• Silnik Atomowy w rzeczywistości. 5 1
Aktualna ocena:  

Autor Wątek: Silnik Atomowy w rzeczywistości.  (Przeczytany 8883 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Pon, 14 Paź 2013, 23:38:57

Offline Kadaf

  • Kapitan
  • ***
  • Wiadomości: 1 329
  • Reputacja: 144
    • Zobacz profil
 Całkowicie przypadkowo trafiłem dziś na dokument z końca lat 60tych dotyczący badań nad silnikami atomowymi. Nasze podstawowe źródło napędu w kerbalach, to nic innego jak stary dobry system NERVA opracowany przez amerykańców całkiem dawno temu. Zagwozdką jest, dlaczego temat w badaniach ucichł i po 50 latach dalej zapychamy w kosmos rakiety na silnikach chemicznych.
Zapraszam do oglądania:


Wto, 15 Paź 2013, 00:01:21
Odpowiedź #1

Offline not7CD

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 296
  • Reputacja: 13
  • Nie mam pojęcia co robię.
    • Zobacz profil
    • not7CD.net
Bo promieniowanie. Najprostsze wytłumaczenie. Na wiki był to bodajże powód dla którego porzucono projekt.
Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub polonistą, gdyż każdy post niewłaściwie czytany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

Reklama

Odp: Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« Odpowiedź #1 dnia: Wto, 15 Paź 2013, 00:01:21 »

Wto, 15 Paź 2013, 00:59:24
Odpowiedź #2

Offline Kadaf

  • Kapitan
  • ***
  • Wiadomości: 1 329
  • Reputacja: 144
    • Zobacz profil
A Curiosity, nie wspominając o łunochodach też atomowy i wszystkim pasuje :)

Wto, 15 Paź 2013, 08:16:58
Odpowiedź #3

Offline jaro738

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 117
  • Reputacja: 13
    • Zobacz profil
ale to są pojazdy bezzałogowe, więc promieniowanie nam nie przeszkadza. i co innego kostka plutonu zamknięta w RTG, a co innego w silniku, który tak zabezpieczony by nie był

Reklama

Odp: Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« Odpowiedź #3 dnia: Wto, 15 Paź 2013, 08:16:58 »

Wto, 15 Paź 2013, 16:01:09
Odpowiedź #4

Offline Madrian

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 243
  • Reputacja: 15
    • Zobacz profil
Chodziło o to, że koszt i masa osłon niezbędnych dla ochrony załogi, czyniły napęd nieprzydatnym.
Zresztą dziś nawet nie ma za bardzo pomysłu, jak ochronić przyszłych podróżników na Marsa (a to przecież prawie za rogiem), w sposób ekonomiczny, wydajny i bezpieczny. Dane z sond Voyager i innych wykazały, że natężenie promieniowania, poza ochroną magnetosfery planety, jest na tyle duże, że po powrocie bohaterowie cieszyliby się sławą raczej krótko. O ile by dożyli do powrotu.

W latach 50-tych i 60-tych, do testów używano bombowców strategicznych i mimo to, ledwo te potężne maszyny dawały radę to dźwigać. No i dochodzi jeszcze reaktor.

Śro, 16 Paź 2013, 15:04:18
Odpowiedź #5

Offline antwito

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 138
  • Reputacja: 8
    • Zobacz profil
Z tego co mi wiadomo, to chodzi też o jakieś ustawy międzynarodowe na temat promieniowania czy jakoś tak...  Ale koszt i masa osłon niezbędnych dla ochrony załogi też była problemem. Zresztą chyba jedynym sposobem na to będzie jakiś tajemniczy materiał wyprodukowany w laboratorium, lub pole siłowe. Z tym, że do pola siłowego przydałaby się jeszcze jakaś osłona przed polem elektromagnetycznym. Tak więc jest duże pole do popisu, a nobel czeka :D

Reklama

Odp: Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« Odpowiedź #5 dnia: Śro, 16 Paź 2013, 15:04:18 »

Śro, 16 Paź 2013, 16:42:08
Odpowiedź #6

Offline Madrian

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 243
  • Reputacja: 15
    • Zobacz profil
"Ustawy międzynarodowe" są raczej zasłoną i sprawą umowną. Paru, zdawałoby się "ważnych" umów, nie ratyfikowały największe mocarstwa i państwa - bo byłyby dla nich niewygodne.

