyszarpnął końcówkę przewodu z gniazda , nie zważając , że wąż wciąż jest wypełniony paliwem.
Nagle moduł zakołysał się. Przez otwór wejściowy , Jeb zobaczył jak niewielki wstrząs wzbija z gruntu drobinki pyłu.
- Nieeeee!!! - Krzyknął Jeb i wybieg z modułu zaopatrzeniowego.
Na horyzoncie pojawiła się ogromna chmura drobnych iskrzących cząstek. Była to mieszanka pyłu drobinek skał i produktów wybuchu Ore.
Obłok szybko unosił się w kosmos nie pozostawiając śladów po tragedii jaka się przed chwilą wydarzyła. Jedno było pewne. Michael i Scott byli martwi.
(http://s13.postimg.org/5nbd2q807/screenshot13.png)
***
Kilka minut później , w centrum kontroli , kontroler odpowiedzialny za naziemne teleskopy wstał i podbiegł do prowizorycznego biurka Deana Kermana.
- Przed chwilą teleskopy wykryły chmurę gazu i odłamków skalnych uciekającą z asteroidy , z okolic miejsca lądowania załogi. - Zameldował.
- Co to oznacza? - Zapytał Dean.
- Że coś się stało. To mogła być gwałtowna sublimacja depozytu lodu ukrytego pod ...
Nagle podbiegł do nich kontroler do spraw namierzania radarowego.
- Namierzyliśmy kilka obiektów , słabe echa radarowe ale przed chwilą ich tam nie było.
Trajektoria wskazuje , że zostały one wyrzucone razem z obłokiem.
- Jeden z nich nadaje sygnał radiowy , na częstotliwości 120 Mhz! Próbujemy to zdekodować! - Krzyknęła z drugiego końca sali kontrolerka do spraw łączności Jenny Kerman.
- Co tam się u licha stało ?! - Zapytał Dean Kerman.
Nagle ponownie odezwała się Jenny Kerman - Sygnał zdekodowany. - Powiedziała. - To transmisja z transpondera platformy numer jeden.
***
- Jeb tu Bob. Poczułem wstrząs. Co tam się do cholery stało?! - Zapytał Bob przez radio.
- Nie wiem jak to powiedzieć Bob..... platforma numer jeden trafiła na kieszeń z Ore .... sam wiesz dobrze co to oznacza. - Odpowiedział Jeb.
Zapadło milczenie. Jasne było , że po zniszczeniu platformy numer jeden , dotychczasowy plan zmian trajektorii lotu asteroidy nadawał się do kosza. Do wygenerowania dostatecznej ilości plazmy , potrzeba było 2 ładunków umieszczonych w dwóch odwiertach na głębokości 800 metrów.
- Przede wszystkim musimy nawiązać łączność z kontrolą lotów i powiadomić ich o sytuacji. - Przerwał milczenie Jeb. - Bill , za ile nastąpi wschód Kerbinu?
- Za 12 minut. - Odpowiedział Bill.
- Przygotuj antenę wysokiego zysku. - Polecił Jeb. - Musimy nawiązać łączność.
***
Mamy łączność bezpośrednią. - Zameldowała Jenny Kerman.
Dean kerman podszedł do stanowiska Capcoma.
- Daj mikrofon. - Polecił.
***
(http://s13.postimg.org/wdd1u7sav/screenshot1.png)
- Jeb tu Dean Kerman. Słyszysz mnie? - Rozległo się z głośnika skafandra.
- Tak ale to mój prywatny kanał radiowy , nikt inny z załogi tego nie sły...
- I chcę aby tak pozostało. - Przerwał mu Gene. - Muszę złożyć raport prezydentowi. Jaka jest sytuacja ?
- Zła , platforma numer jeden została zmieciona przez wybuch pokładu Ore. Michael i Scott nie żyją. Platforma numer dwa kontynuuje wiercenie ale nie ma szans na realizację poprzedniego planu. Musimy opracować nowy. - Odpowiedział Jeb.
- Przyjąłem , nie długo damy wam znać co wymyśliliśmy. - Odpowiedział po chwili Dean Kerman.
- Niedługo to znaczy za ile? - Zapytał Jeb. - Musimy mieć trochę czasu na wdrożenie planu a zegar tyka.
- Po prostu damy wam znać. - Odpowiedział Dean i kontrolka oznaczająca połączenie zgasła.
***
To co jest już za późno ? - Zapytał Archibald kerman.
- Jeśli zdetonujemy ładunki teraz to nic to nie da , musimy opracować nowy plan. - Odpowiedział Dean Kerman.
- Ja słyszałem co innego. - Odpowiedział Archibald. - Według wojskowych specjalistów , jeśli zdetonujemy wszystkie ładunki w ciągu najbliższej godziny to siła będzie wystarczająca do zmiany trajektorii lotu asteroidy.
- Wasi specjaliści zapewne nie brali zapewne pod uwagę, że ta asteroida ma bardzo odmienną budowę od tych które do tej pory badaliśmy. Wybuch na powierzchni nie wytworzy dostatecznie dużej siły aby sprowadzić asteroidę z kursu kolizyjnego.
- Mimo wszystko musimy spróbować , nie mamy żadnego innego planu.
- Dajcie nam chociaż pół godziny żeby spróbować go stworzyć! - Krzyknął Dean Kerman.
- Nie mamy czasu. Już wydałem rozkazy , ma pan pół godziny żeby ich stamtąd ściągnąć. - Powiedział Generał i wyszedł z sali.
***
Bill sięgnął do panelu kontrolnego modułu zaopatrzeniowego aby przesłać mapę geologiczną do kontroli lotów. Nagle zobaczył coś co zmroziło mu krew w żyłach. Wyświetlacze kontrolne ładunków ożyły.
30:00
.........
29:59
........
29:58
........
29:57
.........
- O cholera! - Zaklął Bill. A potem wdusił przycisk nadawania.
- Jeb! Chodź tutaj!!
- Co się sta... - Jeb nie dokończył.
- Te bomby zaraz wybuchną! - Krzyknął Bill.
- Sprawdź zdalnie pozostałe ładunki. - Polecił Jeb.
Bill poklikał chwilę w klawiaturę panelu kontrolnego.
- Również rozpoczęły odliczanie. - Jęknął. - Musimy się ewakuować.
- Nie możemy! - Krzyknął Jeb. - Jeśli odlecimy to stracimy jedyną szansę na ocalenie Kerbinu! Bill , musisz je rozbroić!
- Ale jak?! - Zapytał Bill.
- Cholera! To ty jesteś inżynierem pokładowym a nie ja! - Krzyknął Jeb.
- Spróbuję. Powiedział Bill i sięgnął do skrzynki z narzędziami.
Nagle w słuchawkach rozległ się głos Deana Kermana.
- Jeb , tu Dean Kerman , uciekajcie stamtąd , ewakuacja , macie 29 minut.
- Kontrola , tu Jeb co wy do cholery zrobiliście?! Natychmiast przerwijcie odliczanie! - Krzyknął Jeb.
Dean rozejrzał się dookoła siebie i gdy upewnił się , że generał nie słyszy tego co mówi, powiedział. - Nie mogę. Wojskowi postanowili wdrożyć plan awaryjny. Detonują ładunki zdalnie. Spróbujcie je rozbroić inaczej wszyscy zginiemy. - Powiedział.
- Przyjąłem powiedział Jeb.
Tymczasem Bill gorączkowo przypominał sobie wszystko co na przyspieszonym szkoleniu nauczył się o konstrukcji tych bomb. Pierwsza część ładunku to mała bomba atomowa , w drugiej części znajduje się zbiornik z mieszanką deuteru i trytu. Po wybuchu pierwszej bomby Ogromne ciśnienie i temperatura zapoczątkowują syntezę termojądrową w zbiorniku z deuterem i trytem co dwanaście razy zwiększa siłę eksplozji.
Eksplozja małej bomby jest zapoczątkowywana przez kompresję dwu kilogramowego rdzenia plutonowego za pomocą konwencjonalnych ładunków z silnego materiału wybuchowego.
Bill wiedział , że jedyną szansą na powstrzymanie wybuchu jest odłączenie detonatorów bez których elektroniczny układ sterujący wiele nie zdziała. Kolejnym problemem było rozbrojenie 4 ładunków kierunkujących plazmę ale Bill nie myślał o tym w tej chwili.
