• Armagedon 5 1
Aktualna ocena:  

Autor Wątek: Armagedon  (Przeczytany 4859 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Sob, 09 Maj 2015, 23:03:44

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
65 milionów lat temu w Kerbin uderzyła  asteroida o średnicy 10 kilometrów. Siła zderzenie wyrzuciła w powietrze kilka milionów ton pyłu które doprowadziły do trwającej ponad 30 lat zimy podczas której wyginęło 90 % gatunków.
Takie rzeczy się zdarzały... i kiedyś zdarzą się ponownie.

------------------------------------------------------------------------------------
Baza Atlantis , Morze Spokoju , Minmus.


Pikanie komputera wyrwało inżyniera pokładowego Jima Kermana z drzemki. Leniwym ruchem sięgnął do przełącznika i włączył monitor , który znajdował się w każdym pomieszczeniu bazy i wyświetlał podstawowe dane na temat funkcjonowania systemów.
Tym razem jednak widniał na nim złowieszczy komunikat o uszkodzeniu systemów anteny numer 4.
Jim pospiesznie ubrał się i przeszedł korytarzem do modułu dowodzenia.
Od początku pobytu w bazie , do jego obowiązków należało dbanie o sprawność wartej 10 miliardów kerbodolarów sieci 5 radioteleskopów które były  częścią wielkiego systemu wczesnego ostrzegania przed potencjalnie niebezpiecznymi asteroidami.
 Umieszczono je na Minmusie aby maksymalnie zmniejszyć wpływ zakłóceń z Kerbinu.
Po dotarciu do modułu , Jim wybudził z czuwania jeden z komputerów aby sprawdzić przyczynę problemu. Okazało się , że  jedna z anten wykryła obiekt o średnicy 26 km w odległości zaledwie 2 milionów kilometrów . Przy czym sygnał był bardzo słaby co komputer zinterpretował jako awarię systemów detekcyjnych anteny. Jim zresetował systemy i o dziwo obiekt nadal widniał w odczytach.
Odczyt nie zmienił się też po przełączeniu na zapasowe systemy detekcyjne. Wyglądało na to , że obiekt rzeczywiście tam był. Jim  wydał więc polecenie  ominięcia błędu i
kontynuacji procedury wyznaczania orbity. Po chwili ekran ożył i wyświetlił dane na temat obiektu :

Nazwa ewidencyjna : DX-3203

Szacowana odległość w chwili pomiaru : 210401 km.

Siła sygnału : 0,1 dBm

Szacowana Średnica : 26 km.

Szacowana orbita :

Pe - 20 Mm
Ap -  70 Mm
Ikl. - 45*
 
Szacowana minimalna odległość od Kerbinu - 0 Km.

Spojrzawszy na ostatni parametr Jim najpierw zamarł a potem rzucił się do panelu komunikacyjnego aby przesłać dane do
kontroli naziemnej.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Centrum Kosmiczne im. Vernera von Kermana.

Zaledwie kilka godzin od otrzymania alarmujących informacji z bazy na Minmusie , w centrum kosmicznym rozpoczęło się nadzwyczajne spotkanie.

- Jak zapewne wiecie  -  zaczął dyrektor centrum , Lunley Kerman -  kilka godzin temu nasze detektory w bazie na Minmusie wykryły obiekt o średnicy 26 kilometrów  , który według wstępnych obliczeń , może zderzyć się z kerbinem w ciągu roku.
- Jakim cudem nie dowiedzieliśmy się o niej wcześniej ? Zapytał Admirał  Archibald Kerman , głównodowodzący sił powietrznych.
- Jak sądzimy jest ona pokryta materiałem który pochłania większość promieniowania , gdyby była to zwykła bryła skalna ,  to
 już dawno byśmy ją wykryli. - Odpowiedział Lunley.
- Jeśli w nas uderzy to jak duże będą zniszczenia? - Zapytał sekretarz obrony , Kurt Kerman.
- Całkowite. Jeśli asteroida spadnie do oceanu to wbije się w dno i powstanie fala o wysokości 10 kilometrów , pędząca z prędkością 800 km/h .Zaleje ona  90% wszystkich lądów. Jeśli natomiast uderzy w ląd to utworzy krater o średnicy 100 kilometrów a fala uderzeniowa zrówna z ziemią większość  planety. Pomijając już takie rzeczy jak trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów spowodowane energią zderzenia , to będzie koniec większości form życia. Nie przeżyje nic większego niż bakterie.
-I co teraz ?
- Czekamy na dane z obserwacji w paśmie widzialnych , nie długo powinniśmy otrzymać potwierdzenie lub zaprzeczenie. -Oświadczył Lunley. 
W tym momencie do sali wpadł zdyszany starszy kerbal z działu koordynacji badań.
- Mamy potwierdzenie - powiedział.
-uderzy w nas za 300 dni.
Na sali zapanowało milczenie.
-------------------------------------------------------------
Czas do kolizji : 299 dni.
Następnego dnia w centrum kosmicznym rozpoczęła się dyskusja nad planem misji ratunkowej.
Zaproszona do niej najlepszych fachowców z dziedzin : astrofizyki , areonautyki , inżynierii i wielu innych dziedzin związanych z podbojem kosmosu.
....
-Nie mamy czasu ani żadnego dobrego planu.- Zaczął  Lunley.
-Mam nadzieję że to się szybko zmieni. Pamiętajmy , że od decyzji podjętych teraz zależy los kerbinu.
-Wcześniejszy plan zakładał wysłania impaktora który uderzając w asteroidę zmieni jej tor lotu.  Za pomocą
silnika atomowego możemy rozpędzić statek do dużej prędkości i rozbić go o asteroidę.- Zaproponował jeden z naukowców.
-To jak strzelanie z wiatrówki do pociągu. Odparł Lunley.
- Według pomiarów prawdopodobnie występuje tam kethan. Możemy tam wylądować , umieścić wiertła i małą rafinerię produkującą paliwo które potem wykorzystamy do napędzania silnika atomowego , który zmieni trajektorię lotu. -  Zaproponował jeden z inżynierów.
- Bądźmy realistami , mamy 300 dni.
Padło jeszcze parę pomysłów ale żaden nie był dość dobry.
I wtedy odezwał niski , tłusty kerbal w okularach siedzący w końcu sali.
-Możemy wykorzystać broń jądrową do zmiany trajektorii lotu asteroidy.-  Zaproponował.
- Niby jak? -Zapytał Lunley.
- Wylądujemy tam , wywiercimy otwory i założymy ładunki jądrowe które zmienią część powieszchni w plazmę. Dodatkowe ładunki
umieszczone dookoła dodatkowo ją ukierunkują i rozpędzą.To powinno wystarczyć. Wyjaśnił.
- To nierealne! Zaoponował jeden z inżynierów.
- Mamy sprzęt który przygotowaliśmy do misji na dunę : dwie małe platformy wiertnicze , oraz moduł mieszkalny
dla stacji kosmicznej . przerobimy go na statek matkę. Mamy też eksperymentalny wahadłowiec Ranger którego można przystosować do lądowania na asteroidzie.
Poza tym sprowadzimy najlepszych astronautów.
- Nawet jeśli się uda wszystko przygotować to przecież tysiąc rzeczy może pójść źle. Odparł inżynier.
- A mamy inny dobry pomysł? Zapytał Lunley.
A kiedy wszyscy doszli do wniosku , że to najlepsze wyjście dodał :
- Zamiast wymyślać inne bzdurne pomysły to zastanówmy się jak wprowadzić w życie ten który mamył.
---------------------------------------------------------
Czas do kolizji : 297 dni.
Kiedy opracowano wstępny plan , rozpoczęły się gorączkowe prace nad wcieleniem go w życie. Podczas gdy inżynierowie pracowali dzień i noc nad sprzętem  , w centrum szkolenia astronautów wybrano 6 najlepszych astronautów którzy polecą ratować kerbin.

