Kerbal Space Program Forum | Polska Społeczność Gry

Galerie => Inne => Wątek zaczęty przez: Element4ry w Wto, 15 Kwi 2014, 16:17:46

Tytuł: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Wto, 15 Kwi 2014, 16:17:46
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)       (http://imagizer.imageshack.us/a/img138/6133/htq.png)

Ostatnie wydarzenia spowodowały załamanie się rynku paliw rakietowych. Zarząd Deep Space Operations dementuje plotki jakoby pakiet kontrolny akcji E4 został przez nią przejęty. Deep Space Operations jedynie tymczasowo przejęło dotychczasowych kontrahentów E4, zostało to spowodowane rygorystycznymi obostrzeniami przepisów dotyczących lotów w kosmos. Do czasu zdjęcia z E4 rygorystycznych zakazów i ustabilizowania się finansów korporacji, wszystkie przedsięwzięcia prowadzone w przestrzeni kosmicznej lub uwzględniające lot w kosmos zostają przekazane DSO. Członkowie zarządu jak również i szeregowi pracownicy powiązani w jakikolwiek sposób z tymi projektami zostają oficjalnie przeniesieni na listy płac DSO i od tej chwili nie są w sposób prawny powiązani z E4.
Projekty E4 prowadzone na powierzchni Kerbinu pozostają w jej władaniu i działają autonomicznie. Członkowie zarządów i pracownicy adekwatnych oddziałów pozostają na swoich stanowiskach w E4.

DSO również otrzymało wgląd w archiwa E4 i od tej pory będzie dążyć do wyjaśnienia przyczyn katastrofy tankowca Mexxon Karbez. DSO w głębokim żalu, przekazuje datek na rzecz ochrony środowiska i zagrożonych gatunków zwierząt, które mogły zostać dotknięte skutkami katastrofy.




Deep Space Operations dementuje również plotkę jakoby projekt pod roboczą nazwą MK rev. 2b został anulowany. Przedsięwzięcie zostało ukończone ściśle według projektu inżynierów z E4.

Główna struktura samodzielnie wzniosła się na orbitę:
(http://i.imgur.com/Hb5BMxC.png) (http://i.imgur.com/5LKOlDK.png)

Na orbicie zostały sprawdzone wszystkie systemy i podsystemy. Następnie przybył pierwszy element kadłuba. Sposób jego dostarczenie jest podobny jak w przypadku konstrukcyjnie podobnego tankowca Mexxon Karbez. Oba okręty wyrównują pozycję względem siebie po czym zbiornik zostaje odcumowany od transportowca. Załoga tankowca musi ręcznie manewrując doprowadzić statek we właściwe miejsce, aby można było zbiornik przymocować na stałe.

(http://i.imgur.com/5J97DeF.png) (http://i.imgur.com/qARWev1.png)


Trzy ostatnie zbiorniki zostały przetransportowane z powierzchni za jednym zamachem, ponieważ były częściowo opróżnione. Taki sposób ich dostarczenia został wymuszony przez zdarzenie które mogło zagrozić całemu projektowi. Został wykryty nieznany satelita, który według późniejszych badań okazał się być autonomiczną częścią większej struktury. Specjaliści z E4 przechwycili transmisję tej jednostki z której wynikało, że szpiegowała ona cały projekt. Śledztwo w tej sprawie toczy się. Jeśli ktokolwiek posiada informacje mogące pomóc w odkryciu miejsca pobytu lub właściciela tej jednostki, proszony jest o skontaktowanie się z Działem Bezpieczeństwa Deep Space Operations (dawniej E4).

(http://i.imgur.com/F9WJBSw.png) (http://i.imgur.com/RoLRBiK.png)

A tu dwa zdjęcia zrobione z pokładu Thanatosa series 30. Doskonale widać najnowocześniejsze łączenia kwantowe.

(http://i.imgur.com/9E4kS1C.png) (http://i.imgur.com/YUtMDYd.png)

Po przymocowaniu ostatniego elementu kadłuba, zostały przeprowadzone testy manewrowe i korekta orbity. Następnie sprawdzone zostały wysokowydajne pompy i szczelność układów hydraulicznych oraz podciśnieniowych. Wszystkie testy wypadły pozytywnie. W najbliższym czasie będą trwały prace nad układami elektronicznymi i elektrycznymi okrętu.




(http://i.imgur.com/TvIHveq.jpg)

Podczas trwania prac nad projektem MK rev. b2  został zawarty kontrakt z Independent Rocketry na dostarczenie jednostki mającej na celu obronę przed szpiegostwem przemysłowym oraz ochronę przed zdalnymi atakami informatycznymi. Independent Rocketry wywiązało się z zawartego kontraktu dostarczając ekonomiczną jednostkę typu SSTO series 30 "Thanatos", wyposażoną zgodnie z zamówieniem.

(http://i.imgur.com/sbJUwxZ.png) (http://i.imgur.com/jFHFRaS.png)

(http://i.imgur.com/39zUmh1.png) (http://i.imgur.com/hMaL8aQ.png)




[Post scalony: Wto, 15 Kwi 2014, 20:39:36]
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)


(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)

Deep Space Operations oficjalnie ogłasza rozpoczęcie wydobycia Kethanu na Munie. W czasie gdy konstruowany był okręt flagowy, zostały poczynione pierwsze przygotowania do rozpoczęcia wierceń głębokościowych w okolicach równika. Pierwsze loty, dzięki którym napotkano pokaźne złoża tego ważnego surowca, odbyły się już dość dawno temu. Wtedy jednak bardziej efektywnym było eksplowatowanie złóż na rodzimej planecie, Kerbinie. Gwałtowny rozwój kosmicznych technologii wymagał stałego zaopatrzenia w najbardziej popularne rodzaje paliw rakietowych. Jednak naukowcy z wielu instytutów i uczelni doszli do zbieżnych wniosków - bardziej efektywne jest prowadzenie prac wydobywczych i przetwarzanie, nie na powierzchni Kerbinu - lecz w przestrzeni kosmicznej. Deep Space Operations i E4 od dawna przygotowywało się do wydobycia w przestrzeni, zanim jeszcze ktokolwiek chciał się tym zagadnieniem zainteresować.
Dziś możemy nasze marzenia urzeczywistnić! Możemy dostarczyć tanie paliwa Tobie i Twojej firmie. Od dziś nie musisz się martwić o wysokie ceny paliw u lokalnych dostawców! DSO-E4 dostarczy Ci paliwo nawet w najodleglejszy zakątek układu słonecznego*. Przy odrobinie szczęścia, być może nawet ujrzysz zapierający dech w piersiach nasz okręt flagowy.


*-pod warunkiem, że firma posiada w niedalekiej odległości swój kosmiczny depozyt paliw.




W początkowej fazie założenia zakładają dostarczenie niezbędnego ekwipunku na powierzchnię Muna, oraz przygotowanie całego ośrodka do bycia samowystarczalnym energetycznie. Dlatego pierwszym lotem zostaje wysłany moduł pozyskujący cenny Kethan z płytkich pokładów. Moduł jednocześnie jest też elektrownią, która zaopatrzy ośrodek w prąd w późniejszym czasie. Do dostarczenia całego urządzenia posłuży standardowa rakieta nośna średniego zasięgu projektu E4. Na samą powierzchnię Muna, moduł odbędzie podróż będąc sterowany zdalnie z orbity.

Plan niestety nie poszedł po myśli projektantów. Po odłączeniu modułu na orbicie Muna, dźwig przestał odpowiadać i nie dało się nawiązać z nim łączności bez ręcznego przeprogramowania komputera sterującego. Wymagało to wyjścia z kabiny orbitera w przestrzeń i zajęło astronaucie prawie czterdzieści minut, co opóźniło lądowania sprzętu na powierzchni. Astronauta musiał podłączyć moduł sterowania ciągiem bezpośrednio do komputera wydobywczego modułu, co zrodziło pewne komplikacje, ponieważ ten typ komputera został zaprojektowany tylko do kontroli prędkości obrotowej głowic i głębokości na której miały się zatrzymać, aby uwolnić ketan. Do sterowania wektorem ciągu posłużył czip monitorujący pracę generatorów prądotwórczych sprytnie spięty z silnikami przez jeden z trzech kombobulatorów na pokładzie moduły wydobywczego. Niestety nie udało się podłączyć pędników kierunkowych w żaden sposób.
Koniec końców całe urządzenie ożyło i wylądowało we właściwym miejscu, sterowane przez załogę w orbiterze. Zadanie to wymagało pospiesznego działania, aby orbiter nie stracił łączności znikając za horyzontem. Tuż po wylądowaniu, dźwig oszalał i samoczynnie uruchomił silniki, każdy z inną siłą ciągu - dźwig rozbił się tuż obok urządzenia kopiącego. Na szczęście samemu urządzeniu nic się nie stało. Zdalne sprawdzenie systemów wykazało sprawność wszystkich systemów.