Jeden problem na raz. Tak jak na szkoleniu. Pomyślał i chwycił za elektryczny śrubokręt.
I wtedy zauważył jeden szczegół. Śruby przytrzymujące panel kontrolny bomby miały spłaszczone gwinty.
- Cholera! - Zaklął Bill.
***
- Dlaczego jeszcze nie wrócili do wahadłowca? - Zapytał Archibald Kerman.
- Nie wiem. - Skłamał Dean Kerman. - Może mają jakieś problemy ?
- Jeśli nie odlecą w ciągu 10 minut , to będziemy musieli to potraktować jako próbę buntu. - Powiedział Generał. - Wtedy wyślemy sygnał ominięcia odliczania i natychmiastowej detonacji.
- Zapytam ich co się stało. - Powiedział Dean Kerman i podszedł do swojego biurka. Sięgnął pod blat do panelu interkomu i wybrał numer Jenny Kerman.
- Jenny , mówi dyrektor Dean Kerman. Odetnij im połączenie. - Powiedział cicho do mikrofonu.
- Ale panie dyre.... - Jenny nie dokończyła.
- Nie mamy czasu , masz 10 minut jeśli oni zdetonują ładunki to wszyscy zginiemy. - Przerwał jej dyrektor.
- Dobrze zrobię wszystko co w mojej mocy. - Powiedziała Jenny i sięgnęła do klawiatury komputera. Istnieje kilka sposobów na przerwanie transmisji. Ale zazwyczaj sprowadzają się do jednego Wyłączyć nadajnik , wyłączyć odbiornik albo zakłócić przekaz danych. Pierwsze dwa były nieosiągalne. Wojsko korzysta z własnego sprzętu. Pozostało tylko zakłócanie. Jenny wprowadziła 10 znakowy kod i uruchomiła panel kontrolny nadajników naziemnych. Potem otworzyła edytor i szybko napisała prosty skrypt. Program wysyłał w nieskończonej pętli losową sekwencję danych na częstotliwości zarezerwowanej dla zdalnej kontroli ładunków. Nie było gwarancji ale to powinno zablokować odbiorniki w ładunkach.
- Zostały 3 minuty pośpiesz się. - Rozległ się w jej słuchawkach szept Deana Kermana.
Jenny kerman wprowadziła polecenie uruchomienia programu i potwierdziła.
Po chwili na ekranie pojawił się komunikat :
Błąd : błąd syntaktyczny w odwołaniu do obiektu "random".
- Cholera! - Zaklęła Jenny. Gdzieś w programie był błąd a czas uciekał.
***
Bill skończył rozwiercać ostatnią śrubę na panelu bomby numer jeden i odłożył wiertarkę. Może nie było to eleganckie rozwiązanie ale nie było czasu na nic innego.
Bill spojrzał na zegar bomby. Zostało dziewiętnaście minut i osiem sekund.
- Jeb! Rozwiercaj śruby na panelu na panelu bomby numer 2! - Polecił Bill i zdjął panel bomby numer jeden. Wewnątrz znajdowała się płytka drukowana a pod nią cała masa kabli upiętych w wiązki. Któreś z nich prowadziły do detonatorów.
- Tylko nie to! - Jęknął Bill.
***
Jenny Kerman gorączkowo przeglądała kod w poszukiwaniu błędu.
Błąd syntaktyczny czyli gdzieś w kodzie zamiast kropki znajdował się przecinek lub odwrotnie. Jenny spojrzała na zegarek. Została minuta. Linijka 30 ... 31 ... 32 .... 33 .... gdzieś musi być błąd!
***
Jeb skończył rozwiercać śruby panelu drugiej bomby i odłożył wiertarkę.
- Bill pospiesz się zostało nam 17 minut! - Krzyknął.
- Zamknij się z łaski swojej jak rozbrajam bombę atomową! - Krzyknął Bill a następnie włożył rękę do dziury i zaczął rozplatać wiązkę kabli biegnącą w kierunku przedniej strony ładunku.
***
30 sekund. Jenny Kerman zacisnęła usta i przeglądała ostatnie 10 linijek kodu skryptu. Nagle w 55 linijce dostrzegła błąd. W ułamku sekundy poprawiła go i wydała ponownie wydała polecenie uruchomienia kodu. Przez ciągnącą się przez wieki sekundę na ekranie obracała się animowana klepsydra. Potem pojawił się upragniony komunikat o rozpoczęciu wykonywania programu.
Jenny Kerman odetchnęła z ulgą. W tym momencie Zadzwonił telefon generała.
- Jak to nie możecie nawiązać połączenia ? - Zapytał. - Próbujcie dalej. Będę czekał na raport. -Powiedział a potem rozłączył się.
***
- Czarny to masa , czerwony zasilanie... - Mruknął Bill. - Ale tu jest jeszcze 8 innych kolorów!
- Dwa z nich to komunikacja z testerami detonatorów. Dwa od czujnika temperatury. Dwa do detonatorów i dwa do detonatorów zapasowych.
- Te odchodzące do tyłu nas nie interesują... tam jest tylko zbiornik z deuterem i trytem.
- Pośpiesz się zostało tylko 10 minut. - Ponaglił go Jeb.
Bill wziął z pojemnika na narzędzia miniaturowy oscyloskop i włączył go.
Czujnik temperatury i tester detonatorów komunikują się z główną płytka co 5 sekund Na linii detonatorów jest zerowe napięcie. Oscyloskop powinien wyryć transmisję. Pomyślał i podłączył pierwszą sondę do masy. Drugą sondę umieścił w odpowiednim miejscu na płytce drukowanej. Na ekranie pojawił się kolorowy wykres.
- Na zielonym jest komunikacja! - Zameldował a potem sprawdził pozostałe kable.
Na każdym była komunikacja.
- Do diabła! Na każdym jest komunikacja! Tak nie sprawdzimy który biegnie do detonatora.
- Może po prostu przetnij je wszystkie? - Zasugerował Jeb.
- Nie! Mogę w ten sposób odłączyć ważne układy bomby.
- Kiedy je przetniesz ładunek się uszkodzi? - Zapytał Jeb.
- Dokładnie. - Odpowiedział Bill.
Jeb spojrzał na zegar drugiej bomby. Zostało 8 minut.
- Sprawdź dokąd prowadzą te kable. - Polecił Jeb.
- Właśnie to robię. - Odpowiedział Bill. - Kable biegną przez wewnętrzną przegrodę do sekcji gdzie umieszczony jest rdzeń plutonowy i ładunek inicjujący.
- Odkręć ją. - Polecił Jeb.
- Nie wiem jak to złożymy potem do kupy. - Jęknął Bill wyjmując przegrodę.
Za nią znajdowała się właściwa bomba. Niepozorny cylinder ze błyszczącego stopu tytanu. Żółta etykietka informowała o tym , że wewnątrz znajdują się substancje radioaktywne , wybuchowe , łatwopalne i trujące. Cylinder był otoczony pękiem kabli biegnących do detonatorów umieszczonych dookoła plutonowego rdzenia. Kable biegły też do małej kostki w której znajdował się układ detonujący.
- Jeśli się nie mylę to wystarczy przeciąć czerwony kabel zasilający detonator. - Powiedział Bill. - Albo czarny od masy. Ale jeśli się pomylę to wszyscy polecimy na Joola.
Jeb spojrzał na zegar. Zostało 7 minut.
- Musimy podjąć decyzję. - Powiedział.
- Czerwony. - Zdecydował Bill. Przymierzając się do przecięcia kabla. Ale zawahał się.
A jeśli ma zasilanie awaryjne ? - Zapytał sam siebie.
- Tnij! Musimy jeszcze rozbroić ładunki kierunkujące plazmę.
- Czarny. - Zdecydował w końcu Bill i przeciął kabel. Nic się nie stało. Cyfry nadal przeskakiwały na wyświetlaczu.
- Nie wyłączyło się. - Stwierdził Jeb.
- Odłączyłem tylko detonator... mam nadzieję. Okaże się za sześć i pół minuty. - Odpowiedział Bill. - Teraz druga bomba.
***
Dyrektor Gene Kerman wstał od swojego biurka i podszedł do generała.