Jebediah Kerman :
Dowódca , pilot Rangera.

Bill Kerman :
Inżynier pokładowy.

Bob Kerman :
Astrofizyk , Geolog obsługujący platformę nr.1

Scott Kerman :
Inżynier obsługujący platformę nr.1

Danny Kerman :
Inżynier obsługujący platformę nr.2

Michael Kerman :
Astrofizyk , Geolog obsługujący platformę nr.2

----------------------------------------------------
Czas do kolizji : 100 dni.

Podczas gdy astronauci przechodzili intensywne szkolenie ,na asteroidę zostały wysłane platformy wiertnicze oraz duże ładunki
kierunkujące plazmę.

Dzięki stosunkowo niewielkiej masie , mogły lecieć po szybkiej , nieekonomicznej trajektorii.


--------------------------------------------------
Czas do kolizji : 90 dni
Astronauci kończą szkolenie a na orbitę zostają wysłane moduły statku matki.


I moduł ładunkowy który zawiera części i sprzęt do wierceń na asteroidzie. Zawiera on także dwa ładunki które zostaną umieszczone w wywierconych  otworach.

--------------------------------------------------
Czas do kolizji : 15 dni

- 10 , 9 , 8 ,7... odłączenie przewodów startowych .... 6 ,5... odchylenie wieży ...,4 ,3 .... zapłon silników!
Trzy potężne silniki Rockomax obudziły się do życia i cały statek zaczął się trząść.
- 2 ,1 , Zero!!!
Od statku odłączyły się ostatnie wsporniki i rakieta była wolna.
- Rakieta opuściła platformę startową!- Oznajmił capcom przez radio.

- Potwierdzam , rakieta opuściła wyrzutnię! - Jeb próbował przekrzyczeć huk silników.
Wszystko w kabinie się trzęsło i wibrowało. Rakieta szybko nabierała wysokości.
Po 2 minutach lotu w rakietach pomocniczych skończyło się paliwo i zostały one odrzucone.

Wibracje i przeciążenie w kabinie zmalały do akceptowalnego poziomu , przynajmniej dawało się teraz odczytać wskazania przyrządów.
-Kontrola tu ranger , wysokość 45 km , prędkość 1400 m/s , trajektoria właściwa , potwierdzam odłączenie
dopalaczy. - Zameldował Bill.
-Dziękuję Ranger , za chwilę odrzucicie osłonę areodynamiczną. - Odparł Capcom.
Na wysokości 50 kilometrów , osłona chroniąca statek przed tarciem przy wznoszeniu stawała się już zbędną masą.
-50 kilometrów! Odrzucam osłonę. - Oznajmił Bill siegając do przełącznika oznaczonego " odrz. osłony ". Po sekundzie brązowawa płyta osłony zniknęła z pola widzenia a kabina została zalana jasnym światłem kerbolu.

- Kontrola tu Ranger , potwierdzam odstrzelenie osłony areodynamicznej.- Zameldował Jeb.
Na wysokości 80 kilometrów , skończyło się paliwo w głównym członie rakiety i również został on odrzucony.

Statek leciał teraz używając tylko niewielkiego silnika w członie drugim. Mimo to po 10 minutach od startu , ranger
wszedł na niską orbitę i na pokładzie pojawiła się nieważkość.
- Kontrola tu ranger , jesteśmy na orbicie , potwierdzam też odłączenie ostatniego stopnia rakiety.  Za chwilę rozłożymy skrzydła i panele słoneczne.- Oznajmił Bill.
W tym momencie z tyłu kabiny otworzył się właz i do środka wpłynął Bob.
- Jak tam jesteśmy już na orbicie ? - Zapytał.
- Tak , ale wracaj do kabiny Bob , za chwilę wykonamy serię manewrów zmiany orbity. Spotkanie ze statkiem "Hope" nastąpi za jakieś 3 godziny.
Bob wrócił do kabiny a Bill sięgnął do panelu kontrolnego i przesunął dwie dźwigienki z pozycji : "locked" do pozycji "open ".
Wahadłowiec Ranger został wyposażony w rozkładane skrzydła , aby zmniejszyć potrzebną wielkość owiewki. W ten sposób , na orbitę mogła go wynieść rakieta o dość przeciętnym udźwigu.
Bill odpiął pasy , podniósł się z fotela i wyjrzał przez boczną szybę. Złożone skrzydła drgnęły a potem zaczęły się powoli rozkładać.

Po minucie , komputer zapikał i a kontrolki skrzydeł zaświeciły się na zielono.
-Teraz panele słoneczne - Bill sięgnął do kolejnych przełączników i po chwili wskaźniki ładowania zaświeciły się na zielono.

Podczas gdy bill sprawdzał systemy , Jeb zadumany spoglądał przez okno na Kerbin. Mimo , że był już w kosmosie wiele razy to tym razem leciał aby ocalić tę planetę. Jeśli im się nie uda , to nie będą mieli dokąd wracać.
Jego rozmyślania przerwał sygnał wywołania z radia.
- Tu kontrola , mamy koordynaty , wygląda na to , że wystarczy wykonać jeden manewr aby zbliżyć się do statku " Hope" podaję wam dane .... " - w tym momencie , przez radio popłynął
ciąg skomplikowanych równań , wektorów i liczb. Bill skrupulatnie wpisał je do komputera i włączył autopilota.
Kerbin za oknem zniknął. Statek obrócił się do pozycji wymagane przy manewrze , a zegar zaczął odliczać czas do manewru.
Po 4 minutach silniki rangera ożyły na 1 minutę i wprowadziły statek na trajektorię która po 3 godzinach miała doprowadzić do spotkania ze statkiem matką.
3 godziny później statek zaczął zbliżać się statku matki.

- 5 kilometrów , prędkość względem statku 100 m/s , wymagany czas pracy silników do wyzerowania prędkości : 25 sekund. - oznajmił Biil.
- Ok , kiedy zbliżymy się na 700 metrów , odpalę silniki. - Zdecydował Jebediaha.
- Będę ci mówił ile zostało.
Ranger zbliżał się szybko do statku matki.

- 1,5 kilometra , 1 kilometr ... - Informował Bill.
- Jeszcze moment... - Jeb położył palec na guziku odpaleniu silników.
- 900 metrów , 800 metrów .... już!.

Jeb wcisnął guzik i silniki zaskoczyły.Prędkość względem celu malała. Po 10 sekundach silniki umilkły gdy stacja znajdowała się w odległości 500 metrów.
- Ok zaczynamy , otwieram dok. - Powiedział Jeb i przełączył kilka przełączników a w module dokowania otworzyła się osłona doku.
- RCS i SAS , włączone , sterowanie ręczne , biorę namiar na sygnał z anteny naprowadzającej.

Za oknami pojawił się obłok hipergolicznego gazu i ranger powoli zmierzał w kierunku doku.
- Składam panele słoneczne -  powiedział Bill i sięgnął do panelu kontrolnego.
- 100 metrów. - Odczytał z ekranu Jeb.
Po 5 minutach manewrów z użyciem silników sterujących statek ustawił się na przeciwko doku.

- Oo , kontrola mamy problem. -Bill wyjrzał przez okno.
- Antena jest zamontowana w taki sposób , że nie przycumujemy.
Jeb przejechał sobie ręką po twarzy - To nie ten dok. Moduł ładunkowy został przycumowany do złego doku.
W centrum kontroli zapanowała konsternacja. Czyżby o losach Kerbinu miał zadecydować szkolny błąd ?
- Ranger tu kontrola , złożymy zdalnie tę antenę. W czasie lotu do Minmusa będziecie korzystać z anteny zapasowej.
- Przyjąłem.- Potwierdził Jeb i puścił przycisk nadawania.
Antena zaczęła się składać.
- Antena złożona , możecie kontynuować dokowanie. -Rozległo się z głośnika.
- Ok jedziemy z tym koksem - Powiedział Jeb i popchnął drążek sterowy.
Po chwili rozległo się szczęknięcie i komputer wyświetlił komunikat o poprawnym zablokowaniu doku.
- Kontrola tu Ranger , przycumowaliśmy. - Potwierdził Bill.