Krótka fotorelacja:

Przygotowanie do startu.
(http://i.imgur.com/v5RsQj7.png)


Na poniższej wizualizacji widać szczątki dźwigu w tle.
(http://i.imgur.com/Gm3NDQa.png)




Dalsza część dokumentacji fotograficznej niestety padła ofiarą nieznanych hakerów na serwery E4. Sprawa zostanie wyjaśniona a sprawcy zostaną schwytani przez odpowiednie organy ścigania. Ocalały jedynie tekstowe raporty z misji, które zostaną opatrzone odpowiednim komentarzem z pominięciem nieistotnych fragmentów.

Jedno z niewielu ocalałych zdjęć z pokładu dźwigu roboczego:

(http://i.imgur.com/i0hE5c9.png)

Na najdalszym planie od lewej, widzimy generator prądu napędzany Ketanem. Następnie lądownik z częściami zamiennymi i niezbędnymi rurami, które zostały zamontowane, aby możliwa była dystrybucja produkowanej energii. Po wylądowaniu i ułożeniu rur, Jenny Kerman przeprogramowała komputery generatora do ustawień domyślnych i wymieniła spalony kombobulator.
Dalej na prawo możemy dostrzec resztki dźwigu, który rozbił się po dostarczeniu generatora. Szczątki zostały tam przetransportowane przy użyciu łazika. Rura która od szczątków odbiega posłużyła jako tymczasowe rozwiązanie, aby pozostałą w zbiornikach ilość paliwa przepompować do dźwigu i wyeliminować ryzyko wycieku.
Na środkowym planie możemy dostrzec łazik ogólnego zastosowania, na którym standardowo zamontowane zostały dwa pojemniki na najpotrzebniejsze przedmioty. Podczas krótkiej eksploatacji otrzymaliśmy informację, że w wyniku nieostrożnej jazdy zniszczony został panel słoneczny łazika. Naprawa musiała zostać wykonana, ponieważ w tej fazie operacji łazik jest kluczowym elementem. Do jej dokonania został użyty panel z lądownika, który był częścią zapasowego systemu pozyskiwania energii w przypadku awarii generatora. Całą naprawę ułatwiły uniwersalne mocowania systemu KAS, pozwalające na łatwą wymianę uszkodzonych części.
Na pierwszym planie widzimy samą Jenny Kerman stojącą na konstrukcji latającego dźwigu. Zapewne sprawdza w tym momencie stan poszycia kabiny przed odlotem na orbitę. W chwili obecnej baza będzie czynna w trybie stand-by, czerpiąc energię za pomocą paneli słonecznych. Stan ten się utrzyma do czasu przybycia pierwszych zbiorników na Ketan, Paliwo oraz modułu rafinującego. W niezbyt odległym terminie dostarczony zostanie również pierwszy habitat i załoga.
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Drangir w Wto, 15 Kwi 2014, 21:09:04
Miły raport. Jedna z największych (największa?) konstrukcja orbitalna na forum, a do tego mający duży potencjał na opowiadanie/AAR wątek wydobywczy. Czekam na kontynuację :D
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: JackRyanPL w Wto, 15 Kwi 2014, 21:34:30
Naprawdę ciekawe i wciągające opowiadanie. Mam pytanie natury technicznej. Ile części ma tankowiec, i ile paliwa mieści?
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Kadaf w Wto, 15 Kwi 2014, 23:16:15
Pikne logo MunarOne!
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Śro, 16 Kwi 2014, 00:13:34
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)

(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)




NAJNOWSZE INFORMACJE!

W dniu dzisiejszym projekt figurujący do tej pory pod roboczą nazwą MK rev. 2b, został oficjalnie zarejestrowany w Kerbińskim Urzędzie Ruchu Kosmicznego w kategorii 10A, co oznacza nośność jednostki przekraczającą tysiąc ton. Okręt został zarejestrowany pod nazwą "Little Justine" i figuruje pod numerem rejestracyjnym LWW45SR. Poniżej wstępne dane techniczne:*

Pojemność brutto: 98640/120560
Pojemność netto: 53280/65120
Parametr ilości części: 259

*-specyfikacja może ulec zmianie

(http://i.imgur.com/Kp0RPH5.png)




Latający dźwig już znalazł się na orbicie. Za około 14 godzin nastąpi spotkanie ze statkiem transportującym pierwszą serię zbiorników na Ketan i Paliwo. Przez ten czas Jenny Kerman musi skalibrować system sterowania ciągiem, aby podczas lądowania z ładunkiem latający dźwig był stabilny. Będzie to najbardziej niebezpieczna część tego zadania, którą trzeba będzie powtórzyć jeszcze kilka razy. Zanim jednak przybędzie statek ze zbiornikami, Jenny musi wypocząć, aby nie popełnić błędu który mógłby zaważyć na losach całej operacji.

(http://i.imgur.com/FeloEeA.png)

Dwanaście godzin później, Jenny nawiązała kontakt ze statkiem transportującym zbiorniki. Spotkanie odbyło się bez problemu, jednak w jednym z czterech głównych zbiorników dźwigu pojawiła się nieszczelność. Poziom utleniacza spadł o blisko dwadzieścia procent! System automatycznej dystrybucji masy zbalansował cały statek, jednak ilość pozostałego utleniacza nie pozostawia zbyt dużego marginesu błędu. W ciągu następnej godziny załogant transportowca zdjął mocowania jednego ze zbiorników na Ketan i przyczepił wyciągarki dźwigu, aby możliwe było precyzyjne zabezpieczenie go na czas lądowania.

(http://i.imgur.com/b87xCup.png) (http://i.imgur.com/0CzeSdS.png)
(http://i.imgur.com/OvzsLTr.png) (http://i.imgur.com/4V5BFce.png)

Gdy zbiornik był już na miejscu, komputer w kokpicie pokazał na ekranie informację, że ładunek jest poprawnie przymocowany. Po kolejnym kwadransie, silniki dźwigu zaczęły produkować wsteczny ciąg i obie jednostki oddaliły się od siebie. Podejście do strefy lądowania było idealne, Jenny prawie wcale nie musiała wprowadzać korekt kursu. Jedynie utleniacz kończył się w zastraszającym tempie.

(http://i.imgur.com/ueVZoEG.png) (http://i.imgur.com/0rIIDyk.png)

Silniki wytrzymały do samego końca i zbiornik miękko osiadł na powierzchni. Wyciągarki miękko opuściły zbiornik i Jenny podłączyła zaczep do łazika, który w tym momencie był czymś na kształt kosmicznego ciągnika siodłowego. Komputer automatycznie przestawił tryb sterowania kołami na profil "z ładunkiem" i można było zbiornik ustawić w przewidzianym miejscu.

(http://i.imgur.com/2ElHSyw.png) (http://i.imgur.com/YR6f6mI.png)
(http://i.imgur.com/HCle8L9.png)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Kadaf w Śro, 16 Kwi 2014, 20:19:17
Z każdym kolejnym modułem ciekawiej :) Fajna robótka :)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Czw, 17 Kwi 2014, 20:58:30
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)

(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)

Następnym elementem mającym pojawić się na powierzchni jest moduł rafinujący Ketan MRU-01. Zostanie opuszczony za pomocą takiego samego latającego dźwigu jak to miało miejsce w przypadku modułu kopiącego. Moduł rafinujący właśnie wyrusza z powierzchni Kerbinu.

(http://i.imgur.com/1cqVZSu.png) (http://i.imgur.com/NJ74oNc.png)

Przez ostatnie trzydzieści siedem godzin astronautka Jenny Kerman kalibrowała czujniki i systemy powstającej bazy, przygotowując je na pojawienie się małego modułu rafinującego. Zgodnie z planem, załoga transportująca moduł nawiązała łączność po ustabilizowaniu orbity.

- MRU-zero-jeden do MunarOne. MRU-zero-jeden do MunarOne, słyszysz nas MunarOne?
- Odbieram głośno i wyraźnie MRU-zero-jeden. Dobrze w końcu z kimś pogadać!
- Ciebie również dobrze słyszeć Jenny. Jak tam pobyt na dole? Dużo atrakcji?
- Atrakcji... Zatrzęsienie! Tylko pokoje słabe.
- Chyba pokój [chichot w tle]
- Przynajmniej cały dla mnie. Przeprowadźcie jeszcze raz testy dźwigu. Poprzedni się rozbił.
- Jak rozbił? Co rozbił?
- Jakiś błąd w oprogramowaniu chyba. Potem musiałam sprzątać cały bałagan tym małym karakanem. Więc przeprowadźcie te testy dla świętego spokoju. I tak mam już opóźnienia.
- Okej, robi się. MRU-zero-jeden bez odbioru.

Testy nie wykazały żadnych nieprawidłowości, wszystkie systemy były sprawne i działały optymalnie. Gdy orbiter pojawił się na horyzoncie, dźwig został uwolniony. Silniki uruchomiły się niedługo później i dźwig już był na odpowiednim kursie.

(http://i.imgur.com/YgNiWQH.png) (http://i.imgur.com/YmsfpAa.png)

Dźwig z cennym modułem opadał na powierzchnię. Jednak zaczęły się pojawiać pewne komplikacje. Najprawdopodobniej podczas schodzenia, niewielki kamień uderzył w jakąś część systemu hydraulicznego dźwigu. Uszkodzenie spowodowało nieprawidłową pracę całego systemu i niektórych układów na nim opartych, w tym sterowanie dyszami silników.

(http://i.imgur.com/iwhe2OJ.png) (http://i.imgur.com/kWdPFsZ.png)

Załoga w orbiterze niepokoiła się o powodzenie całej operacji. Doświadczony pilot dźwigowy Lundorf Kerman zdalnie sterował maszyną. Bob monitorował parametry pracy. Dopiero przy próbie wysunięcia podwozia zorientowali się, że coś jest nie w porządku.

- Otwieram podwozie Bob.
- Jedna noga się nie otworzyła. Sprawdzam systemy.
- Poprawiam kurs. Cztery stopnie na północ. Coś nas stale znosi. Sprawdź stan paliwa, może mamy wyciek.
- Żyroskopy działają. Pompy paliwa, sprawne i wydajne. System balansujący, działa z podwyższoną aktywnością. Hydraulikę chyba jakieś krakeństwo wzięło. Uruchamiam zapasowy system hydrauliczny podwozia.
- Nadal nas znosi, spróbuję to skompensować przez...
- Lundorf, straciliśmy zapasową hydraulikę!
- Co? A co z podwoziem?!
- Otworzyło się, mam obraz. Tracisz ciśnienie w czwartym ramieniu!
- Daj mi obraz ze spodu, podchodzimy na ręcznej kontroli ciągu. Przełączam.
- Zdrowo nim szarpnęło, dasz radę to posadzić?
- Dam radę. Przyziemienie za pięć... cztery... trzy... dwie... i odcięcie zapłonu!
- Czwórka nadal pali! Kraken... zgasła.
- To żeśmy posadzili...

(http://i.imgur.com/5zaV2F9.png) (http://i.imgur.com/Ww30d3w.png)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Kadaf w Pią, 18 Kwi 2014, 00:44:31
Kadaf Industries z uwagą śledzi postępy i liczy na przyszłą współpracę w kwestii zaopatrywania w paliwa naszych jednostek. Jednocześnie martwi nas niska jakość wykonania podzespołów i związane z nią rozliczne awarie. Służymy pomocą naszych specjalistów!
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Sob, 19 Kwi 2014, 00:47:49
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)

(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)

Deep Space Operations pracuje nad poprawą niezawodności urządzeń. Obie usterki są szczegółowo badane, aby wyeliminować wady w przyszłych modelach. Z radością zaakceptujemy propozycję współpracy na tym polu i od zaraz jesteśmy gotowi przyjąć specjalistów Kadaf Industries do zespołu badawczo-rozwojowego w celu kooperacji. Biorąc pod uwagę okoliczności, podjęliśmy radykalne kroki i zamówiliśmy od KI partię komputerów sterowania ciągiem oraz automatycznych systemów bezpiecznego odejścia, również od Kadaf Industries. Dokumenty proponowanymi warunkami transakcji powinny już być w drodze do siedziby KI.






Sytuacja na Munie jest dość dramatyczna. W wyniku uszkodzenia dźwigu dostarczającego moduł rafinujący, ten, nadal zadokowany do modułu tkwi w nienaturalnej pozycji, przechylony pod kątem blisko czterdziestu pięciu stopni. Przy nieostrożnej próbie manipulacji jednostką, ta może się przechylić i uderzyć w zbiornik na Ketan znajdujący się tuż obok. Już przy samym lądowaniu niewiele brakowało, aby zniszczeniu uległ moduł kopiący. Szczęśliwie jednak tak się nie stało.
Jenny Kerman wspięła się na konstrukcję, aby przyjrzeć się uszkodzeniom. Lundorf i Bob uzyskali pozwolenie na przedłużenie czasu wykonania swojego zadania, aby zdalnie pomóc w rozwiązaniu całej sytuacji. Ponownie nawiązali łączność po niefortunnym posadzeniu modułu rafinującego.

- MRU-zero-jeden zgłasza się. MunarOne, jesteś tam?
- Jestem. Kontempluję dzieło.
- Jenny, to nie nasza wina, hydraulika nawaliła.
- Sprawdzę to. [szum] Ile czasu do horyzontu? Komunikacja pada.
- Jakieś pięć minut. Co tam widzisz? Duże uszkodzenia?
- Dajcie mi chwilkę. Czarne świństwo. To z hydrauliki. Wszystko jest tym usmarowane. W pokrywie serwisowej dziura wielkości pięści, wewnątrz widać jakieś rozwalone części. To chyba zapasowy ...uter sterujący i... [szum] ale z...ór jest cał...m rozwalony. Światełko kon...olne sensora ró...eż zniszczone.
- Tra...my łączno... Spró...uj  to jakoś po...atać. ...chom je... ...nik ...cznie .... ciąg ... dwa... pro... [szum]

(http://i.imgur.com/cvjkKWW.png) (http://i.imgur.com/PmeOzlE.png)

Jenny przez dłuższą chwilę rozmyślała o co mogło chodzić w ostatnim zdaniu: "ciąg", chyba chodziło, żeby konstrukcję pociągnąć w przeciwną stronę. Łazik prawdopodobnie będzie zbyt lekki, żeby szarpnąć całość. Diabli wiedzą ile tam jest tego paliwa. Warto spróbować.
Kilkanaście chwil później łazik już stał w odpowiednim miejscu. Jenny przymocowała specjalnie zaprojektowany elektromagnes do uniwersalnej końcówki wyciągarki, po czym przyczepiła go do głównego elementu nośnego dźwigu. Stan naładowania akumulatorów był wystarczający, aby przez pewien czas zasilić elektromagnes.
Przy próbie pociągnięcia dźwigu łazik jedynie beznadziejnie mielił kołami w podłożu, okazjonalnie unosząc przednią oś, niczym dziki koń. Podczas drugiej próby, elektromagnes był przymocowany wyżej. Ten zabieg okazał się równie nieskuteczny.

(http://i.imgur.com/lY7pZIG.png) (http://i.imgur.com/IsS7ZDt.png)

Jenny straciła ostatnie strzępy nerwów i w akcie desperacji zaczęła histerycznie krzyczeć i rzucać kamieniami w uszkodzony dźwig. - Musiałeś się zepsuć draniu?! Chcesz więcej kamieni?! To masz! Jeszcze jeden? Proszę! Przez ciebie mam kolejne dziesięć godzin opóźnienia! Przez ciebie mnie karnie wyślą do jakiegoś głupiego tankowca! Całe studia... Całe studia harowałam szorując te przeklęte lądowniki... I po co? Żeby jakiś głupi dźwig wszystko zrujno... Dźwig! Przecież ja też mam dźwig! Tak łatwo mnie nie pokonasz...

Podbudowana geniuszem własnego pomysłu ruszyła do dźwigu orbitalnego i uruchomiła systemy. Nieszczelność jednego zbiornika powodowała niewielki ubytek utleniacza, dlatego też wcześniej po ostatnim użytkowaniu maszyny został on przepompowany do pozostałych zbiorników, aby nie zmarnował się uciekając w przestrzeń. Jenny wyrównała poziom paliwa i utleniacza we wszystkich zbiornikach. Chwilę po przeprowadzeniu testów silniki zagrzmiałyby radośnie, gdyby była odpowiednia atmosfera. Dało się jedynie odczuć wibracje konstrukcji. Jenny wzniosła się ponad całą instalację i precyzyjnie posadziła maszynę w miejscu gdzie wcześniej stał łazik. Następnie zdemontowała elektromagnes z łazika i przymocowała go do wyciągarki zamontowanej na kosmicznym dźwigu.

(http://i.imgur.com/LDXQN6g.png) (http://i.imgur.com/rF4Oiac.png)

Gdy elektromagnes był już przymocowany do modułu rafinującego, Jenny przystąpiła do realizacji swojego planu. Uruchomiła wyciągarkę i po naprężeniu liny pojazd się nieznacznie poruszył. Wyciągarka pracowała dalej, a maszyna ryła goleniami w podłożu, obracając się nieznacznie. Na monitorze było widać obraz ze zdalnej kamery ustawionej przed rozpoczęciem operacji. Moduł rafinujący mozolnie dźwigał się do pionu aż w końcu udało się maszynę postawić. Jenny odetchnęła z ulgą. Pozostało jej teraz poczekać na Boba i Lundorfa aż nawiążą kontakt i będzie można naprawić nieszczęsny dźwig i w końcu uruchomić moduł.

(http://i.imgur.com/MJ6Jrgz.png) (http://i.imgur.com/KlRRN5Q.png)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Sob, 03 Maj 2014, 07:08:29
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)

(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)

Po ustawieniu modułu wydobywczego we właściwej pozycji, Jenny oceniła uszkodzenia dźwigu. Sama maszyna, oraz wyciągarka nigdy nie były przystosowane do tego typu zadań. Lina podczas spektakularnej akcji zahaczyła się o kratownicową konstrukcję goleni i nieco ją pogięła, gdy lina się naprężyła. Nie powinno to jednak mieć wpływu na przyszłe działanie dźwigu. Następnie Jenny poszła do modułu rafinującego odczepić skrzynie z zaopatrzeniem w których były wyczekiwane zapasy i części zapasowe.