- Zostało 6 minut. - Powiedział.
- Nie wystartowali ? - Zapytał Archibald.
- Nie. Z resztą i tak już nie zdążą. - Powiedział Gene kerman.
- Niech Bóg ma ich w opiece. - Powiedział Generał.
***
- Gotowe. - Powiedział Bill odkładając kombinerki.
- Teraz musimy rozbroić ładunki kierunkujące plazmę. - Powiedział Jeb. - Tylko jak to zrobić?
- Mam pomysł. - Powiedział Bill. - Ładunki kierunkujące plazmę są zdalnie sterowane z urządzenia synchronizującego tutaj , w module ładunkowym. Urządzenie to jest podpięte do głównego komputera i korzysta z głównego odbiornika modułu. Możemy po prostu zasymulować sygnał przerwania odliczania.
- Nie ma przed tym zabezpieczeń ? - Zapytał Jeb.
- Nie , zdalne detonowanie to zabezpieczenie na wypadek gdybyśmy wszyscy zginęli przed rozpoczęciem odliczania. Nie na wypadek sabotażu. - Odpowiedział Bill klikając w klawiaturę.
- Nie można zrobić tak samo. Z pozostałymi ładunkami? - Zapytał Jeb.
- Wzorce są zapisane w pamięci chipu sterującego. Żeby je wyciągnąć potrzebowałbym więcej czasu i sprzętu. A nie mamy ani jednego ani drugiego. - Odpowiedział Bill.
Jeb spojrzał na zegar bomby. - Dwie i pół minuty Bill.
- Szukam tego pliku. - Odpowiedział Bill. -Jest ich tu sporo. Komunikacja wideo ... protokół transmisji danych ... algorytm wybierania danych ... automatyczne kończenie transmisji , usuwanie szumów .... jest!! Wzorce dla urządzenia synchronizacyjnego. Szukam tej komendy.
Jeb spojrzał na zegar. - 2 minuty. - Powiedział .
- Tych wzorców jest bardzo dużo , około stu. - Odpowiedział Bill przewijając listę. - Włączenie zegara ... usunięcie plików tymczasowych ... wyślij stan urządzenia ... sprawdzenie komunikacji .... test siły sygnału ....
- Półtorej minuty. - Krzyknął Jeb.
- Test ładunków ... test czujnika temperatury .... synchronizacja zegara ... reset komunikacji ... ponowne załadowanie danych ....
- 60 sekund. - Krzyknął Jeb. - Czas nam się kończy!
- Test detonatorów ... stan rdzeni plutonowych ... poziom deuteru i trytu w zbiornikach ...
- 45 sekund.
- Uzbrojenie ładunków ... Przerwanie odliczania! MAM!!
- 40 sekund.
Bill uruchomił tryb konsoli a potem zaczął pisać. Do zasymulowania wysłania przerwania potrzeba 12 linijek poleceń.
-15 sekund.
Jeszcze ostatnia linijka. Bill spojrzał na zegar bomby który odliczał ostatnie 10 sekund.
A potem zamknął oczy i nacisnął 'enter'.
Koniec cześci 4.
Następna część już niebawem!
Komentarze mile widziane.
-
Opowiadanie bardzo ciekawe i te emocje na końcu. Rozbroją czy nie?
Przepraszamy, ale goście nie mogą zobaczyć zawartości spoilera.
-
Zbieram szczękę z podłogi
(http://img.sadistic.pl/pics/9ed245390249.gif)
-
Część 5
Czas do uderzenia : 30 godzin.
Centrum kosmiczne imienia Vernera von Kermana.
Dyrektor Dean Kerman spojrzał na wielki zegar odmierzający czas misji.
- Odliczanie zakończyło się. - Powiedział do generała. - Wywołaj ich. - Zwrócił się do Capcoma.
- Jeb tu kontrola. Słyszysz nas? - Zapytał przez radio Capcom.
Cisza.
- Jeb tu kontrola. Słyszysz nas ?
Nagle odezwała się Jenny Kerman.
- Mamy transmisję z asteroidy. To analogowy sygnał audio.
- Daj na głośniki . - Polecił Dean Kerman.
Rozległ się szum a potem ...
- Kontrola tu Jeb. - Rozległo się z głośników. - Kontrola macie problem. Nie wiem jak wy ale my wiercimy dalej i czekamy na nowy plan.
Sala kontroli wybuchła okrzykami radości. Po chwili odezwał się Dean Kerman.
- Proszę o ciszę. - Powiedział. - To jeszcze nie koniec. Capcom zapytaj ich co zrobili z bombami , musimy doprowadzić je do stanu używalności. Spotkanie zespołu naukowego w pokoju numer 110 , za 15 minut. Musimy zebrać wszystkie dostępne dane dotyczące asteroidy. Rozwiążmy ten problem zanim będzie za późno.
***
Bill podłączył ostatni kabel wewnątrz bomby a potem przykręcił z powrotem płytę główną.
Chwilę zastanawiał się nad tym jak umocować z powrotem panel kontrolny. Śruby wraz z otworami na nie były przecież rozwiercone. Jego wzrok padł na rolkę taśmy izolacyjnej używanej do zabezpieczania przed gwałtownymi zmianami temperatur w próżni.
Jak ostatni amator. Pomyślał , odrywając pierwszy kawałek.
***
Tymczasem w centrum kosmicznym Dean Kerman rozmawiał właśnie z szefem sztabu naukowego Lunleyem Kermanem.
- Czy ja dobrze słyszałem ? Chcecie wystrzelić na asteroidę pięciotonowy ładunek jądrowy w ciągu najbliższych 16 godzin ? - Zapytał z niedowierzaniem Dean.
- Mamy przygotowaną do startu rakietę w hangarze kosmodromu " Blue Sky" Miała ona wynieść zapasowy sprzęt na wypadek gdyby jedna z platform rozbiła się na asteroidzie. - Odpowiedział Lunley.
- Ale przecież same przygotowania przedstartowe zajmą...
- Jeśli pominiemy testy to zajmą nam jakieś 5 godzin. - Przerwał mu Lunley.
- Co?! Chcecie pominąć testy systemów rakiety?! A co z ładunkiem ? Jest gotowy?
- Początkowo plan ochrony Kerbinu przed asteroidami zakładał zdetonowanie na jej powierzchni Kilku bomb atomowych. Plan został odrzucony ze względu na wielkość obiektu. Jednak specjalnie przystosowane ładunki jądrowe zostały. Leżą w jakimś bunkrze gotowe do zamocowania na rakiecie.
- A co z czasem wyrobimy się ? - Zapytał Dean.
Lunley pokazał mu wydruk z analizami.
- 4 godziny na dostarczenie ładunku do centrum kosmicznego. 7 Godziny na zamocowanie do rakiety i przygotowanie wyrzutni , 5 godzin na transport z hangaru na wyrzutnię i przygotowania przedstartowe. Rakieta miała wystrzelić znacznie większy ciężar znacznie dalej więc zapas paliwa pomoże skrócić podróż na asteroidę do 3 godzin. - Wyjaśnił Lunley.
Razem wszystko to zajmie 19 godzin.
- To wystarczy do zmiany trajektorii lotu asteroidy?
- Według obliczeń tak. Krater po wybuchu ładunków w odwiercie zadziała jak wielka dysza.
- To jedyne wyjście? - Zapytał Dean.
- Na razie tak.
- Dobrze , idę powiadomić wojsko o planie całej operacji. - Powiedział po chwili Dean.
***
Jeb , tu Kontrola , słyszysz? - Rozległo się z głośnika w skafandrze Jeba.
- Tak odpowiedział Jeb. Macie już plan ? - Zapytał Jeb.
- Tak.- odpowiedział Capcom. Ale najpierw powiedz mi ile ma platforma numer dwa.
- 300 Metrów. Opuściliśmy już warstwę najtwardszych skał i wiercenie idzie szybko. - Odpowiedział Jeb.
- To dobrze. Posłuchaj mamy nowe instrukcje. Po pierwsze musicie zejść na 1000 metrów a nie na 800. Po drugie plan zakłada że musicie to zrobić. 18 Godzin. Słyszysz?
- Tak. - Odpowiedział Jeb. - Na razi brzmi dobrze.