- Zaraz otworzymy właz i wejdziemy na pokład "Hope". -Mówiąc to Jeb , odepchnął się od fotela i przeleciał przez moduł pasażerski do modułu cumowniczego. Następnie sięgnął do konsoli i otworzył mały zawór.
Powietrze zaczęło z sykiem napełniać przestrzeń pomiędzy obiema włazami. Po minucie kontrolka włazu zapaliła się na zielono.
Wtedy Jeb przekręcił  blokadę  z pozycji " close" do pozycji "open" i właz posłusznie odskoczył. Otworzenie drugiego włazu poszło równie sprawnie i po chwili Bill i Jeb wpłynęli do wnętrza statku matki.
Bill podpłynął od razu do małej skrzynki na ścianie modułu cumowniczego i przełączył dźwignię zasilania.
Na statku zapaliły się światła , włączyły się komputery i zaczęła działać wentylacja. Jeb tymczasem popłynął do modułu kontrolnego aby sprawdzić wszystkie systemy , skontaktować się z kontrolą naziemną i wprowadzić koordynaty manewru transferowego na Minmusa.
- Kontrola tu Hope , włączyliśmy już systemy statku , za chwilę uśpimy systemy rangera i przygotujemy się do wykonania manewru transferowego
na minmusa.
-Potwierdzam , wykonajcie teraz procedury ze strony 25 , 26 i 27  , za jakieś dwie godziny podamy
wam koordynaty manewru- Odparł capcom.
W dwie godziny później cała załoga znajdowała się już na pokładzie a systemy były sprawdzone i gotowe do wykonania manewru transferowego.
-Tu Hope , systemy sprawne , manewr transferowy za 20 sekund.-Oznajmił Jeb.
-Zegar odliczał kolejne sekundy do manewru. Najpierw silnik stopnia transferowego zostanie odpalony na 5 minut a potem po jego odstrzeleniu ,
na kolejne 5 minut zostanie odpalony silnik atomowy. Stanowi on bardzo wydajny napęd , bo wykorzystuje reaktor jądrowy do dodatkowego
podgrzania i rozpędzenia gazów wytworzonych przez mały silnik chemiczny. Minusem jest niski ciąg. Dlatego pierwsza część manewru została wykonana na klasycznym silniku chemicznym.
Wreszcie zegar osiągnął 0 i statek zadrżał. Na monitorze wskaźnik postępu manewru zaczął się wypełniać.

Po 5 minutach paliwo się wyczerpało i silnik został wyłączony.
-Kontrola tu Hope , silnik wyłączony , odrzucam stopień. - Jeb sięgnął do panelu kontrolnego i przełączył odpowiednią dźwigienkę.
-Kontrola tu Bill , uruchamiam reaktor , osłona silnika odrzucona. Zapłon silnika atomowego za 30 sekund - Zameldował Bill.

Po 30 sekundach silnik atomowy został włączony zgodnie z planem.

-3 , 2, 1 , Silnik wyłączony. - Oznajmił Bill.
-Potwierdzam wyłączenie silnika , zużycie paliwa poniżej normy , zaraz sprawdzimy waszą trajektorię. - Odpowiedział Capcom.
A po minucie oznajmił : Trajektoria właściwa , macie spotkanie z Minmusem za 13 dni , asteroidę osiągnięcie za 13 i pół dnia.
-Ok , chodźmy dołączyć do reszty załogi , do czasu dotarcia do Minmusa niewiele będzie się działo.- Zaproponował Bill.
- Idź , ja zaraz przyjdę , tylko trochę sobie popatrzę na Kerbin - Odpowiedział Jeb i przysunął się bliżej okna.
Podróż na Minimusa zleciała wszystkim krócej niż wskazywałby na to zegar....

Koniec części 1
Lista modów które zostały użyte i będą użyte w następnych częściach.
- BDArmory
-Karbonite
-KAS
-IR
-Hyper Edit
-Hot Rockiets
-Procedural Fairings
-SCANsat
-Texture replacer
-Lazor
Komentarze mile widziane.
« Ostatnia zmiana: Nie, 10 Maj 2015, 14:18:34 wysłana przez Bill2462 »

Sob, 09 Maj 2015, 23:33:45
Odpowiedź #1

Offline Robson

  • Sierżant
  • ****
  • Wiadomości: 417
  • Reputacja: 22
    • Zobacz profil
Brakuje mi tu wątku miłosnego.
No bo, domyślam się, że ewidentnie będą trupy i poleje się krew, a to bardziej ściska za gardło, jak na Kerbinie zostanie jakaś wdowa bohatera, albo kilka wdów.
No ale poza tym typowo hollywoodzkim niuansem, muszę przyznać, że powoli forum znowu się rozkręca i dzięki takim użytkownikom jak Bill2462, chce się tu wracać i z ciekawością smarkacza zaczytywać się w tak wspaniałych opowieściach.
Robson Kerman - Profesor Orbitologii Teoretycznej. Zabójca Piwo Grillsa Kermana zwanego Niedźwiedziem z Eve.
Jego oficjalnym guru jest Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ - budowniczy wspaniałych części rakiet.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #1 dnia: Sob, 09 Maj 2015, 23:33:45 »

Nie, 10 Maj 2015, 14:30:21
Odpowiedź #2

Offline KebabKerman

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 137
  • Reputacja: 4
  • Jeśli Kebab lubi kebaby jest gejem czy kanibalem?
    • Zobacz profil
Powiem tak. Bardzo ciekawe opowiadanie, aż chce się to czytać. Z niecierpliwością czekam na kolejne części.
Kebab Space Agency - Naszym paliwem są pierdy po ostrych kebabach!

Nie, 10 Maj 2015, 17:07:29
Odpowiedź #3

Offline ShookTea

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 370
  • Reputacja: 20
  • WIENIAWA!
    • Zobacz profil
"Zrówna z ziemią większość planety"? Rly? To brzmi komicznie :D
Trochę błędów ortograficznych i interpunkcyjnych.
Wiem, że tytuł opowiadania mówi sam, z czym mamy do czynienia, ale różnice między tym opowiadaniem, a filmem, można by na palcach jednej ręki wyliczyć.
Rakieta wynosząca wahadłowiec wygląda komicznie.

Kilka pytań:
Skoro w misjach bezzałogowych wysłano wiertła i ładunki wybuchowe, to po co astronauci? Nie można tego wybuchnąć* zdalnie?
Jaka jest w końcu ta odległość do obiektu na początku? 2 miliony kilometrów czy 210 tysięcy kilometrów? I ta szacowana orbita to wokół Kerbolu, tak?

No i żeby dodać nieco logiki, w wykrytych danych powinna znaleźć się informacja na temat czasu, jaki upłynie do ewentualnego zdarzenia. Gdyby tak nie było, Jim bez przerwy lałby w majtki, bo - porównując z układem słonecznym - istnieje mnóstwo obiektów w kosmosie, które przecinają orbitę Ziemi i których "szacowana minimalna odległość" wynosi 0.


To tyle. Czekam na dalszą część :)


Przepraszamy, ale goście nie mogą zobaczyć zawartości spoilera.
Co to za pedał? Co to za biedak? ShookTea skończył się na Projekt Jool!

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #3 dnia: Nie, 10 Maj 2015, 17:07:29 »

Nie, 10 Maj 2015, 17:43:13
Odpowiedź #4

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Oczywiście , że można by było zdetonować je zdalnie , ale teraz jest bardziej dramatycznie. Misja ostatniej szansy. Los kerbinu w rękach 6 kerbali.