(http://i.imgur.com/DR7rk8y.png) (http://i.imgur.com/KGY6KZy.png)

Podczas odczepiania skrzyń, Bob i Lundorf nawiązali łączność. Mieli głowy pełen pomysłów jak postawić dźwig do pionu oraz co najważniejsze pozbyć się go z modułu rafinującego.

- MunarOne, tu MRU-zero-jeden. MunarOne zgłoś się.
- Zgłaszam się. Dobrze was słyszeć panowie.
- Nam również miło. Mamy też masę świeżutkich pomysłów jak postawić moduł. Sporo się tu nagłowiliśmy nad...
- Już stoi.
- Co? Co stoi?
- No moduł stoi. Tylko wasz pomysł z wyciągarką był nieco postrzelony. Musiałam użyć swojego dźwigu.
- *szept* Bob, cośty jej naopowiadał, jaką wyciągarką?
- No mówiliście, żeby użyć wyciągarki. Trochę przerywało, ale szło się domyślić.
- Mówiliśmy, żeby ustawić CIĄG! Tylko w jednym silniku, żeby konstrukcja sama się dźwignęła! Nie było tam nic o wyciąganiu czegokolwiek.
- Ale koniec końców stoi, no nie? Nie widzę problemu. Lepiej powiedzcie mi teraz jak to naprawić i zdjąć z mojego modułu.
- W porządku. Dobra robota i tak dalej. Będziesz potrzebować trochę taśmy, drutu, lutownicę i jakiś... no nie wiem, najlepiej gwóźdź, czy coś w tym rodzaju.
- Gwóźdź... Poważnie? Skąd ja wezmę gwóźdź?

Po dłuższej dyskusji udało im się w końcu dojść do tego, czym można zastąpić gwóźdź. Bob i Lundorf informowali co należy zrobić, aby uwolnić moduł od, jak doszli do wniosku, przeklętej maszyny. Naprawa trwała kilka godzin. Bob instruował Jenny co do czego przymocować taśmą i które kable lutować. Kawałek pręta mocującego zawias w skrzynce z zaopatrzeniem zastąpił gwóźdź, który był niezbędny do zablokowania mechanizmu wektorowania ciągu w uszkodzonym silniku. Po zakończeniu naprawy, gdy Bob i Lundorf znów byli w zasięgu komunikacji, Jenny zawczasu oddaliła się od pechowej maszyny.

- Możecie startować chłopaki?
- Możemy, właśnie skończyliśmy przeprowadzać testy systemów.
- Startujcie. Mam nadzieję, że nie eksploduje mi gdzieś nad głową.
- Założę się, że zrobi orbitę! Idealnie żeśmy to naprawili.
- Taa, żeśmy naprawili. Obawiam się jednak, że nie zrobi orbity. Bez hydrauliki?
- Ale jest niezależne sterowanie ciągiem, damy radę!
- Ja się założę, że wybuchnie wpół drogi, albo rozbije się dziesięć kilometrów dalej.
- Deal. Jak się rozbije albo wybuchnie to biorę następną wolną posadę na tym kamieniu.
- Deal. Jak zrobi orbitę to zgłaszam się do służby na tankowcu.

Dźwig mozolnie oderwał się od modułu rafinującego. Sekundy później, gdy maszyna była już nad bazą, naprawiony silnik nieoczekiwanie eksplodował. Konstrukcja zaczęła się obracać i kierować ku powierzchni, aby chwilę później spektakularnie roztrzaskać się kilkadziesiąt metrów od bazy.

- Nigdy mi się to nie znudzi Bob. Do zobaczenia za miesiąc.
- Niech to kraken pożre...
- Nie załamuj się, nie jest tu tak nudno jak myślisz. Przynajmniej są wybuchy, jak na filmach.
- Jasssne. Tak więc ten. My się będziemy zbierać. I tak wychodzimy z zasięgu.
- Bezpiecznej podróży, trzymajcie się.
- Ty również. MRU-zero-jeden bez odbioru.

Pechowa maszyna pozostawiła po sobie jedynie złom. Zmęczona Jenny Kerman, zabrała się za sprzątanie tego bałaganu przy pomocy niezawodnego i wysłużonego łazika. Góra pogiętych części rosła proporcjonalnie do ilości przysyłanych dźwigów tego typu.

(http://i.imgur.com/yteJL3u.png) (http://i.imgur.com/Z8LzLGR.png)
(http://i.imgur.com/h4usET1.png) (http://i.imgur.com/TmV7xRu.png)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Pon, 05 Maj 2014, 04:11:19
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)
(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)

Następnego dnia, pech znów dał o sobie znać. Wydarzyło się coś, co wydarzyć się nie powinno. Na bazę spadła chmara niewielkich kamieni niewiadomego pochodzenia. Uszkodzonych zostało kilka przewodów ciągnących się wzdłuż gruntu oraz panel słoneczny łazika. Nie są to wielkie straty. Napraw można dokonać na miejscu, jednak Jenny musi im poświęcić kolejne cenne godziny z i tak już napiętego terminarza. O poważniejszej rzeczy Jenny dowiedziała się kontaktując się z jednostką TanksOne która przywiozła wcześniej z kerbinu zbiorniki na ketan i paliwo. Jak pamiętamy, jeden taki zbiornik już został dostarczony do bazy.

- MunarOne zgłoś się!
- Zgłaszam się. Jak sytuacja? Wszystko gra?
- Niestety, nic nie gra. Musimy wracać na kerbin w tej właśnie oto chwili.
- Co? Co jest grane? Co ze zbiornikami?
- Zapomnij o tych zbiornikach, to teraz dryfująca kupa złomu. Oberwaliśmy jakimś solidnym żelastwem. Mamy fart, że te pudła tam były, bo wyłapały cały ten syf.
- Niech to kraken zeżre! Dajcie mi chwilę, przekażecie coś centrali.
- Lepiej, żeby to była krótsza chwila bo mamy też wyciek tlenu.
- Z deszczu pod rynnę, co? Rozpoczynam transmisję danych. Macie?
- Potwierdzam, mamy raport i komplet zdjęć. Dotarło bez problemu.
- Mam nadzieję, że szybko coś z tym wszystkim zrobią, bo zaczyna się robić krucho.
- Krucho?
- Krucho, ledwie dwie godziny temu spadł mi na głowę deszcz jakichś kamieni, zupełnie znikąd. Rozwalił panele w łaziku.
- Nie bój nic, w ciągu tygodnia przyślą zapasy razem z nowymi zbiornikami. Ale nic to, czas nas goni, że tak to ujmę. Za parę minut mamy powrót. TanksOne, bez odbioru.
- Jasne, trzymajcie się.
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Wto, 06 Maj 2014, 23:57:44


Załoga statku dostarczającego zbiorniki na ketan i paliwo bezpiecznie powróciła na kerbin. Z tego co później powiedzieli kerbonauci, wyciek tlenu okazał się na tyle poważny, że przez ostatnie trzy godziny lotu kapsuła była całkowicie rozhermetyzowana i musieli wewnątrz przebywać w hełmach i skafandrach. Wymusiło to wcześniejsze lądowanie i kosztowną operację ratunkową, aby odzyskać sprzęt z odległego zakątka planety. Raport przesłany im wcześniej przez Jenny Kerman został dostarczony.


MunarOne
RAPORT 01


Kod: Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ


-----------------------------------------------------------
Stan osobowy: 1

Dowódca kompleksu:
Jenny Kerman, technik wydobycia.

-----------------------------------------------------------
STAN OGÓLNY

[ x ] Moduł wydobywczy
[ x ] Moduł generatora
[ x ] Moduł przetwórczy
[ x ] Moduł kontroli wydobycia
[   ] Moduł mieszkalny
[   ] Moduł komunikacji dalekosiężnej i nawigacji
[   ] Moduł serwisowy
[ x ] Lądownik ewakuacyjny
[   ] Komplet zbiorników paliwa - uległy zniszczeniu na orbicie
[   ] Komplet zbiorników ketanu - obecny jeden, pozostałe uległy zniszczeniu na orbicie

-----------------------------------------------------------
STAN URZĄDZEŃ MOBILNYCH

[ x ] Łazik ogólnego zastosowania - niewielkie uszkodzenia poszycia.
[   ] Łazik serwisowy
[   ] Specjalistyczny ciągnik cystern
[   ] Komplet cystern (2x ketan, 2x paliwo)
[   ] Ciężki dźwig przemysłowy ogólnego zastosowania - priorytet!!!
[ x ] Transporter typu SpaceCrane - niewielkie uszkodzenia, funkcjonalny.
Nieszczelność zbiornika paliwa, nieznaczne uszkodzenia głównych elementów strukturalnych.