- Poza tym - Kontynuował Capcom. - Wysyłamy do was drugi ładunek. Doleci tam za 19 godzin. Zdetonujemy go zdalnie , 3 minuty po wybuchu głównych ładunków. Krater zadziała jak wielka dysza która ukierunkuje siłę wybuchu. To wszystko razem powinno sprowadzić asteroidę z kursu kolizyjnego.
- Zrozumiałem. - Odpowiedział Jeb. - Zaraz przekażę to załodze obsługującej platformę.
***
Chwilę później na platformie wiertniczej numer dwa Bob odebrał połączenie od Jeba.
- Jeb tu Bob. Czy ja dobrze słyszałem? Mamy przewiercić 700 metrów w 18 godzin ? - Zapytał z niedowierzaniem Bob.
- Dobrze słyszałeś. - Odpowiedział Jeb. - Jajogłowi z kontroli lotów opracowali nowy plan. Musimy zdążyć ze wszystkim. Nie mamy planu awaryjnego.
- Zrozumiałem. Bez odbioru.- Odpowiedział Bob a potem przełączył radio na lokalną częstotliwość.
- Danny , Musimy zwiększyć tępo. - Powiedział. - Musimy zejść na 1000 metrów w ciągu 15 godzin.
- Ale jak ? - Zapytał Danny. - W tym tempie przewiercimy tyle w 23 godziny.
- Też się nad tym zastanawiam. - Odpowiedział ponuro Danny. - Możemy zwiększyć napięcie silnika wiertła.
- Nie spali się? - Zapytał Bob.
- Raczej nie. Ma duży zapas wytrzymałości. - Odpowiedział Danny.
(http://s10.postimg.org/4wmrlhzh5/screenshot1.png)
***
Kosmodrom "Blue Sky" , Wielka Pustynia Kerbińska.
(http://s11.postimg.org/wqd23xq37/screenshot0.png)
Podczas gdy astronauci na asteroidzie wiercili w pocie czoła aby zejść na wymaganą głębokość , na platformie startowej numer dwa , kosmodromu "Blue Sky" rakieta Tytan II właśnie tankowana przed startem.
W centrum kontroli startu , dyrektor lotu , Mark Kerman , gorączkowo przeglądał procedury.
Pół godziny temu został sprowadzony w trybie awaryjnym wojskowym śmigłowcem aby pokierować startem najważniejszego ładunku w historii. Mark nawet nie myślał co się stanie jeśli start zakończy się niepowodzeniem. Zgodnie z instrukcjami , jego zespół miał kontrolować rakietę do momentu wejścia na orbitę a potem przekazać ją kontrolerom misji ratunkowej. Misji nadano kryptonim X10.
- Uwaga kontrolerzy X10. - Powiedział Mark. - Zgłaszajcie gotowość do startu.
- Silniki pierwszego stopnia gotowe.
- Siniki drugiego stopnia gotowe.
- Urządzenia nawigacyjne.
- Komunikacja.
- Stacje śledzenia.
- Komputer Pokładowy.
- Platforma startowa.
- Dynamika Lotu.
- Procedury.
Mark poczekał a wszyscy się odmeldują a potem chwycił za słuchawkę telefonu i zadzwonił do Deana Kermana.
- Dean tu Mark z kosmodromu "Blue Sky" , jesteśmy gotowi do startu. - Powiedział.
- Dobrze , macie zielone światło , nasz zespół czeka na przejęcie statku po wejściu na orbitę. Powodzenia. - Odpowiedział Dean po czym odłożył słuchawkę.
- Mamy zielone światło. - Powiedział głośno Mark. - Odliczanie wsteczne t minus trzydzieści minut. Ewakuować wyrzutnię.
- Syreny włączone. Procedura ewakuacji wyrzutni rozpoczęta. - Potwierdził kontroler platformy startowej. - Obsługa naziemna również daje zielone światło.
***
Jeb stał przy panelu kontrolnym modułu ładunkowego i ostrożnie operował joystickiem. Na monitorze przed nim wyświetlał się obraz z kamery ładunku kierunkującego numer 4.
(http://s27.postimg.org/xzyms2hr7/screenshot2.png)
- Jeszcze trochę w prawo. - Powiedział Bill porównując obraz z kamery z mapą satelitarną okolicy.
Jeb poruszył gałką i po chwili podwozie zetknęło się z gruntem asteroidy.
- Kontrola tu Jeb , Ostatni ładunek kierunkujący na miejscu. Mam też nowe dane , platforma numer dwa zeszła do tej pory na głębokość 920 metrów. - Zameldował Jeb.
- Tu kontrola. Potwierdzam , odbieramy telemetrię , wracajcie do Rangera i rozpocznijcie przedstartowy test systemów. Zostały wam dwie i pół godziny. - Odpowiedział Capcom.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Jeb i uśmiechnął się. Jak na razie wszystko szło zgodnie z planem.
***
Mark Kerman spojrzał na zegar odliczający czas do startu.
- Trzy minuty do startu. - Powiedział.
- Zegar pokładowy zsynchronizowany. - Zameldował kontroler obsługujący systemy pokładowe.
- Zraszacze przygotowane. - Zameldował Kontroler obsługujący platformę startowej. - System tłumienia fal akustycznych przygotowany.
- Zasilanie wewnętrzne.
- Kąt nachylenia wyzerowany.
- Komputer przełączony w tryb startowy.
- Zbiorniki paliwa i utleniacza uszczelnione.
- Komunikacja przełączona na system pokładowy.
- T minus jedna minuta.
Ani Mark ani pozostali kontrolerzy nie wiedzieli że w głębi silnika pierwszego stopnia czaiła się usterka która mogła zagrozić całej misji. Jedno z łożysk turbopompy zaopatrującej jeden z silników pierwszego stopnia w paliwo było uszkodzone.
Zegar odliczał czas do startu.
- 30 sekund. - Powiedział Mark.
- Ciśnienie w zbiorniku ciekłego tlenu rośnie. - Zameldował kontroler obsługujący stopień pierwszy.
- 25 sekund. Zraszacze uruchomione.
- 20 sekund. - Kable łączące rakietę z wyrzutnią odpadają.
- 15 sekund. Iskrowniki włączone.
- 10 sekund. Zawory Helu otwarte.
- 7 sekund. Dopływ paliwa włączony.
- 6 sekund. - Zapłon silników.
3 potężne zespoły silnikowe o łącznym ciągu 70 000 KN wyprodukowane przez Kerbodyne ink. obudziły się do życia wprawiając rakietę w drżenie.
- 3 ... 2 ... Podpory zwolnione.
- 0! Start!
- Potwierdzam. Rakieta opuściła platformę startową. - Zameldował Kontroler platformy startowej.
(http://s12.postimg.org/aer83ld7h/screenshot4.png)
- Wysokość 200 metrów , na razie leci jak po sznurku. - Powiedział Kontroler dynamiki lotu.
Rakieta wznosiła się prosto w niebo. Jak na razie wadliwy element turbopompy wytrzymywał ekstremalne obciążenia.
- 30 sekund , wysokość 3000 metrów , rakieta przekroczyła barierę dźwięku.
- Za półtorej minuty zrzucimy dopalacze.
- Przeciążenie 4 G , prędkość 600 metrów na sekundę nachylenie w normie.
(http://s15.postimg.org/fx58xm6ej/screenshot8.png)
Nagle rakieta wpadła w turbulencje. Dysze silników automatycznie odchyliły się aby skorygować tor lotu. Jednak ten drobny wstrząs wystarczył. Łożysko pękło. Rozpędzony wał przebił obudowę pompy niszcząc wewnętrzne układy silnika. Zanim ktokolwiek w kontroli lotów zdążył to zauważyć silnik eksplodował niszcząc zbiornik z paliwem.
- Straciliśmy połączenie. - Zameldował kontroler do spraw łączności.
- Stacje śledzenia , czy to prawda ? - Zapytał Mark.
- Tak jest straciliśmy połączenie. - Odpowiedział Kontroler.
Nagle odezwał się kontroler obsługujący obserwację w paśmie widzialnym . - Kamery zarejestrowały wybuch rakiety. - Powiedział.
Mark Kerman wbił wzrok w podłogę a potem chwycił za słuchawkę i zadzwonił do Deana Kermana.