A co do błędów to podziękuj słownikowi w edytorze forum. Ja niestety mam tendencję do robienia błędów a słownik podkreślił tylko część. Następnym razem będę pisał w wordzie.

Przepraszamy, ale goście nie mogą zobaczyć zawartości spoilera.
[/spoiler]

Nie, 10 Maj 2015, 19:12:32
Odpowiedź #5

Offline Drangir

  • Major
  • *
  • Wiadomości: 1 627
  • Reputacja: 91
  • Smok rakietowy
    • Zobacz profil
    • DeviantArt
Cytuj
Oczywiście , że można by było zdetonować je zdalnie , ale teraz jest bardziej dramatycznie.

Cytuj
A co do błędów to podziękuj słownikowi w edytorze forum.

Zazdroszczę ci drogi rozwoju, którą masz przed sobą...

A teraz bez zgryźliwości, czekam na kolejną część. Faktycznie obawiam się że to będzie taki sobie fanfick na temat Armageddon [który to film niekoniecznie cenię], ale mam nadzieję się pomylić :)
Cytat: Steven Universe
- Wasze obliczenia były niepoprawne.
- Nie mogły być niepoprawne, skoro żadnych nie robiliśmy.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #5 dnia: Nie, 10 Maj 2015, 19:12:32 »

Nie, 10 Maj 2015, 20:51:14
Odpowiedź #6

Offline Robson

  • Sierżant
  • ****
  • Wiadomości: 417
  • Reputacja: 22
    • Zobacz profil
Dodać nieco logiki?
W opowiadaniu?
Poszukiwałem prawdziwych wypraw w tutejszych AAR'ach i się dowiedziałem, że niektóre są robione z wykorzystaniem Hyper Edit, ale wszyscy zgodnie stwierdzili, że nic się nie stało, że tak ma być.
Ja w większości filmów SF, nawet takich bardziej science niż fiction, widzę przesyt nielogicznych scen. (Na przykład w Grawitacji, na jet packu zmieniają orbitę i lecą sobie z Hubble'a na ISS, a potem z ISS na Tiangong Soyuzem. Policzcie sobie dV.) A jednak ogląda się to z otwartymi ustami. Może dla tego, że nie o brak logiki w tym chodzi, ale kawałek dobrego kina, lub literatury w tym przypadku.
No, ale faktycznie, ta nośna brzydka jak sto nieszczęść.
Robson Kerman - Profesor Orbitologii Teoretycznej. Zabójca Piwo Grillsa Kermana zwanego Niedźwiedziem z Eve.
Jego oficjalnym guru jest Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ - budowniczy wspaniałych części rakiet.

Pią, 05 Cze 2015, 16:18:52
Odpowiedź #7

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Część 2 :

czas do kolizji  : 52 godziny.

- Kontrola tu Hope statek przygotowany do manewru okrążenia Minmusa. - Zameldował Jeb.
- Dopalacze przygotowane.
- Zapalniki uzbrojone.
- Stabilizacja włączona.
- Zapłon z 30 sekund.
Kiedy projektowano misję , zdecydowano się użyć do tego manewru silników na paliwo stałe. Miały one stosunkowo niewielką masę i spory ciąg. Ale miały one jedną wadę : po odpaleniu , nie dało się ich wyłączyć aż do wyczerpania paliwa.
- 3 , 2 , 1 , 0 Zapłon! - Powiedział Jeb i wdusił przycisk ' enter ' na klawiaturze komputera.

Przyspieszenie 1,5 g wgniotło załogę w fotele kiedy dwa cylindry dopalaczy o łącznym ciągu 250 kiloniutonów obudziły się do życia.
Manewr okrążenia Minmusa był krytyczny dla powodzenia misji. Korzystając ze grawitacji księżyca , miał on zmienić kierunek lotu statku i rozpędzić go tak aby spotkał się on z asteroidą.
Po 1.5 minucie  dopalacze wypaliły się.
- Kontrola , potwierdzam wypalenie dopalaczy. - Zameldował Jeb.
- Tu kontrola , potwierdzam , za 4 godziny wykonacie manewr wejścia na orbitę asteroidy.
- Przyjąłem. - Potwierdził Jeb i puścił przycisk nadawania.
- Jak do tej pory wszystko idzie gładko. - Pomyślał. - Aż za gładko.
***

Jim Kerman stał w kombinezonie po środku bazy. Zgodnie z poleceniem kontroli lotów , miał on ręcznie przystosować anteny do odbiorów sygnałów z asteroidy. Wobec niemożności rozłożenia anteny wysokiego zysku. Był to
jedyny sposób aby zapewnić szybki przesył danych na Kerbin. Jednak Jim nie mógł skupić się na pracy. Widok który się przed nim rozciągał był zarazem piękny i groźny. Olbrzymia skała wisząca na niebie tuż obok malutkiej tarczy Kerbinu i jeszcze mniejszego Muna nie należał do codzienności.
- Jim! Pamiętaj o zapasie tlenu. Stoisz tak już 4 minuty. - Upomniał go Capcom.
- Ok już idę.- Odparł Jim i ruszył w stronę anten.
Nagle ,  kątem oka  dostrzegł jakiś ruch. Kiedy się odwrócił,  zobaczył mały obłoczek pyłu unoszący się jakieś 2 metry od niego.
Podszedł bliżej i zobaczył mały krater w szklistej powierzchni Minmusa.  Zanim uświadomił sobie co zobaczył , 50 metrów od niego , moduł zaopatrzeniowy wybuchł i skrył się za ogromną zasłoną pyłu.

- O cholera! - Zaklął Jim.
- Kontrola , tu Jim , mamy problem!
- Tu kontrola , prawię nic nie słyszę możesz powtórzyć?
- Kontrola to Jim , na bazę spada właśnie deszcz meteorytów. Muszę uciekać! - Wrzasnął do mikrofonu i  rzucił się do ucieczki.

W odpowiedzi usłyszał tylko szum.
Dookoła niego spadały odłamki skalne niszcząc sprzęt i żłobiąc w powierzchni niewielkie kratery. Jeden z nich zniszczył anteny.

Inny trafił w elektrownię.

Jim wiedział , że jedyną szansą jest ucieczka w lądowniku. O ile jeszcze jest sprawny.
Po lewej baza zmieniła się właśnie w kupę złomu.

Był już kilka metrów od lądownika , kiedy jeden z odłamków uderzył w panel słoneczny.
Lądownik zadrżał a potem wolno przewrócił się na bok.

- Nie! - Krzyknął Jim.
Bez dwóch sprawnych paneli nie było wielkich szans na odbycie 7 dniowej podróży powrotnej. Wtedy Jim został oślepiony przez blask ogromnej eksplozji.
Wybuchł zapas paliwa w zbiornikach bazy. Jim poczuł jak potężny strumień gazów przewraca go na ziemię. 


***
Bob Kerman siedział przy panelu kontrolnym w module obserwacyjnym. Minęło raptem 10 sekund od chwili gdy instrumenty pokładowe
uświadomiły mu brutalną prawdę. Na ekranie przed nim wyświetlała się mapa twardości skał na asteroidzie.
 Dwa krzyżyki oznaczające platformy wiertnicze , niewzruszenie znajdowały się na obszarze pokrytym najtwardszymi skałami.

***
Jim podniósł się z trudem i podszedł do lądownika. Mimo , że nie miał on wielkich szans dolecieć na Kerbin , to pozostanie w zasięgu deszczu meteorytów oznaczało śmierć.

Jim wszedł do środka , zamknął właz i wcisnął jeden z guzików. W kabinie zapaliły się światła i systemy pokładowe rozpoczęły pracę.
Jim sprawdził stan zasobów. Wszystkie słupki na ekranie świeciły na zielono.
- Jest dobrze. - Pomyślał i ustawił jako 'cel' Kerbin.
Wcisnął jeszcze kilka guzików i chwycił za drążek sterowniczy. Koła systemu stabilizacji z cichym szmerem ożyły i  podniosły lądownik do pionu.