-----------------------------------------------------------
STAN WYPOSAŻENIA I ZASOBÓW

Produkty spożywcze:
- ziemniaki w proszku 173 szt.
- brokuły w proszku 170 szt.
- jajka kurze w proszku 232 szt.
- suszona wołowina 95 szt.
- suszona wieprzowina 82 szt.
- masło 82% tłuszczu 200 gram 48 szt.
- herbata czarna granulowana 3 kg.
- kawa rozpuszczalna 3 kg.
- kawa mielona naturalna 1,1 kg.
- chleb pełnoziarnisty 200 szt.
- herbatniki 100 szt.
- woda pitna: 262 litry

Podtrzymywanie życia:

- woda w zamkniętym obiegu: 179 litrów.
- tlen: 454 litry
- pochłaniacze CO2: 40 szt. / 3 zużyte
- wkłady filtru wody zamkniętego obiegu 20 szt. / 4 zużyte

-----------------------------------------------------------
INFORMACJE DODATKOWE

Priorytetową sprawą jest wysłanie w najbliższym locie materiałów i narzędzi,
niezbędnych do uszczelnienia zbiornika wahadłowca transportowego SpacaCrane.
Wyciek paliwa podczas użytkowania jest poważnym zagrożeniem oraz powoduje
znoszenie maszyny w locie, które muszę kompensować silnikami manewrowymi.
Proszę również o dostarczenie dodatkowej ilości paliwa jednoskładnikowego typ 3.

Dwa z trzech dźwigów jednorazowego użytku uległy zniszczeniu po dostarczeniu ładunków.
Liczne problemy techniczne i marna jakość wykonania. Sugeruję przyjrzenie się tym maszynom
lub ich wymianę.



Po przeczytaniu raportu, zarząd ustalił, że należy zmienić priorytety. Inżynierzy ustalili, że uszczelnienie zbiornika nie będzie możliwe na powierzchni księżyca, więc za ich radą zarząd postanowił wysłać nowy dźwig typu SpaceCrane. Rozpoczęto również prace mające na celu udoskonalenie jednorazowych dźwigów dostawczych.
Wieści szybko się rozeszły wśród pracowników E4-DSO. Przygotowania do lotu ruszyły pełną parą. Do Centrum Kosmicznego zaczęły prawie jednym ciągiem przybywać konwoje cystern z paliwem. Niecodzienny był to widok - sznur cystern ciągnął się od bramy wjazdowej aż do samego magazynu paliw wynajętego przez kombinat.

Następnego dnia trzej członkowie zarządu niższego szczebla przyjechali na inspekcję właśnie budowanej rakiety TanksTwo, mającej zastąpić TanksOne, której ładunek uległ zniszczeniu podczas operacji na orbicie Mun'a. Jednak przed samym wejściem zastali coś dziwnego. Wyglądało jakby prototyp dźwigu typu SpaceCrane, który został wysłany na Mun, urósł. Szef zarządu niższego szczebla wysiadł z firmowego busa marki Kerbalis i z pochmurną miną obserwował osobliwą konstrukcję przez dłuższą chwilę.

(http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot432_zps089a35a5.png~original) (http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot431_zps94a8c956.png~original)

Zauważył postać wiszącą na wyciągarce, która najwyraźniej szampańsko się bawiła wisząc tam. Wiszący osobnik z początku nie zauważył nawet podjeżdżającego busa. Po chwili szef zarządu niższego szczebla, Meandrey Kerman, zagrzmiał na młodego inżyniera.

- Co tu się wyprawia do ciężkiego krakena?! Złaźże stamtąd! Ale już!
- Tak jest szefie, przepraszam. Ja tylko... ee... testowałem. Ten, no... mocowanie, no wyciągarkę! Tak.
- Co to krakeństwo tu robi? Co to w ogóle jest?! Kto wydał zezwolenie na te wszystkie przeróbki?! Czy Wy do cholery nie wiecie, że to jest prototyp?! Pro-to-typ?!
- Ale szefie, główny inżynier Maxson pozwolił. Mówił, że to jest pierwszy prototyp, miał być zezłomowany. Proszę spojrzeć jak to jest pospawane, wszystko sztukowane trochę byle jak. A tu dopiero nasza przeróbka. O, a tu widzi pan? Tu niech szef spojrzy, na te kable. Na drut się trzymają, a w "dwójce" już były poprawnie zamocowane. Z kolei przewód paliwowy biegnie zupełnie nie z tej...
- Co Ty wiesz o konstrukcji latających dźwigów! Oszczędź sobie tego gadania! Po co tą maszynę ruszaliście? Zmarnowaliście tylko zasoby! I jak się nazywasz tak w ogóle. Zanotuję sobie. Nie ujdzie to płazem.
- Edson Kerman, młodszy inżynier rakietowy drugiego stopnia.
- A w kabinie to kto siedzi? No?!
- Matdin Kerman, główny pilot oblatywacz maszyn rakietowych.
- No tak... Jak się dwóch rakietowców weźmie za budowanie dźwigów, wtedy już...

Przerwał mu syk hamulców ogromnej cysterny Kadworth. Kierowca dodatkowo zatrąbił, wyrażając swój entuzjazm na temat nowej ciężarówki. Chwilę szperał w papierach siedząc w kabinie. Szef, cały ciemnozielony na twarzy nadal ciskał gromy w młodego inżyniera.

(http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot433_zps8701db96.png~original) (http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot434_zps6786f1ad.png~original)

- TO NIGDZIE NIE POLECI! Jest BEZ-U-ŻY-TE-CZNE! Usunąć mi to w tej chwili!
- Ale szefie...
- Nie ma "ale". Dzwonicie po ekipę, żeby to zabrali a teraz idziecie przestawić busa na parking.
- Ta jest...

Reszta zarządu wytoczyła się z busa i podążyła posłusznie za Meandrey'em do głównej hali. Nieco podłamany Edson Kerman stał chwilę w osłupieniu. Gotowała się w nim złość. Uspokoił go kierowca cysterny swoim dziarskim przywitaniem.

- Dzień doberek! Do pełna widzę, tak mówią dokumenciory! Ciężki dzień, co? Szef daje w kość?
- Eh, panie kochany... Cóż ja mam zrobić. Ten mi zabrania, tamten pozwala... Sam już nie wiem.
- Rób pan co chcesz, jak to jest dobra maszyna to sama się wybroni!
- Też racja. A niech to krakeny, tankuj pan! Przetestujemy ją!
- No i to się nazywa podejście! A nie jakieś tam pomrukiwania. Niestety nie będzie mi dane popatrzeć, czas goni panie inżynierze, muszę jechać. Wierzę, że zadziała jak należy!

W międzyczasie gdy nowa maszyna typu SpaceCrane była tankowana, Edson przestawił busa kawałek dalej.

(http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot435_zps3cb3783e.png~original) (http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot436_zps485a3a82.png~original)

Gdy cysterna już odjechała Edson i Matdin nawzajem się podburzali, obrzucając najgorszymi obelgami Meandrey'a Kermana. Chwilę to trwało, ale w końcu narodził się plan.

- Już mu pokażę! Ja mu przeparkuję busa. Tak mu przeparkuję, że się skasztani zanim go znajdzie.
- Hę?
- Zaciągnij ręczny i łap za drugi magnes, a ja wrzucę test systemów i zamontuję pierwszy. Przy okazji przetestujemy nasze cacko. To że jestem głupim oblatywaczem, nie oznacza, że będzie mną ciskał jakiśtam szef co o rakietach nie ma pojęcia.

Po chwili maszyna była gotowa do startu. Byli po niewłaściwej stronie hali w której składano maszyny, ponieważ przeciwległe wrota były zablokowane budowaną tam rakietą. Okna dużej części biur wychodziły właśnie na tą stronę. Po chwili zmodyfikowane przez Edsona silniki gruchnęły piekielnym ogniem a hałas sprawił, że oczy wszystkich pracowników skierowały się na ich pojazd. Maszyna żwawo oderwała się od ziemi i zdawało się, że rozbije się o ścianę budynku. Tak się jednak nie stało, pilot wiedział co robi. Wylądował idealnie nad busem zaparkowanym kawałek dalej.

(http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot438_zps338135e7.png~original) (http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot439_zps1ee2738b.png~original)

Elektromagnesy przylgnęły do karoserii Kerbalisa po czym ten uniósł się, podnoszony przez dwie wyciągarki.

(http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot440_zps8d2feeb2.png~original) (http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot442_zpsba576c60.png~original)

- Edek, szefuńcio się zdziwi, gwarantuję to.
- Nie wątpię, pamiętam co żeś zrobił z limuzyną szefa w zeszłego sylwestra. Miesiąc się zastanawiali jak się tam znalazła. Czy Ty zamierzasz...
- Dokładnie tak!

(http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot443_zpsb16896ad.png~original) (http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot445_zps8195bb90.png~original)

- Uff, musiałem biec schodami... pff, ależ te schody długie. Przy windzie stał ten ciul, nawet się nie pokapował!
- I gitara! Ja spadam zaparkować gdzieś to pudło w bardziej ustronnym miejscu, Ty się nie wychylaj. Idź prosto do Maxsona w razie problemów.
- Jasna sprawa, do zobaczyska później!