(http://s8.postimg.org/9o4ahjait/screenshot150.png)
***
Cholera! - Zaklął Dean Kerman odkładając słuchawkę.
- Co się stało ? - Zapytał Archibald Kerman.
- Rakieta wynosząca ładunek wybuchła. - Odpowiedział. Dean Kerman. - Muszę powiadomić sztab naukowy.
- Powiadomimy załogę?
- A mogą coś zrobić ? - Zapytał Dean Kerman.
- Nie.
- To nie muszą o tym wiedzieć.
***
Bob spojrzał na wyświetlacz kontrolny platformy i sprawdził głębokość.
- 990 metrów. - Odczytał z ulgą. Jeszcze 10 metrów i wiercenie zostanie zakończone.
- Jeb , tu Bob. Zeszliśmy już na 990 metrów , wiercenie zakończy się za jakieś 25 minut. - Zameldował.
- Gratulacje Bob. Jak tylko zakończycie wiercenie , weźcie transporter i przylećcie po ładunki. Zostały nam dwie godziny - powiedział.
- Przyjąłem. - Potwierdził Bob.
***
Tymczasem w centrum kosmicznym Dean Kerman rozmawiał z dyrektorem sztabu naukowego , Lunleyem Kermanem.
- Znaleźliśmy rozwiązanie. - Powiedział Lunley. - Przyczepimy jeden z ładunków do transportera i wyślemy go nad asteroidę. Kiedy główne ładunki wybuchną wtedy skierujemy go do krateru i zdetonujemy 20 metrów nad powierzchnią. Problem jest to że ładunku muszą wybuchnąć w ciągu najbliższych 72 minut.
- To niezbyt duży problem. Ranger jest już przygotowany do startu. Wystarczy wsiadać i można lecieć. - Odpowiedział Dean Kerman.
- Jest jeszcze jeden problem transportery nie są przystosowane do zdalnego sterowania. - Powiedział Lunley
- Jak go rozwiążemy? - Zapytał Dean.
- Nie mamy czasu na przerobienie programu sterującego. Ktoś będzie musiał go pilotować.
- Jak wróci na pokład Rangera ?
Lunley milczał przez chwilę a potem powiedział. - Pilot nie będzie miał jak wrócić. Ranger nie ma dostatecznie dużo paliwa żeby zejść za transporterem a potem wrócić na trajektorię powrotną . To samobójcza misja.
Zapadła cisza.
- Nie ma innej opcji ? - Zapytał po chwili Dean.
- Nie.
***
- 998 metrów .. 998.5 ... 999 metrów ..... 1000 metrów ? Wyłącz! - Polecił Bob.
Danny wcisnął kilka guzików na panelu kontrolnym platformy i kontrolka oznaczająca pracę wiertła zgasła.
- Wyciągam wiertło. - Powiedział Danny i włączył wyciągarkę która zaczęła zwijać linę na której końcu znajdowała się głowica wiertła wraz z silnikiem.
- Jeb tu Bob , zakończyliśmy wiercenie. Danny wyciąga wiertło. Zaraz przylecę transporterem po ładunek. - Zameldował Bob.
***
Jeb odszedł do panelu kontrolnego platformy i wprowadził odpowiedni kod. Zamki przytrzymując pierwszą bombę puściły. Jeb zdjął ją i z pomocą Billa wyniósł na zewnątrz modułu.
(http://s30.postimg.org/xe4kbftnl/screenshot16.png)
Klika metrów dalej wylądował właśnie transporter. Bill podszedł do niego i zdjął zaczepy w których wcześniej znajdowały się kontenery transportowe. Następnie wspólnie z Jebem zamocowali bombę do transportera.
- Zabezpieczona. Ruszaj Bob! - Polecił Jeb.
(http://s1.postimg.org/xqfy633ov/screenshot17.png)
Jeb i Bill ruszyli do modułu zaopatrzeniowego po drugą bombę.
Nagle zatrzeszczał głośnik w skafandrze Jeba.
- Jeb tu Dean Kerman. Mam złe wieści.
***
(http://s2.postimg.org/u6g06hpvt/screenshot22.png)
Danny podłączył linę dźwigu do gniazda z tyłu bomby i zablokował zatrzask.
- Możemy opuszczać. - Powiedział i poruszył dźwignią.
Bęben zaczął się obracać i Bomba zniknęła w otworze.
- Dotrze na dno za 5 minut. - Powiedział Danny spoglądając na wskaźnik.
Nagle w głośniku skafandra Boba rozległ się głos Jeba.
- Bob , tu Jeb. Wracaj , zabierz też ze sobą Dannego.
- Ale przecież miałem lecieć po drugi ładunek. - Zdziwił się Bob.
- Kolejna zmiana planów. - Powiedział Jeb.
- Przyjąłem , zaraz tam będziemy. - Potwierdził Bob.
***
Dean Kerman spojrzał na zegar odliczający czas do bariery zero. Został on już przestawiony i pokazywał dokładnie 50 minut.
- Co oni tam do cholery robią ? Powinni już się odezwać. - Zapytał sam siebie.
***
(http://s30.postimg.org/cp0kh0vz5/screenshot24.png)
- Do obsługi promu potrzeba dwóch osób. Mamy wybór : albo zginiemy wszyscy , albo losujmy. - Powiedział Jeb. - Jestem pilotem więc jeśli się poświęcę to zginiemy wszyscy.
- Nie będziemy losować. Ja polecę. - Powiedział Danny.
- Nie zgadzam się. - Powiedział Bill. - Ja polecę.
- Nie zgadzam się. Ja polecę. - Zaprotestował Bob.
- A więc losujemy. - Powiedział Jeb wyciągając przed siebie rękę z 3 kawałkami kabla.
- Kto wyciągnie krótszy , poleci. - Powiedział.
Pierwszy wziął Kabel Bob , potem Bill a na końcu Danny.
- Cóż ... wszyscy kiedyś umrzemy ja przynajmniej uratuję świat. - Powiedział po chwili Bob. Jego kabel był najkrótszy.
Zapadła cisza.
Pierwszy przerwał ją Jeb.
- Musimy wracać do Rangera w sejfie pod panelem 13 jest detonator i kody do ręcznego odpalenia ładunków.
- Tego nie było na szkoleniu. - Zdziwił się Bill.
- Bo zgodnie z protokołem bezpieczeństwa może to wiedzieć tylko dowódca. - Odpowiedział Jeb.
***
- Pół godziny do bariery zero. - Powiedział Dean do Archibalda Kermana. - Za najpóźniej za 15 minut muszą wystartować. Jeśli nie zdążą to obłok plazmy po wybuchu i dosięgnie i zniszczy wahadłowiec.
***
Jeb odkręcił osłonę panelu numer 13 i wyciągnął niewielki sejf. Po wprowadzeniu 4 -cyfrowego kodu drzwiczki odskoczyły. Wewnątrz znajdowało się niewielkie pudełko z czerwonym przyciskiem pod klapką , zwój kabla i biała koperta. Jeb otworzył ją i wyciągnął czerwoną kartkę z kodem.
- To kod uzbrajający ładunek , wprowadzisz go przed startem i przyciśniesz "Ok." . - Powiedział do Boba. - A to detonator. Podłączysz to do gniazda obok mocowania uchwytu na linę , przyciśniesz ten guzik i przytrzymasz.
- Proste , poradzę sobie. - Powiedział Bob, wziął detonator i skierował się do wyjścia.
Nagle ktoś chwycił go za ramię i wyrwał mu z ręki detonator oraz kartkę z kodem. To był Danny.
- Myślisz , że ci na to pozwolę ? - Powiedział a następnie wyszedł na zewnątrz i zanim Bob zdołał go zatrzymać , zamknął i zablokował właz. Kontrolka sygnalizująca otwarcie włazu zgasła.
- Co ty wyprawiasz?! - Krzyknął Bob. - To moje zadanie!
- Ty masz rodzinę. A ja nie. - Powiedział Danny. - Wracaj na ziemię Bob i zaopiekuj się nią. Żegnaj przyjacielu. - Powiedział a potem uruchomił silniki skafandra i odleciał w kierunku transportera.
- Nie... nie rób mi tego! - Krzyknął Bob próbując otworzyć właz. Nagle ktoś chwycił go za ramię i odciągnął od włazu.