Ale niczym nie traci się na podpisaniu umowy, w sprawie, którą i tak porzuciliśmy. :)
Projekt nie wypalił, ale zamiast mówić - nie udało mi się, bo nie umiałem. Prościej powiedzieć: nie udało się, bo mi nie pozwolili. ;)
Wynik ten sam, a prestiż inny. 8)

Wto, 19 Maj 2015, 07:03:51
Odpowiedź #7

Offline mietek2o

  • Szeregowy
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
można wykorzystać czyste paliwo H2(deuter) bo produkuje praktycznie same neutrony, a te jako są niestabilne szybko sie rozpadają. Można by używać takich silników nawet na ziemi nie powodując skażenia radioaktywnego

Reklama

Odp: Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« Odpowiedź #7 dnia: Wto, 19 Maj 2015, 07:03:51 »

Wto, 19 Maj 2015, 08:39:04
Odpowiedź #8

Offline Sobol

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 353
  • Reputacja: 50
    • Zobacz profil
antwito ma rację obecnie obowiązuje szereg umów międzynarodowych dotyczących eksploracji kosmosu mówiących o zakazie umieszczania w przestrzeni "środków" nuklearnych broni oraz wielu innych obiektów o przeznaczeniu militarnym. O ile się orientuję to wyjątkiem są satelity (konwencjonalne) szpiegowskie. Chiny były narażone na spore restrykcje ze względu na zestrzelenie swojej satelity rzekomo ze względu na to, że osiągnęła niezadowalającą orbitę.

Wto, 19 Maj 2015, 10:32:05
Odpowiedź #9

Offline Kadaf

  • Kapitan
  • ***
  • Wiadomości: 1 329
  • Reputacja: 144
    • Zobacz profil
Mietek chyba losowo wykopuje tematy, to już kolejny z przed dwóch lat wyciągnięty przed niego ostatnio. Jakkolwiek ten akurat wątek uważam za dość ciekawy. Najbardziej interesuje mnie to, jak aktualnie wyglądają amerykańskie silniki atomowe i jaką posiadają wydajność, oraz, co nie mniej ważne, gdzie już na nich zaleciano. Dlaczego mnie to interesuje? Zastanówcie się chwilę... Czy Stany Zjednoczone kiedykolwiek przejmowały się hasłami typu "o, nie wolno, bo umowy międzynarodowe"?

No nie powiedziałbym... Miesiąc temu oglądałem zdjęcia jednego z dwóch amerykańskich promów kosmicznych nie posiadających oznaczeń NASA, tylko U.S. Air Force. Jest bardzo mała szansa na to, że to fejk. Promy są nieco mniejsze od tych z NASA, ale najistotniejsze, że po prostu są.

Reklama

Odp: Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« Odpowiedź #9 dnia: Wto, 19 Maj 2015, 10:32:05 »

Wto, 19 Maj 2015, 14:02:07
Odpowiedź #10

Offline Sobol

  • Plutonowy
  • ***
  • Wiadomości: 353
  • Reputacja: 50
    • Zobacz profil
Kadaf owszem masz rację, umowy międzynarodowe są o tyle wątpliwe że dotyczą oczywiście tylko oficjalnych działań państw. Co do promów o których mówisz też mi się napatoczyły, nie wiadomo z czym latają oficjalnie mówi się że testują aparaturę. Tak długo aż obydwie strony umowy wierzą, że ta druga jej nie łamie tak długo ta umowa istnieje. Widocznie wszystkim państwom obecnie biorącym udział w eksploracji kosmosu na rękę jest obecny status. Nie oszukujmy się ale broń, i inne elementy są wysyłane i testowane. Pytanie nie brzmi czy i co tylko kto i kiedy przekroczy granicę cierpliwości tej drugiej strony. Co do samych silników owszem jest to niezmiernie ciekawy temat tym bardziej, że mógłby on przynieść nie małe zmiany w pojmowaniu podróży kosmicznych.

Wto, 19 Maj 2015, 14:46:35
Odpowiedź #11

Offline Robson

  • Sierżant
  • ****
  • Wiadomości: 417
  • Reputacja: 22
    • Zobacz profil
Za Wikipedią:
Cytuj
Mimo niskiego impulsu właściwego tradycyjne silniki chemiczne ze względu na swą prostotę, lekkość i niezawodność okazały się znacznie ekonomiczniejszym rozwiązaniem.