Nie wiedzieć czemu na twarzy Madtina znów zagościł ten specyficzny uśmiech. Jak wtedy w sylwestra.

(http://i42.photobucket.com/albums/e303/Element4ry/kerbale%20munar%20one/screenshot430_zps44037d3c.png~original)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Drangir w Śro, 07 Maj 2014, 00:14:56
Nowy AAR w starym, dobrym stylu. Ciekawe i z poczuciem humoru, super! Czekam na kolejne części.

Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Kadaf w Śro, 07 Maj 2014, 00:19:33
Świetna robota Element :) Tekst z jajami i autentycznie bardzo, bardzo dobre ujęcia! Pierwsza fota zupełnie jak z wnętrza hali, zastosowanie replacera - bajka - ten wąsaty inżynier :) Wszystko mi się podoba :) Oby tak dalej!
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Śro, 28 Maj 2014, 07:36:25
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)

Sprawa z dźwigiem nie przetoczyła się przez firmę bez echa. Następnego ranka przy każdym automacie z kawą obecny był jeden temat - "latający Kerbalis". Każdy miał z tego ubaw, oprócz dyrektora niższego szczebla Meandrey'a Kermana. Niefortunnie, zgubił go alkoholizm. Po inspekcji poszedł na drinka do zakładowego bufetu i wychodząc zorientował się, że nie ma busa którym tu przyjechał. W te pędy dyrektor niższego szczebla pobiegł zgłosić kradzież do miejscowego komisariatu. Całe popołudnie policyjna załoga szukała busa po całym Centrum Kosmicznym. O godzinie dwudziestej drugiej pięć, młody funkcjonariusz odnalazł autobusik na dachu największej z hal konstrukcyjnych, tej w której buduje się największe rakiety. Policjanci doszli do całkowicie logicznych wniosków, iż to właśnie dyrektor sam go tam zaparkował w pijackim amoku, a gdy trochę przetrzeźwiał, nie pamiętał gdzie jest bus. W raporcie policjanci napisali również: "(...)Wielokrotnie zmieniał zeznania w tym na takie które posądzają pewnych obywateli o spisek na jego dobre imię(...)" oraz "(...)twierdzi, że buduje rakiety i jak to sam ujął "latające rzeczy co robią buuuum i zioną ogniem"(...)". Policjanci zatrzymali Meandreya Kermana na izbie wytrzeźwień.

O dziewiątej dziesięć główny inżynier rakietowy Maxson Kerman na polecenie zarządu wezwał "na dywanik" wszystkich zamieszanych w precedens "latającego Kerbalisa". Wyraźnie rozbawiony całą sytuacją, chciał się dowiedzieć z pierwszej ręki o co tak naprawdę chodziło. Zagaił zza swojego biurka zawalonego papierami.

- Więc, co mi powiecie panowie? Która wersja jest prawdziwa? Czy to pan, panie Meandrey zaparkowałeś busa po pijaku na dachu hali? A może to młodszy inżynier go tam zaparkował? Albo może to pilot oblatywacz go tam przetransportował dźwigiem? Albo nie... nie to pewnie był Kraken! Hehe. Więc jak to było? Niech pan zacznie panie Meandrey.
- Panie inżynierze, jakże miałbym wjechać? Windą? Bzura! Kazałem JEMU mu przestawić autobus na parking! To on, z tym drugim go tam postawili! - grzmiał Meandrey.
- Czyli mówisz pan, że dźwigiem?
- Tak! Znaczy, nie wiem. Zniszczyli prototyp, zbudowali tą... tą... tą kupę złomu!
- Nic nie zniszczyli, spokojnie mi tu, bez nerw! Spokój! I tak miał iść na żyletki. No więc teraz Wy. - wycelował paluchem w pilota i młodszego inżyniera. - powiedzcie, coście zmalowali.
- Trochę nas poniosło, wie pan. Pan Meandrey zaczął się na nas drzeć, że zniszczyliśmy prototyp, kiedy mieliśmy od pana zielone światło.
- No właśnie, w tych nerwach, chcieliśmy udowodnić szanownemu panu, że maszyna ma się dobrze i działa. To postawiliśmy busa na dachu. - wtrącił się Madtin Kerman, pilot oblatywacz.
- No dobrze. Czyli mówicie, że maszyna działa nawet lepiej niż wcześniej?
- Tajest szefie. Nawet lepiej niż ta co została wdrożona do produkcji.
- Ale trzeba ich ukarać za takie postępowanie! Zniszczyli mi reputację! Przez nich byłem w areszcie! - zacietrzewiony syczał Meandrey
- Uspokój się człowieku. Pogrążasz się! Oddałeś pojazd w ręce specjalistów na terenie testowym.
- Ale wydałem polecenia! Miał przeparkować!
- Polecenia?! Na MOIM terenie testowym?! Chyba sobie żartujesz mój drogi panie! Zacznijmy od tego, że w hangarach i na przynależących do nich terenach, polecenia wydaję ja lub osoba przeze mnie wyznaczona. Zapomniałeś pan chyba o tym, że tu się buduje różne rzeczy. To nie jest przytulne biuro od przewracania papierów!
- Ale ja, inspekcja była...
- G*wno mnie obchodzą wasze próżne inspekcje! Wy dwaj! - wycelował paluchem po raz kolejny w pilota i młodszego inżyniera. - jesteście wolni.

Historia skończyła się zwolnieniem dyrektora niższego szczebla z powodu przekroczenia uprawnień. Pilot oblatywacz i młodszy inżynier dostali podwyżki z zastrzeżeniem, że podejmą się zdjęcia pojazdu z lądowiska dla śmigłowców. Projekt latającego dźwigu w ciągu następnych kilku dni został dopracowany przez zespół na którego czele stanął Edson Kerman pod nadzorem samego głównego inżyniera Maxsona. Cztery dni później nowy dźwig został dostarczony na Mun. Po drodze jednak wyszły pewne niedociągnięcia.

Wyniesienie maszyny na orbitę i dalej na Mun rakietą MULR-12. Na orbicie Muna, załoga nawiązała kontakt z bazą MunarOne oraz wykonała pełny test systemów i odkryli... brak oświetlenia. Po odłączeniu dźwigu, załoga przełączyła go w tryb zdalny i w ten sposób sprowadziła na powierzchnię.

(http://i.imgur.com/Do1pbOx.png) (http://i.imgur.com/JJ21LPz.png)

(http://i.imgur.com/M52EG9P.png) (http://i.imgur.com/Vj5165M.png)

- MunarOne zgłoś się, MunarOne zgłoś się. Tu SpaceCrane zero-dwa.
- MunarOne zgłasza się. Przywieźliście mi dźwig?
- W rzeczy samej droga pani. Wewnątrz kabiny dźwigu są dokładne wytyczne sporządzone przez zarząd po analizie raportu.
- Świetnie! Kiedy będzie?
- Właśnie skończyliśmy testy systemów i już leci na dół.
- Wybornie. Nie wiecie kiedy przyślą nowe zbiorniki?
- W tej chwili pewnie już są w drodze, więcej szczegółów jest w analizie raportu.
- Okej, dzięki.

(http://i.imgur.com/qcjJ9of.png) (http://i.imgur.com/OlLt7tt.png)

(http://i.imgur.com/OGziub9.png) (http://i.imgur.com/p5anPYw.png)

Dźwig łagodnie opadł na powierzchnię w niewielkiej odległości od reszty infrastruktury. Wszystko działało bez zarzutu.

- Dzięki chłopaki, dotarł bezpiecznie!
- Nie ma sprawy.
- Ale co to za ustrojstwo mi przywieźliście nim?
- Paliwo na zapas a to okrągłe to nie wiem. Musimy lecieć, koniec transmisji.
- Ale chociaż powiedzcie mi...
- Nie mamy czasu, SpaceCrane zero-dwa bez odbioru.
- Co jest...?

Zaskakująco szybko załoga zerwała kontakt. Jenny jednak nie poświęciła temu większej uwagi. Od razu wskoczyła do kabiny i zaczęła przeglądać dostarczone dokumenty. Nareszcie jakieś dobre wieści. Ponadto w dokumentach była ciekawa wzmianka o przystosowaniu do eksploatacji i transportu. Dotyczyła ona aż trzech okrętów międzyplanetarnych, określanych jako tankowce. Jenny przez chwilę szukała w pamięci informacji. Trzy tankowce... Jeden, Mexxon Karbez - skasowany. Drugi z tego co wiem jest w budowie. Ale co z dwoma pozostałymi? Przeoczenie? Dziwne. Ci co przywiozą zbiorniki chwilę tu zabawią, może będą wiedzieć więcej.
Nie zaprzątając sobie głowy, Jenny przestawiła nowy dźwig i postanowiła strzelić fotkę, aby po powrocie móc chwalić się znajomym. Ciekawie będą wyglądać dwa obok siebie.