- Siadaj na miejsce Bob. - Powiedział Jeb. Musimy uciekać mamy jeszcze tylko 13 minut.
***
- Zostało 13 minut. Nadal się nie odezwali ? Zapytał Generał.
- Nie ale odbieramy telemetrię z Rangera , uruchomiona została procedura hermetyzacji kabiny. To znaczy że są w wahadłowcu i przygotowują się do startu.
***
Bill odhaczał kolejne punkty na liście startowej.
- Dysze silników przedmuchane ... ciśnienie helu w normie ... ładunki odrzucające harpuny uzbrojone ... koordynaty manewru powrotnego wprowadzone ... koniec listy , możemy startować ! - Zameldował.
- Najpierw nastawię zegary bomb. - Powiedział Jeb klikając w klawiaturę komputera.
- Nastawiam na 20 minut. - Powiedział Jeb otwierając małą skrzynkę na ścianie kabiny. Wewnątrz był mały panel kontrolny , kilka przełączników i spora dźwignia.
Używając małej klawiatury numerycznej nastawił czas. Następnie wprowadził kod zabezpieczający i potwierdził go.
- Uzbrajam ładunki. - Powiedział i przełączył dwie dźwigienki. Rozległ się ostrzegawczy pisk i podświetlenie wyświetlacza zmieniło się z zielonego na czerwone.
- Ok zaczynamy. - Powiedział po chwili i pociągnął dźwignię.
- Rozległ się kolejny pisk i na wyświetlaczu pojawił się zegar odliczający czas.
- 20:00
- 19:59
- 19:58
- Uruchom radio i nawiąż kontakt z kontrolą. Powiadom też Dannego żeby startował.
Mamy jeszcze 3 minut. - Polecił Jeb.
- Danny tu Bill , startuj. - Powiedział Bill do mikrofonu.
- Przyjąłem. - Potwierdził Danny i włączył silnik jonowy transportera.
(http://s9.postimg.org/9198jaetb/screenshot27.png)
- Procedura startu zrzucam harpuny. - Zameldował Bill i przełączył dwie dźwignie na panelu kontrolnym.
W sworzniach łączących wyciągarki ze skrzydłami eksplodowały małe ładunki , oddzielając je od skrzydeł.
- Odpalam silniki 3... 2.... 1... start! - Powiedział Bill i przycisnął mały czerwony przycisk na
konsoli.
Jednak zamiast odgłosu pracy silników , rozległ się dźwięk alarmu a na ekranie pokazał się komunikat o błędzie.
- Cholera! Brak zapłonu ! - Krzyknął Bill i wstał z fotela.
- Szybko , masz 2 i pół minuty. - Krzyknął Jeb.
Bill przebiegł przez moduł pasażerski do modułu cumowniczego i otworzył skrzynkę serwisową. Wewnątrz było kilka zaworów. Bill otworzył jeden.
Może wystarczy przedmuchać. Pomyślał.
Bob wstał z fotela i podbiegł do niego.
- Co się stało? Zapytał.
- Brak zapłonu. - Krzyknął w odpowiedzi Bill.
Rzeczywiście , dioda sygnalizująca pracę urządzenia zapłonowego paliła się na żółto , co oznaczało błąd pracy.
- Zostało półtorej minuty. - Krzyknął z kokpitu Jeb.
- Odsuń się naprawię to. - Powiedział Bob.
- Została minuta.
-Odsuń się. - Krzyknął Bob Odpychając go od konsoli. A potem chwycił klucz ze skrzynki na narzędzia i powiedział - Tak rozwiązujemy problemy z niedziałającym sprzętem w laboratorium. - Po czym zaczął walić kluczem w obudowę urządzenia zapłonowego.
- Nie chcę tu zostać! - Krzyknął.
Za piątym czy szóstym uderzeniem dioda zamrugała a potem zmieniła swój kolor na zielony.
- Nareszcie! - Krzyknął Bob.
- Wszyscy na miejsca! - Krzyknął Bill i wrócił do kokpitu.
- Startujemy! 3... 2... 1... Już! - Powiedział Jeb i wcisnął ponownie guzik startu.
Tym razem silniki zaskoczyły i przyspieszenie wgniotło załogę w fotele. Za oknem powierzchnia zniknęła z pola widzenia. Wahadłowiec wznosił się szybko z zadartym do góry dziobem.
- Dzięki Danny , powiedział Jeb spoglądając w czerń kosmosu za oknem.
(http://s23.postimg.org/4vdbyywbf/screenshot34.png)
***
Danny Kerman wyłączył silnik transportera. Znajdował się 70 kilometrów od punktu zero wybuchu. Tyle powinno wystarczyć aby uniknąć obłoku plazmy wytworzonej przez wybuch.
- Jeb tu Danny. Zająłem pozycję. - Zameldował przez radio.
(http://s7.postimg.org/dlilpcjdn/screenshot38.png)
***
- 1 minuta do wybuchu.- Odczytał Bill. - Odległość od miejsca wybuchu 50 kilometrów.
- Jesteśmy za blisko. - Stwierdził Jeb. - Możemy oberwać. Zawiadom kontrolę lotów.
- Kontrola tu Ranger , mamy problem. - Powiedział do mikrofonu Bill.
- Ranger tu Kontrola, co się stało? - Zapytał Capcom.
- Jesteśmy za blisko wybuchu , możemy oberwać. - Powiedział Bill.
- Też mamy ten odczyt ustawcie się tyłem do punktu zero i złóżcie panele słoneczne. Pamiętajcie , że plazma odetnie łączność na kilka minut.
- Przyjąłem. Do zobaczenia po wybuchu - Powiedział Bill i sięgnął do konsoli aby wykonać polecenia.
***
- Są za blisko epicentrum.- Powiedział Dean Kerman. - Jeśli wybuch naruszy osłonę termiczną to spalą się podczas powrotu do atmosfery. Jeśli wybuch rozhermetyzuje statek to zginą na miejscu. Jeśli wybuch uszkodzi systemy podtrzymywania życia to uduszą się zanim wylądują. Jeśli wybuch uszkodzi silniki to nie skorygują kursu , opuszczą Kebin i będą krążyć przez wieki na orbicie wokół Kerbola.
Przy tylu zmiennych wiemy co nam grozi.
- Kiedy będzie coś wiadomo ? - Zapytał Archibald Kerman.
- Wybuch odetnie łączność na 3 minuty. Potem będziemy wiedzieli. - Odpowiedział Dean Kerman.
***
- 20...19...18...17...16...15...14... -Odliczał Bill patrząc na zegar.
- Trzymajcie się. - Powiedział Jeb naciągając pas. - Będzie ostra jazda.
- 5 ... 4 .... 3.... 2 ...1 ... 0!!
(http://s3.postimg.org/hj12lfu37/screenshot37.png)
Koniec części 5.
Do listy użytych modów doszedł mod Cosmodrome.
Komentarze mile widziane.
-
Ta część najbardziej mi się podoba. Jednak istoty są zdolne do poświęceń dla innych. Trochę mi smutno, że Danny umrze, ale jestem też zadowolony, ponieważ się poświęcił.
I powtarzam Prottosa
(http://img.sadistic.pl/pics/9ed245390249.gif)
-
Dobra robota Bill, serio dobra.
-
Bill, dostałeś pochwałę od Kadafa. To chyba największe dostępne osiągnięcie na forum :D
-
@up
Największe dostępne osiagnięcie to ruszyć wszystkich i przekonać ich do budowy twojej własnej bazy 8)
-
Armagedon część 6.
Czas do bariery zero : 24 minuty.
Przez sekundę nic się nie działo a potem nagle do wnętrza wpadło jasne światło. Wyglądało to tak jakby za statkiem pojawiło się drugie słońce. Po chwili światło przygasło.
Bill Kerman wyjrzał przez okno i zobaczył piękny widok. Rozgrzane do kilkudziesięciu tysięcy stopni odłamki wyrzucone z epicentrum eksplozji parowały zostawiając świetliste smugi. Wyglądało to jak wielki pokaz sztucznych ogni. Po minucie fajerwerki zaczęły przygasać pozostawiając delikatną mgiełkę pyłu.
- Wygląda na to że nie oberwiemy. - Powiedział Bill i uśmiechnął się.