Jim pociągnął następnie za przepustnicę i silniki  uniosły  lądownik nad zniszczoną bazą.

Statek nabierał prędkości.
Po 3 minutach silniki wyłączyły się automatycznie. Statek znajdował się na trajektorii powrotnej , z dala od strumienia meteorytów.  Jim przekręcił mały zawór i kabina napełniła się powietrzem. Następnie odpiął sprzączkę hełmu i z ulgą  zdjął go.
Wtedy statkiem wstrząsnęło potężne uderzenie.

Zawyły alarmy i okno pękło z głośnym trzaskiem. Huraganowy wiatr targnął wnętrzem statku kiedy powietrze pod ciśnieniem
1 atmosfery znalazło ujście. Ostatnie co zobaczył Jim zanim resztki powietrza  uciekły w kosmos , była zielonkawa i martwa powierzchnia Minmusa. 

***

- Kontrola tu Hope. Statek zakończyliśmy manewr wejścia na orbitę asteroidy , parametry orbity w normie. - Zameldował Jeb.
- Przyjąłem , za 2 minuty stracimy łączność.- Odparł Capcom.
- Do zobaczenia na powierzchni. - Odparł Jeb.
Wtedy do kabiny wpłynął Bob.
- Jeb! - Powiedział.
- Musisz coś zobaczyć.

***
W najciemniejszym zakątku statku , pod panelem modułu dystrybucji energii elektrycznej , transformatory buczały cicho zasilając systemy statku.  Na rurce systemu chłodzenia , pojawiła się malutka kropelka glikolu. Z początku mała , jednak szybko rosła.

***
Właz z trzaskiem wskoczył na swoje miejsce. Bill zakręcił go i sprawdził hermetyczność  a  następnie uruchomił pompę która odessała całe powietrze z przestrzeni pomiędzy włazami.
- Właz przygotowany do odcumowania.- Potwierdził a następnie odepchnął się i przeleciał przez cały prom do kokpitu.
- Ok. Jeb możemy odcumowywać. - Powiedział i przestawił jedną z dźwigienek na konsoli.
Rozległ się szczęk głośny szczęk.
W tym momencie rozległ się pisk alarmu i  na ekranie pojawił się czerwony komunikat. .
- Awaria blokad doku nr. 1 , 2 i 5. - Odczytał Bill.
- Cholera. - Zaklął Jeb.
- Nie odcumujemy.
 
***
Drobny wstrząs spowodowany odblokowaniem zaczepów spowodował , że kropla glikolu oderwała się od rurki a potem wolno popłynęła w kierunku jeden z płytek drukowanych.

***
- Spróbuj jeszcze raz. - Polecił Jeb.
- Wygląda na to , że mechanizm się zablokował.
- Może trzeba będzie wyjść na EVA , żeby odblokować go ręcznie.
- Mamy za mało czasu.
Jeb wiedział , że naprawa potrwa co najmniej dwie godziny. Dwie godziny cennego czasu który mogli przeznaczyć na wiercenie.
Nagle rozległ się dźwięk kolejnego alarmu. A na ekranie pojawił się kolejny komunikat , nie pozostawiający żadnych wątpliwości.
- Pożar w module głównym!!! - Krzyknął Jeb.
- Bill , musisz natychmiast odcumować.
- Pracuje nad!  Musze obejść zabezpieczenia , aby zwiększyć siłę w serwomechanizmach blokady.- Odpowiedział Bill , klikając w klawiaturę.
- To pracuj szybciej  , zaraz wybuchnie! - Krzyknął Jeb kiedy rozległy się głośne trzaski i jęki konstrukcji wywołane
gwałtownym pożarem szalejącym wewnątrz.
Pożar to jedna z najgorszych rzeczy jaka może się wydarzyć podczas lotu kosmicznego. Bogata w tlen atmosfera podsycała
płomienie a ciasne wnętrza szybko zamieniały się w wielki piec.
- Mam!  Muszę tylko...- Bill nie dokończył.
Gdzieś z góry rozległ się huk. Cała konstrukcja jęknęła i jakaś potężna siła rzuciła go na konsolę.


Koniec części 2.

Kolejna część już niebawem!
Komentarze mile widziane.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #7 dnia: Pią, 05 Cze 2015, 16:18:52 »

Pią, 05 Cze 2015, 16:50:00
Odpowiedź #8

Offline Robson

  • Sierżant
  • ****
  • Wiadomości: 417
  • Reputacja: 22
    • Zobacz profil
Wieeeedziałem, że będzie dramatycznie, ale to mnie przerasta.
Wszyscy zginą.
Albo coś przeoczyłem.
W każdym razie fajnie Ci wyszły te wybuchy na Minmusie.
No i nie rób takich długich przerw między odcinkami. Normalny serial zapodaje się co tydzień.
Robson Kerman - Profesor Orbitologii Teoretycznej. Zabójca Piwo Grillsa Kermana zwanego Niedźwiedziem z Eve.
Jego oficjalnym guru jest Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ - budowniczy wspaniałych części rakiet.

Pią, 05 Cze 2015, 18:00:38
Odpowiedź #9

Offline Drangir

  • Major
  • *
  • Wiadomości: 1 627
  • Reputacja: 91
  • Smok rakietowy
    • Zobacz profil
    • DeviantArt
Seriale mają budżet, a jedyne na co może liczyć Bill to kilka komci xD


A logika w twórczości jest jak najbardziej potrzebna. Bill nie ma warsztatu Gombrowicza by wchodzić w groteskę, poza tym sam przyznał że buduje dramatyzm, a żeby go uzyskać świat musi być stosunkowo realistyczny a reakcje bohaterów na zdarzenia wiarygodne. Uznanie że fikcja nie wymaga logiki jest stwierdzeniem nieprawdziwym a wręcz bardzo szkodliwym.

(Miejsce na opinię, screeny nie chcą mi się wczytać)
Cytat: Steven Universe
- Wasze obliczenia były niepoprawne.
- Nie mogły być niepoprawne, skoro żadnych nie robiliśmy.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #9 dnia: Pią, 05 Cze 2015, 18:00:38 »

Pią, 05 Cze 2015, 18:30:40
Odpowiedź #10

Offline Kadaf

  • Kapitan
  • ***
  • Wiadomości: 1 329
  • Reputacja: 144
    • Zobacz profil
Niezła robota Bill, wyrabiasz się :) Fotki z wybuchami bardzo zgrabnie zrobione. Lecz pozwolę sobie rzucić garść porad:

1. Zawsze czytaj tekst kilka razy zanim wyślesz, bo jest trochę literówek, nie groźnych, ale jednak jest i nie tak znowu mało.
2. Unikaj tego typu zwrotów jak: " anteny do odbiorów sygnałów". Albo do odbioru sygnałów, albo do odbiorów sygnału.
3. Zawsze gdy masz dialog, to nie piszesz "1.5 minuty", tylko półtorej minuty, albo minuta trzydzieści. Słownie, nigdy cyferkami.

Ogólnie niezłe opowiadanko, chociaż wymaga doszlifowania tu i ówdzie :)

Pią, 05 Cze 2015, 21:33:21
Odpowiedź #11

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
# Ronson.
Niestety ostatnio nie miałem zbyt wiele czasu więc praca posuwała się w ślimaczym tempie.
Ale teraz mam go więcej więc kolejna część wyjdzie za góra 2-3 tygodnie.

# Kadaf
Dzięki za rady , następną część sprawdzę trochę uważniej.

No i ogólnie będzie moar Michael Bayest !
Czyli :
Więcej wybuchów !
Więcej zgonów !


Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #11 dnia: Pią, 05 Cze 2015, 21:33:21 »

Śro, 17 Cze 2015, 17:30:16
Odpowiedź #12

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Część 3 :

Czas do zderzenia : 48 godzin


Bill z trudem odzyskiwał przytomność. Ktoś szarpał go za ramię.
- Bill! Obudź się! - To był Jeb.
- Cholera! - Mruknął trzymając się za głowę.
Wybuch był silny ale na szczęście nie uszkodził powłoki statku.
- Gdyby tak było to już byśmy byli martwi. - Pomyślał Bill.
Za oknem unosiło się tysiące świetlistych punktów. Były to szczątki statku matki.
- Bill , sprawdź systemy statku. - Polecił Jeb.
- Wszystkie na zielono - Oznajmił z ulgą Bill.
-Sprawdź też naszą trajektorię. Wybuch na pewno ją zmienił.
Bill poklikał w klawiaturę i na ekranie pojawił się skomplikowany diagram. Jeb odczytał go z łatwością.
- Cholera! - Zaklął.
Orbita była fatalna. Linia na mapie wybiegała daleko w przestrzeń, na granicę SOI by potem przemknąć osiemset metrów od powierzchni asteroidy i znowu wrócić w przestrzeń. A na dodatek inklinacja wynosiła prawie siedemdziesiąt dwa stopnie.
- Możemy powrócić na dawną orbitę ? - Zapytał Jeb ?
Bill wprowadził jeszcze kilka poleceń i na ekranie pojawił się nowy schemat.
- Zużyjemy około sto dwadzieścia metrów na sekundą i potrwa to około trzech godzin. - Odczytał Bill.
Jeb jęknął. Nie tyle z powodu ilości potrzebnego paliwa , ale z powodu czasu. Zerknął na mały zegar na konsoli.
- 29:52:43 - odczytał.
Ten zegar nie pokazywał czasu misji.
Pokazywał on czas do tak zwanej bariery zero. Punktu bez powrotu. Załoga musiała zdetonować ładunki wcześniej. Inaczej wybuch nie zmieni dostatecznie trajektorii lotu asteroidy.
- Bill. Nie możemy sobie pozwolić na tak czasochłonne manewry orbitalne. Musimy lądować!
- Ale jak ? - Zapytał Bill.
Jeb pokazał jedną z linii na mapie.
- Spójrz Bill. Za trzydzieści minut przelecimy w odległości około dziesięciu kilometrów od planowanego miejsca lądowania. Możemy wykonać teraz niewielki manewr który skieruje nas nad strefę lądowania.
- To będzie bardzo trudne. - Zaoponował Bill.
- Spokojnie , jestem najlepszym pilotem na Kerbinie. - Odparł Jeb.
- Cóż za skromność. - Pomyślał Bill. 
- Ok ale najpierw musimy posadzić moduł zaopatrzeniowy - Odpowiedział po chwili.
Moduł zaopatrzeniowy był jednym z najważniejszych pojazdów misji. W jego wnętrzu znajdował się cały sprzęt potrzebny do prac na asteroidzie. Części zamienne, zapasowe wiertła i przede wszystkim dwa ładunki nuklearne które mieli umieścić w odwiertach.
Przez całą drogę na asteroidę pojazd był przycumowany do jednego z doków statku Hope. Teraz istniała obawa , że został on uszkodzony podczas wybuchu.
- Wygląda na to , że moduł zaopatrzeniowy również przetrwał bez szwanku wybuch statku . - Stwierdził z ulgą Bill.
- Odbieram pełną telemetrię i wszystkie systemy są sprawne.
- Uruchom program lądowania. - Polecił Jeb.
Bill wprowadził kilka poleceń  i nacisnął  ' enter' - Zrobione.  - Oznajmił.
- Teraz wszystko w rękach autopilota.
- Dobra , wprowadź parametry manewru. - Powiedział Jeb.
- Najpóźniej za 10 minut musimy wykonać manewr zmiany orbity.

***
Dwa kilometry od nich sygnał radiowy z wahadłowca wybudził z czuwania komputer pokładowy modułu zaopatrzeniowego. Procesory zdekodowały go a program sterujący zinterpretował jako polecenie rozpoczęcia procedury lądowania.
Po chwili silniki na monohydrazynę zaskoczyły i cała konstrukcja powoli skierowała się w kierunku powierzchni.


***


Silniki Rangera zamilkły.
- Manewr wykonany. - Zameldował Bill.
- Lądowanie za 10 minut.
- Przełączam napęd na silniki manewrowe.
Lecieli bardzo nisko. Patrząc przez szybę , dawało się już rozpoznać pojedyncze kamienie. A co gorsza wysokościomierz radarowy nie działał.

Jak stwierdził wcześniej Bob , powierzchnia asteroidy była pokryta materiałem pochłaniającym fale o częstotliwości radarowej.
- Rozkładam podwozie. - Oznajmił Jeb i przełączył jedną z dźwigienek.
Gdzieś pod nimi rozległ się szczęk i po chwili kontrolka podwozia zaświeciła się na zielono.
- Cholera! Tracę silniki manewrowe! - Krzyknął nagle Jeb.
- Silniki na osi X i Z wysiadły! - Potwierdził Bill.
- Spróbuję to naprawić.
- Za późno. Odległość od miejsca lądowania 3 kilometry muszę
przyziemić teraz! Krzyknął Jeb.
- Ale... - Bill spojrzał na prędkościomierz.
- Mamy prędkość poziomą 60 km/h.
- Zaufaj mi Na mój znak odpal harpuny.  - Polecił Jeb.
Bill zacisnął zęby. Wiedział , że jeśli się nie uda to odbiją się od powierzchni i odlecą w przestrzeń. A na dodatek nie będzie się dało ponowić próby lądowania. Harpuny kotwiczące statek do powierzchni można było wystrzelić tylko jeden raz.
Mimo to uzbroił ładunki pirotechniczne i położył palec na czerwonym guziku.
- Bill przygotuj się! Odległość 1.5 kilometra.

Przez przednią szybę było widać wyraźny cień sunący po kamienistej powierzchni. A dalej z przodu kanciastą bryłę modułu zaopatrzeniowego.
Lecieli prosto na niego.
- Jeb! Zaraz walniemy w moduł Zaopatrzeniowy! - Krzyknął Bill.
- Zaufaj mi wiem co robię. - Odparł Jeb.
Kanciasta bryła zbliżała się z wielką prędkością.
Bill zamknął oczy i przygotował się na uderzenie.
- Odpalaj! Teraz! - Krzyknął nagle Jeb.
Bill wcisnął guzik i gdzieś z dołu rozległ się huk. Dwa harpuny pomknęły ku powierzchni z prędkością 250 km/h. .Kiedy dotarły do powierzchni eksplodowały małe ładunki wbijając ostrza z węgliku wolframu w twardą skałę.

Potężne szarpnięcie wcisnęło Załogę w pasy. Ważący 13 ton wahadłowiec uderzył z impetem w powierzchnię. Konstrukcja jęknęła ale wytrzymała.