(http://i.imgur.com/wCkctJV.png) (http://i.imgur.com/kjJXnnJ.png)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Czw, 29 Maj 2014, 21:56:51
(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)

W bazie chwilowo nic się nie działo. Jenny oczekiwała przybycia zbiorników i zastanawiała się po co przysłali do bazy wielki zbiornik paliwa z jakimś okrągłym ustrojstwem przyczepionym pod spodem. W dokumentach nie było o nim żadnej wzmianki.
Z popołudniowej drzemki, Jenny obudził głośnik konsoli łączności krótkiego zasięgu sygnalizujący przychodzącą transmisję. - Nareszcie przywieźli zbiorniki! - pomyślała Jenny i z entuzjazmem odebrała połączenie. Usłyszała jedynie zniekształcone fragmenty czyjegoś głosu ledwie dające się usłyszeć przez szum i trzaski. - Co jest, antena padła? - Astronautka złapała za pokrętło służące do ustawiania anteny i po chwili część szumu zanikła, jednak trzaski i zniekształcenia pozostały.

- ...day, m...ay! ...OTZ-8... Mayday, ma...y! ... OTZ-806, czy k...ś ... s...szy?!
- OTZ słyszę Was, tu MunarOne, E4 Deep Space Operations. Ledwie słychać!
- M...day! Tu OT...6, czy ... nas s...szy? Stra...śmy ...trolę ... wyniku ek...ozji ... ... tra...ktorii.
- OTZ-806 słyszę Was, tu MunarOne, obiór? - Muszą być nie dalej jak trzysta kilometrów stąd i nadal lecą. - przeszło jej przez myśl.
- Ro...emy się... Gdzie ...y ...e ... Bob?! ... ... - Było słychać fragment żywiołowej wymiany zdań. - ... Rozbijemy ...ę ... okolicach ró...nika. Czy ...toś nas s...szy?
- Słyszę. Ale Wy mnie chyba nie.
- Pró...jemy wyham...ć ilę się da. Je...li nie wybu... od razu ... życzcie ...am szczęścia, aby st...ek wytrzy...ał ude...nie. - jakość sygnału się nieco poprawiła. Jenny przeprowadziła test systemu łaczności, który nie wykazał nieprawidłowości. - Odpalaj Jeb!

Po ostatnim zdaniu sygnał zamienił się w jednostajny szum przerywany trzaskami, zgoła inny niż "normalny" kosmiczny szum który słychać w radio. Mogłoby to wskazywać na to, iż elektronika systemu komunikacji na pokładzie nadal działa i poprzez antenę emituje szum. Jenny pozostawiła łączność włączoną i przekierowała sygnał do hełmu, aby móc stale nasłuchiwać będąc w próżni. Przez następne osiem godzin próbowała wywołać OTZ-806, ale odpowiadał jedynie szum.
Nie mogła nikogo poinformować ani wezwać pomocy, ponieważ w bazie jeszcze nie było modułu komunikacji dalekiego zasięgu, który pozwolił by na utrzymanie łączności się z Kerbinem.
Następnego dnia, radio jednak się odezwało. Pomimo szumu dało się usłyszeć głos wystarczająco wyraźnie. Fakt, że załoga przeżyła nieco pocieszył Jenny.

- Czy ktoś nas słyszy? Tu OTZ-806.
- Munar One, słyszę Cię OTZ.
- Słyszymy! Słyszymy Cię Munar One! - entuzjastycznie krzyknął głos po drugiej stronie.
- Żyjecie? Co się stało? Kim jesteście?
- Rozbiliśmy się, sami nie wiemy gdzie. To chyba cud, że żyjemy. Wydaje nam się, że gdzieś w okolicach równika, ale głowy nie dam. Prawdopodobnie ktoś nas... zestrzelił.
- Jak to zestrzelił?
- Wykryliśmy na radarze gorący obiekt szybko zbliżający się do naszego statku. Dłuższą chwilę zastanawialiśmy się co to jest. Zorientowaliśmy się dopiero gdy mogliśmy to zobaczyć przez okno. Wyglądało jak... torpeda. Jeb uruchomił główny silnik, chcieliśmy uciec. To dziadostwo podążyło za nami. Wybuchło najwyżej dziesięć metrów od nas.

Załoga OTZ-806 w toku rozmowy przedstawiła się. Okazało się, że lecieli z misją zabrania naukowców z asteroidy o tej samej nazwie, krążącej daleko wokół Kerbinu. Pilotami byli sławni weterani - Bill, Bob i Jebediah. Jenny aż nie mogła uwierzyć, że ich "spotkała". A teraz musi coś wymyślić, aby ich uratować. Bill barwnie opowiedział co się stało.

No więc, patrzymy przez okno i widzimy ustrojstwo, ewidentnie rakieta. Albo raczej torpeda. No widzisz, kupa materiałów wybuchowych i silnik rakietowy. To rakieta czy torpeda? Zważając na to, że latamy "statkami" lub "rakietami" to musi być torpeda, bo jak widać rakietami latamy my, astronauci. I leci w naszą stronę ta torpeda, obserwujemy powiększające się światełko. W chwili otrzeźwienia Jeb odpalił silnik i daliśmy ile fabryka dała w kierunku w którym akurat był skierowany dziób naszej... rakiety. Statku. A ta za nami. Rąbnęła kilka metrów od nas, słowo daję.

(http://i.imgur.com/2wrjOYu.png)

Na konsoli wszystkie kontrolki migały jak w święta, dźwięk alarmu zagłuszał myślenie. Patrzę po tych wszystkich światełkach i wskaźnikach - paliwa w pierwszym zewnętrznym zbiorniku prawie nie ma, ucieka jak szalone. Podobnie jak z drugiego. W trzecim i czwartym też nieszczelności. Uruchomiłem pompy, żeby uratować ile się da. Opanowaliśmy wycieki tlenu, co się da przepompowaliśmy do całych zbiorników. Główny komputer nie działa, nie wiemy gdzie jesteśmy, nie wiemy jak bardzo zmieniliśmy kurs. Pozamiatane. Zaczęliśmy się zastanawiać co robić, gdy za oknem zobaczyłem kawał zbiornika dryfujący w obłoku paliwa. Wyglądało na to, że straciliśmy cały zbiornik, albo przynajmniej jego większą część.

(http://i.imgur.com/jHdLUxE.png)

Po prowizorycznym naprawieniu komunikacji, zaczęliśmy nadawać na wszystkich częstotliwościach. Mówisz, że słyszałaś? Ah, czyli działało tylko w jedną stronę. No nic, teraz przynajmniej działa w obie. Ale kontynuując - mamy tu na pokładzie trzech jajogłowych, co badają te niedawno odkryte kamienie. Oni wyliczyli, że rąbniemy w Mun. Musieliśmy jakoś wyhamować zanim to nastąpi. Odczekaliśmy do odpowiedniego momentu i odpaliliśmy silnik. A wokół mieliśmy chmurę paliwa, która wyciekła jakiś czas wcześniej. Jeb odpalił silnik i jak nie rąbnie! Poczuliśmy jak się w środku robi ciepło. Ta chmura zapłonęła żywym ogniem, mówię Ci!

(http://i.imgur.com/5ksuHzF.png)

Potem już poszło szybko, chwile się popaliło a my w międzyczasie rozbili... znaczy... wylądowaliśmy w powierzchnię. Nieźle szarpnęło, zakurzyło się, ale nikomu się nic nie stało. Poczekaliśmy aż temperatura spadnie i sprawdziliśmy czy kadłub nadal jest hermetyczny. Okazuje się, że nadal się trzyma kupy. To dobry znak.

(http://i.imgur.com/TfrMty1.png)

Zabraliśmy się za naprawę radia. Jajogłowi rozmontowali połowę przyrządów i jak słychać, radio działa. Przez okno niestety nic nie widać, całe jest pokryte pyłem. W ogóle jest noc, czy dzień? Straciliśmy już tu rachubę czasu. Na szczęście żarcia i wody mamy pod dostatkiem, to statek dalekobieżny. Hehe. No nic, wykombinuj coś, my się nigdzie nie ruszamy. Poinformuj tych swoich od zbiorników, żeby po nas tu kogoś przysłali. Chyba, że liczą na to, że skolonizujemy ten księżyc, he he.

(http://i.imgur.com/DlHDuZv.png)
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Kadaf w Czw, 29 Maj 2014, 22:09:33
Świetny reportaż, w końcu ktoś zastosował graficzne dłubanie do raportu i to od razu z jakim rozmachem! Super obrazki :) Witaj w elitarnym klubie poprawiaczy efektów wizualnych ! :D
Tytuł: Odp: [DSO-E4] Operacja wydobywcza MunarOne
Wiadomość wysłana przez: Element4ry w Sob, 03 Sty 2015, 09:51:57
(http://i.imgur.com/tHI4AUU.png)

(http://i.imgur.com/CB2YyoM.png)

Deep Space Operations wraz z Oddziałem E4 pragnie poinformować o statusie operacji MunarOne. Misja została oficjalnie anulowana na rzecz najnowszego projektu, który niejako jest kontynuacją MunarOne. Cała załoga M1 została bezpiecznie dostarczona do domów. Na wyszczególnienie zasługuje wielka odwaga i poświęcenie astronautki Jenny Kerman. Pomimo niewyjaśnionych jeszcze zdarzeń które nastąpiły na powierzchni księżyca, wróciła ona do domu i uratowała od niechybnej śmierci załogantów jednostki badawczej, która została uwięziona w rozbitym statku. Niewiele wiemy na temat tego co tam zaszło, ale nie mamy podstaw aby nie wierzyć dzielnej astronautce. Na poparcie jej wersji mamy dowody w postaci fragmentów przywiezionych na kerbin i wideodziennika bohaterki.