W tym momencie gdzieś z tyłu pojazdu rozległ się głośny trzask.
(http://s11.postimg.org/54a9pcl0j/screenshot392.png)
***
Obłok plazmy rozproszył się i zniknął.
Danny Kerman obrócił transporter w kierunku powierzchni asteroidy i po raz ostatni uruchomił silnik jonowy. Po chwili na ekranie komputera nawigacyjnego pojawił się złowieszczy komunikat :
Ostrzeżenie o zderzeniu!
Czas do kolizji 15m:32s.
Prędkość kolizji 34 m/s.
Danny zignorował go i spojrzał na zegarek , zostało 20 minut do bariery zero.
Radio nadal nie działało więc Dannemu pozostało tylko mieć nadzieję , że reszta załogi bezpiecznie wróci na Kerbin.
(http://s3.postimg.org/csxt59ogj/screenshot154.png)
***
W kabinie Rangera zapadła cisza. A potem się zaczęło. Na panelu kontrolnym zapaliła się kontrolka alarmu głównego. Równocześnie na wszystkich wyświetlaczach pojawił się komunikat niepozostawiający złudzeń co do sytuacji.
- Dehermetyzacja! - Krzyknął Bill. - Mamy przebicie w module cumowniczym. Ciśnienie 0.9 atmosfery i spada.
Jeb odpiął pas i podleciał do grodzi oddzielającej moduł cumowniczy od pasażerskiego.
Jak każdy astronauta wiedział , że w przypadku przebicia poszycia są tylko 2 wyjścia : Uszczelnić poszycie albo odciąć uszkodzony moduł.
Projektanci rangera wyposażyli go w dwie grodzie które w razie przebicia można było uszczelnić odcinając uszkodzony moduł od reszty statku.
Jeb chwycił za rączkę włazu i zamknął go. A raczej próbował zamknąć bo po domknięciu właz natychmiast odskakiwał uniemożliwiając uszczelnienie modułu cumowniczego.
- Cholera! - Zaklął.
Słychać było cichy szum powietrza przepływającego przez szparę miedzy drzwiami i framugą.
Bill poklikał w panel kontroli środowiska.
- Na razie ciśnienie jest stabilne bo system kontroli środowiska uzupełnia braki , ale za kwadrans zbiorniki będą puste i ciśnienie w kabinie spadnie do zera. - Powiedział. - Chyba powinniśmy założyć skafandry.
- Nic z tego - Zaoponował Jeb - Przygotowanie skafandrów zajmie z pół godziny. Musimy uszczelnić właz.
Bill pochylił się i obejrzał zatrzaski na włazie.
- Pęknięty bolec blokady zablokował jeden z zatrzasków. - Stwierdził. - Musimy go usunąć bo inaczej właz się nie zamknie.
Jeb już wyciągnął zestaw naprawczy. Bill wyjął z niego obcęgi i spróbował wyjąć bolec. Niestety był on zakleszczony.
- Trzeba go przepiłować. - Stwierdził Bill chwytając za pilnik do metalu.
Jeb spojrzał na wskaźniki poziomu tlenu w zbiornikach. Zostało 43%.
- Nie ma na to czasu. - Powiedział Jeb - To stop tytanu i magnezu. Przepiłowanie tego ręcznie zajęłoby z godzinę.
- Więc co robimy? - Zapytał Bob.
- Zamkniemy się w kokpicie. - Odpowiedział Bill. - To jedyne co nam pozostało.
- Zostało 30% tlenu w zbiornikach. - Odpowiedział Jeb. - Musimy przenieść skafandry i zapasy do kokpitu.
- Skafandry ciśnieniowe , zapasy wody , żywność , zestawy naprawcze ... - Wyliczał Bill wyjmując paczki ze schowków i podając je Jebowi który przenosił je do kokpitu.
- Dobra to chyba wszystko. - Powiedział w końcu a potem odepchnął się od ściany i przeleciał do kokpitu.
Następnie wspólnie z Jebem zamknęli i uszczelnili właz.
Bill poklikał w panel kontroli środowiska blokując przepływ powietrza do modułu pasażerskiego i cumowniczego. Poziom tlenu w zbiornikach ustabilizował się na poziomie 15%.
Nagle radio ożyło. - Ranger tu kontrola. W odczyty wskazują na dehermetyzację modułu cumowniczego i pasażerskiego , czy to prawda? - Rozległo się z głośnika.
- Potwierdzam. Zamknęliśmy się w kokpicie. Stan zbiorników z tlenem : 15 i pół procenta , stan zbiorników z azotem : 20 procent. Według komputera starczą one na czas 4 godzin i 20 minut.
- Też mamy ten odczyt. - Potwierdził kontroler. - Za chwilę prześlemy wam koordynaty manewru powrotnego.
***
Danny Kerman po raz ostatni obserwował zachód kerbinu.
Minutę temu nadał ostatni meldunek.
- Wszystko jest Ok. - Powiedział do mikrofonu. - Ładunek uzbrojony , detonator podłączony.
9 Minut do zderzenia z asteroidą. Bez obioru.
A potem wyłączył radio.
Teraz unosił się w ciszy obserwując nieziemski krajobraz asteroidy rozciągający się pod nim.
(http://s1.postimg.org/ksn4ti70v/screenshot156.png)
***
- 1 minuty do drugiego wybuchu. - Powiedział Jeb patrząc na zegarek. - 4 minuty do manewru powrotnegom i 3 minuty do bariery zero. Zdążymy na styk.
- Manewr zaprogramowany , odliczanie. Lądowanie nastąpi za 3 godziny i 5 minut. - Zameldował Bill.
- Jeśli Danny zawiedzie to będziemy patrzeć z pierwszych rzędów na koniec świata. - Odezwał się Bob.
- Wole nawet o tym nie myśleć. - Powiedział Jeb patrząc na asteroidę widoczną za oknem.
***
Danny spojrzał na zegar odliczający czas do zderzenia.
- 10 ... 9 ... 8 ...
Danny położył palec na guziku detonatora.
- 7 ... 6 ... 5 ...
- Za kerbin! - Krzyknął Danny i przycisnął guzik. Nic się nie stało.
Danny przycisnął guzik po raz drugi. Nadal nic.
Sekundę później transporter wbił się w powierzchnię asteroidy z prędkością 50 metrów na sekundę.
(http://s2.postimg.org/wbe665c2h/screenshot258.png)
***
Jeb odwrócił wzrok od okna , oczekując jasnego błysku światła z drugiego wybuchu.
Nic takiego nie nastąpiło. Jeb jeszcze raz sprawdził zegar.
Zgodnie z jego wskazaniami transporter rozbił się o asteroidę dwie sekundy temu.
- Nie było wybuchu. Coś się stało.
***
(http://s2.postimg.org/hzuo18tw9/screenshot263.png)
Danny powoli odzyskiwał przytomność.
Leżał twarzą do powierzchni asteroidy w odległości 8 metrów od przewróconego transportera. W jego skafandrze włączył się alarm dekompresji.
Danny spojrzał na panel kontrolny na rękawie skafandra.
Zbiorniki były prawie puste.
Danny powoli podniósł się i poczogał w kierunku transportera. Bolały go wszystkie kości ale nie zwracał na to uwagi.
***
2 minuty do bariery zero.
- Wracamy. - Powiedział Jeb sięgając do panelu kontrolnego.
- Zaczekaj jeszcze dwie minuty. - Powiedział Bill.
***
Wtyczka kabla detonatora jest uszkodzona.
Danny spojrzał na zegarek.
Zostało półtorej minuty.
- Cholerny Kosmos. - Powiedział a następnie wyrwał końcówki kabla z uszkodzonej wtyczki.
(http://s2.postimg.org/c7z57u9g9/screenshot278.png)
***
- Została minuta. - Powiedział Jeb patrząc na zegar.
- Zrobi to on się nie poddaje. - Powiedział Bill.
- 40 sekund.
- Danny , wciśnij ten cholerny guzik. - Powiedział Bob patrząc w okno.
***
30 sekund.
Danny zdjął izolację z końcówek przewodu a następnie włożył je do otworów gniazda.
A potem zamknął oczy i przycisnął guzik detonatora.
***
Drugi wybuch był niewiele mniejszy niż poprzedni.
