Off-topic > Humor
"Loty w kosmos są niewykonalne"
Hipekhop:
Tak się zagubiłem w internecie... o ile czasem tego typu filmy (dowodzące niby płaskości ziemi) pokazują interesujące rzeczy, naprawdę zastanawiające, to cudem jest, jeżeli na jeden film napomkną o takim przypadku. Że wymienię: skok Feliksa był kręcony przez rybie oko, tego zanegować nie można, na jednym z nagrań z ISS pojawia się przyśpieszenie- skąd niby się tylko ono tam wzięło? No, ale to tak na obronę tego, że warto oglądać takie bzdurki czasem, bo raz na dwie godziny śmiechu człowiek się zastanowi i ma zagadkę do rozważenia :D
Ad fontes:
A Wy co robicie po starcie? Przy jakiej prędkości? :D
Madrian:
Wiesz, jest cała metodologia kręcenia takich filmów o różnych teoriach spiskowych.
1 - Przykuj uwagę widza interesującym faktem. Najlepiej w tytule.
2 - Pokaż kilka prawdziwych faktów, niekoniecznie ze związkiem.
3 - Pokazałeś, że jesteś profesjonalistą - Przedstaw swoją tezę.
4 - Wklej bezsensowne zdjęcia, filmy, komentarze, wyrwane z kontekstu.
5 - Skomentuj to tak by pasowało do teorii.
6 - Licz subskrypcje i liczbę wyświetleń.
7 - czekaj na Hejt w komentarzach, odpowiadaj tylko na komentarze ludzi, którzy się nabrali.
8 - Czekaj na przelew w YT.
Jest tego taka ilość na YT i przedstawia tyle dziwnych i debilnych stwierdzeń, że naprawdę trudno się połapać.
Ale jeżeli się człowiek choć trochę zainteresuje, poszuka uczciwych źródeł itd. To szybko wyłapie manipulacje.
Ja tylko powiem, że oglądałem na żywo kilka streamów ze startu rakiet i na 100% widać, jak z ujęcia jednej kamer, lecą z ziemi w kosmos.
ISS lecąca co dzień nad głowami, też nie jest balonem z lampką.
Astrofotografowie bawią się czasem w fotografowanie satelitów i stacji kosmicznej.
Wtręt z balonami też nie jest prawdziwy. Gdyż autor pokazał JEDEN balon.
To, na jakiej wysokości pęknie, można ściśle zaplanować i wynika ze stopnia napełnienia balonu i jego rozciągliwości przy spadku ciśnienia.
To jest własnie manipulacja obrazem.
Shinzo:
Jakiś czas temu trafiłem na tych typów na anglojężycznym YT. Chyba ten ruch zaczął się od kolesia nazywajacego siebie Zhib Rhan. Wszystkie te twierdzenia mają podłoże religijne. Jednak co ciekawe ci ludzie odcinają się od koscioła katolickiego czy jakiejkolwiek religi mimo, że równie często co o płaskiej Ziemi mówią o Jezusie...
Na moje nie sposób stwierdzić kto z tych ludzi jest do tego przekonanych, a ilu z nich to trole, które szerzą tą "prawdę" i "otwierają ludziom oczy", a potem nabijają się z tego ilu frajerów nabrali. Podejrzewam, że większosć to trole, a reszta schizofrenicy. Jeśli ktoś jest w istocie na tyle głupi, żeby w to uwierzyć to nawet mi go nie żal. W każdym razie próba racjonalnego przedstawienia im kontrargumentów kończy się albo kasacją moich komentarzy, albo wyzwiskami, albo jednym i drugim na raz. Najlepiej to olać. Kreacjoniści nie zburzyli świata, Toci idioci też tego nie zrobią, chociaż kretynizmem swoich teorii przebili nawet tych pierwszych. To swego rodzaju osiągnięcie o_O
Edit:
Ech, właśnie widzę że chyba wygrałem dziś złotą łopatę. No trudno, nie spojrzałem na datę ostatniego posta i zabrałem sie za pisanie, bo temat iście bulwersujacy :/
Drangir:
--- Cytuj ---W każdym razie próba racjonalnego przedstawienia im kontrargumentów
--- Koniec cytatu ---
Ziom przegrałeś mocno
DragonsNightmare:
Za każdym razem jak widzę teorie spiskowe i te ich "wiarygodne argumenty" to strzelam wielkiego face palma. Oczywiście większość to i tak zwykli poszukiwacze popularności, którzy chcą przyciągnąć widzów, ale wiele osób w to wierzy. Ostatnio czytałem fajną teorię, mianowicie prawdę o promie Columbia. Według oficjalnej wersji uległ on zniszczeniu poprzez dziurę w krawędzi natarcia skrzydła, do której wdarła się plazma podczas powrotu do atmosfery, ale ktoś twierdził, że jest to nieprawda i na zdjęciu widać wyraźnie, jak coś świetlistego leci koło promu i zdaniem autora to UFO, które zniszczyło wahadłowiec. Pominę fakt, że świetliste fragmenty koło Columbi to kawałki skrzydła, które się odrywały od niego, ale argumentacja zwaliła mnie z nóg.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej