• Armagedon 5 1
Aktualna ocena:  

Autor Wątek: Armagedon  (Przeczytany 4731 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Pią, 03 Lip 2015, 11:27:28
Odpowiedź #15

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Część 4

Czas do uderzenia : 32 godziny.

Podczas gdy Scott i Michael wymieniali głowicę wiertła na platformie numer jeden , drugi zespół również napotkał na poważne trudności.
- Spójrz Danny. - Bob pokazał na jeden z odczytów na ekranie kontrolnym platformy.
- Czujniki składu chemicznego wykryły duże stężenie Ore w skałach pod nami.



Ore było odkryciem ostatnich 5 lat. Ten wysoce energetyczny , niewystępujący na Kerbinie półpłynny surowiec można było przetworzyć na wiele różnych substancji. W tym monohydrazynę. Najczęściej stosowane paliwo dla silników statków kosmicznych. Niestety Ore miało jedną wadę. Było wysoce niestabilne i wybuchowe. Podczas próbnych wierceń na Munie wiertło jednej z sond trafiło na sporą kieszeń czystego Ore. Dwa tygodnie później przelatujący nad tym obszarem satelita , wykrył 20 metrowy krater.
 To samo mogło się stać teraz.

***

- Ok. Wiertło zablokowane . Włączaj ! - Polecił Scott zatrzaskując blokadę w uchwycie wiertła.
Michael wykonał polecenie i po chwili wiertło ponownie zniknęło w otworze.
- Głębokość 23 metry. - Zameldował.
- Wiercimy z prędkością metra na 20 minut.
- Mam nadzieję , że nie będzie więcej prob.... - Scott nie dokończył.
Nagle wiertło zatrzymało się.
- Co znowu?! - Zapytał Scott.
- To przekładnia silnika. - Odpowiedział Michael.
- Nie do wiary jak szybko pył zniszczył mechanizm. 
- Michael. Wsiadaj do transportera i leć do bazy po nową przekładnie. Ja zdemontuję starą. Jeśli tak dalej pójdzie to nigdy nie przewiercimy tych 800 metrów. - Polecił Scott.

***

Tymczasem w bazie Bill i Jeb przygotowywali się właśnie do ustawienia sejsmografów wokół bazy. Nagle Jeb spostrzegł transporter zmierzający do bazy.



- Co jest? - Zapytał Jeb?
- Wysiadła nam przekładnia silnika. - Powiedział Michael zsiadając z transportera.
- Przyleciałem po zapasową.
- Ile przewierciliście ? - Zapytał Jeb.
- 23 metry. Odpowiedział Michael.
- Co?! Przecież powinniście już zejść na 120 metrów. W tym tempie skończycie wiercić po przekroczeniu bariery zero. - Krzyknął Jeb.
- Niestety zepsuliśmy wiertło a teraz przekładnię. - Odpowiedział Michael wchodząc do modułu zaopatrzeniowego.
- Wymiana potrwa godzinę a czas nam się mocno skurczył. - Powiedział Jeb.
- Nie mamy wyjścia. - Odpowiedział Michael ładując pojemnik z przekładnią do skrzynki z tyłu transportera.
- Daj mi znać przez radio kiedy tylko zaczniecie znowu wiercić - Polecił Jeb.
- Ok. - Odpowiedział Michael uruchamiając silnik transportera.

***

Tymczasem w centrum kontroli lotów Dyrektor Dean Kerman zdawał raport generałowi Archibaldowi Kermanowi.
- Zgodnie z naszymi danym. - Powiedział.
- Pierwsza platforma przewierciła do tej pory 23 metry. Natomiast druga 125 metrów.
- Zdążą zejść na 800 metrów ? - Zapytał generał.
- Druga platforma tak. Niestety jeśli pierwsza utrzyma to tempo to nie. - Odpowiedział Dean Kerman.
- Jakie będą skutki ?
- Jeśli jeden z ładunków będzie umieszczony płycej to zmniejszy to ilość plazmy wygenerowanej przez wybuch. Co przełoży się na mniejszą zmianę kursu asteroidy. - Odpowiedział Dean.
- Kiedy uzyskamy łączność bezpośrednią ? - Zapytał Archibald.
- Za 32 minuty.

***

Scott dokręcił ostatnią śrubę i odłożył elektryczny śrubokręt.
- Nowa przekładnia zamocowana. Włączaj! - Polecił.
Michael wcisnął kilka guzików na panelu kontrolnym i wiertło znów zaczęło się obracać.
- Jeb! Tu platforma numer jeden. Wznowiliśmy wiercenie. - Zameldował Michael.
- Tu Jeb. Gratulacje. Uważajcie na Ore. Bob wykrył Sporą ilość w skałach.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Michael. - Czekamy na mapę geologiczną.

***

Bill podłączył ostatni sejsmometr do komputera ukrytego w małej skrzynce.
- Gotowe. Możemy zaczynać. - Oznajmił i włączył urządzenie.
Cztery sejsmometry umieszczone w różnej odległości od bazy zaczęły przesyłać dane do komputera. Specjalne oprogramowanie zaczęło na ich podstawie renderować mapę tego co znajdowało się pod powierzchnią asteroidy.  Po chwili na ekranie pojawiło się wstępne odzwierciedlenie tego co zarejestrowały sejsmografy. Jeb spojrzał na ekran i zamarł.
Ziarnisty obraz co prawda nie był zbyt wyraźny ale boleśnie odzwierciedlał sytuację. Rządek czarnych pikseli , oznaczających odwiert platformy numer jeden celował prosto w sporą szarą plamę. Kolor szary symbolizował obszar o niskiej gęstości. Jeb nie był geologiem ale na przyspieszonym szkoleniu widział już coś podobnego. Była to kieszeń wypełniona Ore. A wiertło platformy numer jeden za chwilę się do niej przebije.
- O cholera! - Zaklął Jeb przełączając swoje radio na kanał ogólny.
- Michael! Scott! Tu Jeb! Słyszycie?! - Krzyknął do mikrofonu. 

***

Siedem kilometrów dalej ,  Scott i Michael , nie świadomi niebezpieczeństwa kontynuowali wiercenie.
- Sc... i .... el ...j..y...e- Rozległo się z głośnika.
- Nic nie słyszę możesz powtórzyć. - Powiedział Scott.
- O..e ... z... w.... r.... a...st. - Rozległo się w odpowiedzi.
- Coś jest nie tak. - Stwierdził Scott.
- Przełączę na zapasowy system łączności. - Powiedział Michael.

***

- Komunikacja nie działa. Pewnie chwilowy wzrost poziomu zakłóceń. Trzeba poczekać kilka minut. - Stwierdził Bill.
- Ale my nie mamy kilku minut. - Krzyknął Jeb. - Muszę tam polecieć i to szybko.
- Dobra ale najpierw musisz napełnić zbiorniki paliwa skafandra. - Odparł Bill.
Każdy skafander w tej misji został wyposażony w małe silniczki napędzane paliwem hypergolowym. Umożliwiają one szybkie poruszanie się w razie niebezpieczeństwa. Jednak zbiorniki są napełniane jedynie w połowie. Tak aby nie utrudniać poruszania się w małej grawitacji. Jeb dopadł do modułu ładunkowego i podłączył wąż z paliwem do gniazda swojego skafandra. Pompa obudziła się do życia i wskaźnik paliwa powoli się wypełniał.
52%...55%

***

Michael stał pochylony nad stołem roboczym i przez podręczną lupę badał próbkę skały pobraną z odwiertu. Nagle platforma zadrżała.
- Co jest?!  - Zapytał Scott podbiegając do panelu kontrolnego.
- Ciśnienie w odwiercie rośnie. - Zameldował Michael.
Na panelu kontrolnym włączył się główny alarm. Nagle z otworu wystrzelił strumień cieczy. W zetknięciu z kosmiczną próżnią natychmiast zamieniał się w lód. Przypominało to trochę armatkę śnieżną. Platforma zakołysała się. Ciśnienie rosło.
- To Ore!!! Wyłącz to!!! - Wrzasnął Michael.
- Nie!! Musimy uciekać!! Zaraz wybuchnie!!! - Krzyknął Scott.
Nagle z otworu wystrzelił ciemny kształt ciągnący za sobą linę. Było to wiertło platformy. Teraz Ore pod wysokim ciśnieniem wreszcie mogło swobodnie wypływać. Strumień rozszerzył się posyłając strumień kryształków zamarzniętej cieczy prosto w twarz Scotta.
- Nic nie widzę!!! Pomóż mi !!! - Krzyknął Scott próbując zetrzeć na wpół zamarzniętą ciecz z wizjera hełmu.

***

100%!!
Jeb wdusił przycisk wyłączania pompy i wyszarpnął końcówkę przewodu z gniazda , nie zważając , że wąż wciąż jest wypełniony paliwem.
Nagle moduł zakołysał się. Przez otwór wejściowy , Jeb zobaczył jak niewielki wstrząs wzbija z gruntu drobinki pyłu.
- Nieeeee!!! - Krzyknął Jeb i wybieg z modułu zaopatrzeniowego.
Na horyzoncie pojawiła się  ogromna chmura drobnych iskrzących cząstek. Była to mieszanka pyłu drobinek skał i produktów wybuchu Ore.
 Obłok szybko unosił się w kosmos nie pozostawiając śladów po tragedii jaka się przed chwilą wydarzyła. Jedno było pewne. Michael i Scott byli martwi.



***

Kilka minut później , w centrum kontroli , kontroler odpowiedzialny za naziemne teleskopy wstał i podbiegł do prowizorycznego biurka Deana Kermana.
- Przed chwilą teleskopy wykryły chmurę gazu i odłamków skalnych uciekającą z asteroidy , z okolic miejsca lądowania załogi. - Zameldował.
- Co to oznacza? - Zapytał Dean.
- Że coś się stało. To mogła być gwałtowna sublimacja depozytu lodu ukrytego pod ...
Nagle podbiegł do nich kontroler do spraw namierzania radarowego.
- Namierzyliśmy kilka obiektów , słabe echa radarowe ale przed chwilą ich tam nie było.
Trajektoria wskazuje , że zostały one wyrzucone razem z obłokiem.
- Jeden z nich nadaje sygnał radiowy , na częstotliwości 120 Mhz! Próbujemy to zdekodować! - Krzyknęła z drugiego końca sali kontrolerka do spraw łączności Jenny Kerman. 
- Co tam się u licha stało ?! - Zapytał Dean Kerman.
Nagle ponownie odezwała się Jenny Kerman - Sygnał zdekodowany. - Powiedziała. - To transmisja z transpondera platformy numer jeden.

***

- Jeb tu Bob. Poczułem wstrząs. Co tam się do cholery stało?! - Zapytał Bob przez radio.
- Nie wiem jak to powiedzieć Bob..... platforma numer jeden trafiła na kieszeń z Ore .... sam wiesz dobrze co to oznacza. - Odpowiedział Jeb.
Zapadło milczenie. Jasne było , że po zniszczeniu platformy numer jeden ,  dotychczasowy plan zmian trajektorii lotu asteroidy nadawał się do kosza. Do wygenerowania dostatecznej ilości plazmy , potrzeba było 2 ładunków umieszczonych w dwóch odwiertach na głębokości 800 metrów.
- Przede wszystkim musimy nawiązać łączność z kontrolą lotów i powiadomić ich o sytuacji. - Przerwał milczenie Jeb. - Bill , za ile nastąpi wschód Kerbinu?
- Za 12 minut. - Odpowiedział Bill.
- Przygotuj antenę wysokiego zysku. - Polecił Jeb. - Musimy nawiązać łączność.

***

Mamy łączność bezpośrednią. - Zameldowała Jenny Kerman.
Dean kerman podszedł do stanowiska Capcoma.
- Daj mikrofon. - Polecił.

***



- Jeb tu Dean Kerman. Słyszysz mnie? - Rozległo się z głośnika skafandra.
- Tak ale to mój prywatny kanał radiowy , nikt inny z załogi tego nie sły...
- I chcę aby tak pozostało. - Przerwał mu Gene. - Muszę złożyć raport prezydentowi. Jaka jest sytuacja ?
- Zła , platforma numer jeden została zmieciona przez wybuch pokładu Ore. Michael i Scott nie żyją. Platforma numer dwa kontynuuje wiercenie ale nie ma szans na realizację poprzedniego planu. Musimy opracować nowy. - Odpowiedział Jeb.
- Przyjąłem , nie długo damy wam znać co wymyśliliśmy. - Odpowiedział po chwili Dean  Kerman.
- Niedługo to znaczy za ile? - Zapytał Jeb. - Musimy mieć trochę czasu na wdrożenie planu a zegar tyka.
- Po prostu damy wam znać. - Odpowiedział Dean i kontrolka oznaczająca połączenie zgasła.

***

To co jest już za późno ? - Zapytał Archibald kerman.
- Jeśli zdetonujemy ładunki teraz to nic to nie da , musimy opracować nowy plan. - Odpowiedział Dean Kerman.
- Ja słyszałem co innego. - Odpowiedział Archibald. - Według wojskowych specjalistów , jeśli zdetonujemy wszystkie ładunki w ciągu najbliższej godziny to siła będzie wystarczająca do zmiany trajektorii lotu asteroidy.
- Wasi specjaliści zapewne nie brali zapewne pod uwagę, że ta asteroida ma bardzo odmienną budowę od tych które do tej pory badaliśmy. Wybuch na powierzchni nie wytworzy dostatecznie dużej siły aby sprowadzić asteroidę z kursu kolizyjnego.
- Mimo wszystko musimy spróbować , nie mamy żadnego innego planu.
- Dajcie nam chociaż pół godziny żeby spróbować go stworzyć! - Krzyknął Dean Kerman.
- Nie mamy czasu. Już wydałem rozkazy , ma pan pół godziny żeby ich stamtąd ściągnąć. - Powiedział Generał i wyszedł z sali.

***

Bill sięgnął do panelu kontrolnego modułu zaopatrzeniowego aby przesłać mapę geologiczną do kontroli lotów. Nagle zobaczył coś co zmroziło mu krew w żyłach. Wyświetlacze kontrolne ładunków ożyły.
30:00
.........
29:59
........
29:58
........
29:57
.........
- O cholera! - Zaklął Bill. A potem wdusił przycisk nadawania.
- Jeb! Chodź tutaj!!
- Co się sta... - Jeb nie dokończył.
- Te bomby zaraz wybuchną! - Krzyknął Bill.
- Sprawdź zdalnie pozostałe ładunki. - Polecił Jeb.
Bill poklikał chwilę w klawiaturę panelu kontrolnego.
- Również rozpoczęły odliczanie. - Jęknął. - Musimy się ewakuować.
- Nie możemy! - Krzyknął Jeb. - Jeśli odlecimy to stracimy jedyną szansę na ocalenie Kerbinu! Bill , musisz je rozbroić!
- Ale jak?! - Zapytał Bill.
- Cholera! To ty jesteś inżynierem pokładowym a nie ja! - Krzyknął Jeb.
- Spróbuję. Powiedział Bill i sięgnął do skrzynki z narzędziami.
Nagle w słuchawkach rozległ się głos Deana Kermana.
- Jeb , tu Dean Kerman , uciekajcie stamtąd , ewakuacja , macie  29 minut.
- Kontrola ,  tu Jeb co wy do cholery zrobiliście?! Natychmiast przerwijcie odliczanie! - Krzyknął Jeb.
Dean  rozejrzał się dookoła siebie i gdy upewnił się , że generał nie słyszy tego co mówi, powiedział. - Nie mogę. Wojskowi postanowili wdrożyć plan awaryjny. Detonują ładunki zdalnie. Spróbujcie je rozbroić inaczej wszyscy zginiemy. - Powiedział.
- Przyjąłem powiedział Jeb.
Tymczasem Bill gorączkowo przypominał sobie wszystko co na przyspieszonym szkoleniu nauczył się o konstrukcji tych bomb. Pierwsza część ładunku to mała bomba atomowa , w drugiej części znajduje się zbiornik z mieszanką deuteru i trytu. Po wybuchu pierwszej bomby Ogromne ciśnienie i temperatura zapoczątkowują syntezę termojądrową w zbiorniku z deuterem i trytem co dwanaście razy zwiększa siłę eksplozji.
Eksplozja małej bomby jest zapoczątkowywana przez kompresję dwu kilogramowego rdzenia plutonowego za pomocą konwencjonalnych ładunków z silnego materiału wybuchowego.
Bill wiedział , że jedyną szansą na powstrzymanie wybuchu jest odłączenie detonatorów bez których elektroniczny układ sterujący wiele nie zdziała. Kolejnym problemem było rozbrojenie 4 ładunków kierunkujących plazmę ale Bill nie myślał o tym w tej chwili.
Jeden problem na raz. Tak jak na szkoleniu. Pomyślał i chwycił za elektryczny śrubokręt.
I wtedy zauważył jeden szczegół. Śruby przytrzymujące panel kontrolny bomby miały spłaszczone gwinty.
- Cholera! - Zaklął Bill.

***

- Dlaczego jeszcze nie wrócili do wahadłowca? - Zapytał Archibald Kerman.
- Nie wiem. - Skłamał Dean  Kerman. - Może mają jakieś problemy ?
- Jeśli nie odlecą w ciągu 10 minut , to będziemy musieli to potraktować jako próbę buntu. - Powiedział Generał. - Wtedy wyślemy sygnał ominięcia odliczania i natychmiastowej detonacji.
- Zapytam ich co się stało. - Powiedział Dean Kerman i podszedł do swojego biurka. Sięgnął pod blat do panelu interkomu i wybrał numer Jenny Kerman.
- Jenny , mówi dyrektor Dean Kerman. Odetnij im połączenie. - Powiedział cicho do mikrofonu.
- Ale panie dyre.... - Jenny nie dokończyła.
- Nie mamy czasu , masz 10 minut jeśli oni zdetonują ładunki to wszyscy zginiemy. - Przerwał jej dyrektor.
- Dobrze zrobię wszystko co w mojej mocy. - Powiedziała Jenny i sięgnęła do klawiatury komputera. Istnieje kilka sposobów na przerwanie transmisji. Ale zazwyczaj sprowadzają się do jednego Wyłączyć nadajnik , wyłączyć odbiornik albo zakłócić przekaz danych. Pierwsze dwa były nieosiągalne. Wojsko korzysta z własnego sprzętu. Pozostało tylko zakłócanie. Jenny wprowadziła 10 znakowy kod i uruchomiła panel kontrolny nadajników naziemnych. Potem otworzyła edytor i szybko napisała prosty skrypt. Program wysyłał w nieskończonej pętli losową sekwencję danych na częstotliwości zarezerwowanej dla zdalnej kontroli ładunków. Nie było gwarancji ale to powinno zablokować odbiorniki w ładunkach.
- Zostały 3 minuty pośpiesz się. - Rozległ się w jej słuchawkach szept Deana Kermana.
Jenny kerman wprowadziła polecenie uruchomienia programu i potwierdziła.
Po chwili na ekranie pojawił się komunikat :
Błąd : błąd syntaktyczny w odwołaniu do obiektu "random".
- Cholera! - Zaklęła Jenny. Gdzieś w programie był błąd a czas uciekał.