Załoga odetchnęła z ulgą. Karkołomne lądowanie udało się.
- Wciągam liny. - Oznajmił Bill.
Umieszczone w skrzydłach wciągarki obudziły się do życia , wciągając nadmiar liny , stabilizując wahadłowiec na powierzchni asteroidy.
- Wyciągarki  zablokowane. - Potwierdził po chwili.
- Systemy sprawne.
- Dobra. Przygotuj procedurę dehermetyzacji wnętrze. Za pół godziny wychodzimy na EVA. - Polecił Jeb. A potem wstał i  przeszedł przez grodź do modułu pasażerskiego.
- Panie i panowie. - Powiedział.
- Wylądowaliśmy. Teraz musimy zrobić to po co tu przylecieliśmy. Plan jest następujący. Ubierzemy się teraz w skafandry a potem
wyjdziemy na sześciogodzinne EVA. Przez ten czas zdążymy uruchomić platformy wiertnicze i przewiercić około trzysta do czterystu metrów. Potem wrócimy do Rangera , uzupełnimy zapasy i wyjdziemy na kolejne EVA. Podczas drugiego spaceru dokończymy wiercenie. Podczas
trzeciego i ostatniego wyjścia , założymy ładunki. Potem wystartujemy i zdetonujemy je zdalnie.
Całość zajmie około dwudziestu godzin. Będziemy mieli cztery godziny zapasu na wypadek nieprzewidzianych sytuacji.
- A co z powrotem na kerbin ? - Zapytał Danny kerman.
- Po starcie wykonamy manewr który obniży nasze perygeum tak , że wejdziemy w atmosferę , wyhamujemy i wylądujemy.
- Ranger wytrzyma wejście w atmosferę z tak dużą prędkością ? - Zapytał Scott Kerman .
- Nie mamy wyboru. Musimy spróbować. Poza tym czas ucieka. Do roboty! Za pół godziny musimy być ubrani w skafandry!- Odpowiedział Jeb po czym podszedł do schowka i wyciągnął worki ze skafandrami ciśnieniowymi.
Pół godziny później cała załoga włożyła już ciężkie hermetyczne stroje.
- Ok sprawdźcie hermetyczność polecił Jeb. - Po czym wcisnął jeden z guzików na panelu dotykowym umieszczonym na przedramieniu swojego skafandra. Zawory zasyczały podnosząc na chwilę ciśnienie wewnątrz. Po chwili na małym ekraniku pojawił się komunikat potwierdzający szczelność.
To samo stało się u innych.
- Dobrze. Skoro skafandry są szczelne , zaczynamy dehermetyzację kabiny. - Powiedział i podszedł do panelu kontrolnego koło włazu. Wprowadził pięciocyfrowy kod a następnie odchylił klapkę i wcisnął czerwony guzik. 
Za ścianą uruchomiła się pompa i ciśnienie w kabinie zaczęło spadać. Pomysłowy system skraplał wyssane z kabiny powietrze i umieszczał je w specjalnych zbiornikach. W ten sposób tlen nie był tracony i mógł być wykorzystany przy ponownym napełnianiu kabiny.
W miarę jak spadało ciśnienie robiło się coraz ciszej. Po 10 minut Jeb słyszał już tylko swój oddech. i cichy szum systemów skafandra.
Lampka na panelu kontroli EVA zapaliła się na zielono.
- Mamy próżnię. - Potwierdził Bill i podszedł do włazu. Przestawił dźwignię blokady a następnie pokręcił korbą odblokowując rygle. Właz odskoczył i gładko się otworzył.
Jeb podszedł do otworu i wyjrzał na zewnątrz. Widok był piękny. Wielka pustynia usiana kamieniami. Pył pokrywający powierzchnię  przypominała nieco regolit na munie. Jeb uśmiechnął się gdy przypomniał sobie kiedy pierwszy raz zszedł po drabince i stanął na munie jako pierwszy kerbal w historii. . Był to piękne uczucie stanąć po raz pierwszy na niezbadanym
terenie i wbić flagę ...
Nagle w słuchawkach rozległ się głos Billa.
-Jeb! Długo tak jeszcze będziesz stał ? Sam mówiłeś , że mamy się spieszyć. - Powiedział.
- Już wychodzę. Przepraszam zamyśliłem się.- Odpowiedział a następnie chwycił się uchwytu koło drzwi i wyszedł na skrzydło wahadłowca.
Reszta załogi postąpiła za nim.

- Uwaga wszyscy najpierw musimy sprawdzić i uruchomić moduł zaopatrzeniowy oraz transportery. Wszyscy za mną. Musimy jak najszybciej rozpocząć wiercenie. - Powiedział i ruszył w stronę kanciastej błyszczącej bryły modułu zaopatrzeniowego.
Poruszanie się w tak niskiej grawitacji nie należało do łatwych. Właściwie nie było to chodzenie ale fruwanie. Po każdym kroku , Jeb tracił kontakt z podłożem i leciał przez chwilę w powietrzu.

Po pięciu minutach załoga dotarła do oddalonego o siedemdziesiąt metrów modułu ładunkowego.
- Wszystko wygląda nieźle. - Stwierdził Bill.
- Sprawdźmy jak w środku. - Powiedział Jeb i odblokował zaczepy płyty przytrzymującej wejście.

Płyta opadła i odsłoniła wnętrze modułu. Jeb wszedł do środka i odetchnął z ulgą.
Białe kontenery zawierające sprzęt przetrwały bez szwanku wybuch statku matki.

Nietknięte były również ładunki jądrowe , umieszczone na ścianie.

Bill podszedł do panelu kontrolnego umieszczonego w ścianie i nacisnął włącznik. Wyświetlacz na panelu ożył wyświetlając ekran powitalny , na dachu rozłożyły się anteny a czujniki rozpoczęły pracę.
- Działa. - Zameldował Bill.
- Mamy połączenie z kontrolą naziemną ? - Zapytał Jeb.
- Niestety nie. Kerbin jest za horyzontem. - Odparł Bill.
- Spróbuję nawiązać łączność przez wojskowego satelitę Milstar 3. Będzie w zasięgu za piętnaście minut.
- Dobrze. Danny i Scott! Rozpakujcie sprzęt ja przygotuję transportery. - Polecił Jeb i wyszedł na zewnątrz.
Dwa , napędzane silnikami jonowymi transportery na czas lotu były przymocowane do boków modułu. Jeb podszedł do pierwszego z nich i wcisnął kilka guzików na panelu na rękawie skafandra. W rozdzielaczu łączącym transporter ze ścianą modułu eksplodowały małe ładunki. Pojazd powoli opadł na powierzchnię.

 Jeb odwrócił go podwozie i powtórzył procedurę z drugim pojazdem. Nagle w słuchawkach rozległ się głos Billa.
- Jeb mamy analogowe połączenie satelitarne z kontrolą  , na częstotliwości 4 Mhz ! - Zameldował.
- Masz około dwie minuty zanim satelita skryje się za horyzontem.
- Przełącz na główny kanał. - Polecił Jeb.
W słuchawkach rozległ się szum a po chwili przerywany głos.
- Ran...r tu kontrola. Czy mnie ...ysz.. ?
- Słabo was słyszę! - Odpowiedział Jeb.
- Wylądowaliśmy ale statek matka jest zniszczony!
- Sła..o c...ę sły...ę. Możesz pow...ż...ć ?
- Wylądowaliśmy ale statek matka jest zniszczony!! - Krzyknął do mikrofonu Jeb.
- Praw...e nic nie. s... szę!
- Wylądowaliśmy! Niedługo zaczniemy wiercić! - Jeb mógł krzyczeć do woli ale i tak nie miał pewności czy capcom w ogóle cokolwiek rozumie.
- Pot...am , wyl...ście ... ym ..a ...w - Reszta utonęła w szumie.
- Straciliśmy połączenie. - Oznajmił Bill.
- Kiedy uzyskamy łączność bezpośrednią ? - Zapytał Jeb.
- Za około cztery i pół godziny , asteroida obraca się bardzo wolno.
- A nie możemy skorzystać z satelitów telekomunikacyjnch ?
- Próbowałem ale nie mogę nawiązać kontaktu z żadnym z nich.. Działają tylko nieliczne satelity wojskowe. - Odpowiedział Bill.

***

Tymczasem w centrum kontroli lotów , kontrolerka do spraw łączności , Jenny kerman była w szoku. Ze danych wynikało , że wszystkie satelity telekomunikacyjne krążące po orbicie geostacjonarnej zostały zniszczone przez chmurę odłamków skalnych przyciągniętych przez asteroidę. A na dodatek obraz radarowy nie pozostawiał złudzeń. Chmura odłamków zmierzała ku ostatnim działającym satelitom wojskowym. Jenny westchnęła a potem chwyciła za telefon i zadzwoniła do dyrektora.