Mimo braku jakiejkolwiek łączności przez blisko pół roku, zdołała ona zbudować prowizoryczny statek kosmiczny i wrócić do domu, na Kerbin. Jest to nie lada wyczyn, ponieważ międzynarodowa rada kosmonautyki postanowiła zmienić standardy nawigacyjne i komunikacyjne co spowodowało brak jakiejkolwiek łączności i nawigacji podczas powrotu Jenny do domu. Nie była jednak sama - udało jej się uratować również załogę statku OTZ-806, który w niewyjaśniony sposób rozbił się na księżycu. Załoganci tegoż twierdzą, że zostali zestrzeleni, jednak żaden dowód mogący potwierdzić to zdarzenie się nie odnalazł. DSO-E4 ma jednak podstawy, że jest to prawdopodobne, ze względu na to co udokumentowała Jenny podczas pobytu na Munie.


----------------------------------------------------------------------------------------------


Wkrótce po przeprowadzonym dochodzeniu i odtajnieniu akt sprawy, Jenny Kerman udzieliła wywiadu w gazecie "Top Lift". Poniżej fragment dotyczący zdarzeń na Munie.


- Co pani robiła przed wstąpieniem w szeregi elitarnych kosmonautów?
Jakby to powiedzieć... Sprzątałam pokład tankowca, studiowałam inżynierię paliw i budowy statków. Z budowy statków jednak zrezygnowałam.

-To wiele wyjaśnia. Jak pani ocenia czas spędzony na przygotowaniach bazy wydobywczej? Czy została w końcu przygotowana?
To był wspaniały czas! Mimo kilku napotkanych problemów, było wspaniale móc robić coś znaczącego w kosmosie i to jeszcze na księżycu.

- Czy te kilka napotkanych problemów to szesnaście rozbitych dźwigów, dwa rozbite statki dostawcze, chroniczne wycieki paliwa i brak łączności przez większość czasu?
Errr... Noo... Tak jakby. Nie do końca, ale ten. No więc, gdyby noo... Wie pan, to nie ja pilotowałam dźwigi!

- Rozumiem, że były automatyczne. Co się stało podczas ostatniego półrocza spędzonego na Munie?
Ciężkie pytanie, zbyt ogólne. Wtedy było najwięcej problemów. Wszystko powariowało i musiałam sobie jakoś z tym poradzić.

- Od czego zaczęły się te problemy?
Od kosmicznego gruzu. Rozwalił doszczętnie panele słoneczne na łaziku, podziurawił zbiorniki paliwa - wszystkie wycieki jednak udało się załatać. Potem skontaktowałam się z OTZ-806. Albo raczej to oni ze mną. Też mieli dziwaczą sytuację, delikatnie mówiąc! Zestrzelono ich, jak w sci-fi! Potem komunikację z kerbinem szlag trafił, przez kolejny nalot gruzu.

- Co działo się potem?
Potem był prawdziwy rollercoaster. Pojechałam po chłopaków łazikiem do którego przyspawałam kabinę wadliwego lądownika, czyli mój ówczesny dom - został ich domem na prawie pół roku. Ja zamieszkałam w łaziku. W ich kabinie trzymaliśmy jedzenie i większość wody a z rozbitego statku udało się wyciągnąć sprawne filtry powietrza, bez tego byśmy się podusili.

- A co z budową statku?
Najpierw próbowaliśmy naprawić transponder w bazie - bez rezultatu, elektronika była całkiem rozwalona i nawet mimo zapasu części z OTZ-a nie udało się go naprawić. Po burzy mózgów ustaliliśmy, że trzeba zrobić komunikację. Częściowo się udało, skontaktowaliśmy się z jakimś statkiem, ale chwilę później spadły kolejne skały z nieba. Antena została rozwalona, większość paliwa z jednego dźwigu wyciekła a na domiar nieszczęść, jedna ze skał trafiła w mechanizmy napędowe wiertła uszkadzając je do tego stopnia, że jego użycie stało się niemożliwe.

- Wtedy przyszła kolej na budowę statku?
W telegraficznym skrócie - tak. Trzy miesiące zajęło nam planowanie, adaptacja różnych systemów napędowych oraz mariaż różnie działających technologii.

- Wygląda na to, że Wam się udało.
Owszem. Ale nie obyło się bez problemów. Nawigacji na LKO nie mieliśmy. Przez te pół roku nie dowiedzieliśmy się o fakcie zmiany protokołów nawigacyjnych. Lądowaliśmy zupełnie w ciemno.

- Jakich silników użyliście? Czy kabiny budowaliście od podstaw?
Użyliśmy tych kabin w których mieszkaliśmy. Usunęliśmy górną część sufitu łazika i wycięliśmy dziurę w spodzie lądownika po czym połączyliśmy oba moduły. Potem mieszkaliśmy tam razem. Oczywiście miałam własną sypialnię. To prawdziwi dżentelmeni.

- A co z paliwem i silnikami.
Ach, tak. Przymocowaliśmy dwa zbiorniki po obu stronach statku, symetrycznie i użyliśmy jedynego silnika który był sprawny - sprawdzony LVT-45 z rozbitego dźwigu. Nie był jednak sprawny w stu procentach. Zespół kierowania ciągiem działał tylko w jednej płaszczyźnie i na dodatek był cały skrzywiony. Aby to skompensować użyliśmy na prędce przymocowanych pędników. Paliwo do nich wpompowaliśmy do systemu zbiorników na odpady, a przewód doprowadzający paliwo do pędników puściliśmy przez system wyrzucania odpadów w przestrzeń. Do układu udało się wpleść pompy i stabilizatory ciśnienia. Działało całkiem przyzwoicie i nie było problemów z kierowaniem ciągiem, jednak mieliśmy tylko jedną łazienkę po tej operacji.

- Potem wsiedliście i polecieliście na Kerbin? Tak po prostu?
W zasadzie to... tak. Ale dopiero jak naukowcy skończyli pisać oprogramowanie. Przeprogramowali całą nawigację łazika i dodatkowo podłączyli ją pod system sterowania ciągiem jednego z rozbitych automatycznych dźwigów. Oczywiście odpowiednio ten moduł zmodyfikowali, żeby nic nie wybuchło i był "świadom" krzywego silnika, nawet jeśli tylko "mniej więcej".

- Jak odczułaś start tego statku?
Miałam wrażenie, jakby miał zaraz eksplodować. Wszystko się trzęsło, silnik powodował ogromne wibracje. Jak się później okazało, paliwo spalało się nierównomiernie. Po zbadaniu naszego statku, już tu na kerbinie, powiedzieli nam, że TO doleciało tak daleko tylko dzięki silnej woli, magii i cudom.

- Jak rozwiązaliście problem temperatury podczas wejścia w atmosferę?
Nie rozwiązaliśmy. Przyczepiliśmy jedynie części osłon termicznych do najwrażliwszych miejsc.

- Było gorąco?
Jak w samym piekle.

- Spadochrony odpaliły?
Tak, chociaż nie tak jak planowaliśmy. Pierwszy się urwał, drugi zadziałał prawidłowo, trzeci odpalił z opóźnieniem.

- Gdzie dokładnie wylądowaliście?
Zabawna sprawa, ale prosto w stodole jakiegoś chłopa, na wielgachnej kupie siana.

- A co z tym chłopem?
Ugościł nas i "przechował". Długo nie trzeba było czekać na jakieś służby. W parę minut pojawiły się bataliony czołgów i lotnictwo. Myśleli, że jesteśmy rakietą balistyczną.

- Ale nią nie byliście?
Wygląda na to, że nie.

- Czy w związku z tym otrzymała pani jakieś oferty pracy tu, na kerbinie?
Trochę pan odbiegł od tematu, ale tak. Pracuję jako młodszy główny inżynier pojazdów operujących w głębokiej przestrzeni i na obcych ciałach niebieskich. Jestem również specjalistą działu zaopatrzenia misji i optymalizacji dostaw poza Kerbin.

- Czy mogę zapytać, jeśli to nie tajemnica, w jakiej firmie? Może jakiś kolejny projekt?
Może pan, to nie jest żadna tajemnica. Pracuję nadal w DSO, przy MunarTwo. Ironia, co?

- Owszem, nieco to dziwne. Dziękuję za udzielenie odpowiedzi.
Również dziękuję, miłego dnia.