***

Bill skończył rozwiercać ostatnią śrubę na panelu bomby numer jeden i odłożył wiertarkę. Może nie było to eleganckie rozwiązanie ale nie było czasu na nic innego.
Bill spojrzał na zegar bomby. Zostało dziewiętnaście minut i osiem sekund.
- Jeb! Rozwiercaj śruby na panelu na panelu bomby numer 2! - Polecił Bill i zdjął panel bomby numer jeden. Wewnątrz znajdowała się płytka drukowana a pod nią cała masa kabli upiętych w wiązki. Któreś z nich prowadziły do detonatorów.
- Tylko nie to! - Jęknął Bill.

***

Jenny Kerman gorączkowo przeglądała kod w poszukiwaniu błędu.
Błąd syntaktyczny czyli gdzieś w kodzie zamiast kropki znajdował się przecinek lub odwrotnie. Jenny spojrzała na zegarek. Została minuta. Linijka 30 ... 31 ... 32 .... 33 .... gdzieś musi być błąd!

***

Jeb skończył rozwiercać śruby panelu drugiej bomby  i odłożył wiertarkę.
- Bill pospiesz się zostało nam 17 minut! - Krzyknął.
- Zamknij się z łaski swojej jak rozbrajam bombę atomową! - Krzyknął Bill a następnie włożył rękę do dziury i zaczął rozplatać wiązkę kabli biegnącą w kierunku przedniej strony ładunku.

***

30 sekund. Jenny Kerman zacisnęła usta i przeglądała ostatnie 10 linijek kodu skryptu. Nagle w 55 linijce dostrzegła błąd. W ułamku sekundy poprawiła go i wydała ponownie wydała polecenie uruchomienia kodu. Przez ciągnącą się przez wieki sekundę na ekranie obracała się animowana klepsydra.  Potem pojawił się upragniony komunikat o rozpoczęciu wykonywania programu.
Jenny Kerman odetchnęła z ulgą. W tym momencie Zadzwonił telefon generała.
- Jak to nie możecie nawiązać połączenia ?  - Zapytał. -  Próbujcie dalej. Będę czekał na raport. -Powiedział a potem rozłączył się.

***

- Czarny to masa , czerwony zasilanie... - Mruknął Bill. - Ale tu jest jeszcze 8 innych kolorów!
- Dwa z nich to komunikacja z testerami detonatorów. Dwa od czujnika temperatury. Dwa do detonatorów i dwa do detonatorów zapasowych.
- Te odchodzące do tyłu nas nie interesują... tam jest tylko zbiornik z deuterem i trytem.
- Pośpiesz się zostało tylko 10 minut. - Ponaglił go Jeb.
Bill wziął z pojemnika na narzędzia miniaturowy oscyloskop i włączył go.
Czujnik temperatury i tester detonatorów komunikują się z główną płytka co 5 sekund Na linii detonatorów jest zerowe napięcie. Oscyloskop powinien wyryć transmisję. Pomyślał i podłączył pierwszą sondę do masy. Drugą sondę umieścił w odpowiednim miejscu na płytce drukowanej. Na ekranie pojawił się kolorowy wykres.
- Na zielonym jest komunikacja! - Zameldował a potem sprawdził pozostałe kable.
Na każdym była komunikacja.
- Do diabła! Na każdym jest komunikacja! Tak nie sprawdzimy który biegnie do detonatora.
- Może po prostu przetnij je wszystkie? - Zasugerował Jeb.
- Nie! Mogę w ten sposób odłączyć ważne układy bomby.
- Kiedy je przetniesz ładunek się uszkodzi? - Zapytał Jeb.
- Dokładnie. - Odpowiedział Bill.
Jeb spojrzał na zegar drugiej bomby. Zostało 8 minut.
- Sprawdź dokąd prowadzą te kable. - Polecił Jeb.
- Właśnie to robię. - Odpowiedział Bill. - Kable biegną przez wewnętrzną przegrodę do sekcji gdzie umieszczony jest rdzeń plutonowy i ładunek inicjujący.
- Odkręć ją. - Polecił Jeb.
- Nie wiem jak to złożymy potem do kupy. - Jęknął Bill wyjmując przegrodę.
Za nią  znajdowała się właściwa bomba. Niepozorny cylinder ze błyszczącego stopu tytanu. Żółta etykietka informowała o tym , że wewnątrz znajdują się substancje radioaktywne , wybuchowe , łatwopalne i trujące. Cylinder był otoczony pękiem kabli biegnących do detonatorów umieszczonych dookoła plutonowego rdzenia. Kable biegły też do małej kostki w której znajdował się układ detonujący.
- Jeśli się nie mylę to wystarczy przeciąć czerwony kabel zasilający detonator. - Powiedział Bill. - Albo czarny od masy. Ale jeśli się pomylę to wszyscy polecimy na Joola.
Jeb spojrzał na zegar. Zostało 7 minut.
- Musimy podjąć decyzję. - Powiedział.
- Czerwony. - Zdecydował Bill. Przymierzając się do przecięcia kabla. Ale zawahał się.
A jeśli ma zasilanie awaryjne ? - Zapytał sam siebie.
- Tnij! Musimy jeszcze rozbroić ładunki kierunkujące plazmę.
- Czarny. -  Zdecydował w końcu Bill i przeciął kabel. Nic się nie stało. Cyfry nadal przeskakiwały na wyświetlaczu.
- Nie wyłączyło się. - Stwierdził Jeb.
- Odłączyłem tylko detonator... mam nadzieję. Okaże się za sześć i pół minuty. - Odpowiedział Bill. - Teraz druga bomba.

***

Dyrektor Gene Kerman wstał od swojego biurka i podszedł do generała.
- Zostało 6 minut. - Powiedział.
- Nie wystartowali ? - Zapytał Archibald.
- Nie. Z resztą i tak już nie zdążą. - Powiedział Gene kerman.
- Niech Bóg ma ich w opiece. - Powiedział Generał.

***

- Gotowe. - Powiedział Bill odkładając kombinerki.
- Teraz musimy rozbroić ładunki kierunkujące plazmę. - Powiedział Jeb. - Tylko jak to zrobić?
- Mam pomysł. - Powiedział Bill. - Ładunki kierunkujące plazmę są zdalnie sterowane z urządzenia synchronizującego tutaj , w module ładunkowym. Urządzenie to jest podpięte do głównego komputera i korzysta z głównego odbiornika modułu. Możemy po prostu zasymulować sygnał przerwania odliczania.
- Nie ma przed tym zabezpieczeń ? - Zapytał Jeb.
- Nie , zdalne detonowanie to zabezpieczenie na wypadek gdybyśmy wszyscy zginęli przed rozpoczęciem odliczania. Nie na wypadek sabotażu. - Odpowiedział Bill klikając w klawiaturę.
- Nie można zrobić tak samo. Z pozostałymi ładunkami? - Zapytał Jeb. 
- Wzorce są zapisane w pamięci chipu sterującego. Żeby je wyciągnąć potrzebowałbym więcej czasu i sprzętu.  A nie mamy ani jednego ani drugiego. - Odpowiedział Bill.
Jeb spojrzał na zegar bomby. - Dwie i pół minuty Bill. 
- Szukam tego pliku. - Odpowiedział Bill. -Jest ich tu sporo. Komunikacja wideo ... protokół transmisji danych ... algorytm wybierania danych ... automatyczne kończenie transmisji , usuwanie szumów .... jest!! Wzorce dla urządzenia synchronizacyjnego. Szukam tej komendy.
Jeb spojrzał na zegar. - 2  minuty. - Powiedział .
- Tych wzorców jest bardzo dużo , około stu. - Odpowiedział Bill przewijając listę. -  Włączenie zegara ... usunięcie plików tymczasowych ... wyślij stan urządzenia ... sprawdzenie komunikacji .... test siły sygnału ....
- Półtorej minuty. - Krzyknął Jeb.
- Test ładunków ... test czujnika temperatury .... synchronizacja zegara ... reset komunikacji ... ponowne załadowanie danych ....
- 60 sekund. - Krzyknął Jeb. - Czas nam się kończy!
- Test detonatorów ...   stan rdzeni plutonowych ... poziom deuteru i trytu w zbiornikach ...
- 45 sekund.
- Uzbrojenie ładunków ... Przerwanie odliczania! MAM!!
- 40 sekund.
Bill uruchomił tryb konsoli a potem zaczął pisać. Do zasymulowania wysłania przerwania potrzeba 12 linijek poleceń.
-15 sekund.
Jeszcze ostatnia linijka. Bill spojrzał na zegar bomby który odliczał ostatnie 10 sekund.
A potem zamknął oczy i nacisnął 'enter'.