***


- Jeb! Zespół wiertniczy numer jeden gotowy do odlotu. - Zameldował Danny Kerman podchodząc do transportera.
- Tu Jeb. Możecie startować. - Odpowiedział Jeb.
Danny wdrapał się na siedzenie i zapiął pasy.
- Jesteś gotowy na ostrą jazdę Bob ? - Zapytał siedzącego obok naukowca ?
- Niezbyt. - Mruknął Bob.
- To nic. - Powiedział Danny i popchnął drążek przepustnicy.
Pod pojazdem pojawiła się niebieskawa smuga zjonizowanego gazu a transporter wolno uniósł się w górę.  Silnik jonowy zamontowany w pojeździe był jednym z najnowszych osiągnięć w dziedzinie napędów kosmicznych. Wprawdzie nie generował fajerwerków ale miał olbrzymią wydajność. Minusem był mały ciąg ale przy tak małej grawitacji było to bez znaczenia.

Danny pochylił drążek sterowniczy. Pojazd przechylił się i wolno ruszył w kierunku oddalonej o sześć kilometrów platformy wiertniczej.


***

Dowódca sił powietrznych , generał Archibald Kerman siedział samotnie w małej salce koło sali kontroli lotów. Przez szyby było widać rzędy stołów zastawionych komputerami i laptopami oraz dziesiątki kontrolerów zajmujących się różnymi aspektami misji.
Nagle do sali wpadł dyrektor centrum kosmicznego , Dean Kerman.
- Mamy poważny problem. - Powiedział.
- Właśnie padły ostatnie satelity wojskowe na orbicie .
- Macie potwierdzenie ? - Zapytał Archibald.
- Tak. Stacja śledzenia na wyspie Wallops potwierdziła zniszczenie satelitów.
- I co teraz zrobimy?
- Mamy pewien plan. - Powiedział Dean.
- Wykorzystamy muna do odbicia sygnałów radiowych z asteroidy. Anteny w centrum kosmicznym będą pracować jako nadajniki. Jest tylko jeden problem. Potrzebujemy odbiorników o wyższej czułości niż te którymi dysponuje cywilny program kosmiczny. Wojsko zapewne posiada sprzęt o wyższej czułości.
- Nie możemy wykorzystać radioteleskopów ? - Zapytał Archibald .
- Niestety radioteleskopy pracują na innej częstotliwości.
Zapadło milczenie. 
- Dobrze udostępnimy wam anteny w bazie na biegunie północnym. - Odpowiedział po chwili generał.
- I jeszcze jedno.
- Zweryfikowaliśmy obliczenia dotyczące czasu do bariery zero.
- I co? - Zapytał Archibald.
Dean odetchnął głęboko a potem powiedział.

***


Danny skończył właśnie sprawdzać platformę wiertniczą.
- Wszystko wygląda dobrze. - Stwierdził.
- Dobra włączaj. - Odezwał się Bob.
Danny podszedł do małego panelu kontrolnego i włączył zasilanie. Po chwili na platformie zapaliły się światła i komputer wyświetlił komunikat o gotowości do pracy.
- Ok. Otwieram osłonę wiertła.- Zameldował.
Osłona drgnęła a potem otworzyła się odsłaniając diamentową głowicę wiertła.

- Opuszczam wiertło.
Z urządzenia wysunęła się teleskopowa rura zakończona urządzeniem wiertniczym.
- I.... Włączam wiercenie!
Głowica zaczęła się obracać a potem zanurzyła się w twardym gruncie.
Strzeliło kilka iskier a potem wiertło centymetr za centymetrem zaczęło zagłębiać się w grunt.
- Yeah! Zaczęliśmy wiercić!  - Krzyknął Danny.
Bob uśmiechnął się ale zaraz spoważniał. Przypomniał sobie bowiem mapę twardości skał.


***

- Jeb odbieram słabe sygnały z muna! - Zameldował nagle bill.
- To analogowy sygnał audiowizualny. Częstotliwość 10 Mhz.
-  Daj na ekran mojego skafandra. - Polecił Jeb.
Po chwili na małym ekraniku pojawiła się ledwo widoczna przez mrówki twarz Deana Kermana.
- Jeb! -   Jego głos ledwo przebijał się przez szum.
- Nie wiem jak długo uda nam się utrzymać połączenie dlatego będę się streszczał. Popełniliśmy błąd w obliczeniach. Macie mniej czasu do bariery zero niż sądziliśmy. Dokładnie o 3 godziny mniej. Musimy się spieszyć. Zdaj raport zanim stracimy połączenie.
- Dean! Platforma numer jeden zaczęła wiercić natomiast załoga platformy numer dwa lada chwila powinna dolecieć na miejsce. Podłoże jest bardzo twarde ale ....
- Jeb! Tracę sygnał skontaktujemy się jak tylko będziemy mogli. Powodzenia. Obraz znikł.
- Straciliśmy sygnał. - Zameldował Bill.

***


Tymczasem załoga drugiej platformy wiertniczej napotkała na poważne problemy.
- Jak to nie działa?! - Krzyknął Scott.
- Podłoże jest za twarde. Silnik się przegrzewa . - Odpowiedział Michael.
- Musimy zmniejszyć moc.
- Wtedy będziemy wiercić wolniej ale przynajmniej go nie rozwalimy.
- Dobrze. -  odpowiedział po chwili Scott. -  Zmniejszam moc i wznawiam wiercenie. - Przycisnął kilka guzików i po chwili wiertło znowu zaczęło pracować.
- Głębokość 20 metrów. - Zameldował Michael.
Nagle platforma zatrzęsła się a na konsoli zapaliła się kontrolka alarmu.
- O cholera! - Zaklął Scott.
- Wyciągnij wiertło. - Polecił Michael.
Scott poruszył jedną z dźwigienek i po chwili wiertło wynurzyło się z otworu.
- Złamane. - Stwierdził Scott.
- Po raptem dwudziestu metrach ?! - Zdziwił się Scott.
Michael zszedł z platformy a potem podniósł jeden z kamieni.
- To jedne z najtwardszych minerałów. - Powiedział ponuro.

***

Dean Kerman siedział przy prowizorycznym biurku na końcu sali kontroli lotów. Nagle do biurka podbiegła Jenny niosąc plik wydruków.
-Złapaliśmy fragment telemetrii z platformy numer 2. - Powiedziała i podała mu kartki.
Dean przejrzał je pobieżnie.
- O nie. - Westchnął.

Koniec części 3.

komentarze mile widziane.
Następna część już niebawem!
« Ostatnia zmiana: Śro, 17 Cze 2015, 17:36:49 wysłana przez Bill2462 »

Śro, 17 Cze 2015, 22:39:52
Odpowiedź #13

Offline Kadaf

  • Kapitan
  • ***
  • Wiadomości: 1 329
  • Reputacja: 144
    • Zobacz profil
Całkiem nieźle napisane, wartka akcja, faktycznie dobry AAR :) Chociaż uparcie w dialogach piszesz cyferkami :)

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #13 dnia: Śro, 17 Cze 2015, 22:39:52 »

Czw, 18 Cze 2015, 00:36:03
Odpowiedź #14

Offline Drangir

  • Major
  • *
  • Wiadomości: 1 627
  • Reputacja: 91
  • Smok rakietowy
    • Zobacz profil
    • DeviantArt
Podoba mi się.

Nie pisz myśli zapisem dialogu, to bardzo, bardzo konfundujące.
Cytat: Steven Universe
- Wasze obliczenia były niepoprawne.
- Nie mogły być niepoprawne, skoro żadnych nie robiliśmy.