Jeb spojrzał na zegar. Wybuch nastąpił 15 sekund przed osiągnięciem bariery zero.
- Udało się! - Krzyknął Jeb.
- Wiedziałem że to zrobi! - Powiedział Bob.
- Dobra , skupmy się. Musimy jeszcze wrócić na Kerbin. - Powiedział Bill.
(http://s7.postimg.org/8ncvbyj0r/screenshot196_2.png)
***
Tymczasem na Kerbinie wszyscy świętowali.
Wszyscy z wyjątkiem kontrolerów misji.
- Jak to w poszyciu jest dziura ? - Zapytał Dean Kerman.
- Widać ją na zdjęciu z teleskopu naziemnego. Ma około 10 centymetrów średnicy. - Odpowiedział kontroler do spraw namierzania w paśmie widzialnym.
- Jak to wpłynie na bezpieczeństwo podczas powrotu do atmosfery?
- Dziura nie jest położona na krawędzi natarcia , ale poszycie zostało przebite niedaleko modułu kontroli powierzchni sterowych. Jeśli plazma otaczająca statek podczas wejścia w atmosferę dostanie się do środka , może pozbawić statek manewrowości. Zanim uruchomi się system awaryjny wahadłowiec może zostać rozerwany przez siły areodynamiczne.
***
Bill skończył montować prowizoryczne siedzenie dla Boba kiedy nagle odezwało się radio.
- Ranger tu kontrola. Mamy złe wieści.
- Kontynuujcie. - Odpowiedział Jeb.
- Zrobiliśmy wam zdjęcie teleskopem naziemnym. Jest na nim widoczna dziura w tylnej części poszycia statku. Ma ona średnicę około 10 centymetrów jest ona położona w tylnej części kadłuba , pomiędzy silnikiem numer jeden a silnikiem numer cztery.
- Dziurę ? - Zapytał z niepokojem Jeb. - Jakieś instrukcje dotyczące naprawy ?
- Niestety nie ma na to czasu , musicie lądować za pierwszym podejściem. Macie za mało tlenu aby okrążyć kerbin jeszcze raz.
- Mamy lądować z przebitym poszyciem ? - Zapytał z niedowierzaniem Jeb.
- Tak. - Odpowiedział Capcom.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Jeb.
- Czy oni powariowali? - Zapytał Bill.
- Nie wiem ale jeśli plazma dostanie się do środka to będzie nieciekawie. - Odpowiedział Jeb.
- Skończymy jako wielki fajerwerk. - Westchnął Bob.
***
Tymczasem w centrum kontroli , kontroler powrotu z niepokojem obserwował wykres przedstawiający trajektorię lotu statku.
-Kontrola powrotu do dyra mamy błąd kąta podejścia rzędu 2 stopni. - Wywołał dyrektora przez interkom.
- Że co proszę. - Zapytał Dean Kerman.
- Wchodzą w atmosferę pod złym kątem. Nie wiem czy uda im się dociągnąć do pasa startowego.
- Przyjąłem. - Potwierdził Dean a potem westchnął. - Zły kąt podejścia , przebite poszycie , rozhermetyzowane wnętrze. Ciekawe co jeszcze może im się przytrafić.
***
Jeb zapiął sprzączkę hełmu i zameldował gotowość do wejścia w atmosferę.
- Ranger tu kontrola. Życzymy wam powodzenia. - Rozległo się z głośnika.
- Dziękuję. - Odpowiedział Jeb. - Jeśli nie skończymy jako fajerwerk to zafunduję wszystkim kontrolerom piwo.
- Dyrektor lotu się ucieszy jak mu to powiem. - Odpowiedział Capcom. - Zaczniecie wchodzić w atmosferę za 35 sekund , prędkość wejścia 8540 metrów na sekundę.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Jeb. - Zobaczymy się na pasie startowym.
Wskazania wysokościomierza leciały na łeb na szyję.
- 80 km .... 75 km .... 70 km....
(http://s7.postimg.org/flgzhwh57/screenshot284.png)
- Jeśli przeżyjemy to będziemy mieli o czym opowiadać. - Powiedział Bill napinając pas.
Za oknem pojawiła się różowa poświata. W miarę jak wahadłowiec opadał róż przeszedł w pomarańcz. Wokół statku zaczęło się robić gorąco.
(http://s21.postimg.org/6n9kf1jxj/screenshot316.png)
Podczas wchodzenia w atmosferę tarcie powietrza spowalnia statek. Niestety cała energia zmienia się w ciepło podnosząc temperaturę do kilku tysięcy stopni.
- Prędkość 7000 metrów na sekundę. Odległość od pasa startowego 650 kilometrów. Przeciążenie 3 G. - Zameldował Bill.
Za oknami przelatywały płomienie , statek zwalniał.
- Cholera! Tracę stery. - Powiedział nagle Jeb.
Wahadłowiec opadał jak kamień.
- 5 G. wysokość 30 kilometrów. - Krzyknął Bill. - Za szybko opadamy!
- Wiem! - Odkrzyknął Jeb.
Wahadłowiec wpadł w korkociąg pędząc stromo ku ziemi.
(http://s16.postimg.org/hbep01b9h/screenshot361.png)
Kiedy włączyły się stery zapasowe i Jeb wyrównał lot było już za późno.
- Nie dociągniemy do pasa - Stwierdził Jeb. - i nie przelecimy nawet przez góry.
- No nie. Jak nie spłoniemy to się rozbijemy. - Westchnął Bill
(http://s24.postimg.org/exmgsi8th/screenshot440.png)
- Chyba jednak damy radę przelecieć przez góry. - Stwierdził Jeb. - Po drugiej strony gór jest dużo płaskiego terenu do lądowania.
- Ale przecież jesteśmy za ... - Bill zamilkł widząc gdzie lecą. - Chyba nie chcesz przelecieć przez ...
- Trzymajcie się. - Powiedział spokojnie Jeb.
Statek przeleciał przez wyłom w paśmie górskim nieledwie muskając końcówkami skrzydeł skały.
(http://s10.postimg.org/m2hf0zwuh/screenshot441.png)
- Lądujemy. Wypuść podwozie. - Polecił Jeb.
Bill sięgnął do przełączników i gdzieś z dołu rozległ się szczęk. - Po chwili diody kontrolne podwozia zaświeciły na zielono.... Z wyjątkiem jednej.
- Przednie podwozie nie jest zablokowane. - Zameldował Bill.
- Cholera! - Zaklął Jeb. - Tak czy inaczej musimy lądować.
- Uważaj na te drzewa. - Krzyknął Bill.
(http://s7.postimg.org/92t8pmnrf/screenshot487.png)
Ranger szybko tracił wysokość.
- Trzymajcie się. Lądujemy. - Krzyknął Jeb.
Dotknęły gruntu. Przez chwilę wszystko szło dobrze. Ale nagle przednie podwozie nie wytrzymało i złożyło się.
Ranger zarył dziobem w grunt i obrucił się na skrzydło które złamało się pod ciężarem kadłuba. Sekundę później , maszyna warta 100 milionów kerbodolarów rozpadła się na kawałki.
(http://s9.postimg.org/k48va0tjj/screenshot483.png)
***
Jeb z trudem podniósł się z fotela.
Na konsoli migało kilka alarmów a kabinę wypełniał rzadki dym.
Jeb zdjął zbił szybę na małej skrzynce koło włazu i pociągnął za dźwignię awaryjnego otwierania włazu.
Rozległ się huk i właz odpadł od statku. Do wnętrza wtargnęło chłodne powietrze.
Jeb uruchomił transponder aby ekipa ratunkowa nie szukała ich po całym kontynencie a następnie pomógł wyjść Billowi i Bobowi.
- Czyli jednak stawiasz piwo wszystkim kontrolerom. - Bill poklepał Jeba po ramieniu.
Wysoko nad nimi wisiał na niebie wielki szary kamień , asteroida. Załoga długo jeszcze stała w milczeniu oglądając ten niezwykły widok.
(http://s11.postimg.org/dmfkzbj37/screenshot520.png)
Koniec.
Komentarze mile widziane
-
Majstersztyk...
Gdybym miał tusz w drukarce od razu bym to wydrukował, i wysłał do naszej biblioteki...
I tak lepiej by było użyć planet bustera od Danny'ego