Koniec cześci 4.
Następna część już niebawem!
Komentarze mile widziane.
« Ostatnia zmiana: Pią, 03 Lip 2015, 13:05:00 wysłana przez Bill2462 »

Pią, 03 Lip 2015, 12:00:14
Odpowiedź #16

Offline KebabKerman

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 137
  • Reputacja: 4
  • Jeśli Kebab lubi kebaby jest gejem czy kanibalem?
    • Zobacz profil
Opowiadanie bardzo ciekawe i te emocje na końcu. Rozbroją czy nie?

Przepraszamy, ale goście nie mogą zobaczyć zawartości spoilera.
Kebab Space Agency - Naszym paliwem są pierdy po ostrych kebabach!

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #16 dnia: Pią, 03 Lip 2015, 12:00:14 »

Pią, 03 Lip 2015, 19:26:25
Odpowiedź #17

Offline Prottos97

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 57
  • Reputacja: 5
  • Goniec z Łubianki
    • Zobacz profil
Zbieram szczękę z podłogi

Czw, 09 Lip 2015, 21:16:49
Odpowiedź #18

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Część 5

Czas do uderzenia : 30 godzin.

Centrum kosmiczne imienia Vernera von Kermana.

Dyrektor Dean Kerman spojrzał na wielki zegar odmierzający czas misji.
- Odliczanie zakończyło się. - Powiedział do generała. - Wywołaj ich. - Zwrócił się do Capcoma.
- Jeb tu kontrola. Słyszysz nas? - Zapytał przez radio Capcom.
Cisza.
- Jeb tu kontrola. Słyszysz nas ?
Nagle odezwała się Jenny Kerman.
- Mamy transmisję z asteroidy. To analogowy sygnał audio.
- Daj na głośniki . - Polecił Dean Kerman.
Rozległ się szum a potem ...
- Kontrola tu Jeb. - Rozległo się z głośników. - Kontrola macie problem. Nie wiem jak wy ale my wiercimy dalej i czekamy na nowy plan.
Sala kontroli wybuchła okrzykami radości. Po chwili odezwał się Dean Kerman.
- Proszę o ciszę. - Powiedział. - To jeszcze nie koniec. Capcom zapytaj ich co zrobili z bombami , musimy doprowadzić je do stanu używalności. Spotkanie zespołu naukowego w pokoju numer 110 , za 15 minut. Musimy zebrać wszystkie dostępne dane dotyczące asteroidy. Rozwiążmy ten problem zanim będzie za późno.

***

Bill podłączył ostatni kabel wewnątrz bomby a potem przykręcił z powrotem płytę główną.
Chwilę zastanawiał się nad tym jak umocować z powrotem panel kontrolny. Śruby wraz z otworami na nie były przecież rozwiercone. Jego wzrok padł na rolkę taśmy izolacyjnej używanej do zabezpieczania przed gwałtownymi zmianami temperatur w próżni.
Jak ostatni amator. Pomyślał , odrywając pierwszy kawałek.

***

Tymczasem w centrum kosmicznym Dean Kerman rozmawiał właśnie z szefem sztabu naukowego Lunleyem Kermanem.
- Czy ja dobrze słyszałem ? Chcecie wystrzelić na asteroidę pięciotonowy ładunek jądrowy w ciągu najbliższych 16 godzin ? - Zapytał z niedowierzaniem Dean.
- Mamy przygotowaną do startu rakietę w hangarze kosmodromu " Blue Sky"  Miała ona wynieść zapasowy sprzęt na wypadek gdyby jedna z platform rozbiła się na asteroidzie. - Odpowiedział Lunley.
- Ale przecież same przygotowania przedstartowe zajmą...
- Jeśli pominiemy testy to zajmą nam jakieś 5 godzin. - Przerwał mu Lunley.
- Co?! Chcecie pominąć testy systemów rakiety?!  A co z ładunkiem ? Jest gotowy?
- Początkowo plan ochrony Kerbinu przed asteroidami zakładał zdetonowanie na jej powierzchni Kilku bomb atomowych. Plan został odrzucony ze względu na wielkość obiektu. Jednak specjalnie przystosowane ładunki jądrowe zostały. Leżą w jakimś bunkrze gotowe do zamocowania na rakiecie.
- A co z czasem wyrobimy się ? - Zapytał Dean.
Lunley pokazał mu wydruk z analizami.
- 4 godziny na dostarczenie ładunku do centrum kosmicznego. 7 Godziny na zamocowanie do rakiety i przygotowanie wyrzutni , 5 godzin na transport z hangaru na wyrzutnię i przygotowania przedstartowe. Rakieta miała wystrzelić znacznie większy ciężar znacznie dalej więc zapas paliwa pomoże skrócić podróż na asteroidę do 3 godzin. - Wyjaśnił Lunley.
Razem wszystko to zajmie 19 godzin.
- To wystarczy do zmiany trajektorii lotu asteroidy?
- Według obliczeń tak. Krater po wybuchu ładunków w odwiercie zadziała jak wielka dysza.
- To jedyne wyjście? - Zapytał Dean.
- Na razie tak.
- Dobrze , idę powiadomić wojsko o planie całej operacji. - Powiedział po chwili Dean.

***

Jeb , tu Kontrola , słyszysz? - Rozległo się z głośnika w skafandrze Jeba.
- Tak odpowiedział Jeb. Macie już plan ? - Zapytał Jeb.
- Tak.- odpowiedział Capcom. Ale najpierw powiedz mi ile ma platforma numer dwa.
- 300  Metrów.  Opuściliśmy już warstwę najtwardszych skał i wiercenie idzie szybko.  - Odpowiedział Jeb.
- To dobrze. Posłuchaj mamy nowe instrukcje. Po pierwsze musicie zejść na 1000 metrów a nie na 800. Po drugie plan zakłada że musicie to zrobić. 18 Godzin. Słyszysz?
- Tak. - Odpowiedział Jeb. - Na razi brzmi dobrze.
- Poza tym - Kontynuował Capcom. - Wysyłamy do was drugi ładunek. Doleci tam za 19 godzin. Zdetonujemy go zdalnie , 3 minuty po wybuchu głównych ładunków. Krater zadziała jak wielka dysza która ukierunkuje siłę wybuchu. To wszystko razem powinno sprowadzić asteroidę z kursu kolizyjnego.
- Zrozumiałem. - Odpowiedział Jeb. - Zaraz przekażę to załodze obsługującej platformę.

***

Chwilę później na platformie wiertniczej numer dwa Bob odebrał połączenie od Jeba.
- Jeb tu Bob. Czy ja dobrze słyszałem? Mamy przewiercić 700 metrów w 18 godzin ? - Zapytał z niedowierzaniem Bob.
- Dobrze słyszałeś. - Odpowiedział Jeb. - Jajogłowi z kontroli lotów opracowali nowy plan. Musimy zdążyć ze wszystkim. Nie mamy planu awaryjnego.
- Zrozumiałem. Bez odbioru.- Odpowiedział Bob a potem przełączył radio na lokalną częstotliwość.
- Danny , Musimy zwiększyć tępo. - Powiedział. - Musimy zejść na 1000 metrów w ciągu 15 godzin.
- Ale jak ? - Zapytał Danny. - W tym tempie przewiercimy tyle w 23 godziny.
- Też się nad tym zastanawiam. - Odpowiedział ponuro Danny. - Możemy zwiększyć napięcie silnika wiertła.
- Nie spali się? - Zapytał Bob.
- Raczej nie. Ma  duży zapas wytrzymałości. - Odpowiedział Danny.



***

Kosmodrom "Blue Sky" , Wielka Pustynia Kerbińska.



Podczas gdy astronauci na asteroidzie wiercili w pocie czoła aby zejść na wymaganą głębokość , na platformie startowej numer dwa , kosmodromu "Blue Sky" rakieta Tytan II właśnie tankowana przed startem.
W centrum kontroli startu , dyrektor lotu , Mark Kerman , gorączkowo przeglądał procedury.
Pół godziny temu został sprowadzony w trybie awaryjnym wojskowym śmigłowcem aby pokierować startem najważniejszego ładunku w historii. Mark nawet nie myślał co się stanie jeśli start zakończy się niepowodzeniem. Zgodnie z instrukcjami , jego zespół miał kontrolować rakietę do momentu wejścia na orbitę a potem przekazać ją kontrolerom misji ratunkowej. Misji nadano kryptonim X10.
- Uwaga kontrolerzy X10. - Powiedział Mark. - Zgłaszajcie gotowość do startu.
- Silniki pierwszego stopnia gotowe.
- Siniki drugiego stopnia gotowe.
- Urządzenia nawigacyjne.
- Komunikacja.
- Stacje śledzenia.
- Komputer Pokładowy.
- Platforma startowa.
- Dynamika Lotu.
- Procedury. 
Mark poczekał a wszyscy się odmeldują a potem chwycił za słuchawkę telefonu i zadzwonił do Deana Kermana.
- Dean tu Mark z kosmodromu "Blue Sky" , jesteśmy gotowi do startu. - Powiedział.
- Dobrze , macie zielone światło , nasz zespół czeka na przejęcie statku po wejściu na orbitę. Powodzenia. - Odpowiedział Dean po czym odłożył słuchawkę.
- Mamy zielone światło. - Powiedział głośno Mark. - Odliczanie wsteczne t minus trzydzieści minut. Ewakuować wyrzutnię.
- Syreny włączone. Procedura ewakuacji wyrzutni rozpoczęta. - Potwierdził kontroler platformy startowej. - Obsługa naziemna również daje zielone światło.