Co oznacza, że atomówki były straszliwie drogie.
Czy rzeczywiście?
Dla porównania:
Koszt wysłania jednego kilograma na orbitę silnikami chemicznymi, to około 10-20 tysięcy dolarów.
Dla napędu NERVA, te koszty, to około 25-45 dolarów.

Widać, że nie o ekonomię chodziło.
A jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi.
Same kary dla zielonych ekoterrorystów za zanieczyszczanie środowiska, wzrosły ostatnimi czasy dla NASA o ile pamiętam to x100. To są opłaty już wliczone w paliwie + kary za gumę i lepiszcze do SRB. No można wymieniać w nieskończoność.
A w NERVA mamy czysty reaktor + woda.
Robson Kerman - Profesor Orbitologii Teoretycznej. Zabójca Piwo Grillsa Kermana zwanego Niedźwiedziem z Eve.
Jego oficjalnym guru jest Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ - budowniczy wspaniałych części rakiet.

Reklama

Odp: Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« Odpowiedź #11 dnia: Wto, 19 Maj 2015, 14:46:35 »

Wto, 19 Maj 2015, 14:56:43
Odpowiedź #12

Offline Maciuś

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 148
  • Reputacja: 51
    • Zobacz profil
Z tego co czytałem to pod koniec projektu NERVA mieli już prototyp silnika gotowy do testów na orbicie. W testach naziemnych przeprowadzili całe mnóstwo próbnych odpaleń, długich, krótkich, wielokrotne restarty itp. W każdym razie ten silnik spełniał wszystkie oczekiwania. Wszystko skończyło się bo Nixon z jakiegoś powodu nie lubił lotów kosmicznych i skasował kontynuację programu Apollo. Silniki atomowe umożliwiłyby lot na Marsa, a to też byłoby drogie, więc politycy wymyślili, że wystarczy uwalić program NERVA i wtedy nie będzie żadnych lotów na Marsa.
A co do osiągów to ograniczeniem jest temperatura reaktora, no bo przecież nie może się on stopić. W NERVA dociągnęli do 2000K i to dawało impuls właściwy na poziomie 850s. Podobno dzisiaj silnik o podobnej konstrukcji osiągnąłby 925s. No i gaz który wylatuje w dyszy (w przypadku używania wodoru jako paliwa) nie jest radioaktywny, czyli przy odpowiedniej osłonie sam reaktor nie stanowiłby jakiegoś ogromnego zagrożenia. Raz nawet podczas testów reaktor się stopił i wypłynął z dyszy, ale go potem pozbierali i żadna katastrofa ekologiczna się nie stała. Kłopotliwa mogła by być sytuacja gdyby podczas startu rakieta nośna wybuchła i rozpyliła uran w atmosferze, ale nawet nie wiem czy to możliwe.

Wto, 19 Maj 2015, 19:05:49
Odpowiedź #13

Offline angorek

  • Sierżant
  • ****
  • Wiadomości: 520
  • Reputacja: 35
    • Zobacz profil
Aby zobaczyć link - ZAREJESTRUJ SIĘ lub ZALOGUJ SIĘ
Kłopotliwa mogła by być sytuacja gdyby podczas startu rakieta nośna wybuchła i rozpyliła uran w atmosferze, ale nawet nie wiem czy to możliwe.
Pozdrawiam Daniel
rakiety.org.pl In thrust we trust !

Reklama

Odp: Silnik Atomowy w rzeczywistości.
« Odpowiedź #13 dnia: Wto, 19 Maj 2015, 19:05:49 »

Wto, 19 Maj 2015, 20:28:39
Odpowiedź #14

Offline Maciuś

  • Kapral
  • **
  • Wiadomości: 148
  • Reputacja: 51
    • Zobacz profil
Chodziło mi o to, że nie wiem czy w wyniku eksplozji rakiety rdzenie paliwowe mogłyby zostać bardzo zniszczone. Kosmiczne rzeczy są zazwyczaj robione dość solidnie. Np. takie RTG mogą w nienaruszonym stanie przetrwać upadek do oceanu gdyby doszło do awarii rakiety nośnej.