***

Jeb stał przy panelu kontrolnym modułu ładunkowego i ostrożnie operował joystickiem. Na monitorze przed nim wyświetlał się obraz z kamery ładunku kierunkującego numer 4.



- Jeszcze trochę w prawo. - Powiedział Bill porównując obraz z kamery z mapą satelitarną okolicy.
Jeb poruszył gałką i po chwili podwozie zetknęło się z gruntem asteroidy.
- Kontrola tu Jeb , Ostatni ładunek kierunkujący na miejscu. Mam też nowe dane , platforma numer dwa zeszła do tej pory na głębokość 920 metrów. - Zameldował Jeb.
- Tu kontrola. Potwierdzam , odbieramy telemetrię , wracajcie do Rangera i rozpocznijcie przedstartowy test systemów. Zostały wam dwie i pół godziny. - Odpowiedział Capcom.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Jeb i uśmiechnął się. Jak na razie wszystko szło zgodnie z planem.

***

Mark Kerman spojrzał na zegar odliczający czas do startu.
- Trzy minuty do startu. - Powiedział.
- Zegar pokładowy zsynchronizowany. - Zameldował kontroler obsługujący systemy pokładowe.
- Zraszacze przygotowane. - Zameldował Kontroler obsługujący platformę startowej. - System tłumienia fal akustycznych przygotowany.
- Zasilanie wewnętrzne.
- Kąt nachylenia wyzerowany.
- Komputer przełączony w tryb startowy.
- Zbiorniki paliwa i utleniacza uszczelnione.
- Komunikacja przełączona na system pokładowy.
- T minus jedna minuta.

Ani Mark ani pozostali kontrolerzy nie wiedzieli że w głębi silnika pierwszego stopnia czaiła się usterka która mogła zagrozić całej misji. Jedno z łożysk turbopompy zaopatrującej jeden z silników pierwszego stopnia w paliwo było uszkodzone.

Zegar odliczał czas do startu.
- 30 sekund. - Powiedział Mark.
- Ciśnienie w zbiorniku ciekłego tlenu rośnie. - Zameldował kontroler obsługujący stopień pierwszy.
- 25 sekund. Zraszacze uruchomione.
- 20 sekund. - Kable łączące rakietę z wyrzutnią odpadają.
- 15 sekund. Iskrowniki włączone.
- 10 sekund. Zawory Helu otwarte.
- 7 sekund. Dopływ paliwa włączony.
- 6 sekund. - Zapłon silników.
3 potężne zespoły silnikowe  o łącznym ciągu 70 000 KN wyprodukowane przez Kerbodyne ink. obudziły się do życia wprawiając rakietę w drżenie.
- 3 ...  2 ... Podpory zwolnione.
- 0! Start!
- Potwierdzam. Rakieta opuściła platformę startową. - Zameldował Kontroler platformy startowej.


- Wysokość 200 metrów , na razie leci jak po sznurku. - Powiedział Kontroler dynamiki lotu.
Rakieta wznosiła się prosto w niebo. Jak na razie wadliwy element turbopompy wytrzymywał ekstremalne obciążenia.
- 30 sekund , wysokość 3000 metrów , rakieta przekroczyła barierę dźwięku.
- Za półtorej minuty zrzucimy dopalacze.
- Przeciążenie 4 G , prędkość 600 metrów na sekundę nachylenie w normie.



Nagle rakieta wpadła w turbulencje. Dysze silników automatycznie odchyliły się  aby skorygować tor lotu. Jednak ten drobny wstrząs wystarczył. Łożysko pękło. Rozpędzony wał przebił obudowę pompy niszcząc wewnętrzne układy silnika. Zanim ktokolwiek w kontroli lotów zdążył to zauważyć silnik eksplodował niszcząc zbiornik z paliwem.
- Straciliśmy połączenie. - Zameldował kontroler do spraw łączności.
- Stacje śledzenia , czy to prawda ? - Zapytał Mark.
- Tak jest straciliśmy połączenie. - Odpowiedział Kontroler.
Nagle odezwał się kontroler obsługujący obserwację w paśmie widzialnym . -  Kamery zarejestrowały wybuch rakiety. - Powiedział.
Mark Kerman wbił wzrok w podłogę a potem chwycił za słuchawkę i zadzwonił do Deana Kermana.



***

Cholera! - Zaklął Dean Kerman odkładając słuchawkę.
- Co się stało ? - Zapytał Archibald Kerman.
- Rakieta wynosząca ładunek wybuchła. - Odpowiedział. Dean Kerman. - Muszę powiadomić sztab naukowy.
- Powiadomimy załogę?
- A mogą coś zrobić ? - Zapytał Dean Kerman.
- Nie.
- To nie muszą o tym wiedzieć.

***

 Bob spojrzał na wyświetlacz kontrolny platformy i sprawdził głębokość.
- 990 metrów. - Odczytał z ulgą. Jeszcze 10 metrów i wiercenie zostanie zakończone.
- Jeb , tu Bob. Zeszliśmy już na 990 metrów , wiercenie zakończy się za jakieś 25 minut. - Zameldował.
- Gratulacje Bob. Jak tylko zakończycie wiercenie , weźcie transporter i przylećcie po ładunki.  Zostały nam dwie godziny - powiedział.
- Przyjąłem. - Potwierdził Bob.

***

Tymczasem w centrum kosmicznym Dean Kerman rozmawiał z dyrektorem sztabu naukowego , Lunleyem Kermanem.
- Znaleźliśmy rozwiązanie. - Powiedział Lunley. - Przyczepimy jeden z ładunków do transportera i wyślemy go nad asteroidę. Kiedy główne ładunki wybuchną wtedy skierujemy go do krateru i zdetonujemy 20 metrów nad powierzchnią. Problem jest to że ładunku muszą wybuchnąć w ciągu najbliższych 72 minut.
- To niezbyt duży problem. Ranger jest już przygotowany do startu. Wystarczy wsiadać i można lecieć. - Odpowiedział Dean Kerman.
- Jest jeszcze jeden problem transportery nie są przystosowane do zdalnego sterowania. - Powiedział Lunley
- Jak go rozwiążemy? - Zapytał Dean.
- Nie mamy czasu na przerobienie programu sterującego. Ktoś będzie musiał go pilotować.
- Jak wróci na pokład Rangera ?
Lunley milczał przez chwilę a potem powiedział. - Pilot nie będzie miał jak wrócić. Ranger nie ma dostatecznie dużo paliwa żeby zejść za transporterem a potem wrócić na trajektorię powrotną . To samobójcza misja.
Zapadła cisza.
- Nie ma innej opcji ? - Zapytał po chwili Dean.
- Nie.
   
***

- 998 metrów .. 998.5 ... 999  metrów ..... 1000  metrów ? Wyłącz! - Polecił Bob.
Danny wcisnął kilka guzików na panelu kontrolnym platformy i kontrolka oznaczająca pracę wiertła zgasła.
- Wyciągam wiertło. - Powiedział Danny i włączył wyciągarkę która zaczęła zwijać linę na której końcu znajdowała się głowica wiertła wraz z silnikiem.
- Jeb tu Bob , zakończyliśmy wiercenie. Danny wyciąga wiertło. Zaraz przylecę transporterem po ładunek. - Zameldował Bob.

***

Jeb odszedł do panelu kontrolnego platformy i wprowadził odpowiedni kod. Zamki przytrzymując pierwszą bombę puściły. Jeb zdjął ją i z pomocą Billa wyniósł na zewnątrz modułu.



Klika metrów dalej wylądował właśnie transporter. Bill podszedł do niego i zdjął zaczepy w których wcześniej znajdowały się kontenery transportowe. Następnie wspólnie z Jebem zamocowali bombę do transportera.
- Zabezpieczona. Ruszaj Bob! - Polecił Jeb.



Jeb i Bill ruszyli do modułu zaopatrzeniowego po drugą bombę.
Nagle zatrzeszczał głośnik w skafandrze Jeba.
- Jeb tu Dean Kerman. Mam złe wieści.

***



Danny podłączył linę dźwigu do gniazda z tyłu bomby i zablokował zatrzask.
- Możemy opuszczać. - Powiedział i poruszył dźwignią.
Bęben zaczął się obracać i Bomba zniknęła w otworze.
- Dotrze na dno za 5 minut. - Powiedział Danny spoglądając na wskaźnik.
Nagle w głośniku skafandra Boba rozległ się głos Jeba.
- Bob , tu Jeb. Wracaj , zabierz też ze sobą Dannego.
- Ale przecież miałem lecieć po drugi ładunek. - Zdziwił się Bob.
- Kolejna zmiana planów. - Powiedział Jeb.
- Przyjąłem , zaraz tam będziemy. - Potwierdził Bob.

***

Dean Kerman spojrzał na zegar odliczający czas do bariery zero.  Został on już przestawiony i pokazywał dokładnie 50 minut.
- Co oni tam do cholery robią ? Powinni już się odezwać. - Zapytał sam siebie.

***



- Do obsługi promu potrzeba dwóch osób. Mamy wybór : albo zginiemy wszyscy , albo losujmy. - Powiedział Jeb. - Jestem pilotem więc jeśli się poświęcę to zginiemy wszyscy.
- Nie będziemy losować. Ja polecę. - Powiedział Danny.
- Nie zgadzam się. - Powiedział Bill. - Ja polecę.
- Nie zgadzam się. Ja polecę. - Zaprotestował Bob.
- A więc losujemy. - Powiedział Jeb wyciągając przed siebie rękę z 3 kawałkami kabla.
- Kto wyciągnie krótszy , poleci. - Powiedział.
Pierwszy wziął Kabel Bob , potem Bill a na końcu Danny.
- Cóż ... wszyscy kiedyś umrzemy ja przynajmniej uratuję świat. - Powiedział po chwili Bob. Jego kabel był najkrótszy.
Zapadła cisza.
Pierwszy przerwał ją Jeb.
- Musimy wracać do Rangera w sejfie pod panelem 13 jest detonator i kody do ręcznego odpalenia ładunków.
- Tego nie było na szkoleniu. - Zdziwił się Bill.
- Bo zgodnie z protokołem bezpieczeństwa może to wiedzieć tylko dowódca. - Odpowiedział Jeb.

***

- Pół godziny do bariery zero. - Powiedział Dean do Archibalda Kermana. - Za najpóźniej za 15 minut muszą wystartować. Jeśli nie zdążą to obłok plazmy po wybuchu i dosięgnie i zniszczy wahadłowiec.

***

Jeb odkręcił osłonę panelu numer 13 i wyciągnął niewielki sejf. Po wprowadzeniu 4 -cyfrowego kodu drzwiczki odskoczyły. Wewnątrz znajdowało się niewielkie pudełko z czerwonym przyciskiem pod klapką , zwój kabla i biała koperta. Jeb otworzył ją i wyciągnął czerwoną kartkę z kodem.
- To kod uzbrajający ładunek , wprowadzisz go przed startem i przyciśniesz "Ok." . - Powiedział do Boba. - A to detonator. Podłączysz to do gniazda obok mocowania uchwytu na linę , przyciśniesz ten guzik i przytrzymasz.
- Proste , poradzę sobie. - Powiedział Bob, wziął detonator i skierował się do wyjścia.
Nagle ktoś chwycił go za ramię i wyrwał mu z ręki detonator oraz kartkę z kodem. To był Danny.
- Myślisz , że ci na to pozwolę ? - Powiedział a następnie wyszedł na zewnątrz i zanim Bob zdołał go zatrzymać , zamknął i zablokował właz. Kontrolka sygnalizująca otwarcie włazu zgasła.
- Co ty wyprawiasz?! - Krzyknął Bob. - To moje zadanie!
- Ty masz rodzinę. A ja nie. - Powiedział Danny. - Wracaj na ziemię Bob i zaopiekuj się nią. Żegnaj przyjacielu. - Powiedział a potem uruchomił silniki skafandra i odleciał w kierunku transportera.
- Nie... nie rób mi tego! - Krzyknął Bob próbując otworzyć właz. Nagle ktoś chwycił go za ramię i odciągnął od włazu.
- Siadaj na miejsce Bob. - Powiedział Jeb. Musimy uciekać mamy jeszcze tylko 13 minut.

***

- Zostało 13 minut. Nadal się nie odezwali ? Zapytał Generał.
- Nie ale odbieramy telemetrię z Rangera , uruchomiona została procedura hermetyzacji kabiny. To znaczy że są w wahadłowcu i przygotowują się do startu.

***

Bill odhaczał kolejne punkty na liście startowej.
- Dysze silników przedmuchane ... ciśnienie helu w normie ...  ładunki odrzucające harpuny uzbrojone ... koordynaty manewru powrotnego wprowadzone ... koniec listy , możemy startować ! - Zameldował.
- Najpierw nastawię zegary bomb. - Powiedział Jeb klikając w klawiaturę komputera.
- Nastawiam na 20 minut. - Powiedział Jeb otwierając małą skrzynkę na ścianie kabiny. Wewnątrz był mały panel kontrolny , kilka przełączników i spora dźwignia.
Używając małej klawiatury numerycznej nastawił czas. Następnie wprowadził kod zabezpieczający i potwierdził go.
- Uzbrajam ładunki. - Powiedział i przełączył dwie dźwigienki. Rozległ się ostrzegawczy pisk i podświetlenie wyświetlacza zmieniło się z zielonego na czerwone.
- Ok zaczynamy. - Powiedział po chwili i pociągnął dźwignię.
- Rozległ się kolejny pisk i na wyświetlaczu pojawił się zegar odliczający czas.
- 20:00
- 19:59
- 19:58
- Uruchom radio i nawiąż kontakt z kontrolą. Powiadom też Dannego żeby startował.
Mamy jeszcze 3 minut. - Polecił Jeb.
- Danny tu Bill , startuj. - Powiedział Bill do mikrofonu.
- Przyjąłem. - Potwierdził Danny i włączył silnik jonowy transportera.



- Procedura startu zrzucam harpuny. - Zameldował Bill i przełączył dwie dźwignie na panelu kontrolnym.
W sworzniach łączących wyciągarki ze skrzydłami eksplodowały małe ładunki , oddzielając je od skrzydeł.
- Odpalam silniki 3... 2.... 1... start! - Powiedział Bill i przycisnął mały czerwony przycisk na
konsoli.
Jednak zamiast odgłosu pracy silników , rozległ się dźwięk alarmu a na ekranie pokazał się komunikat o błędzie.
- Cholera! Brak zapłonu ! - Krzyknął Bill i wstał z fotela.
- Szybko , masz 2 i pół minuty. - Krzyknął Jeb.
Bill przebiegł przez moduł pasażerski do modułu cumowniczego i otworzył skrzynkę serwisową. Wewnątrz było kilka zaworów. Bill otworzył jeden.
Może wystarczy przedmuchać. Pomyślał.
Bob wstał z fotela i podbiegł do niego.
- Co się stało? Zapytał.
- Brak zapłonu. - Krzyknął w odpowiedzi Bill.
Rzeczywiście , dioda sygnalizująca pracę urządzenia zapłonowego paliła się na żółto , co oznaczało błąd pracy.
- Zostało półtorej minuty. - Krzyknął z kokpitu Jeb.
- Odsuń się naprawię to. - Powiedział Bob.
- Została minuta.
-Odsuń się. - Krzyknął Bob Odpychając go od konsoli. A potem chwycił klucz ze skrzynki na narzędzia i powiedział - Tak rozwiązujemy problemy z niedziałającym sprzętem w laboratorium. - Po czym zaczął walić kluczem w obudowę urządzenia zapłonowego.
- Nie chcę tu zostać! - Krzyknął.
Za piątym czy szóstym uderzeniem dioda zamrugała a potem zmieniła swój kolor na zielony.
- Nareszcie! - Krzyknął Bob.
- Wszyscy na miejsca! - Krzyknął Bill i wrócił do kokpitu.
- Startujemy! 3... 2... 1... Już! - Powiedział Jeb i wcisnął ponownie guzik startu.
Tym razem silniki zaskoczyły i przyspieszenie wgniotło załogę w fotele. Za oknem powierzchnia zniknęła z pola widzenia. Wahadłowiec wznosił się szybko z zadartym do góry dziobem.
- Dzięki Danny , powiedział Jeb spoglądając w czerń kosmosu za oknem.



***

Danny Kerman wyłączył silnik transportera.  Znajdował się 70 kilometrów od punktu zero wybuchu. Tyle powinno wystarczyć aby uniknąć obłoku plazmy wytworzonej przez wybuch.
- Jeb tu Danny. Zająłem pozycję. - Zameldował przez radio.



***

- 1 minuta do wybuchu.- Odczytał Bill. - Odległość od miejsca wybuchu 50  kilometrów.
- Jesteśmy za blisko. - Stwierdził Jeb. - Możemy oberwać. Zawiadom kontrolę lotów.
- Kontrola tu Ranger , mamy problem. - Powiedział do mikrofonu Bill.
- Ranger tu Kontrola, co się stało? - Zapytał Capcom.
- Jesteśmy za blisko wybuchu , możemy oberwać. - Powiedział Bill.
- Też mamy ten odczyt ustawcie się tyłem do punktu zero i złóżcie panele słoneczne. Pamiętajcie , że plazma odetnie łączność na kilka minut.
- Przyjąłem. Do zobaczenia po wybuchu - Powiedział Bill i sięgnął do konsoli aby wykonać polecenia.

***

- Są za blisko epicentrum.- Powiedział Dean Kerman. - Jeśli wybuch naruszy osłonę termiczną to spalą się podczas powrotu do atmosfery. Jeśli wybuch rozhermetyzuje statek to zginą na miejscu. Jeśli wybuch uszkodzi systemy podtrzymywania życia to uduszą się zanim wylądują.  Jeśli wybuch uszkodzi silniki to nie skorygują kursu , opuszczą Kebin i będą krążyć przez wieki na orbicie wokół Kerbola.
Przy tylu zmiennych wiemy co nam grozi.
- Kiedy będzie coś wiadomo ? - Zapytał Archibald Kerman.
- Wybuch odetnie łączność na 3 minuty.  Potem będziemy wiedzieli. - Odpowiedział Dean Kerman.

***

- 20...19...18...17...16...15...14... -Odliczał Bill patrząc na zegar.
- Trzymajcie się. - Powiedział Jeb naciągając pas. - Będzie ostra jazda. 
- 5 ... 4 .... 3.... 2 ...1 ... 0!!



Koniec części 5.

Do listy użytych modów doszedł mod Cosmodrome.

Komentarze mile widziane.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #18 dnia: Czw, 09 Lip 2015, 21:16:49 »

Czw, 09 Lip 2015, 21:57:03
Odpowiedź #19

Offline KebabKerman

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 137
  • Reputacja: 4
  • Jeśli Kebab lubi kebaby jest gejem czy kanibalem?
    • Zobacz profil
Ta część najbardziej mi się podoba. Jednak istoty są zdolne do poświęceń dla innych. Trochę mi smutno, że Danny umrze, ale jestem też zadowolony, ponieważ się poświęcił.

I powtarzam Prottosa

Kebab Space Agency - Naszym paliwem są pierdy po ostrych kebabach!

Pią, 10 Lip 2015, 14:20:50
Odpowiedź #20

Offline Kadaf

  • Kapitan
  • ***
  • Wiadomości: 1 322
  • Reputacja: 144
    • Zobacz profil
Dobra robota Bill, serio dobra.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #20 dnia: Pią, 10 Lip 2015, 14:20:50 »

Pią, 10 Lip 2015, 14:46:41
Odpowiedź #21

Offline KebabKerman

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 137
  • Reputacja: 4
  • Jeśli Kebab lubi kebaby jest gejem czy kanibalem?
    • Zobacz profil
Bill, dostałeś pochwałę od Kadafa. To chyba największe dostępne osiągnięcie na forum  :D
Kebab Space Agency - Naszym paliwem są pierdy po ostrych kebabach!

Pią, 10 Lip 2015, 18:09:50
Odpowiedź #22

Offline Drangir

  • Major
  • *
  • Wiadomości: 1 626
  • Reputacja: 91
  • Smok rakietowy
    • Zobacz profil
    • DeviantArt
@up
Największe dostępne osiagnięcie to ruszyć wszystkich i przekonać ich do budowy twojej własnej bazy  8)
Cytat: Steven Universe
- Wasze obliczenia były niepoprawne.
- Nie mogły być niepoprawne, skoro żadnych nie robiliśmy.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #22 dnia: Pią, 10 Lip 2015, 18:09:50 »

Nie, 09 Sie 2015, 00:00:27
Odpowiedź #23

Offline Bill2462

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 284
  • Reputacja: 38
    • Zobacz profil
Armagedon część 6.

Czas do bariery zero : 24 minuty.

Przez sekundę nic się nie działo a potem nagle do wnętrza wpadło jasne światło. Wyglądało to tak jakby za statkiem pojawiło się drugie słońce. Po chwili światło przygasło.
Bill Kerman wyjrzał przez okno i zobaczył piękny widok. Rozgrzane do kilkudziesięciu tysięcy stopni odłamki wyrzucone z epicentrum eksplozji parowały zostawiając świetliste smugi. Wyglądało to jak wielki pokaz sztucznych ogni. Po minucie fajerwerki zaczęły przygasać pozostawiając delikatną mgiełkę pyłu.
- Wygląda na to że nie oberwiemy. - Powiedział Bill i uśmiechnął się.
W tym momencie gdzieś z tyłu pojazdu rozległ się głośny trzask.



***

Obłok plazmy rozproszył się i zniknął.
Danny Kerman obrócił transporter w kierunku powierzchni asteroidy i po raz ostatni uruchomił silnik jonowy. Po chwili na ekranie komputera nawigacyjnego pojawił się złowieszczy komunikat :

Ostrzeżenie o zderzeniu!
Czas do kolizji 15m:32s.
Prędkość kolizji 34 m/s.


Danny zignorował go i spojrzał na zegarek , zostało 20 minut do bariery zero.
Radio nadal nie działało więc Dannemu pozostało tylko mieć nadzieję , że reszta załogi bezpiecznie wróci na Kerbin.



***

W kabinie Rangera zapadła cisza. A potem się zaczęło. Na panelu kontrolnym zapaliła się kontrolka alarmu głównego. Równocześnie na wszystkich wyświetlaczach pojawił się komunikat niepozostawiający złudzeń co do sytuacji.
- Dehermetyzacja! - Krzyknął Bill. - Mamy przebicie w module cumowniczym. Ciśnienie 0.9 atmosfery i spada.
 Jeb odpiął pas i podleciał do grodzi oddzielającej moduł cumowniczy od pasażerskiego.
Jak każdy astronauta wiedział , że w przypadku przebicia poszycia są tylko 2 wyjścia : Uszczelnić poszycie albo odciąć uszkodzony moduł.
Projektanci rangera wyposażyli go w dwie grodzie które w razie przebicia można było uszczelnić odcinając uszkodzony moduł od reszty statku.
Jeb chwycił za rączkę włazu i zamknął go. A raczej próbował zamknąć bo po domknięciu właz natychmiast odskakiwał uniemożliwiając uszczelnienie modułu cumowniczego.
- Cholera! - Zaklął.
Słychać było cichy szum powietrza przepływającego przez szparę miedzy drzwiami i framugą.
Bill poklikał w panel kontroli środowiska.
- Na razie ciśnienie jest stabilne bo system kontroli środowiska uzupełnia braki , ale za kwadrans zbiorniki będą puste i ciśnienie w kabinie spadnie do zera. - Powiedział. - Chyba powinniśmy założyć skafandry.
- Nic z tego - Zaoponował Jeb - Przygotowanie skafandrów zajmie z pół godziny. Musimy uszczelnić właz.
Bill pochylił się i obejrzał zatrzaski na włazie.
- Pęknięty bolec blokady zablokował jeden z zatrzasków. - Stwierdził. - Musimy go usunąć bo inaczej właz się nie zamknie.
Jeb już wyciągnął zestaw naprawczy. Bill wyjął z niego obcęgi i spróbował wyjąć bolec. Niestety był on zakleszczony.
- Trzeba go przepiłować. - Stwierdził Bill chwytając za pilnik do metalu.
Jeb spojrzał na wskaźniki poziomu tlenu w zbiornikach.  Zostało 43%.
- Nie ma na to czasu. - Powiedział Jeb - To stop tytanu i magnezu. Przepiłowanie tego ręcznie zajęłoby z godzinę.
- Więc co robimy? - Zapytał Bob.
- Zamkniemy się w kokpicie. - Odpowiedział Bill. - To jedyne co nam pozostało.
- Zostało 30% tlenu w zbiornikach. - Odpowiedział Jeb. - Musimy przenieść skafandry i zapasy do kokpitu.
- Skafandry ciśnieniowe , zapasy wody , żywność , zestawy naprawcze ... - Wyliczał Bill wyjmując paczki ze schowków i podając je Jebowi który przenosił je do kokpitu.
- Dobra to chyba wszystko. - Powiedział w końcu a potem odepchnął się od ściany i przeleciał do kokpitu.
Następnie wspólnie z Jebem zamknęli i uszczelnili właz.
Bill poklikał w panel kontroli środowiska blokując przepływ powietrza do modułu pasażerskiego i cumowniczego. Poziom tlenu w zbiornikach ustabilizował się na poziomie 15%.
Nagle radio ożyło. - Ranger tu kontrola. W odczyty wskazują na dehermetyzację modułu cumowniczego i pasażerskiego , czy to prawda? - Rozległo się z głośnika.
- Potwierdzam. Zamknęliśmy się w kokpicie. Stan zbiorników z tlenem : 15 i pół procenta , stan zbiorników z azotem : 20 procent. Według komputera starczą one na czas 4 godzin i 20 minut.
- Też mamy ten odczyt. - Potwierdził kontroler. - Za chwilę prześlemy wam koordynaty manewru powrotnego.

***

Danny Kerman po raz ostatni obserwował zachód kerbinu.
Minutę temu nadał ostatni meldunek.
- Wszystko jest Ok. - Powiedział do mikrofonu. - Ładunek uzbrojony , detonator podłączony.
9 Minut do zderzenia z asteroidą. Bez obioru.
A potem wyłączył radio.

Teraz unosił się w ciszy obserwując nieziemski krajobraz asteroidy rozciągający się pod nim.



***

- 1 minuty do drugiego wybuchu. - Powiedział Jeb patrząc na zegarek. -  4 minuty do manewru powrotnegom i  3 minuty do bariery zero. Zdążymy na styk.
- Manewr zaprogramowany , odliczanie. Lądowanie nastąpi za 3 godziny i 5 minut. - Zameldował Bill.
- Jeśli Danny zawiedzie to będziemy patrzeć z pierwszych rzędów na koniec świata. - Odezwał się Bob.
- Wole nawet o tym nie myśleć. - Powiedział Jeb patrząc na asteroidę widoczną za oknem.

***

Danny spojrzał na zegar odliczający czas do zderzenia.
- 10 ... 9 ... 8 ...
Danny położył palec na guziku detonatora.
- 7 ... 6 ... 5 ...
- Za kerbin! - Krzyknął Danny i przycisnął guzik. Nic się nie stało.
Danny przycisnął guzik po raz drugi.  Nadal nic.
Sekundę później transporter wbił się w powierzchnię asteroidy z prędkością 50 metrów na sekundę.



***

Jeb odwrócił wzrok od okna , oczekując jasnego błysku światła z drugiego wybuchu.
Nic takiego nie nastąpiło. Jeb jeszcze raz sprawdził zegar.
Zgodnie z jego wskazaniami transporter rozbił się o asteroidę dwie sekundy temu.
- Nie było wybuchu. Coś się stało.

***



Danny powoli odzyskiwał przytomność.
Leżał twarzą do powierzchni asteroidy w odległości 8 metrów od przewróconego transportera. W jego skafandrze włączył się alarm dekompresji.
Danny spojrzał na panel kontrolny na rękawie skafandra.
Zbiorniki były prawie puste.
Danny powoli podniósł się i poczogał w kierunku transportera. Bolały go wszystkie kości ale nie zwracał na to uwagi.

***

2 minuty do bariery zero.
- Wracamy. - Powiedział Jeb sięgając do panelu kontrolnego.
- Zaczekaj jeszcze dwie minuty. - Powiedział Bill.

***

Wtyczka kabla detonatora jest uszkodzona.
Danny spojrzał na zegarek.
Zostało półtorej minuty.
- Cholerny Kosmos. - Powiedział a następnie wyrwał końcówki kabla z uszkodzonej wtyczki.



***

- Została minuta. - Powiedział Jeb patrząc na zegar.
- Zrobi to on się nie poddaje. - Powiedział Bill.
- 40 sekund.
- Danny , wciśnij ten cholerny guzik. - Powiedział Bob patrząc w okno.

***

30 sekund.
Danny zdjął izolację z końcówek przewodu a następnie włożył je do otworów gniazda.
A potem zamknął oczy i przycisnął guzik detonatora.
 
***

Drugi wybuch był niewiele mniejszy niż poprzedni.
Jeb spojrzał na zegar. Wybuch nastąpił 15 sekund przed osiągnięciem bariery zero.
- Udało się! - Krzyknął Jeb.
- Wiedziałem że to zrobi! - Powiedział Bob.
- Dobra , skupmy się. Musimy jeszcze wrócić na Kerbin. - Powiedział Bill.



***

Tymczasem na Kerbinie wszyscy świętowali.
Wszyscy z wyjątkiem kontrolerów misji.
- Jak to w poszyciu jest dziura ? - Zapytał Dean Kerman.
- Widać ją na zdjęciu z teleskopu naziemnego. Ma około 10 centymetrów średnicy. - Odpowiedział kontroler do spraw namierzania w paśmie widzialnym.
- Jak to wpłynie na bezpieczeństwo podczas powrotu do atmosfery?
- Dziura nie jest położona na krawędzi natarcia , ale poszycie zostało przebite niedaleko modułu kontroli powierzchni sterowych. Jeśli plazma otaczająca statek podczas wejścia w atmosferę dostanie się do środka , może pozbawić statek manewrowości. Zanim uruchomi się system awaryjny wahadłowiec może zostać rozerwany przez siły areodynamiczne.

***

Bill skończył montować prowizoryczne siedzenie dla Boba kiedy nagle odezwało się radio.
- Ranger tu kontrola. Mamy złe wieści.
- Kontynuujcie. - Odpowiedział Jeb.
- Zrobiliśmy wam zdjęcie teleskopem naziemnym. Jest na nim widoczna dziura w tylnej części poszycia statku. Ma ona średnicę około 10 centymetrów jest ona położona w tylnej części kadłuba , pomiędzy silnikiem numer jeden a silnikiem numer cztery.
- Dziurę ? - Zapytał z niepokojem Jeb. - Jakieś instrukcje dotyczące naprawy ?
- Niestety nie ma na to czasu , musicie lądować za pierwszym podejściem. Macie za mało tlenu aby okrążyć kerbin jeszcze raz.
- Mamy lądować z przebitym poszyciem ? - Zapytał z niedowierzaniem Jeb.
- Tak. - Odpowiedział Capcom.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Jeb.
- Czy oni powariowali? - Zapytał Bill.
- Nie wiem ale jeśli plazma dostanie się do środka to będzie nieciekawie. - Odpowiedział Jeb.
- Skończymy jako wielki fajerwerk. - Westchnął Bob.

***

Tymczasem w centrum kontroli , kontroler powrotu z niepokojem obserwował wykres przedstawiający trajektorię lotu statku.
-Kontrola powrotu do dyra mamy błąd kąta podejścia rzędu 2 stopni. - Wywołał dyrektora przez interkom.
- Że co proszę. - Zapytał Dean Kerman.
- Wchodzą w atmosferę pod złym kątem. Nie wiem czy uda im się dociągnąć do pasa startowego.
- Przyjąłem. - Potwierdził Dean a potem westchnął. - Zły kąt podejścia , przebite poszycie , rozhermetyzowane wnętrze. Ciekawe co jeszcze może im się przytrafić.

***

Jeb zapiął sprzączkę hełmu i zameldował gotowość do wejścia w atmosferę.
- Ranger tu kontrola. Życzymy wam powodzenia. - Rozległo się z głośnika.
- Dziękuję. - Odpowiedział Jeb. - Jeśli nie skończymy jako fajerwerk to zafunduję wszystkim kontrolerom piwo.
- Dyrektor lotu się ucieszy jak mu to powiem. - Odpowiedział Capcom. - Zaczniecie wchodzić w atmosferę za 35 sekund , prędkość wejścia 8540 metrów na sekundę.
- Przyjąłem. - Odpowiedział Jeb. - Zobaczymy się na pasie startowym.
Wskazania wysokościomierza leciały na łeb na szyję.
- 80 km .... 75 km .... 70 km....



- Jeśli przeżyjemy to będziemy mieli o czym opowiadać. - Powiedział Bill napinając pas.
Za oknem pojawiła się różowa poświata. W miarę jak wahadłowiec opadał róż przeszedł w pomarańcz. Wokół statku zaczęło się robić gorąco.



Podczas wchodzenia w atmosferę tarcie powietrza spowalnia statek. Niestety cała energia zmienia się w ciepło podnosząc temperaturę do kilku tysięcy stopni.
- Prędkość 7000 metrów na sekundę. Odległość od pasa startowego 650 kilometrów. Przeciążenie 3 G. - Zameldował Bill.
Za oknami przelatywały płomienie , statek zwalniał.
- Cholera! Tracę stery. - Powiedział nagle Jeb.
Wahadłowiec opadał jak kamień.
- 5 G. wysokość 30 kilometrów. - Krzyknął Bill. - Za szybko opadamy!
- Wiem! - Odkrzyknął Jeb.
Wahadłowiec wpadł w korkociąg pędząc stromo ku ziemi.



Kiedy włączyły się stery zapasowe i Jeb wyrównał lot było już za późno.
- Nie dociągniemy do pasa - Stwierdził Jeb. - i nie przelecimy nawet przez góry.
- No nie. Jak nie spłoniemy to się rozbijemy. - Westchnął Bill



- Chyba jednak damy radę przelecieć przez góry. - Stwierdził Jeb. - Po drugiej strony gór jest dużo płaskiego terenu do lądowania.
- Ale przecież jesteśmy za ... - Bill zamilkł widząc gdzie lecą. - Chyba nie chcesz przelecieć przez ...
 - Trzymajcie się. - Powiedział spokojnie Jeb.
Statek przeleciał przez wyłom w paśmie górskim nieledwie muskając końcówkami skrzydeł skały.



- Lądujemy. Wypuść podwozie. - Polecił Jeb.
Bill sięgnął do przełączników i gdzieś z dołu rozległ się szczęk. - Po chwili diody kontrolne podwozia zaświeciły na zielono.... Z wyjątkiem jednej.
- Przednie podwozie nie jest zablokowane. - Zameldował Bill.
- Cholera! - Zaklął Jeb. - Tak czy inaczej musimy lądować.
- Uważaj na te drzewa. - Krzyknął Bill.



Ranger szybko tracił wysokość.
- Trzymajcie się. Lądujemy. - Krzyknął Jeb.
Dotknęły gruntu. Przez chwilę wszystko szło dobrze. Ale nagle przednie podwozie nie wytrzymało i złożyło się.
Ranger zarył dziobem w grunt i obrucił się na skrzydło które złamało się pod ciężarem kadłuba. Sekundę później , maszyna warta 100 milionów kerbodolarów rozpadła się na kawałki.



***

Jeb z trudem podniósł się z fotela.
Na konsoli migało kilka alarmów a kabinę wypełniał rzadki dym.
Jeb zdjął zbił szybę na małej skrzynce koło włazu i pociągnął za dźwignię awaryjnego otwierania włazu.
Rozległ się huk i właz odpadł od statku. Do wnętrza wtargnęło chłodne powietrze.
Jeb uruchomił transponder aby ekipa ratunkowa nie szukała ich po całym kontynencie a następnie pomógł wyjść Billowi i Bobowi.
- Czyli jednak stawiasz piwo wszystkim kontrolerom. - Bill poklepał Jeba po ramieniu.
Wysoko nad nimi wisiał na niebie wielki szary kamień , asteroida. Załoga długo jeszcze stała w milczeniu oglądając ten niezwykły widok.



Koniec.

Komentarze mile widziane

Nie, 09 Sie 2015, 11:30:56
Odpowiedź #24

Offline Diakon

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 373
  • Reputacja: 14
    • Zobacz profil
Majstersztyk...
Gdybym miał tusz w drukarce od razu bym to wydrukował, i wysłał do naszej biblioteki...
I tak lepiej by było użyć planet bustera od Danny'ego


Pomogłem? Kliknij "Pomógł". Taka mała rzecz, a cieszy.

Reklama

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #24 dnia: Nie, 09 Sie 2015, 11:30:56 »